21988
post-template-default,single,single-post,postid-21988,single-format-standard,stockholm-core-2.1.4,select-theme-ver-8.10,ajax_fade,page_not_loaded,,qode_menu_

2019

Siadam i nie wiem od czego zacząć.

Kiedy człowiek nie pisze tak długi czas, nie do końca wie, w jaki sposób ułożyć palce na klawiaturze. Jak ułożyć strzępki myśli w zdania, które będą stanowiły spójną całość.

Tym razem zatem, choć zazwyczaj moje podsumowania są obszerne, będzie krótko.

2019 pozwolił mi spełnić swoje dwa marzenia, które trzymałam w kieszeni od wielu lat. Poleciałam balonem nad Kapadocją i w ten sposób uczciłam swoje 28. urodziny i było tak, jak sobie wyobrażałam – zjawiskowo. Kilka miesięcy później pojechałam na daleką północ Szwecji, aż za koło podbiegunowe, żeby razem z moim ojczymem wyrzeźbić w lodzie i śniegu apartament w Icehotelu. Królowa Śniegu w końcu znalazła się na swoim miejscu i poza tym, że było naprawdę zimno i pracowicie, to przede wszystkim pięknie i ostatecznie wzruszająco. Jest coś absolutnie unikatowego w tym miejscu i ludziach, którzy (w większości) przyjeżdżają tam od lat, żeby tworzyć dzieła sztuki z wody w stanie stałym, z pełną świadomością, że pół roku później cała ich praca spłynie do rzeki. Atmosfera, rozmowy, widoki i świadomość wyjątkowości tego miejsca rekompensują wszystkie fizyczne niewygody. Pokój robiony na drutach stał się faktem, tak jak i wielka lodowa książka. Jestem z siebie dumna.

fot. Asaf Kliger

fot. Asaf Kliger

Ale podróży było więcej, było Twójmiasto dwukrotnie, był Poznań, niezliczone wędrówki po Podlasiu, Kraków ulubiony, wyciszająca Warmia i kilkugodzinne spacery przed siebie. Samoloty, nagrzane pociągi klimatyzowane przez szeroko otarte okno, dworce, przystanki, autobusy, lotniska. Miejsca, w których się do końca nie istnieje i w których najlepszym towarzyszem jest Joseph Roth i jego Proza podróżna. 

Pojawili sie w moim życiu nowi ludzie, a inni znikneli na dobre. Odnowiła się przyjaźń sprzed lat, niespodziewanie zawiązała się całkiem nowa, kilka znajomości umarło śmiercią naturalną, a pozostałe . Serce przeżywało okresy burzy i naporu, stagnacji, śmierci klinicznej, a potem cudownego ożywienia i ukojenia. Ludzie nieodmiennie stanowili dla mnie wartość największą.

Płakałam ze smutku, radości i wzruszenia. Śmiałam się jednak więcej. Robiłam bardzo dużo zdjęć, jeździłam konno, starałam się więcej słuchać, niż mówić, wyciągać wnioski. Tak, nadal dziergam na drutach.

Oglądałam stosunkowo mało filmów, za to dużo seriali. Przez pierwsze pół roku czytałam rekordowo dużo, a przez drugie – wcale.

Książki 2019

Jeśli chodzi o książki zatem.

Po głębszym namyśle, moją najlepszą książką tego roku zostało City Alessandro Baricco (Ann Goldstein). Książka, którą trudno z czymkolwiek porównać. Intelektualna łamigłówka wymagająca skupienia, składająca się z wielu mniejszych i większych hisotorii, których osią jest 15-letni chłopiec i 30-letnia kobieta. To opowieść o potędze wyobraźni i snuciu opowieści. I o tym jeszcze, że wszystkie najważniejsze przeszkody mamy do pokonania w sobie samych. Baricco jak zawsze wspaniale napisał dialogi i umiejętnie przeplótł je z bardziej wymagającymi fragmentami. Ogromnie ciekawe doświadczenie, ale polecam tylko tym, którzy lubią się dziwić i są cierpliwi.

Bardzo dobrych książek było natomiast wiele:

Miasto uśpionych kobiet  Gyula Krúdy (tłum. Elżbieta Cygielska i Teresa Worowska), która oczarowała mnie kompletnie. Węgierski pisarz ubiegłęgo wieku umiejętnie kreśli światy, których już nie ma, silnie czerpiąc z wątków autobiograficznych, co tylko dodaje tej prozie smaku. Jest lirycznie, melancholojnie, ale także ironicznie, a nawet cynicznie. Klimat jest często ważniejszy od samej fabuły opowiadań, a on tworzony jest za pomocą języka, niezwykle precyzyjnego i pełnego rozbudowanych, plastycznych porównań. Dzięki temu uzyskaliśmy opowieść gęstą, pełną warstw i odniesień, a jednocześnie lekką w czytaniu. Obrazy stworzone z małych obrazków, jak w kalejdoskopie.

Sąd w Canudos Sandora Maraiego (tłum. Irena Makarewicz), czyli kameralna opowieść o sile jednostki w obliczu wielkiej historii. Świetnie napisana historia oparta na faktach, która jest zdecyowanie jedną z najlepszych książek tego węgierskiego pisarza.

Była też Teoria Pandy Pascala Garniera, czyli książka, którą przeczytałam sobie samej na głos, chodząc pustymi ścieżkami Warmii. W genialnym tłumaczeniu Gabrieli Hałat zabrała mnie w ukochany klimat noir. Krótka powieść bez jednego zbędnego słowa, nasycona niepokojem, inteligentnym czarnym humorem, niejednoznacznymi postaciami. Świetna proza, która brzmi jak muzyka i zostawia czytelnika lekko ogłuszonego.

Czytałam też Stasiuka – Wschód Nie ma ekspresów przy żółtych drogach  i oddawałam się razem z nim nostalgicznym wędrówkom po wschodzie, tym bliskim i tym nieco dalszym. Czytając go, czułam zazdrość. Zazdrościłam pokoleniu  moich rodziów, którzy mieli dużo czasu nieukradzionego. Świat z pełnymi sklepowymi półkami coś nam jednak zabrał, zubożył. Czułam też tęsknotę za czymś czego nigdy nie poznałam i już nie poznam. Za światem trójwymiarowym, bardziej wyraźnym, bliższym ciału. Ale ja zawsze miałam tendencje do upatrywania szczęścia w prostocie, zwyczajności, nudzie wręcz. I patrzeć w tył lubiłam.

Słabych książek też się trochę zebrało, takich które mnie zwyczajnie rozczarowały. Orzeszkowo 14 Anny Romaniuk, które miało być taką stasiukową książką, a było bezładnym zlepkiem tekstów; Umrzeć, a potem wskoczyć na konia Davida Bosca, gdzie możemy obserwować klasyczny przerost formy nad treścią, albo Psy ras drobnych Olgi Hund, która to nagradzana ksiązka jest dla mnie zaledwie draftem, zarysem, notatnikiem.

Czytałam też wiele książek niezłych i średnich, o których teraz chyba nie ma co mówić. Czytałam kolejne książki Baricco, które utwierdzają mnie w miłości do tego autora. Mam nieustanny apetyt na Węgrów i Włochów oraz lekką tęsknotę za reportażem.


A jak wasz 2019? Dał wam popalić czy był łaskawy? 

A.

Tags:
10 komentarzy
  • nova88

    13 listopada 2021 at 01:28 Odpowiedz

    … [Trackback]

    […] Find More here to that Topic: parapetliteracki.pl/podsumowanie-2019/ […]

  • Alva Neimeyer

    4 listopada 2021 at 23:57 Odpowiedz

    I think the admin of this site is genuinely working hard in favor of his site, because here every material is quality based material.|

  • Lanita Leggett

    4 listopada 2021 at 23:48 Odpowiedz

    {

  • Randy

    4 listopada 2021 at 22:47 Odpowiedz

    Hi there, yes this post is genuinely fastidious
    and I have learned lot of things from it on the topic of blogging.

    thanks.

  • Zawsze w książkach

    10 stycznia 2020 at 08:18 Odpowiedz

    Ojej, a u mnie to właśnie „Psy ras drobnych” Olgi Hund zostały książką roku. Jeżeli masz ochotę poznać moje zestawienie, to serdecznie zapraszam 🙂 https://zawszewksiazkach.blogspot.com/2019/12/top-10-najlepszych-ksiazek-2019-roku.html
    Serdeczności!

    • parapetliteracki

      13 stycznia 2020 at 10:58 Odpowiedz

      O masz! 😀 I tak bywa, wiadomo, że nie ma książki dla wszystkich. Cały czas chcę przeczytać „Zielone sari”, wierzę że to genialna pozycja. 🙂

  • Anna

    9 stycznia 2020 at 15:28 Odpowiedz

    U mnie też Baricco wśród najlepszych książek. Co prawda „Panna Młoda”. Ale tak mnie urzekła, że już mam kolejne na liście.

    • parapetliteracki

      13 stycznia 2020 at 11:02 Odpowiedz

      „Panna młoda” była genialna!! <3 Niesamowita narracja, te przeplatanie się historii z głosem od autora – wspaniałe.

  • naia

    8 stycznia 2020 at 20:46 Odpowiedz

    Kiedy kilka lat temu zachwycałam się po pierwszej lekturze „City” i dziękowałam osobie, którą mi ją poleciła, ta osoba przyznała, że trochę się obawiała, czy książka przypadnie mi do gustu. Bo to taka rzecz – jak zresztą sama zastrzegasz – nie dla każdego. Pewnie dlatego, jak mówił Baricco, sprzedała się najgorzej ze wszystkich jego książek :). Ale za to doskonale służy, tak jak jemu, do rozpoznawania „swoich” ludzi. I po Twoim, Olu, podsumowaniu, jestem już na 100% pewna, że jesteś „moim” człowiekiem. Ściskam Cię mocno i życzę Ci, żebyś w 2020 roku śmiała się tyle co w minionym, albo jeszcze więcej!

    • parapetliteracki

      13 stycznia 2020 at 11:03 Odpowiedz

      Aniu dziękuję za to piękne życzenie i Tobie tego samego <3
      „City” zdecydowanie nie dla każdego. Niesamowita książka, do której na pewno wrócę.
      Ściskam również mocno mojego człowieka 😀

Post a Comment