3144
post-template-default,single,single-post,postid-3144,single-format-standard,stockholm-core-1.0.8,select-theme-ver-5.1.4,ajax_fade,page_not_loaded

Sen zimowy – Goli Taraghi

Sen zimowy

Podczas czytania Snu zimowego zapisałam sobie taką myśl własną: spadające płatki śniegu osiadające w głowie i na sercu; ból istnienia. 

Serię irańskie klimaty w Wydawnictwie Książkowe Klimaty otworzyła niepozorna, cienka książeczka pisarki pochodzącej z Teheranu, która choć od wielu lat mieszka na stałe w Paryżu, to rokrocznie odwiedza ojczyznę i obserwuje to co się w niej zmienia (lub też nie zmienia się wcale). Autorka była gościem krakowskiego Conrad Festiwalu w zeszłym roku i po spotkaniu z nią, miałam wobec książki duże oczekiwania. Na szczęście się nie zawiodłam.

Teheran, lata 60 XX wieku. Społeczeństwo skostniałe, splątane tradycją, stojące w miejscu, lecz już dostrzegające nowe możliwości, przebijające się wizje innego życia, zmian. Irańczycy zależni od siebie jak owce w stadzie, żyjący życiem grupowym, które dominuje nad jednostką i jej potrzebami. Odrębność i samodzielność istnieje jedynie w wyobraźni. Na tym tle siedmiu staruszków, którzy podsumowują swoje życia, robią bilans zysków i strat, wspominają. Stagnacja i niemożność podjęcia ważnych decyzji jawi się jako ich główny problem. To właśnie Sen zimowy, powieść refleksyjna, melancholijna, a przede wszystkim mądra.

Lepiej, jeżeli postawię sobie przed oczami każde kolejne mgnienie z okruchów czasu, które mi jeszcze pozostały. Czasu, który nie zważając na nic, rozpościera się przede mną i jakże niesprawiedliwie przywłaszcza sobie wszystko, co moje. Co za przedziwne uczucie: niczego nie oczekiwać. Absolutnie niczego. Świat opustoszał. Opróżnił się z miejsca, czasu i ze mnie. [s.119] 

Bohaterami Snu zimowego Goli Taraghi jest siedmiu mężczyzn u kresu życia, przyjaciół, można powiedzieć. Opowieść każdego z nich jest inna, a jednak nietrudno doszukać się między nimi wspólnego mianownika. Niezależne od tego, czy znaleźli w życiu miłość, czy odnieśli zawodowy sukces, czy stracili najbliższego przyjaciela, czy zdrowe zmysły, tym co ich łączy, jest przeżywanie swojego życia w myślach. W wyobraźni robią rzeczy, na które poza nią nie mają siły: wyjeżdżają gdzieś daleko, wołają pomocy, mówią dość. Towarzyszy im głębokie przekonanie o niemożliwości zmiany swojego losu, snują plany ze świadomością, że nigdy ich nie zrealizują. Prawdziwy świat jest gdzieś indziej, za oknem, tak daleki i bliski jednocześnie.
Czytając, miałam silne skojarzenia z Jaskółkami z Kabulu Yasminy Khadry, książką, której akcja dzieje się w Afganistanie za czasów talibów. Tam również jeden z bohaterów, starszy pan, planuje wielką ucieczkę od swojego dotychczasowego życia. Ucieczka ta jednak skazana jest na porażkę, ponieważ w głębi duszy nie jest on na nią gotowy. Związany tak silnie z miejscem i sposobem dotychczasowego życia, nie ma odwagi nic zmienić. Bohaterowie Snu zimowego również jej nie mają.

Azizi podniósł głowę i pośpiesznie się roześmiał. Przypomniało mu się, że nie powinien robić czegoś na przekór ustalonym zwyczajom: wspominać zbyt wiele, wiedzieć za dużo, zbyt długo rozmyślać, być ponadprzeciętnie szczęśliwym lub nieszczęśliwym. Krótko mówiąc: powinien ograniczać się do samego trwania, wśród krzeseł, okien i naczyń, pomiędzy łyżkami i widelcami. [s.41]

Goli Taraghi udało się wywołać u czytelnika wrażenie, że znajduje się on w środku głowy bohaterów książki, śledząc ich myśli minuta po minucie.  Akcja dzieje się w tle, a my patrzymy na wszystko ich oczami. To bardzo ciekawy zabieg, szybko wciągający w świat przedstawiony.
Natężenie napięcia jest zmienne, zależnie od tego jak dany rozdział został zbudowany. Niektóre są refleksyjne i melancholijne, inne depresyjne, a jeszcze inne pełne lęku. Część opowieści napisana jest w formie pierwszoosobowej, inne z poziomu zewnętrznego, ale wszystkowiedzącego obserwatora, a jeden, zupełnie wyjątkowy, napisany jest jak scenariusz sztuki teatralnej. Te pisarskie zabiegi sprawiają, że całość nabiera tempa i zwalnia naprzemiennie, fluktuuje. Dzięki temu, pomimo ciężkiego tematycznie kalibru, jakim jest przemijanie, śmierć, rozczarowanie życiem i stagnacja, nie grzęźniemy w historii, a dajemy się jej ponieść.

Byłam zaskoczona, jak autorce udało się stworzyć pełnowymiarowe postaci, mając do dyspozycji tak mało słów (raptem 170 stron i w sumie 9 bohaterów). Absolutnie każda z nich ma swój charakter, jest wyrazista i wywołuje u czytelnika odmienne emocje. Podobnie na brawa zasługuje tłumaczenie Doroty Słapy, w którym czuć dużo wrażliwości i uważności na słowa.

Taraghi napisała książkę, która z jednej strony pięknie pokazuje graniczny moment w historii Iranu, kiedy niezadowolone społeczeństwo szamocze się i szarpie próbując bezskutecznie zebrać się na odwagę i dokonać rewolucji, a z drugiej skupia się na człowieku jako istocie do głębi nieszczęśliwej, konfrontującej się ze starością i nieubłaganym upływem czasu. Atmosfera dominująca w powieści to uczucie straty i żalu, przy jednoczesnym przekonaniu, że losu nie można zmienić. Książka bezdyskusyjnie zmusza do refleksji nad własnym życiem i zadaje trudne pytania o to, czy przypadkiem również nie tkwisz w takim bezwładnym zawieszeniu. Popłakać przy niej można też. Polecam refleksyjnym wrażliwcom.

Składam sofre. Do leżącej pod ścianą sterty pozostałych z wczorajszego wieczoru naczyń dokładam talerze z kolacji. Napełniam wodą imbryk do herbaty i kładę go na piecu. Paczka papierosów leży na komodzie. Zostały tylko dwie sztuki. Nieważne. Pierwszego wypalę, gdy będę pił herbatę. Drugiego odłożę na chwilę, kiedy zgaszę światło i będę już leżał w łóżku. Pomiędzy zimną pościelą a zawiesistym mrokiem moja samotność jest większa niż kiedykolwiek. [s.109] 

A.

Sen zimowy, Goli Taraghi, tłum. Dorota Słapa, wyd. Książkowe Klimaty, Wrocław 2017

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu KK.

6
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
parapetliterackiMonika EszKatarzyna AksamitQbuś pożera książki Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Qbuś pożera książki
Gość

To zapytam prowokacyjnie… Do jakich wniosków Ty doszłaś?

parapetliteracki
Gość

Muszę przyznać, że do niektórych zbyt intymnych, żeby się nimi dzielić na forum 🙂
Ale dużo myślałam o marnowaniu czasu i traceniu go na myśleniu o podjęciu decyzji, zamiast po prostu jej podjęciu. Masło maślane, ale chyba wiesz o co mi chodzi 🙂

Katarzyna Aksamit
Gość
Katarzyna Aksamit

Moim pierwszym skojarzeniem po przeczytaniu Twojego tekstu było słowo ‘nostalgia ‘… czyli absolutnie mój klimat. I jeszcze nawiązanie do “Jaskółek z Kabulu”… Mam ogromną ochotę na lekturę “Snu zimowego” i sporo sobie po tej książce objecuję.
http://czytamiznikam.blogspot.com /

parapetliteracki
Gość

Kasiu, nostalgia to zdecydowanie to słowo, które pasuje do “Snu zimowego”. Minął ponad miesiąc, może akurat zdążyłaś już przeczytać?

Monika Esz
Gość
Monika Esz

Mam przeczucie (po zapoznaniu się zwłaszcza z cytowanymi fragmentami książki), że to moje czytelnicze klimaty

parapetliteracki
Gość

To zachęcam do nieczekania i czytania od razu 🙂