2278
post-template-default,single,single-post,postid-2278,single-format-standard,stockholm-core-1.1,select-theme-ver-5.1.7,ajax_fade,page_not_loaded

Tu i teraz – sierpień 2017

Chyba pierwszy raz od lat nie jestem gotowa na koniec lata. Zdałam sobie z tego sprawę kiedy miałam zabrać się za pisanie pierwszego tekstu Tu i teraz, podsumowującego sierpień. Udawałam, że miesiąc wcale się nie kończy, aż dziś musiałam już przyznać sama przed sobą, że widzę w kalendarzu wrzesień.

Czas zatem na podsumowanie sierpnia z dystansu drugiego dnia września. Ten miesiąc był gorzki, tak samo jak poprzedni, ale udało mi się wyciągnąć z niego kilka dobrych momentów.

Czuję się bardzo różnie i niestabilnie. Próbuję się wyciszyć, ale to raczej są momenty, niż stan stały. Nie pozostaje mi nic innego jak być tu i teraz ze swoimi niekoniecznie przyjemnymi emocjami 😉

Chciałabym wrócić do tańca. Brakuje mi fizycznego sposobu ekspresji emocji. Chciałabym się też porządnie wyśmiać, ale to chyba jeszcze niemożliwe.

Pracuję nad swoją systematycznością i zapadaniem się w sobie. Systematyczność tutaj na blogu ale też w sprawach innych, regularnych treningach, kończeniem projektów na drutach. A tak bliżej konkretów, to pracuję nad projektem blogerskiego eventu w listopadzie, ale także nad jeszcze większą spójnością bloga. Nad sobą i elastycznością swoich mięśni i ścięgien także 😉

Jestem wdzięczna za dobrą duszę obok mnie, która pojawiła się, kiedy najbardziej tego potrzebowałam. Ty wiesz, że do Ciebie mówię. Jestem też wdzięczna za 9 dni na wsi, bo udało mi się wtedy naprawdę wypocząć. 

Uczę się jak dbać o rośliny, które mam teraz pod opieką, wszystkie sukulenty, kaktusy i drzewka. Zostałam ogrodnikiem w swoim domu i mam pod opieką kilkanaście żyjątek. To cholernie stresujące, mówię wam. 

Byłam na Lawendowym Polu, na warsztatach alchemicznych. Uczyłam się o zastosowaniu tzw. chwastów w ziołolecznictwie i w kuchni, gotowałam zupę z pokrzywy, sałatę z lipy i wege gołąbki, zrobiłam ręcznie dwa kremy do twarzy, wstałam o 5 rano żeby robić zdjęcia mgły unoszącej się znad pól spacerowałam po uśpionym, bezludnym świecie przez 2 godziny, przeszłam 6 km po lesie, żeby na końcu trasy napić się domowego wina. To był ciekawy i uspokajający weekend.

Pierwszy raz jeździłam na deskorolce elektrycznej. Ale czad.

Słucham Smith & Burrows, bo pięknie się wpasowują mi w klimat, ale też dużo muzyki folkowej, która daje mi trochę energii – Barns Courtney, X Ambassadors, Alt-J.

Oglądałam filmy, które chciałam zobaczyć już dawno – stare włoskie kino z lat ’60 w reżyserii Michelangelo Antonioni (Noc, Przygoda, Czerwona pustynia, Zaćmienie). Poza tym pierwszy sezon Gilmore Girls i dzieła François Ozona, bo uwielbiam 🙂
Przeczytałam Płyń z tonącymi Larsa Myttinga, Jak się ma Twój ból Pascala Garniera (dwa razy) i Wilka stepowego Hermanna Hessego. Same dobre lektury za mną. 

Zula nasz tygrys domowy

Pomysłodawczynią serii Tu i teraz jest Kasia z bloga Worqshop, a jeżeli macie ochotę wprowadzić taki cykl również u siebie to bardzo polecam!

A.

23
Dodaj komentarz

avatar
10 Comment threads
13 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
Andżelika KwiecieńparapetliterackiUlubieńcy, czyli żegnam lato | parapet literackiCocteau & Co.Anna Kotlińska-Bubała Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Andżelika Kwiecień
Gość
Andżelika Kwiecień

Też czuję się niestabilnie i się zapadam, więc łączę się z Tobą. 🙂 Dodałam książki które wymieniasz do swojej listy “must read”. Lubię Cię czytać, pozdrawiam!

kwiatki-wariatki.blogspot.com

trackback

[…] filmach już trochę pisałam w podsumowaniu sierpnia. Poza starym włoskim kinem i genialnym Françoisem Ozonem (U niej w domu, Franz, Nowa […]

Niespodziegadki
Gość
Niespodziegadki

Kinowo dogadałybyśmy się równie dobrze co książkowo!!! 🙂

Anna Kotlińska-Bubała
Gość
Anna Kotlińska-Bubała

To również mój ulubiony reżyser 😊💖

parapetliteracki
Gość

A jak wrócisz z urlopu to idziemy do kina na najnowszy film :)!

Anna Kotlińska-Bubała
Gość
Anna Kotlińska-Bubała

tak, jak będą jeszcze grali to oczywiście 😊

parapetliteracki
Gość

O ja jestem przekonana, że my w ogóle dobrze byśmy się dogadały 😀

Qbuś pożera książki
Gość

Intensywna aktywność fizyczna zdecydowanie pozytywnie wpływa na emocje. Lubię się porządnie fizycznie wypompować. I mam słabość do słowa “sukulent”.

parapetliteracki
Gość

Zdecydowanie tak. Chociaż ja kiedy mam takie okresy bardzo silnego stresu to nie jestem w stanie się ruszyć, ciało mam jak z ołowiu. Ale walczę z tym teraz bardzo usilnie 🙂
Sukulenty są super <3

Cocteau & Co.
Gość

Fajne podsumowanie. Super dobór filmów, a książki muszę koniecznie nadrobić! 🙂 Podoba mi się taka forma wpisu, to naprawdę dobry pomysł.
Ja zaczynam u siebie zauważać lekkie objawy zmęczenia blogiem i odnoszę wrażenie, że trochę zmierza on donikąd. To chyba mój pierwszy kryzys, miejmy nadzieję, że do przetrwania.

parapetliteracki
Gość

Dziękuję :))
To pierwsza odsłona więc jeszcze taka nieopierzona, już wiem że w kolejnym miesiącu coś chcę dodać, ale tak, też uważam że to fajna forma wpisu.
Może to czas żeby wrócić do swoich postanowień z urodzin bloga? Ja np cały czas czekam na więcej Francji 🙂 Pięknie piszesz, nie przestawaj, może po prostu pisz dla odmiany o czymś trochę innym? Tak żebyś miała z tego frajdę.

Cocteau & Co.
Gość

Więcej Francji od paru dni gości i na blogu, i na profilach społecznościowych i efekt jest dokładnie taki jak myślałam – poza kilkoma najwierniejszymi czytelnikami wszystkim jest ona, jak mówią Francuzi, „doskonale obojętna”. Potwierdza to moje przypuszczenia, że a) lubimy tylko te piosenki, które już znamy, czyli książki i filmy, które wyszły w Polsce i których okładka lub plakat chociaż raz czy dwa mignęły nam przed oczami i b) Francja jest przecież passé, teraz jaramy się Ameryką, Kalifornią, Games of Thrones etc. Mam wrażenie, że im częściej decyduję się na pisanie o tym, co sprawia mi najwięcej przyjemności tym mniej… Czytaj więcej »

parapetliteracki
Gość

Przepraszam, że dopiero teraz. Ostatnio jakoś mam mało czasu na wszystko, nawet na odpisanie na komentarz.
Strasznie mi przykro, że jest tak jak piszesz. Uważam, że masz do przekazania mega ciekawe treści i ich wartościowość właśnie zasadza się na tym, że nie mamy do nich dostępu tutaj w Polsce.
Mam nadzieję, że jeszcze złapiesz wiatr w żagle, a ja chociaż swoimi małymi siłami postaram się rozgłaszać dobrą nowinę o Cocteau, bo ja uwielbiam Twoje miejsce (chociaż ostatnio zaniedbuję komentowanie, to czytam w autobusie teksty :))

Claudette
Gość

Zainspirowałaś mnie.
U mnie na blogu od jakiegoś czasu jest zastój. Tworzę masowo recenzje, ale każdą porzucam w trakcie i tylko szczątkowo dopisuję co wpadnie mi do głowy. I tak od miesiąca tkwię z kilkunastoma tekstami “w pisaniu”. A tu i teraz jakoś do mnie przemawia. Może pomoże pokonać ten pat i ruszę dalej 🙂

parapetliteracki
Gość

Ja powiem Ci szczerze jestem znużona pisaniem tekstów tylko o książkach więc bardzo potrzebuję takich przerywników 🙂 Może olej te wszystkie szkice, wyrzuć je do kosza i napisz coś zupełnie nowego. Ja nienawidzę wracać do takich rozgrzebanych rzeczy 🙂

Ola Dob.
Gość

Uwielbiam spokój Lawendowego Pola. Zakochałam się w tym miejscu, ciesząc się jednocześnie, że tuż obok można znaleźć tak magiczny zakątek.

Seria Tu i Teraz pojawiła się u mnie wiosną, tylko pod nieco zmienionym tytułem “Uważniej”. 😊 To chyba moje ulubione wpisy, zawsze piszą mi się z przyjemnością. Choć mijające lato i dla mnie nie było łaskawe, więc tak z ręką na sercu to nawet się cieszę na zbliżającą się jesień.

Wszystkiego tylko dobrego we wrześniu. 😉

parapetliteracki
Gość

A byłaś tam też właśnie na takich warsztatach czy po prostu zobaczyć miejsce? Właściciele też są magiczni 🙂
Ciężkie to lato, to prawda. Chyba moje najgorsze od lat, ale cóż, widocznie czasem trzeba się przemęczyć. Witam deszczową jesień z niejaką ulgą.
Może wróć do Uważniej, ja czuję że to będą bardzo lubiane przeze mnie wpisy 🙂

Ściskam i życzę tego samego 🙂

Dominika Ławicka
Gość
Dominika Ławicka

Bardzo fajny pomysł na cykl, może spróbuję u siebie, zwłaszcza że opuściła mnie wena twórcza i nie potrafię ubrać w słowa wrażeń po lekturze. Stukam w klawiaturę i po chwili kasuję. I tak od kilku dni… Płyń z tonącymi Larsa Myttinga – ta książka mnie prześladuje. Przeglądałam ją w księgarni i odłożyłam na półkę. Potem wypożyczyłam z biblioteki i z nadmiaru książek do przeczytania po prostu oddałam, by chwilę później żałować, że nie znalazłam na nią czasu. Mało tego, pewnej nocy przyśniła mi się okładka 🙂 A to nie koniec. Siedzę sobie w parku, łapię ciepłe promienie słońca, gdy na… Czytaj więcej »

parapetliteracki
Gość

No to faktycznie Mytting Cię prześladuje 😀 To chyba znak, że powinnaś ją przeczytać i to czym prędzej, zanim wyjdzie z Twojej lodówki 😛
Takie wpisy trochę o niczym, trochę o sobie, dobrze robią na zastój weny twórczej, polecam.

myslobook.pl
Gość
myslobook.pl

Fajnie wiedzieć, co u Ciebie 🙂 Miesiąc mimo wszystko, mimo trudności, wygląda na naprawdę wspaniały! Warto regularnie wrócić na ziemię, zmierzyć się z byciem tu i teraz i pośród trudnych chwil przypomnieć sobie te pięknie i wartościowe 🙂 Zawsze takie przeżywamy, choć czasami, w natłoku smutku, nawet ich nie dostrzegamy. Ja praktykuję słoik szczęścia – codziennie muszę znaleźć choć jeden szczęśliwy moment, czasami to czyjś życzliwy uśmiech, kocie przytulasy, czasami coś dużego. Zdecydowanie przegapiamy za dużo szczęścia, także Twoja nowa seria bardzo mi się podoba!

parapetliteracki
Gość

Świetny pomysł z tym słoikiem, może i ja sobie taki postawię przy łóżku?
To prawda, nawet z najgorszym czasie są dobrze rzeczy wokół, tylko czasem ciężko je zauważyć i docenić. Trochę juz okrzepłam w tym smutku więc chyba mi łatwiej to zrobić 🙂
Ściskam mocno :*

Marta | martamrowiec.pl
Gość

Bardzo lubię tę formę podsumowań miesiąca, czy jego części 😉 Lawendowe Pole wygląda cudnie 😉

parapetliteracki
Gość

Lawendowe Pole jest bardzo urokliwe, ale chciałabym tam jeszcze pojechać w lipcu, kiedy intensywnie kwitnie lawenda. I ja czuję, że polubię te podsumowania 🙂