1851
post-template-default,single,single-post,postid-1851,single-format-standard,stockholm-core-1.1,select-theme-ver-5.1.7,ajax_fade,page_not_loaded

Światy nasze połączone

Zazwyczaj ciągle coś robimy. Obowiązki te prawdziwe i te wymyślone piętrzą się jak gary w zlewie i cudownie namnażają. Ledwo obrócę się z usatysfakcjonowaną miną od świeżo wypucowanego i wyczyszczonego stołu, zrobię dwa obroty wokół własnej osi, a tu ciach. Są tam znowu. Powinności.
Niby rozmawiamy, opowiadamy jak minął nasz dzień, tydzień i miesiąc, ale każde z nas pozostaje w swoim, zamkniętym dla innych, świecie. Bliscy nie mają tam dostępu, choćby nie wiem jak staralibyśmy się im opowiedzieć jak wygląda nasz świat, co czujemy kiedy pacjent miesza nas z błotem, kiedy klient dzwoni o 22 w sobotę, kiedy stresuje nas nowy projekt.

Co byśmy sobie nie mówili i jak nie wspierali, nigdy nie będziemy nawzajem w swoich światach. Każdy z nas musi się z nim mierzyć sam, dzień po dniu. Z natury jesteśmy osobni, a żyjemy razem.

Są jednak takie momenty, kiedy czuję że te nasze światy nasze są połączone. Dochodzi do trudnej do logicznego wytłumaczenia fuzji, niemal symbiozy. Nie umawiamy się, ale po śniadaniu  po kolei wszyscy lądujemy na hamakach z książkami. Ja z Morrison, mama ze Stasiukiem, tata z Miłoszewskim. Ktoś robi kawę i przynosi ją do ogrodu. Podajemy sobie z rąk do rąk blaszane pudełko z ciastkami migdałowymi. Momentami przysypiamy, kołysani szumem liści wysokich klonów nad naszymi głowami. Sielsko. Jak w książkach, tyle że naprawdę. Każde z nas pozostaje w innym, literackim uniwersum, jednak niewiele jest innych momentów kiedy pozostajemy tak blisko siebie.

Piękne, ulotne momenty. Trzeba podgrzać zupę. Chwila uciekła.

 

Czujesz podobnie? To polecam jeszcze lekturę równie krótkiego, ale ważnego dla mnie wpisu Jak pokochałam polską wieś.

16
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
9 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
parapetliterackiLena WaderaKlaudiaNadolna|ZKsiążkąDoŁóżkaClaudettenonienotak Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Lena Wadera
Gość

No ślicznie <3

parapetliteracki
Gość

Dziękuję :*

KlaudiaNadolna|ZKsiążkąDoŁóżka
Gość
KlaudiaNadolna|ZKsiążkąDoŁóżka

Ja mam to (nie)szczęście, że pracuję z moją drugą połówką, więc te światy nam się często łączą 🙂 Ale nie mamy dostępu do swojej głowy, co jest równie frustrujące, bo dzieje się tam mnóstwo 🙂 I właśnie wtedy potrzebna jest rozmowa.

Ale zazdroszczę tych momentów, kiedy wszyscy czytacie, odpoczywając. Ja prawie nigdy nie znajduję czasu na czytanie w domu. Zawsze staram się podkraść trochę czasu czekając na autobus, w pociągu czy w pracy. Ale ciągle w biegu.

Napisałaś o pacjentach, więc mi się przypomniało, że zawsze chciałam być psychologiem! 🙂 Jestem ciekawa jak wygląda taka praca, zwłaszcza w szpitalu 🙂

parapetliteracki
Gość

Co do ostatniej kwestii szpitalnej – ciężka praca. Aktualnie mnie tam nie ma, ale planuję wrócić.

Ja mam podobnie z czytaniem w swoim mieszaniu, co mnie niesamowicie złości. Wynika to jednak przecież z moich wyborów i organizacji czasu, dobrze o tym wiem. Dziś chciałabym trochę poczytać, mam nadzieję, że mi się uda 😉

A praca z druga połówką to musi być niełatwa często sprawa! Z jednej strony fajnie, a z drugiej (psychologicznej)… niekoniecznie 😛

Claudette
Gość

U mnie połączone światy działają tylko w czasie urlopów, a czasami jeszcze w czasie lata w mieście. Zazwyczaj to wygląda podobnie, a zmienia się jedynie sceneria i wymieniają się osoby obok mnie siedzące. I tak leżę na leżaku z czytnikiem w ręce, a w czytniku King się panoszy, straszy, pokazuje mi dziwne klauny, zaś obok na leżaku moja mama z “Beksińskimi: Portretem podwójnym” lub wywiadem-rzeką z Anną Dymną. Leżymy na pomoście, wokół krakowski zalew Bagry. Albo na pięknej plaży na Krecie. Albo na malowniczym Thassos zwanym Szmaragdową Wyspą. Czasami na leżaku obok jest mój mąż z kolejną częścią Pieśni lodu… Czytaj więcej »

parapetliteracki
Gość

Po pierwsze to zazdroszczę tylu egzotycznych wakacji 🙂 Dla mnie miejsce nie ma znaczenia akurat w tym kontekście, ale jakoś rzadko się zdarza, żebyśmy gdzieś indziej niż na wsi tyle czasu spędzali na odpoczynku. Jednak kiedy jesteśmy w mieszkaniach to cały czas coś jest ważniejsze, niestety.

Claudette
Gość

Nie było znowuż tak wielu tych wakacji, a i większość z nich jest bardziej stacjonarna. Niektórzy ciągle gdzieś wyjeżdżają, podróżują, wciąż w biegu, a ja wolę złapać oddech na tym leżaku 🙂 U mnie też miejsce nie ma znaczenia, ale zawsze się zdarza, że światy połączone to tylko na urlopie lub w jakiś długi weekend spędzany nad wodą. W domu mama czyta tylko przed snem, a mój mąż wcale! Na szczęście mieszkam właściwie na wsi, ale niestety bez żadnego większego ogródka – za to na co dzień mam całkiem pokaźny taras i tam pożytkuję letnie wolne godziny z książką. Zazwyczaj… Czytaj więcej »

Anna Rosińska
Gość
Anna Rosińska

“Co byśmy sobie nie mówili i jak nie wspierali, nigdy nie będziemy nawzajem w swoich światach. Każdy z nas musi się z nim mierzyć sam, dzień po dniu”.- ależ to cudownie napisałaś!!! Aż sobie wpisałam to zdanie do notesu!!!

Wpis – rewelacja <3

parapetliteracki
Gość

Dziękuję <3 🙂

nonienotak
Gość

O tak, bardzo często mam tak z mamą. A z moim mężem zupełnie się w sobie zakochaliśmy jak odkryliśmy, że uwielbiamy siedzieć koło siebie i czytać – choć czasem to czytanie zmienia się w czytanie sobie nawzajem, a potem przeradza się w dyskusję… ale tak też jest fajnie 🙂

parapetliteracki
Gość

Ależ piękny obrazek miałam przed oczami czytając o Twoim czytaniu z mężem. Niestety u nas tak to nie wygląda, a szkoda. Mój partner czyta, ale w taki raczej introwertywny sposób. Ja za to uwielbiam czytanie na głos. Czasem czytam mu na noc Księgę Tysiąca i Jednej Nocy :).

nonienotak
Gość

Taka z Ciebie Szeherezada 😉 To też piękny obrazek!

Joanna Biadalska
Gość

Świetny tekst, aż pozazdrościłam tej idealnej chwili połączonych światów.

parapetliteracki
Gość

Dziękuję! :*

Ewelina
Gość
Ewelina

Fajny czas. Ja niestety tak nie mam, czego bardzo żałuję.

parapetliteracki
Gość

Dziękuję 🙂 I ja takich momentów doświadczam bardzo rzadko. Czasem jeszcze z moim P. kiedy mamy wolny weekend i czytamy po śniadaniu razem na kanapie. O to wtedy też jest tak jak opisałam w tekście, magia się dzieje :).