22025
post-template-default,single,single-post,postid-22025,single-format-standard,stockholm-core-1.1,select-theme-ver-5.1.7,ajax_fade,page_not_loaded

Życie Sus – Jonas T. Bengtson

Długo myślałam, co właściwie Wam o tej książce opowiedzieć. Tak, jest to kolejna pozycja z Serii Skandynawskiej od Wydawnictwa Poznańskiego. Tym razem wydawca serwuje nam duńskiego pisarza, Jonasa Bengtsona, w przekładzie jednej z moich ulubionych tłumaczek – Iwony Zimnickiej.

Szczerze mówiąc, zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać, ale wspominając brutalne Submarino przygotowałam się na uderzenie w twarz z otwartej dłoni.

W sumie to trochę się rozczarowałam, że tak mnie łagodnie potraktowano.

Historia tytułowej Sus, niespełna 20-latki, toczy się na kopenhaskim blokowisku, nie mającym nic wspólnego z hygge, najszczęśliwszym państwem świata i tym podobnymi uroczymi określeniami na Danię.
Życie dziewczyny toczy się w dzielnicy imigrantów, biedaków, narkomanów i ich dilerów, smutnych dzieci udających dorosłych. W slumsach, jak to się mówi.

I w tych jakże mało sprzyjających warunkach (a może właśnie sprzyjających 🤔) Sus próbuję uratować siebie. Uratować przed światem zewnętrzny, przed widmem ojca tyrana, przed wspomnieniami o bracie, ale przede wszystkim, przed zagrożeniem, jakie stanowi ona sama dla siebie.
Walczy dzielnie o silniejszą siebie. Robi sobie testy: na odwagę, siłę, lęki, ból, spryt. Musi być silna, żeby przeżyć i chyba nie liczy na nic co byłoby tzw. lepszym życiem. Czeka.

Bengtson stworzył dziwną opowieść. Z jednej strony książka jest niepokojąca, napisana z charakterystycznym skandynawskim sznytem, chłodem. Zdania są krótkie i celne. Język jest tu tylko narzędziem do opowiadania (jak nóż; noże są ważne dla Sus) – nie czaruje, nie uwodzi, jest chłodny i precyzyjny. Obraz nastolatków w powieści jest wiarygodny, a ich zachowania i rozmowy brzmią autentycznie – wszyscy wiemy, jakie to trudne: dorosłemu oddać język dzieci i młodzieży bez nuty fałszu. Tutaj jej chyba faktycznie nie ma.

Z drugiej strony – opowieść o Sus jest jakby za szybą: nie dzieje się tutaj, blisko mnie, ale gdzieś daleko. Nie potrafiłam się emocjonalnie zbliżyć do bohaterki (a może ona do mnie?), prawdziwie przejąć się jej losami, odczuć jej strach i samotność. Być może jako czytelniczka miałam odczuć to, jak bardzo sama Sus jest odcięta od swoich emocji. Jednakże byłby to bardzo trudny zabieg literacki i nie mam pewności, czy to z nim mamy tu do czynienia.

Z trzeciej – bardzo podobała mi się czułość i ciepło, jaką pisarz otoczył naszą bohaterkę. Pomimo obiektywnie trudnych zdarzeń, opowieść czyta się trochę jak baśń. W tym sensie zgadzają mi się słowa Sofi Oksanen, która napisała, że Sus to “cyniczna wersja Pippi Pończoszanki, zstępująca do podziemi Kopenhagi”. Może to właśnie ta lekka nierzeczywistość sprawiła, że nie mogłam się emocjonalnie zbliżyć do tej historii.

Przeczytajcie i sprawdźcie sami, jak na Was podziała Życie Sus.


Życie Sus, Jonas T. Bengtson, tłum. z duńskiego Iwona Zimnicka, wyd. Poznańskie, 2020

A.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
6 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Qbuś pożera książki Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Qbuś pożera książki
Gość

Przepraszam, ale poczynię dwie uwagi pozaliterackie:
1. Ależ cudna okładka!
2. Liczę, że to zaczątek powrotu do nieco aktywniejszego pisania tu.