964
post-template-default,single,single-post,postid-964,single-format-standard,stockholm-core-1.1,select-theme-ver-5.1.7,ajax_fade,page_not_loaded

Wydawnictwa niszowe, które warto znać. #3

Tyle jest wspaniałej literatury na świecie, o której nie mamy pojęcia. Czasem sobie myślę, że wynika to z trudności ze zmierzeniem się z innym sposobem myślenia, hierarchią wartości, kulturą odmienną od tej anglojęzycznej. A może to po prostu jest lenistwo? Bo łatwiej jest sięgnąć po coś z tzw. TOP 10 niż szperać, szukać w sieci i małych księgarniach, kupować książkę nieznanego autora o obco brzmiącym nazwisku i ryzykować, że jeszcze coś nas tam zaskoczy, zbulwersuje?

Od trzech tygodni dzielę się z wami niszowymi wydawnictwami, tymi lepiej i gorzej znanymi czytelnikom z Polsce.
Tekst #1
Tekst #2

Najczęściej kiedy mówię ludziom, że lubię literaturę arabską, to dziwinie na mnie patrzą. Znajome blogerki powiedziały mi, że taką samą reakcję wzbudza ich zachwyt nad pisarzami afrykańskimi. Co niektórzy mają minę, jakby zastanawiali się czy czytamy te książki do jakiegoś projektu, czy też dla szeroko pojętego samoumartwiania się. Otóż dla przyjemności. Dziś zatem będzie o książkach z okolic równika i dwóch krakowskich oficynach wydawniczych, którą wydają książki całkiem odmienne.

DodoEditor

DodoEditor to, muszę przyznać, moje ulubione wydawnictwo z tego zestawienia. Znowu, tak jak w przypadku Claroscuro, zapomniałam o nim na dłużej i czytelniczka bloga odświeżyła mi pamięć. DodoEditor tworzy grupa osób z pasją do literatury, wydają książki z różnych kręgów kulturowych i społecznych, zawsze jednak przykładają należytą staranność do wyboru tytułu, tłumaczenia, kwestii edytorskich oraz szaty graficznej, którą osobiście uważam za rewelacyjną (szczególnie seria Dreszczyk kulturalny). W ofercie oficyny mamy kilka serii, o bardzo różnorodnej tematyce. Wspomniany wyżej Dreszczyk kulturalny (nie mylić z kryminałem) to mocna, skandynawska proza w “sensacyjnym opakowaniu” – powieść zaczyna się już na okładce! 🙂 Na waszą szczególną uwagę zasługują trzy powieści Klasa Ostergrena – “Gentelmani”, “Gangsterzy” i “Ostatni papieros”. Jeśli nie znacie, a pewnie nie, to poznajcie koniecznie. Seria Swoimi ścieżkami, to z kolei opowieści o losach niezwykłych kobiet, o ich odwadze i nieprzeciętnych życiorysach.

Poza tym DodoEditor proponuje nam bardzo ciekawe Modernizmy, czyli tytuły dotyczące architektury II Rzeczpospolitej, Tarczę Achillesaw której to serii pojawiają się książki historyków sztuki będących jednocześnie ciekawymi opowiadaczami o malarstwie, którzy przybliżają nam dzieła sztuki w przystępny sposób, i kilka innych tytułów o sztuce (np. PRLu).

Każda seria ma swoją unikalną szatę graficzną, która za każdym razem jest dopracowana w najmniejszych
szczegółach. 

*Pisząc ten tekst kupiłam sobie w internetowym antykwariacie Zaprzysiężone dziewice z serii Swoimi ścieżkami, opowieść o albańskich kobietach, które zgodnie z tradycją składają śluby czytości i przyjmują rolę mężczyzn dbając o honor rodziny. Brzmi jak książka dla mnie.

Korporacja Ha-Art

Pozostając w Krakowie spotykamy Korporację Ha!art – wydawnictwo ze sporym stażem i z dużo większą ilością wydanych tytułów niż DodoEditor. Oficynę prowadzi Piotr Marecki i jej początki wiążą się z pismem Ha!art, które zaczęło ukazywać się w 1999 roku. Wydawnictwo skupiło się na młodych pisarzachh roczników siedemdziesiątych i osiemdziesiątych i znane jest przede wszystkim z odkrywania młodych talentów, które dzięki sukcesie książek wydanych w Ha!art mogli później publikować w największych oficynach. Tak było z Sylwią Chutnik i jej Kieszonkowym atlasem kobiet, Łukaszem Orbitowskim, który wydał w Ha!arcie zbiór opowiadań Szeroki, głęboki, wymalować wszystko, a jakiś czas potem Horror show (ostatnio ukazało się wznowienie w absolutnie rewelacyjnej szacie graficznej), Ziemowitem Szczerkiem, nominowanym w tym roku do Nike, a którego rewelacyjne Przyjdzie mordor i nas zje opublikowała właśnie Korporacja, czy w końcu z Michałem Witkowskim. Ten ostatni po opublikowaniu w krakowskiej oficynie swojej debiutanckiej powieści Lubiewo, która została okrzyknięta pierwszą polską powieścią gejowską i jej autor stał się jednym z bardziej kontrowersyjnych i szerzej dyskutowanych w Polsce. Wymieniać można by długo, ponieważ faktycznie wielu polskich, dziś wszystkim nam znanych autorów, debiutowało w Ha!art, nie można zatem odmówić Piotrowi Mareckiemu wyjątkowej literackiej intuicji.  

Oficyna nie ogranicza się do prozy polskiej. Wydaje książki w podziale na serie wydawnicze i znów, tak jak w przypadku DodoEditor, każda z nich odznacza sie unikalną szatą graficzną, dzięki czemu pozycje z danej tematyce są spójne wizualnie i łatwe do odróżnienia od innych.  Niektóre z serii są, aż chce się powiedzieć, specjalistyczne, przeznaczone dla wąskiej grupy odbiorców (ale przecież też o to w niszy chodzi). Znajdziemy więc Linię Albumową, Linię Muzyczną, Linię Filmową, Linię Teatralną, Linię Wizualną, Literaturę Non-fiction, Prozę obcą i jeszcze kilka innych. W każdej z nich urocze perełki, jak na przykład Pogodę ładnąkolekcję 130 pocztówek z lat 70 i 80, przedstawiających słoneczną Polskę,  Cichą eksplozję, publikację poświęconą kinematografii Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej, czy zbiór esejów dotyczących jednej powieści J.M. Coetzeego. Dość powiedzieć, że oferta jest baaaardzo szeroka i arcy-ciekawa :). Do korporacji Ha!art odsyłam zatem i osoby zainteresowane szczególnie tematyką muzyki, filmu i krytyki literackiej, jak też poszukiwaczy ciekawej nowej prozy.

Karakter

Wydawnictwa Karakter nikomu nie trzeba chyba przedstawiać. Jednak myślę sobie, że o ile wielu czytelników kojarzy Karakter z esejami, publikacjami o sztuce, designie i architekturze, to może nie koniecznie z prozą, i to do tego afrykańską. 

Żeby napisać jednak kilka słów o samym  wydawnictwie, założyła ja w 2008 roku trójka byłych pracowników Wydawnictwa Znak – Małgorzata Szczurek, Małgorzata Hajduk-Dębowska i Przemek Dębowski. Jako osoby doskonale zorientowane w wydawniczym światku wiedzieli na czym się chcą skoncentrować – na niszowych, ambitniejszych nieco tytułach. Sami założyciele tak mówili o swojej misji: Podobają się nam powieści, które łamią przyzwyczajenia, zmieniają spojrzenie na świat. Rolę wydawcy rozumiemy jako misję: misję odkrywcy i uważnego obserwatora rzeczywistości. Będziemy odkrywać nowe literackie lądy, to, co dzieje się na peryferiach, na styku kultur: w Afryce, na Karaibach, w Azji. Tam rodzi się dziś najciekawsza literatura, która mówi coś istotnego o świecie i ludzkich sprawach. 

Karakter zatem zaczał wydawac autorów do tej pory w Polsce nieznanych – Kongijczyka Alana Mabanckou (cudowna powieść Kielonek!), Marokańczyka Tahara Ben Jalouna (hipnotyzujące Dziecko piasku), Libańczyka Iljasa Churi (ah Jalo), czy  Haitańczyka Lyonela Trouillot. Dlatego piszę w ogóle o tym wydawnictwie, bo wydaje mi się (może niesłusznie), że ta część działalności Karakteru jest jakoś powszechnie niedoceniana i mniej promowana (w porównaniu do esejów Susan Sontag czy ostatniego Filipa Springera). A niesłusznie. Proza afrykańska i arabska otwiera przed nami pole zupełnie innej wrażliwości. Kiedy już się jej spróbuje, jakoś niekoniecznie chce się wracać do tej… innej. Język, pełen wieloznaczności, metafor, czasem wręcz niemal transowy, zdaje się oddawać atmosferę wibrującego, nagrzanego słońcem powietrza.  

Za egzotyczną prozą poszedł również reportaż – Wydawnictwo Karakter wydało tytuły przybliżające nam współczesny Egipt, Palestynę, Iran czy Egipt. Dla mnie szczególnie ważne są trzy książki Raja Shehadeha opowiadające o tym, co dzieje się z Palestyną z punktu widzenia jej mieszkańca – Obcy w domu, Dziennik czasu okupacji i Palestyńskie wędrówki. Ze względu na moje niesłabnące zaintersowanie Bliskim Wschodem były to dla mnie pozycje wyjątkowe. 

*a kończąc ten tekst w innym internetowym antykwariacie znalazłam z kolei Taxi. Opowieści z kursów po Kairze, które na stronie wydawnictwa są już niedostępne. Kiedy przeczytałam, że to bolączki współczesnego Egiptu zamknięte w opowieściach z taksówek – wiedziałam że muszę ją mieć 🙂

Poznawajcie literaturę z odległych  krańców świata. Może się wydawać, że przepaść kulturowa uniemożliwia porozumienie, że nasze problemy są tak różne, że po cóż o tym czytać. Nic bardziej mylnego. Ona otwiera oczy na to, że w rzeczywistości jestesmy wszyscy tacy sami, tylko mówimy o tym na różne sposoby. 

Do następnego czwartku,

A.

25
Dodaj komentarz

avatar
12 Comment threads
13 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
Luka Rhei |Przestrzenie tekstuparapetliterackiLena WaderaNiszowe wydawnictwa robią dobrą robotę. Podsumowanie cyklu. | parapet literackiPaulina M. Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Lena Wadera
Gość

Z Ha!Artem mam dużo ciepłych wspomnień, ale ja i mój rok nigdy Mareckiemu nie wybaczymy, że nam spoilował końcówki głośnych wtedy seriali na wykładach ze sztuk audiowizualnych. 😀
Chociaż on mi wybaczył, że średnio się przygotowałam do egzaminu i dał mi piątkę za sążną improwizację. Więc może już pora uznać, że jesteśmy kwita?

W ogóle to przeczytałam teraz cały Twój cykl o niszowych wydawnictwach i strasznie się nim jaram <3

trackback

[…] Tekst #3 […]

Luka Rhei |Przestrzenie tekstu
Gość

Oczywiście Karakter!
Ale cieszę się tym bardziej, że przeglądając Twoje wpisy powiem sobie pod nosem” o tym nie słyszałam”, bo wtedy tym większa wartość Twojej pracy 🙂

parapetliteracki
Gość

A ja sobie przeglądam stare wpisy z tej kategorii (bo kończę właśnie nowy) i spotykam na swojej drodze takie zapomniane przeze mnie komentarze! Jak się masz Luka? 🙂 🙂

Luka Rhei |Przestrzenie tekstu
Gość

Będzie coś nowego o niszowych? Super 🙂 Ja mam się dobrze, ale ostatnio ani czasu, ani głowy do odwiedzin u ulubionych (:)) blogerów. Będę nadrabiać 😉

Paulina M.
Gość

Świetny pomysł na cykl 🙂 Dwa znam, odwiedzam, czasem coś kupię. Z pierwszym DodoEditor nie spotkałam się w ogóle i bardzo tego żałuję. Świetne pozycje, świetne serie – mam teraz duuużo do odkrycia 🙂

parapetliteracki
Gość

Oh jak miło! Dziękuję Paulino 🙂 DodoEditr to jest faktycznie taka perełka mało znana. Cieszę się, że znalazłaś u mnie coś dla siebie. Zapraszam częściej 🙂

A.

trackback

[…] Tekst #1 Tekst #2 Tekst#3 […]

Save the Magic Moments
Gość

BArdzo ciekawy artykuł. faktycznie nie znałam żadnego z ww. wydawnictw – nic dziwnego – jednak marketing robi swoje, a wcale po top 10 nie sięgam. Ale masz rację, to są wydawnictwa dla smakoszy literatury.

parapetliteracki
Gość

Bardzo się cieszę i dziękuję 🙂 Dokładnie tak jak mówisz, jak się człowiek sam nie pochyli i nie poszuka to niestety marketing tych dużych domów wydawniczych wypiera te malutkie. Kierowała mną zatem motywacja, żeby szerzyć dobrą nowinę i mówić o tych świetnych wydawnictwach 🙂

Save the Magic Moments
Gość

Świetny pomysł na serię postów 🙂

Iza D
Gość
Iza D

Nie znałam żadnego 🙂

parapetliteracki
Gość

To tym bardziej cieszę się, że do mnie trafiłaś! 🙂

Oby częściej 🙂

Pozdrawiam,
A.

Ela Noga
Gość

Uwielbiam poznawać literaturę taką bardzej hmmm… egzotyczną! A te wydawnictwa, o których wspominasz.. Super! Chętnie zapoznam się z ich ofertą!

parapetliteracki
Gość

Cieszę się zatem bardzo bardzo, że znalazłaś coś dla siebie ciekawego. Szykuję w ten czwartek piąty i zarazem ostatni wpis z tej serii. I za każdym razem znajduję perełki 🙂 (i przy okazji sama robię nieplanowane zakupy :))

Olga Kowalska
Gość

Uwielbiam Karakter! <3 Zjawiskowe książki, pięknie wydane, zawsze idealne. Nie znałam zupełnie DodoEditor, a widzę, że tam również znajdę intrygujące i interesujące mnie tytuły. 🙂
Dziękuję za to zestawienie!
Olga z WielkiBuk.com

parapetliteracki
Gość

O, dzień dobry Olgo z Wielkiego Buka 😉

Tak, Karakter zawsze, absolutnie zawsze trzyma poziom. Czy to są książki o designie czy powieści, wydają je z ogromną starannością. DodoEditor ma ciekawą ofertę i jest bardzo mało znane w moim poczuciu, tak samo jak Claroscuro, o którym pisałam w poprzednim wpisie o wydawnictwach 🙂
Będą kolejne, wpadaj częściej 🙂

Pozdrawiam ciepło,
A.

Claudette
Gość

Chcę spisać tyle różnych myśli, które nasunęły mi się po przeczytaniu Twojego wpisu, że chyba muszę ująć je w punktach 🙂 1. Dokładnie z takimi samymi reakcjami spotykałam się, gdy komukolwiek opowiadałam o mojej fascynacji literaturą arabską. Raz nawet od jakiejś nawiedzonej blogerki otrzymałam “milusi” komentarz, że “sprzedaję się Arabom” (sic!!!). Mam wrażenie, że u niektórych (w tym u blogerów, którzy wydawałoby się, że są osobami otwartymi, oczytanymi i normalnymi) uprzedzenia jednak biorą górę. I to czasami jakieś kompletnie bezmyślne uprzedzenia. 2. Zorientowałam się, że kupując jakąś książkę, która przypadkowo wpadnie mi w ręce (vide: “Gentlemani”) rzadko zwracam uwagę na… Czytaj więcej »

parapetliteracki
Gość

Jak ja lubię dużo myśli <3 1. Dramat. W ogóle mam wrażenie, że w kontekście ostatnich wydarzeń w świecie arabskim, Polakom Arabowie kojarzą się, za przeproszeniem, jedynie z bombą pod koszulą. Zdecydowanie uprzedzenia biorą górę, w sumie nie ma się co dziwić (może) jeśli ktoś się całe życie karmi amerykańską papką, która wyznaje tylko jednowymiarowość. A kultura arabska to jest nieprzebrane bogactwo literackie. 2. To właśnie ja miałam identycznie. Czytelniczka bloga napisała Claroscuro, ja – że nie znam. Weszłam na stronę, a tu “problemski hotel”, czyli tytuł z mojej półki w sypialni. Tak samo z DodoEditor. Kiedyś nie zwracałam szczególnej… Czytaj więcej »

Katarzyna Grzebyk
Gość

Bardzo trafny wstęp! To “samoumartwianie się” literatura trudniejszą – a może po prostu mniej znaną:-) – jest całkiem przyjemne! “Zaprzysiężoną dziewicę” mam w domu i właśnie Twój wpis mi o niej przypomniał. Ha!art i Karakter znam:-)
Bardzo lubię tę serię wpisów, pozdrawiam:-)

parapetliteracki
Gość

Dokładnie 🙂 Dobrze się czasem “poumartwiać” 😀 “Zaprzysiężone dziewice” mnie ogromnie zainteresowały tematyką, czekam na przesyłkę!
Bardzo, bardzo mi miło. Od razu chce się tworzyć coś dalej.

Pozdrawiam cieplutko,
Ola

Katarzyna Grzebyk
Gość

Masz we mnie wiernego czytelnika:-)

parapetliteracki
Gość

Kasiu, najmilej :))

Niespodziegadki
Gość
Niespodziegadki

Pomysł na tę serię jest wyborny. Jak zwykle same świetne wydawnictwa! W tym nasz ukochany Karakter. A kim są te wielbiące prozę afrykańską blogerki…? 😉

parapetliteracki
Gość

Bardzo bardzo dziękuję 🙂 Muszę przyznać, że też lubię tę serię wpisów. A te wielbicielki afrykańskiej prozy to oczywiście Wy dziewczęta <3 :):)