773
post-template-default,single,single-post,postid-773,single-format-standard,stockholm-core-1.1,select-theme-ver-5.1.7,ajax_fade,page_not_loaded

Polak sprzeda zmysły – Konrad Oprzędek

Polak sprzeda zmysły to najprościej mówiąc obraz Polaków przez pryzmat tego, co zamieszczają w Internecie. Spodziewałam się, że się uśmieję, a ostatecznie więcej razy się wzruszyłam i zasmuciłam. Autorowi wyszedł reportaż śmieszno-straszno-smutny i myślę, że tak miało być.

Pamiętam, że moja babcia pasjami zaczytywała się w ogłoszeniach w gazecie. Kto co sprzeda, wynajmie, kogo zatrudni i oczywiście komu chciałby oddać swoje serce. Lektura tych krótkich tekstów nieodmienne kojarzy mi się z pewnego rodzaju podglądactwem, na które podglądany przecież zgodę świadomą wyraża. Konrad Oprzędek podgląda naszych rodaków w różnych sytuacjach – tych bardzo wstydliwych, tragicznych, śmiesznych i całkiem zwyczajnych. Pisał, dzwonił i jeździł do autorów ogłoszeń wszelakich i rozmawiał, a efekty tych spotkań dały nam reportaż nowoczesny, łatwy w odbiorze, a równocześnie dający do myślenia.

50 lat temu misji zgłębienia historii Polaków na podstawie ogłoszeń prasowych podjął się Krzysztof Kąkolewski. Dzieło Trzy złote za słowo z 1964 roku było tego efektem. Dzisiaj reporter Dużego Formatu oddaje w nasze ręce książkę, w której sprawdza czym żyjemy w XXI w., kiedy ogłoszenia prasowe wyparł Internet, kiedy słowa nic nas już nie kosztują.

w tych Internietach, jakby powiedziała moja babcia, jest wszystko. Wędrujemy przez jego meandry z autorem reportażu i dowiadujemy się o rzeczach, od których nierzadko oczy otwierają się ze zdumienia. Na sprzedaż wystawione są organy wewnętrzne, używane majtki, plemniki. Szabelka po dziadku, kocyk z obozu zagłady, niechciany krzyż ze ściany i niespełnione marzenia. A także wirtualna bliskość, uwaga, pocieszenie. Za każdym ogłoszeniem kryje się ludzka historia, często bardziej intymna i głębsza niż moglibyśmy się spodziewać. W sieci poszukujemy twarzy, która mignęła nam na schodach w metrze i nie daje nam od tamtej chwili spokoju, lekarstwa na nudę i nowej tożsamości.

Czytając Polaka… to ostatnie szczególnie nie dawało mi spokoju. Jak bardzo nie chcemy być tym, kim jesteśmy. Jak bardzo jesteśmy zmęczeni i rozczarowani własnym życiem, że kreujemy sztuczne, nieprawdziwe. Co więcej, ta rzeczywistość na niby wciąga nas, zniewala, wydaje się lekarstwem na nieszczęśliwe małżeństwo, nieudane życie zawodowe, niespełnione marzenia i zmarszczki. Internet otworzył przed nami magazyn z wieloma nowymi twarzami więc czemu z nich nie skorzystać? Możemy mieć nowe ciało, nowe osiągnięcia, nowe ja. Bo przecież cudze życie zawsze wydaje się o wiele bardziej atrakcyjne, niż nasze własne.

 

Oprzędek wykonał kawał dobrej roboty reporterskiej. Pisząc prostym językiem przybliża nam często niełatwe historie bez zbędnego patosu, ale też i te zwyczajne, codzienne, małe. Zadziwiające,ile podczas tej lektury dowiadujemy się o sobie samych.

“Pewnie, że ta zabawa była głupiutka – przyznaje. – Ale kto nie błaznuje, gdy uświadomi sobie, że młodość właśnie minęła? Młodość do poczucie, że możesz jeszcze zostać tym i tamtym, zrobić coś wielkiego, mieć, co zechcesz. Później furtki się zamykają i już do końca życia musisz być sobą.” [s.71]

Najważniejsze dla mnie w tym reportażu jest to, że jej nieco przypadkowi i nieoczekiwani bohaterowie są najważniejsi, że autor naprawdę się w ich historie zaangażował, że to nie jest tylko zwykła, zawodowa ciekawość. Nie ma znaczenia czy czytamy historię bitej przez ojca kobiety, niemal 90-letniej staruszki, która chce oddać w dobre ręce sześć chrystusików, czy nowobogackiego, którego od nudy uratuje już tylko rewolucja. Ludzie, których opisuje nam w swojej książce, dopuścili go do swojego życia, zdjęli maski. Autor podchodzi do nich z ciepłem i życzliwością, nie ocenia, nie potępia, ani nie gloryfikuje. Słucha.

Słucha i pokazuje nam przez pryzmat tych jakże osobistych historii, obraz całego społeczeństwa. Z naszą zachłannością, naiwnością, zakłamaniem, hipokryzją, desperacją i tą straszliwą, wszechobecną samotnością i rozczarowaniem. Sobą i współczesną Polską, która nie spełnia oczekiwań i nie daje spełniać marzeń.

To my. Tacy jesteśmy kiedy musimy być sobą.

“Na magiczny krzyż nikt się nie skusił. Kinga zastanawia się dlaczego:
– Może zapotrzebowanie na magię w Polsce maleje?” [s.147]

Uwaga.

Polecam czytać Polaka… w komunikacji miejskiej i obserwować reakcje ludzi na widok okładki. Ciekawa sprawa 😉

A.

*cytaty pochodzą z omawianej książki.

 


 

Tytuł: Polak sprzeda zmysły

Autor: Konrad Oprzędek

Wydawnictwo: Dowody na Istnienie

Rok wydania: 2016

Ilość stron: 152

9
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
7 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Luka Rhei |Przestrzenie tekstuparapetliterackiKatarzyna Grzebyk Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Katarzyna Grzebyk
Gość

Nie słyszałam o tej książce, a przyznam się, że chciałabym poczytać, bo to co widzę w Internecie czasem już nie jest śmieszne, a smutne… Okładka z pewnością wywołuje sensację:-)

parapetliteracki
Gość

Polecam zdecydowanie 🙂 Myślę, że wielu czytelnikó (w tym ja) będzie wielokrotnie otwierało oczy ze zdumienia podczas lektury. Dla samej świadomości rzeczy warto poznać “Polaka…”, a i czyta się go dobrze.

Dzięki za odwiedziny, wpadaj częściej 🙂
A.

Katarzyna Grzebyk
Gość

Będę, bo mi się tu podoba:-)

parapetliteracki
Gość

Najlepiej <3 jutro nowy wpis! 🙂

Luka Rhei |Przestrzenie tekstu
Gość

No proszę. A ja z powodu okładki postanowiłam sobie tytuł ominąć. Dobrze czasem włożyć odrobinę więcej wysiłku, by dowiedzieć się, że… warto nie skreślać książki z tak głupiego powodu 😉 Przeczytam! Uwielbiam takie (w ogóle) reportaże! Pewnie po “Polska odwraca oczy” będzie mi lżej z tą lekturą (to chyba dobrze).

parapetliteracki
Gość

Oh, dobry wieczór Przestrzeniom :):)

Powiem Ci, że ja ostatnio przeżywam boom reportażowy i niebardzo czytam cokowiek innego. Na pewno “Polak…” będzie lżejszego kalibru książką niż Kopińska, ale bardzo ciekawą 🙂 Ja teraz mierzę się z “Nadciąga noc” i czytam o wojnie w Iraku i muszę sobie od niej robić przerwy… bo mnie przytłacza.

Pozdrawiam cieplutko w ten deszczowy wieczór 🙂

Luka Rhei |Przestrzenie tekstu
Gość

A ja już dzień dobry 🙂
Lżejszy kaliber właśnie sobie serwuję w postaci “Najlepszych butów na świecie”. Też o Polsce, też o mocnych sprawach, ale przekaz raczej stonowany, mniej nerwowy.

Ale tak, rozumiem ten boom! Reportaże wciągają i uzależniają 🙂 Moja reguła to co najmniej jeden w miesiącu. Czyli obok beletrystyki zawsze czytam jakiś reportaż. “Nadciąga noc” gdzieś tam wisi mi nad głową od kilku lat. Zresztą, jak wiele innych jeszcze nieprzeczytanych 😉

parapetliteracki
Gość

“Najlepsze buty…” kupiłam kiedyś koleżance na prezent, a sama nie czytałam. Dobre?
Ja właśnie od jakiegoś czasu praktykuję równoległe czytanie reportażu i beletrystyki, całkiem dobrze się to sprawdza :). Mnie ta książka zawsze jakoś przerażała objętością, ale o dziwo czyta się dobrze (spowiedziałam się nagromadzenia nazw miejsc, nazwisk i faktów, ale jest dużo takich ludzkich reflekcji, osobistych historii).
Dobrej nocki 🙂

Luka Rhei |Przestrzenie tekstu
Gość

Niezłe. Nie takie mocne, ale autor porusza ciekawe tematy (np. zanieczyszczenie powietrza w Polsce, życie w pobliżu byłych składów azbestu). Reportaż dobry na prezent 🙂 Kopińskiej chyba nie odważyłabym się nikomu podarować 😉