859
post-template-default,single,single-post,postid-859,single-format-standard,stockholm-core-1.0.8,select-theme-ver-5.1.4,ajax_fade,page_not_loaded

3 wydawnictwa niszowe, które warto poznać.

Rynek wydawniczy jest bezlitosny. W ofercie masowej proponuje czytelnikowi papkę takich samych książek, w księgarniach sieciowych klient napotyka na pewien konkretny zestaw “top 10” tytułów, które się łatwo sprzedają. Często nie zdajemy sobie sprawy, że poza tego typu ofertą jest ogromny świat literatury niepromowanej, cała gama wydawnictw o których nigdy nie słyszeliśmy. W małych i bardzo małych oficynach co roku ukazują się dziesiątki tysięcy książek, o których nikt nie wie i do których trudno dotrzeć. Ich właściciele mówią o pasji, poczuciu misji, pragnienie wydawania takich tytułów, które sami chcieliby czytać. W związku z niepowrównywalnie mniejszymi możliwościami finansowymi niż duże domy wydawnicze, zdani są na sprzedaż książek w internecie i w niezależnych księgarniach. Niestety prawda jest taka, że zarówno te niezależne księgarnie, jak i małe wydawnictwa z misją, balansują na cienkiej granicy bycia i niebycia

Z zasady ciekawi mnie to, co niepopularne. Dlatego pewniejszą ręką sięgnę po literaturę słowacką, niż amerykańską, prędzej obejrzę film izraelski, niż angielski, a w księgarni moją uwagę przykuje nieznane mi do tej pory logo wydawnictwa, niż tytuł, o którym pisze pół blogosfery. Dziś zatem chciałabym polecić waszej uwadze trzy ciekawe wydawnictwa, których książki rzadko bądz wcale nie pojawiają się na półkach sieciowych księgarń, a proponują literaturą godną zauważenia

Wydawnictwo w Podwórku

W podlogowórku, czyli w skali mikro. Oficyna wydawnicza, która powstała na początku 2013 roku. Samodzielnie podejmują wszystkie działania związane z tworzeniem książki. W ofercie mają póki co dosłownie kilka książek, lecz w tym dwie perełki : Julio Cortazara  “Wykłady o literaturze” i Charlesa Bukowskiego “Śmieję się z bogami”. Sami o sobie mówią, że interesują ich nowe ujęcia interpretacyjne we współczesnej humanistyce. Trzymam kciuki za kolejne publikacje w Wydawnictwie w Podwórku, bo wyczuwam potencjał. 

*Mam nadzieję, że wydawnictwo utrzyma w podobnej stylistyce kolejne tytuły, ponieważ ich minimalizm głaszcze oko 🙂

 

 

 

 

 

Wydawnictwo Afera

logoTo wrocławskie wydawnictwo proponuje nam prozę czeską spoza utartego kanonu. Założyła je młoda tłumaczka – Julia Różewicz, która wcześniej bezskutecznie próbowała przekonać duże domy wydawnicze do inwestowania w proponowane przez nią tytuły. Na hasło literatura czeska automatycznie pojawia nam się w głowach Hrabal, Kundera, Hasek. Celem Wydawnicwa Afera jest pokazanie polskiemu czytelnikowi wielowymiarowości czeskiej prozy, nie tylko rubasznego humoru i gawędziarstwa znanego nam z dzieł wyżej wymienionych autorów. W ofercie znajdziemy zatem czeski kryminał, jak choćby “Mężczyzna na dnie” Ivy Prochazkowej, niesamowitą powieść na motywach historycznych o czarownicach z Białych Karpat, czy też surowy i prosty styl Jana Balabana, który spotyka nas raczej z rozczarowaniem życiem, niż humorystycznymi anegdotami. Oficyna powoli wprowadza do swojej oferty także naszych rodzimych debiutantów. Serię Nowe Polskie rozpoczęła zbiorem opowiadań Rafała Niemczyka. Czekam na więcej, a wam serdecznie polecam weekend z czeską książką w nieco innym wydaniu.

*Dla zaintersowanych – jest też ciekawa oferta bajek czeskich 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wydawnictwo Biuro Literackie

Wydawnictwo Biuro Literackie ma największą ofertę i odniosło największy sukces z dzisiaj omawianych. Zaskakujące, jeśli się weźmie pod uwagę, że zasadniczym polem zaintersowań Biura jest poezja współczesna (a jak wiadomo nikt nie czyta już poetów). Sukces jest niezaprzeczalny, ponieważ z 300 wydanych tytułów, aż 80 otrzymało różnego rodzaju nagody: Gdynia, Silesius, a ostatnia Nike (lecz nie jedyna na koncie wydawnictwa)  powędrowała do Bronki Nowickiej za jej prozę poetycką “Nakarmić kamień”.
Założyciel Biura, Artur Burszta, założył wydawnictwo w 1996 roku i zaprosił do współpracy najbardziej obiecujących wówczas młodych poetów, między innymi Jacka Podsiadłę, Marcina Świetlickiego, Adama Wiedemanna. Myślę, że tym, co znacznie przyczyniło się do rozwoju oficyny, była zmiana sposobu myślenia o prezentacji poezji i poety – poważne spotkania autorskie zastąpiono spontanicznymi wystąpieniami, takimi jak na przykład czytanie wierszy w zakładzie fryzjerskim.
Aktualnie w wydawnictwie ukazuje się także proza i poetyckie książki dla dzieci. To, co szczególnie przykłuwa moją uwagę, to proza bałkańska, do której mam ogromną słabość. Jest więc i Milijenko Jergovic, którego możecie znać z “Wilimowskiego”, jest absurdalny Lajos Grendel, ale jest i James Joyce ze swoimi zapiskami.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A jakie jest wasze zdanie? Czytacie książki niszowych wydawnictw? Szukacie nowych obszarów w literaturze czy raczej wolicie trzymać się bezpiecznej bazy? Polecacie szczególnie jakieś wydawnctwa? Mówcie 🙂

 

Kolejne trzy polecane przeze mnie wydawnictwa w części drugiej, w czwartek za tydzień, o tej samej porze 🙂 

A.

 

24
Dodaj komentarz

avatar
12 Comment threads
12 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
parapetliterackiNiszowe wydawnictwa robią dobrą robotę. Podsumowanie cyklu. | parapet literackiLuka Rhei |Przestrzenie tekstuWydawnictwa niszowe, które warto znać. #4 | parapet literackiWydawnictwa niszowe, które warto poznać. #3 | parapet literacki Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
trackback

[…] Tekst #1 […]

Luka Rhei |Przestrzenie tekstu
Gość

Aferę znam i wyszło, że Biuro Literackie też znam “z widzenia” 🙂

parapetliteracki
Gość

A widzisz! Bo to czasem tak jest. Ja też jak usłyszałam parę nazw to nie skojarzyłam, a potem okazało się, że mam ich książki na półkach 🙂

Noworoczne buziaki!
A.

trackback

[…] Tekst #1 Tekst #2 Tekst#3 […]

trackback

[…] dzielę się z wami niszowymi wydawnictwami, tymi lepiej i gorzej znanymi czytelnikom z Polsce. Tekst #1 Tekst […]

trackback

[…] temu zaproponowałam Wam trzy niszowe wydawnictwa, których działalność bardzo cenię (TUTAJ). Zgodnie z obietnicą, dziś piszę o kolejnych, które wydają książki ważne, zmuszające do […]

naia
Gość

Bardzo mi się ten wpis podoba :). Bo też wszystkie trzy bardzo lubię. Aferę, oczywiście, bo czeska (a od niedawna to już w ogóle bardzo lubię – uczuciowy związek z wydawanym autorem zobowiązuje :D). W Podwórku, bo Bukowski! A Biuro za to co Ty – za prozę z południowo-wschodnich rejonów Europy, bo akurat z poezją trochę mniej mi po drodze. Ładnie te książki są u nich wydane, dobór tytułów przemyślany, ostatnio się zachwycałam „Lubczykiem na poddaszu” Natalki Śniadanko. Lubię małe wydawnictwa, bo bardziej się starają. Muszą więcej energii włożyć w to, żeby się przebić, więc ich tytuły są ciekawe, oprawa… Czytaj więcej »

parapetliteracki
Gość

Oczywiście, że małe wydawnictwa bardziej się starają. Mają mniej środków, wydają zdecydowanie mniej tytułów, więc każdy puszczany do sprzedaży jest dopieszczony i wizualnie i edytorsko i oczywiście starannie dobierani są autorzy. Tak jak i odpowiedziałam w komentarzu poniżej, podchodzę do sprawy dokładnie tak jak Ty – wychodzę z założenia, że niektórym wydawnictwom mogę zaufać i sięgać po ich książki z zamkniętymi oczami. Dzięki temu czytam rzeczy, których sama z siebie bym nie wybrała. Np. teraz czytam książkę greckiej autorki, chyba w tłumie bym jej nie wyłowiła, ale wydało je Książkowe Klimaty i przysłali jako paczkę niespodziankę, więc czytam. I co?… Czytaj więcej »

Cyprian Kajetan
Gość

Muzykę czasami wybierałem po wytwórni, ale nigdy nie wybierałem książki po wydawnictwie.

PS. Wywiad z Bukowskim brzmi jak mocny, konkretny wywiad. Dzięki za informację, że taki jest i jest wydany tak pięknie.

Buziaki. CK.

parapetliteracki
Gość

A widzisz, mi kiedyś też nie przyszłoby do głowy wybierać książkę po wydawnictwie, ale ostatnio coraz częściej mi się to zdarza.

I te wykłady Cortazara też warte uwagi.

Pozdrawiam ciepło,
A.

Tomasz Czajkowski
Gość
Tomasz Czajkowski

Wartościowy wpis. Dziękuję. Nie łatwo jest trafić na jakieś “podziemne” wydawnictwo, kiedy na rynku króluje empik. No i … minimalizm głaszcze oko. Bardzo to smaczne.

parapetliteracki
Gość

To ja dziękuję 🙂 głaskanie oka ważna rzecz 🙂

Qbuś pożera książki
Gość

Pięknie dziękuję za wpis. Ze mnie jest chimeryczna dusza i czytam z nurtu głównego, ale staram się i z niego często wypływać. Oferta wszystkich trzech wydawnictw bardzo ciekawie wygląda – na pierwszy rzut czytelniczego oka to to podwórkowe chyba mi najbliższe. Jednak i dwa pozostałe będę miał na uwadze, bo lubię wyskakiwać w tereny literacko mi nieznane.

parapetliteracki
Gość

Bardzo proszę 🙂
To też nie jest tak, że główny nurt oferuje namtylko książki mało warte, bo oczywiście że nie . Natomiast faktycznie warto od czasu do czasu, jak to ładnie określiłeś, wypłynąć z niego 🙂
Cieszę się, że wpadło Ci w oko coś nowego!
Pozdrawiam ciepło,
A.

Urszula Witkowska
Gość
Urszula Witkowska

Też uwielbiam te trzy wydawnictwa! Piękne edytorsko, wspaniałe w treści – idealne po prostu 🙂

parapetliteracki
Gość

Tak jest 🙂 fakt faktem, jestem wzrokowcem i sposób wydania oraz edycji książki nie jest bez znaczenia. Zapraszam tutaj za tydzień w czwartek, będzie ciąg dalszy 🙂

Urszula Witkowska
Gość
Urszula Witkowska

Na pewno zajrzę 😉 do przeczytania!

Niespodziegadki
Gość
Niespodziegadki

My też tak mamy! W głowach nam się nie mieści, jak można z apetytem łykać amerykańską papkę, w której wiecznie o tym samym i w ten sam sposób, jeśli wystarczy poszukać, żeby dostać coś nowego, świeżego, móc spojrzeć na świat pod innym kątem. Niewielkie, niszowe wydawnictwa, które stawiają na jakość i działają z poczucia misji, uwielbiamy i staramy się robić wszystko, żeby je wspierać. W Podwórku to nasze niedawne odkrycie – wystarczył jeden tytuł, żebyśmy trzy godziny spędziły na stronie wydawnictwa, wydając z siebie ochy i achy i planując kolejne zakupy 😉

parapetliteracki
Gość

Niespodziegadki, tak czułam dziewczyny że nadajemy na podobnych falach :), co z resztą widzę po wybieranych przez Was książkach. Mało jest niestety miejsc w sieci i mediach gdzie poleca się coś spoza głównego nurtu, nawet kochany przez wszystkich czytelnikó redaktor N. zasadniczo opowiada o literaturze tej tzw. popularnej, promowanej przez empiki i magazyn “Książki”. Tyle jest wspaniałej literatury na świecie, o której nie mamy pojęci. Czasem sobie myślę, że wynika to z trudności ze zmierzeniem się z innym sposobem myślenia, hierarchią wartości, kulturą odmienną od tej anglojęzycznej. A może to po prostu jest lenistwo? Bo łatwiej jest sięgnąć po coś… Czytaj więcej »

Katarzyna Grzebyk
Gość

Wspaniały wpis! Z tych, które wymieniasz, kojarzę trzecie. Pierwszych dwóch nie znam, ale ich oferta mi odpowiada. Masz rację pisząc o rynku wydawniczym – większość z nas, blogerów i nie-blogerów zna tylko ten ułamek rynku, który karmi nas reklamą i promocją… stąd ciągle widzimy te same tytuły, tych samych autorów. Zawsze gdy widzę recenzję książki, o której nie słyszałam, wydanej przez mało znane wydawnictwo, uruchamia mi się podwójna ciekawość. Sama chętnie buszuję w tym zakątku rynku wydawniczego, który zostaje – niesłusznie – gdzieś na uboczu. Znam kilka drobniejszych wydawnictw, nawet w moim mieście takie są, np. Podkarpacki Instytut Książki i… Czytaj więcej »

parapetliteracki
Gość

Jakże się cieszę Katarzyno, że Ci się podoba! 🙂

Tak, tak, jest dokładnie tak jak piszesz! Zamykamy się w kręgu tych samych książek, więc teraz wszyscy czytamy i recenzujemy “Króla” Twardocha, wcześniej “Małe życie”, a jeszcze wcześniej “Shantaram”. Nuda!

Fantastycznie że szukasz nowych inspiracji, autorów, wydawnictw. Nie mam nadziei, że nagle ta nisza stanie w centrum zaintersowania mas, bo wtedy przestanie być niszą z małymi nakładami, ale w takich miejsach jak nasze strony powinnyśmy promować dobre książki, nie tylko te z plakatów na przystankach 🙂

Ściskam,
A.

Katarzyna Grzebyk
Gość

🙂 nie czytałam nic Twardocha, Witkiewicz, Mroza, ani Małego życia, ani Shantaram:-) Właśnie, ja też wybieram takie książki, które wydają się interesujące, i których recenzji nie spotkałam. Może właśnie nie mam “rozczarowań”:-) A najbardziej lubię odkrywać literaturę związaną z moim regionem, regionalnych twórców również:-)

parapetliteracki
Gość

Ja mam z kolei małego hopla na tle pisarzy izraelskich i arabskich. Nieprawdopodobna wrażliwość, np. pisarz z Algierii Yasmina Khadra. Moje objawienie tego roku.

Ps. Ten Mróz to mnie przeraża, mam podejrzenie, że ma ghoswriterów jak James Patterson. 3 książki w ciągu ostatnich kilku miesięcy? Damn, to nie ma prawa być dobre 😛

Katarzyna Grzebyk
Gość

A ja widzę same pochwały… wszędzie. Nie wiem, co myśleć, bo pisarz młody, a tu książka za książką… Sądzisz, że ma ghostwriterów? Wszystko jest możliwe…
Z popularnych pisarek sięgnęłam po Jeromin-Gałuszkę, polecaną przez przyjaciółki. Nie rozczarowałam się, może dlatego, że akcja 2 książek toczy się w Bieszczadach, czyli znanych mi terenach:-) A poza tym, to jestem ostrożna w wybieraniu współczesnych hitów.