3358
post-template-default,single,single-post,postid-3358,single-format-standard,stockholm-core-1.1,select-theme-ver-5.1.7,ajax_fade,page_not_loaded

2018

Przed wami podsumowanie 2018 roku na Parapecie. Zebrałam wszystkie kluczowe aspekty mojego książkowo-blogerskiego życia i przyjrzałam się w im w poszczególnych kategoriach. Z niektórych elementów jestem zadowolona, z innych zupełnie nie. Wspominam także słówko o dalszych planach. Zapraszam na podsumowanie 2018 roku!

Przejrzeć się w lustrze pod koniec dnia

Posumowanie roku, jak i każde inne, nie jest dla mnie zadaniem łatwym. Zwyczajnie nie lubię tego robić. Podobnie jest z moim funkcjonowaniem w ciągu dnia – bardzo lubię poranki, bo jeszcze wszystko zależy ode mnie, tak wiele mogę sobie obiecać, natomiast nie lubię wieczorów. Najczęściej połowa z zaplanowanych zadań jest niezrealizowana, coś poszło lepiej, coś gorzej, ale nic już nie mogę zmienić. A ja chyba średnio radzę sobie z uczuciem, że nic już nie mogę zmienić, że jest jak jest.

Podsumowanie blogowo-książkowe roku 2017 przeczytasz TUTAJ

Nie mniej jednak, pisząc ten wstęp już po zakończeniu całości stwierdzam, że dobrze mieć to za sobą. Teraz jest nowy początek, poranek 2019 roku i mogę wszystko. Wciąż tak wiele zależy ode mnie.

Książki 2018

zaskoczenie roku to bez dwóch zdań Jedna księżycowa noc Caradoga Pricharda (wyd. Officyna, tłum. Marta Listewnik). Nie spodziewałam się, że można za pomocą tak trudnego języka, stworzyć równie zagarniającą, pochłaniającą do reszty opowieść. Czytelnik nawet się nie zdąży zorientować, a już tam jest – w małym, zapomnianym przez Boga walijskim miasteczku. Trudna i poruszająca autobiograficzna proza, której celem było katharsis pisarza, przepracowanie choroby psychicznej matki i wszystkich otaczających go śmierci z okresu dzieciństwa. Mimo tak ciężkiego kalibru, pisarzowi udała się rzecz niezwykła, mianowicie zostawić nas, czytelników, z poczuciem spokoju i akceptacji. Polecam gorąco.

audiobook roku to Król Szczepana Twardocha (wyd. Wydawnictwo Literackie). Świetnie przeczytana i zinterpretowana przez Macieja Sthura powieść o gangsterskiej Warszawie lat 30 XX wieku. Nawet jeśli Twardoch nie trzymał się faktów historycznych (a nie trzymał się) to szczerze mówiąc, kompletnie mnie to tutaj nie obchodzi. Dostałam dobrą powieść rozrywkową, napisaną barwnym językiem, która wciągnęła mnie w swój brutalny świat.

wzruszenie roku to 30 minutowe spotkanie z książką dla… dzieci? Nastolatków? Niedopasowanych dorosłych? Chyba najbardziej to ostatnie. O tym można rozmawiać tylko z królikami Anny Höglund (wyd. Zakamarki, tłum. Katarzyna Skalska) to były stróżki łez płynące po moich policzkach od chyba pierwszej strony. To książka o wyobcowaniu, o poczuciu bycia niewystarczającym, zbyt wrażliwym, zbyt czułym, nie dość… jakimś. Myślę, że dla jednych to będzie po prostu mądra (i wzbogacona w piękne ilustracje) pozycja, którą można podarować dorastającemu nastolatkowi, a dla drugich… no właśnie. Dla tych drugich to będzie lustro, w którym nagle zobaczą siebie. I będzie to jednocześnie piękne i cholernie straszne przeżycie.

podsumowanie 2018 wzruszenie roku

rozczarowanie roku to po namyśle cykl czterech powieści Eleny Ferrante (wyd. Sonia Draga, tłum. Alina Pawłowska-Zampino). Obiecywano mi pogłębiony obraz Neapolu, studium społeczne, nie-wiadomo-co. Dostałam natomiast… telenowelę argentyńską w wydaniu włoskim. Fabuła rodem z serialowego tasiemca, podobnie jak portrety bohaterów. Kilkukrotnie zamykałam oczy z poczuciem żenady i niedowierzania, że to poważnie funkcjonuje w obiegu jako wielka literatura. Powiesci Ferrante można spokojnie położyć na jakże przyjemnej, ale jednak omijanej przeze mnie z daleka, półce z romansami i tzw. powieściami obyczajowymi.

odkrycie roku to zdecydowanie Panna młoda Alessandro Baricco (wyd. Sonia Draga, tłum. Lucyna Rodziewicz-Doktór). Niesamowicie świeża proza, dająca mi dużo oddechu, przestrzeni. Ciekawie prowadzona narracja, autor wychodzący do czytelnika prosto z powieści, dużo dowcipu i ironii. Świetnie się czytało i już się cieszę na kolejne książki tego włoskiego pisarza.

najlepszą krótką historią zostaje Żar Sandora Maraiego (wyd. Czytelnik, tłum. Feliks Netz). Krótka, ale jakże gęsta opowieść o przyjaźni, o poszukiwaniu prawdy, o zdradzie. O masie innych rzeczy również! Marai ma niesamowitą zdolność kondensowania myśli i strzelania nimi w czytelnika. Zmusza do myślenia, jego książki to wyzwanie, praca wewnętrzna do wykonania.

podsumowanie 2018 odkrycie roku

powieść roku to Jutro, w czas bitwy, o mnie myśl Javiera Mariasa (wyd. Sonia Draga). Czytanie tej powieści było tak ogromną przyjemnością, ze chciałoby się, aby się nigdy nie kończyła. Marias umie wspaniale operować językiem, udowadniając, że nie ma on w zasadzie granic. Pokazuje znaczenie tych samych słów w różnych kontekstach, bawi się narracją. Uczy czytelnika używania wyobraźni podczas lektury, ponieważ pisze obrazami. Fabuła również zaskakująca i dobrze skonstruowana, ale najważniejszym aspektem Jutro, w czas bitwy… był dla mnie właśnie język. Brawa dla tłumacza Carlosa Marrodán Casasa.

wydmuszką roku zostają ex aequo Nasz chłopak Daniela Magariela (wyd. Pauza, tłum. Dobromiła Jankowska) i Patrick Melrose Edwarda St Aubyna (wyd. WAB, tłum. Łukasz Witczak). Magariel napisał niespełna 200 stronicową książeczkę, w której chciał zawrzeć wiele różnych motywów na raz, ale żadnego z nich nie pogłębił (przemoc rodzicielska, relacja ojciec syn, relacja braterska, uzależnienie od narkotyków i współuzależnienie rodziny), a i literacko Nasz chłopak nie nadrabia. Wielkie halo wokół książki, a niestety… wydmuszka.
Podobnie rzecz się miała z nieszczęsnym Melrosem. Nieszczęsnym, bo za krytykę tego tytułu dostałam niemal po głowie (na szczęście wirtualnie). Powieść traktująca o przemocy i traumie w tak dosłowny sposób, jakby czytelnik był imbecylem. Do tego nużący bohater, niekończące się opisy ćpania, płaskie portrety wszystkich pozostałych postaci, książka o niczym.

podsumowanie 2018 ksiażki

Próbowałam wybrać autora roku, ale nie potrafię! Bo i Sandor Marai i Georii Gospodinow i Javier Marias i Joseph Roth zasługują na ten tytuł. Zastanawiam się tylko, co z kobietami w tym roku. Pytanie to zawisło w pustce i pozostało bez odpowiedzi.

Moją książką roku jest niezmiennie Fizyka smutku Georgia Gospodinowa (wyd. Wydawnictwo Literackie, tłum. Magdalena Pytlak). Za nieprawdopodobny labirynt literacki, za formę, za przemyślenia, za wrażliwość autora, za absolutne piękno języka.

Parapet i nie tylko…

W 2018 roku na blogu działo się niewiele. Napisałam zaledwie 28 tekstów, a jesienią mnie tutaj właściwie nie było. Nie ma co tego tłumaczyć, nie pierwszy i nie ostatni raz tak się stało. Moja zdolność do wyrażania myśli na piśmie jest ściśle związana ze stanem psychicznym, który od 3 lat przypomina sinusoidę i odzwierciedla się to na blogu. W grudniu postanowiłam jednak być dużą dziewczynką i oddzielić sprawy prywatne od zawodowych (no, powiedzmy pół-zawodowych) i zadbać o mój zakątek internetu.

Przeczytaj mój ulubiony parapetowy tekst z 2018 roku.

Za to w sierpniu zadebiutowałam na YouTube i póki co, rozgościłam się na tej platformie na dobre. Razem z Rafałem Hetmanem, który zaprosił mnie do współpracy, tworzymy kanał pod nazwą Vlog o książkach. Rafał mówi o swojej ukochanych reportażach, a ja raczej o beletrystyce. Odkryłam, że bardzo dobrze czuję się nie tylko pisząc, ale także mówiąc o literaturze!

To doświadczenie daje mi pole do myślenia o nowych sposobach docierania do odbiorów. Relacjach live, a może także podcastach? Kto wie.

podsumowanie 2018 ludzie

Bez większych przerw przebiega natomiast moje budowanie społeczności i kontaktu z Wami na Facebooku i Instagramie, co, przyznam, sama bardzo lubię. Raz, że dostaję tam często od was głaski i słowa zachęty do prowadzenia dalszej działalności, a dwa, że jesteście niewyczerpanym źródłem inspiracji wszelakich, nie tylko książkowych.

Mój blogowy profil w tym roku nie uległ zmianie, a wręcz się umocnił. Promuję poprzez swoje działania niszowych wydawców i dobrą literaturę spoza list bestsellerów. Chciałabym bardziej, intensywniej, mam nadzieję, że uda się to w 2019. 🙂

Wydarzenia okołoliterackie

Podsumowanie 2018 roku nie mogłoby się obyć bez wydarzeń okołoliterackich. Było ich kilka.

  • W czerwcu wzięłam udział w Big Book Festivalu w Warszawie i nawet przy tej okazji zorganizowałam (wspólnie z Mają i Klaudią oraz oczywiście Pauliną Wilk) debatę blogerów, wydawców i czytelników na temat roli blogera książkowego w całym literackim światku. Z samego festiwalu relacji nie napisałam, bo jakoś mało miałam do powiedzenia. To była najsłabsza edycja do tej pory, ale wciąż miałam przyjemność z bycia jej częścią i czerpania z atmosfery.

Obejrzyj nagranie z debaty blogerów, wydawców i czytelników podczas BBF2018.

  • W sierpniu pojechałam na festiwal Miedzianka Fest, słuchać Ilony Wiśniewskiej siedząc na bluzie, na łące zalanej słońcem oraz chłonąć słowa Zaremby-Bielawskiego kucając pod ołtarzem starego kościoła. To było moje pierwsze spotkanie z Dolnym Śląskiem, z widokiem polskich gór na horyzoncie, z miedziankowym klimatem. Było świetnie, wracam za rok.

podsumowanie 2018 miedzianka

  • W październiku zrobiłam sobie tydzień urlopu i udałam się do Krakowa na Festiwal Conrada. Wiele ciekawych spotkań z pisarzami, interesujących (i irytujących również) debat o polskim rynku książki. Wzięłam nawet czynny udział w dyskusji na temat tego, kto w Polsce sprzedaje książki, która odbyła się w Księgarni pod Globusem i którą moderowała Ania Karczewska. Przy okazji napiłam się tzw. piwka (tzw. bo nie piję piwa; kiedy wszyscy pija piwo ja albo piję cydr, albo wydaję mnóstwo kasy na drinka, albo zostaję przy herbacie) z blogerami, wydawcami i księgarzami. Spędziłam przemiłe 7 dni w towarzystwie Ani z Literackich Skarbów i już czekam na kolejną edycję festiwalu.
  • W listopadzie zorganizowałam drugą edycja Literackiej Stolicy, warszawskiego spotkania dla blogerów. W tym roku pomagało mi dwóch fajnych chłopaków: Paweł i Rafał i wsparło miasto stołeczne Warszawa. To było duże wyzwanie. Myślę, że większe niż przy pierwszej edycji, ale pominąwszy kilka pomniejszych kwestii, całe spotkanie udało się bardzo dobrze.

Zobacz relację od kuchni z Literackiej Stolicy 2018.

W nowym roku chciałabym, poza udziałem w wydarzeniach wymienionych powyżej, wrócić na Literacki Sopot i pojechać na chociaż jedną konferencję dla blogerów. Mam nadzieję, że się uda!

podsumowanie 2018 big book festival

Big Book Festival

Porażki

Poza powyżej wymienionymi pozytywnymi działaniami i wydarzeniami, niestety były też porażki.

  • Pominęłam urodziny, zarówno swoje własne jak i bloga. Zrobiłam to po części celowo, po części w jakiejś atmosferze rezygnacji. Szkoda, bo ja przecież uwielbiam świętować urodziny. Urodzinki!
  • Solidnie zaniedbałam kategorię wpisów o niszowych wydawnictwach. Napisałam tylko jeden tekst, a spokojnie mogłabym pięć.
  • Przestałam pisać podsumowania miesięcy z cyklu Tu i teraz. Trochę celowo, bo musiałabym przez większość miesięcy narzekać i się użalać. Tak przynajmniej mi się zdawało. Ale może bez przesady. Przecież mogłam pisać o filmach, serialach, muzyce, wydarzeniach, które opisałam powyżej. Zdecydowanie chcę wrócić do tej formuły wpisów.
podsumowanie 2018 roku

Albo też pisać o: nowych paczkach na poczcie, nowym Piśnie, nowych butach.

  • Nie udało mi się zrealizować mojego wyzwania dotyczącego ilości przeczytanych książek. Planowałam 45, wyszło 40. Troszkę słabo, postaram się w kolejnym roku gospodarować lepiej czasem.
  • A przy tej kropce zaczęłam pisać o generalnych różnych porażkach typu: nie skończyłam swetra na drutach, olałam jogę, przestałam pływać… I zaczęło robić mi się słabo. Więc jednak daruje sobie to samobiczowanie i poprzestanę na tematach książkowych. 😉
2018 dał mi nowe…

półki! W końcu, po 8 (a może 9?) latach w Warszawie doczekałam się regału w dużym pokoju. Oczywiście okazał się za mały i w nowym roku pewnie dokupię dodatkowy segment, ale niezaprzeczalnie mam regał. Przy okazji zrobiłam solidne porządki w posiadanych książkach, poukładałam je narodowością autorów. W pokoju dziennym ułożyłam beletrystykę, a w sypialni na małym regale literaturę faktu. Jestem w trakcie robienia katalogu WSZYSTKICH posiadanych tytułów i szacuję, że skończę na liczbie ok. 700.

relacje. Poznałam kolejnych księgarzy, wydawców, krytyków, blogerów, nawet pisarzy. To najczęściej bardzo stymulujące intelektualnie znajomości. 🙂

podsumowanie 2018 do lasu

podsumowanie 2018 wyprawa do lasu

Elwira (Księgarka na regale) i Gina (Literacka Kavka)

przygody. Jedną z nich był spontaniczny wyjazd (kryptonim do lasu) z dwoma innymi blogerkami Elwirą i Georginą. To były niezapomniane 3 dni pełne zdjęć, książek i rozmów. No i ja oczywiście robiłam na drutach, ale to standard. xD

wyzwania. Zaczęłam na nowo jeździć autem. Rzadko bo rzadko, samochodu własnego jeszcze się nie dorobiłam, ale kiedy mam okazję to podciągam od znajomych (nawet wykorzystuję stan kacowego zamroczenia u kolegów z działu na wyjeździe służbowym, żeby wyłudzić pojazd) albo wypożyczam przy użyciu aplikacji. Pomimo nerwów, sprawia mi to także dużo satysfakcji.

podsumowanie 2018 i moja nowa biblioteczka

zadowolony człowiek przed nowym regałem.

Dziękuję!

Podsumowanie 2018 roku dobiega końca. Dziękuję za to, że jesteście! Dziękuję czytelnikom bloga, widzom kanału na YouTube, słuchaczom moich przydługich gadek na InstaStories. 😀 Nie chcę, żeby to zabrzmiało banalnie, ale ja naprawdę cieszę się z każdej wiadomości, każdego komentarza i dają mi one motywację do dalszego działania. Bez nich bardzo szybko opada mi zapał. To pewnie wada mojego charakteru, ale kiedy nie dostaję choćby małych słów zachęty, szybko się zniechęcam. Sztuka dla sztuki mnie nie kręci, zależy mi, aby na końcu był odbiorca, który wejdzie ze mną w dialog.

Dziękuję równie mocno wszystkim blogerom (wiem, że tu jesteście, przecież co złośliwsi mówią, że na blogi książkowe wchodzą tylko inni blogerzy książkowi), że wszyscy razem, mimo różnic, robimy fajną robotę na rynku książki. Przynajmniej ja tak uważam. Ogromnie się cieszę, że krąg osób czytających książki i chcących o nich mówić się poszerza. Skutkiem tego trudniej jest się wybić, ale również literatura staje się coraz bardziej obecna w przestrzeni medialnej. I bardzo dobrze!

Ściskam Was wszystkich mocno i życzę Wam (jak również sobie) przewidywalnego, dobrego, spokojnego 2019. Może jestem straszną nudziarą, ale z perspektywy ostatnich lat stwierdzam, że to najlepsze co może nas spotkać.

A.

podsumowanie 2018

38
Dodaj komentarz

avatar
19 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
21 Comment authors
padmaKatarzyna AksamitGrzegorz KacałaMagdanaia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
naia
Gość

Nie czytałam ani jednej książki z tych, o których piszesz w podsumowaniu, ale wiem na pewno, że muszę wreszcie tego Baricco, Gospodinowa i Maraiego. Z Rothem też bardzo bym chciała znajomość pogłębić, bo na razie znam go tylko z “Marszu Radetzky’ego”. Co do wydarzeń – mam nadzieję, że się spotkamy w tym roku na Literackim Sopocie, bo chciałabym się tym razem wybrać. No i oczywiście, jak zwykle, na Big Booku i Conradzie :). Trzymam też mocno kciuki za to oddzielenie życia blogowego od prywatnego. Też z tym walczę, na razie bez większych efektów, ale Twój sukces na pewno zadziałałby na… Czytaj więcej »

parapetliteracki
Gość

Wszystkich tych czterech panów warto przeczytać. :))
Bardzo bym chciała na ten Sopot w tym roku, baardzo!

Obydwu nam życzę spokoju i ułożenia spraw, Ty wiesz. 🙂

Lena Wadera
Gość

No ja wiedziałam, że i Ciebie ta Ferrante pokona!
Dzisiaj nie marudzimy, tylko wchodzimy w jogę od nowa 🙂

parapetliteracki
Gość

Tak jest. 🙂 Adrien już mi dziś napisała maila, a ja grzecznie przygotowałam matę. Postawiłam ją sobie przed twarzą, żebym nawet nie próbowała o tym dziś zapomnieć..

Olga Kowalska
Gość

Przybyłam jako nocny marek i wytrwały czytelnik! 🙂 “Jedna księżycowa noc” obezwładniła mnie w zeszłym roku – co to jest za piękna proza! A jaka opowieść! I ten poetycki sznyt w opisywaniu tak trudnych tematów. Coś pięknego. Javiera Mariasa uwielbia moja Mama, a ja ciągle czeka i w zasadzie nie wiem na co, więc może 2019 rok będzie dla mnie rokiem, w którym poznam jego prozę? Trzymam kciuki, by Twój nowy rok był pełen pozytywnej energii, dobrych emocji i pięknych wydarzeń oraz wyzwań, które przyniosą Ci przede wszystkim satsfakcję. I jeszcze za ten kardigan na drutach! Zapowiada się zjawiskowo! 🙂… Czytaj więcej »

Mateusz
Gość

Daj spokój, kawał dobrej roboty, szczególnie z blogiem. Polecasz mnóstwo książek, które polecasz tylko Ty i to ogromny plus, nawet jeśli nie jest to regularne (przynajmniej Ty nie sprawiasz, że lista do przeczytania rośnie do chorych rozmiarów). 🙂

parapetliteracki
Gość

O! Proszę i jest jakiś plus mojego nieregularnego blogowania 😀 Sama nie czytam miliona książek rocznie, także rozumiem ból niekończących się list tytułów do przeczytania. 🙂

Pasjonatka
Gość
Pasjonatka

Na pewno dzięki Tobie sięgnę po Pannę Młodą i Fizykę Smutku 🙂 ciekawi mnie forma katalogu wszystkich książek z Twojej domowej biblioteczki, czy masz na to jakiś ciekawy pomysł? 🙂

parapetliteracki
Gość

Otóż najpierw robiłam w Excelu :D, ale okazało się to na maksa uciążliwe i czasochłonne (chociaż fajne sortowanie można robić) i ostatecznie wszystkie wrzucam na lubimyczytac.pl na półkę Posiadam. Brak jest na rynku (albo ja nie znam) dobrze działającej aplikacji do robienia takich baz.

Niekoniecznie papierowa
Gość

A ja zapisałam się w kolejce w bibliotece na “Fizykę smutku”. Za to od Teściowej dostałam pod choinkę Josepha Rotha “Prozę podróżną”. Nieślubny się zarzeka, że nic nie podpowiadał. Może ona potajemnie czyta/ogląda Parapet?

Na pocieszenie powiem, że ja też nie osiągnęłam wyznaczonego sobie celu przeczytanych książek. Nie jesteś sama. Ja postanowiłam to olać. Liczy się jakość, a nie ilość. 😉

Oby ten 2019 był łatwiejszy i nudniejszy!

Jo Ga
Gość

A u mnie w żadnej bibliotece nie ma “Fizyki smutku” 🙁

Niekoniecznie papierowa
Gość

A u mnie “Jednej księżycowej nocy”. 🙁

Natalia Orłowska
Gość
Natalia Orłowska

Zaglądam do Ciebie już od jakiegoś czasu i podoba mi się tutaj coraz bardziej! 🙂 Dzięki Twojej opinii przeczytałam “Żar” i już wiem, że będziesz moim “źródłem literaturowej inspiracji” 😉 Zaczęłam zwracać uwagę na małe niszowe wydawnictwa i jestem z tego niezmiernie zadowolona – chociaż lista książek do przeczytania rośnie niemiłosiernie 😉 Pozdrawiam i życzę dużo inspiracji i wytrwałości do pisania kolejnych artykułów na blogu. Obiecuję zaglądać tutaj często!

parapetliteracki
Gość

To kolejna motywacja żeby więcej tutaj pisać, żeby dostarczać faktycznie tej inspiracji! 🙂

Bardzo dobrym objawem jest zerkanie w pierwszej kolejności na wydawce książki, kiedy jesteśmy w księgarni. Po jakimś czasie uczymy się, jaka to będzie książka. Nawet nie tylko czy doba czy przeciętna, czy zła. Tylko w jakiej tematyce, w jakim klimacie, w jakiej stylistyce. Czasem sam znaczek wydawcy wystarczy, żeby wyjść z księgarni z danym tytułem. Tak po prostu, intuicyjnie.
Ja tak mam na przykład z Claroscuro, bo oni lubią wydawać książki o emigrantach, wielokulturowości, wyobcowaniu.

To ja trzymam za słowo i obiecuję pisać chociaż 4 teksty w miesiącu! 🙂

Przestrzenie tekstu
Gość
Przestrzenie tekstu

Dużo dobrego w nowym roku! Dużo sił, inspiracji, potwierdzeń, że jesteśmy, żebyś miała swoje kopy do działania. Bardzo przyjemne (i na szczęście przewidywalnie) podsumowanie 😀 Z tym przewidywalnym, to dlatego, że jestem w tyle z tymi wszystkimi wyjątkowymi, wartościowymi książkami z niszy, a wiedziałam, że je tu znajdę 😉

parapetliteracki
Gość

Luka, życzę nam obu dużo sił i regularności, bo możemy sobie w tym temacie zbić piątkę. 😛

Cieszę się, że przyjemnie i przewidywalnie. W sumie mi to pasuje. 🙂

Sebastian Tyzo
Gość
Sebastian Tyzo

Melrose “wydmuszką roku”. Mnie natomiast te książki porwały. Była w nich wielka trwoga, jak i smolisty czarny humor, przywodził mi na myśl animacje takiego estończyka Pritta Parna lub film “Pieśni z drugiego piętra”. Też pierwszy tom (czytałem wersję dwutomową) naciągnàł mi strunę cierpliwości opisami narkotycznego rauszu, jednak pozostawił ją niezerwaną. Opis ziomka Melrose’a majacego fazę że jest jajkiem rozbawił mnie do łez. “Jajko roku” – tu się zgodzę. O. Czy postaci były płaskie, no nie, szczególnie matka. Kilka innych też nie bardzo. Bohater nużący – nie wiem czy znasz osoby uzależnione. One są bardzo często nużące. Pozdrawiam i życzę udanego… Czytaj więcej »

parapetliteracki
Gość

Dziękuję za Twoją opinię. Tak to napisałeś, że nawet zaczęłam się zastanawiać, czy może faktycznie coś mi przy czytaniu nie uciekło. Być może tak. Mnie chyba już kompletnie znużyła trzecia część pierwszego tomu. Te … gadki bohaterów (ciśnie mi się na usta niecenzuralne słowo na “p”) . Opis fazy bycia jajkiem też nie rozbawił. 😛 Okej, matka była jakaś, ale poświęcono jej relatywnie malutko miejsca. Fakt, nie znam osobiście osób uzależnionych. Teraz jak sobie o tym myślę, o swoich emocjach podczas czytania, to zastanawiam się, czy sam fakt jego uzależnienia mnie jakoś cholernie nie wkurzał. Może kłaniają się tutaj jakies… Czytaj więcej »

Anna Witarzewska
Gość
Anna Witarzewska

Super, że polecasz taką nieco inną literaturę, będącą trochę z daleka od głośnych list bestsellerów, no i niszowe wydawnictwa! Claroscuro odkryłam dzięki Tobie i dziś dotarła do mnie przesyłka z “Granicą zapomnienia”, a wydawnictwo dodało jeszcze jedną, niezamawianą przeze mnie książkę – “Jak się ma twój ból?” Pascala Garniera :-). Maraia i Mariasa odkryłam już jakiś czas temu i jestem ich miłośniczką wielką! Cieszę się, że napisałaś o nowych powieściach Alessandro Baricco, bo może umknęłyby mi w powodzi nowości wydawniczych. Dość dawno temu przeczytałam “Jedwab” i ta króciutka historia była urzekająca. Polecam, jeśli nie znasz.

parapetliteracki
Gość

Kurcze, ależ te Claroscuro rozpieszcza swoich czytelników. 🙂 To naprawdę miłe. @lenawadera:disqus dzisiaj też dostała gratis do “Granicy..” w postaci “Kobiet bez mężczyzn”.
Poza “Panną młodą” wydawnictwo Sonia Draga jakoś pod koniec roku wydało jeszcze jeden tytuł tego autora, na pewno sięgnę. A “Jedwab” wszyscy mi polecają.

Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, do przeczytania. 🙂

MamaKluskii
Gość
MamaKluskii

Mi też nie podobał mi się Melrose, nie mogłam znieść tej książki. A Fizykę Smutku czytam z Twojego polecenia i jest świetna. Dzięki! P.S. Rób podcast 🙂

parapetliteracki
Gość

No myślę, myślę intensywnie nad działaniami dodatkowymi do bloga 😀

Qbuś pożera książki
Gość

I cóż ja mam tu dodać? Może prosto: do zobaczenia 😉

[Choć patrząc na zdjęcie z Big Booka, może powinno być: do (nie)zobaczenia]

parapetliteracki
Gość

No właśnie! Nieźle się kamuflowałeś, ale ci co byli, ci widzą, że Pożeracz pokazał twarz 😀
Do zobaczenia 🙂

Ania
Gość
Ania

Bez sztucznego lizusostwa przyznam, że odkrycie Twojego bloga i czytanie jak piszesz o książkach (bo żadnej z Twojego polecenia jeszcze nie przeczytałam – ale leżą na regale Fizyka smutku, Historia przemocy… i czekają na dobry moment) było dla mnie zdecydowanie jasną stroną tego roku. Oby kolejny był lepszy od :p ). Cudowności, Olu 🙂

parapetliteracki
Gość

Haha 😀 Aniu, bardzo się cieszę. Mam nadzieję, że książki się spodobają równie mocno. 🙂

Basia Andrejczuk
Gość
Basia Andrejczuk

Dziękuję za to podsumowanie! Czekam na posty o niszowych wydawnictwach, a tymczasem zadowolę się nadrobieniem zaległości na kanale Vlog o książkach, bardzo mi ten Wasz vlog przypadł do gustu.
A w Nowym Roku życzę Ci dużo wewnętrznego spokoju, doceniania własnej pracy i więcej samozadowolenia 🙂

parapetliteracki
Gość

Posty o niszowych będą, pierwszy na pewno jeszcze w styczniu. 🙂
Ciesze się, że vlog się podoba, staramy się bez wielkich słów mówić o tym, co dobre.

Przyznam, że to bardzo dobre życzenia. Bardzo. 🙂

Pozdrawiam cieplutko!
A.

Justyna
Gość
Justyna

Jako pierwszą powieść Mariasa przeczytałam “Tak się złe zaczyna”. O mój Boże, co to jest za literatura. Mam nadzieję, Olu, że planujesz przeczytać resztę jego książek, bo ja jestem w połowie “Jutro w czas bitwy…” i jest rewelacyjna, ale “Tak się złe zaczyna” to jest dopiero magia!

parapetliteracki
Gość

A moje koleżanki z klubu książki rozpływają się nad “Serce tak białe”. Ewidentnie ten pisarz ma nam wiele do zaoferowania. 🙂

Jo Ga
Gość

“Jedną księżycową noc” mam już wypożyczoną z biblioteki, będę czytać 😉 Chętnie sięgnęłabym też po “Fizykę smutku”, właśnie z Twojego polecenia. Wszystkiego dobrego w nowym roku!

Rafal
Gość
Rafal

Fizyka Smutku – książka roku! Przepiękna proza, i tylko szkoda, że przeszła w Polsce trochę bez echa. Tym bardziej szacunek i podziękowania dla Ciebie za jej promowanie! Mariasem też byłem oczarowany, chociaż ja akurat czytałem rok wcześniej, teraz na półce czeka z kolei wielkie tomiszcze z całym cyklem „Twoja twarz jutro”. Tylko z oceną Patricka Melrose’a się nie zgodzę 😉 w szczególności tom 1, to wielka literatura, ale rozumiem, że nie każdemu musi odpowiadać. Brawa za wielką pracę włożoną w literacką blogosferę. W szczególności, że zajmujesz się tym hobbystycznie, a nie etatowo! Powodzenia i wszystkiego dobrego w nowym roku! 🙂

Magda
Gość
Magda

Witam. Cenie literaturę, wydawnictwa, które przybliżasz, hurtowo czytam wpisy, bo nie śledzę Twojej aktywnosci na bieżąco, zawsze jest to napisane, czy nagrane z klasą, na poziomie. Dlatego wracam do bloga, czy kanału na YT. Piszę bo prośba o zostawienie nawet najmniejszego śladu, wydała mi się warta odzewu, i stawiając siebie w sytuacji, gdy jestem autorem bloga, również chciałabym taki odzew zobaczyć. W Nowym Roku, życzę radości z drobnych zdarzeń, szczerych emocji, swoich i tych, z którymi się spotkasz oraz wiary w siebie i w swoje siły. Pozdrawiam _M_

Grzegorz Kacała
Gość
Grzegorz Kacała

Dobre miejsce dla dobrej literatury. Youtube obecność dodała jeszcze więcej ciekawych treści podawanych z takim wdziękiem i profesjonalizmem. I te zdjęcia….

parapetliteracki
Gość

Dziękuję pięknie! :))

padma
Gość

Ładnie napisane 🙂 “Fizyka smutku” czeka u mnie na półce i chcę, żeby była jedną z pierwszych lektur tego roku. A, i tak tylko napiszę, że Edward St Aubyn to akurat Brytyjczyk, niech nie zbiera cięgów za Amerykanów 😉 Ale jego książki nie czytałam, więc bronić go nie będę ‘) Z książek o przemocy przeczytałam “Moją najdroższą” Tallenta (Amerykanin, co zrobić…) i mam bardzo mieszane uczucia, ale choć minęło wiele miesięcy od lektury, nadal mnie ta książka irytuje i porusza.

A pomijając to wszystko życzę Ci pięknego roku, blogowego, czytelniczego i prywatnego!

Katarzyna Aksamit
Gość
Katarzyna Aksamit

Nieszczęsne “Małe życie”… taka medialna bańka mydlana…
U mnie wysoko byłyby : ” Sen zimowy” oraz “Dzikość” , ale ja nie robię podsumowań.
A z wyzwań to chyba jedynie to, że zaczęłam śpiewać w chórze👍
Pozdrawiam i życzę wielu dobrych tekstów w Nowym Roku… Tobie i sobie☺
http://czytamiznikam.blogspot.com/

parapetliteracki
Gość

“Sen zimowy” też mi się ogromnie podobał, “Dzikość” była ciekawa, zapoczątkowała pociąg do szukania włoskiej literatury.
Śpiew w chórze! Wspaniale! 🙂

Pozdrawiam cieplutko.