1073
post-template-default,single,single-post,postid-1073,single-format-standard,stockholm-core-1.0.8,select-theme-ver-5.1.4,ajax_fade,page_not_loaded

2016

Moje pierwotne podsumowanie roku skasowałam. Uznałam, że swoje marudzenie jednak ostatecznie zachowam dla siebie. Dość powiedzieć, że 2016 rok nie zawiódł mnie pod względem małych, gorzkich rozczarowań, niezrealizowanych planów, niewykonanych zadań. Nic się nie zmieniło w tematach, w których sobie obiecywałam poprawę. Ktoś by powiedział, że może zatem należy się przestać łudzić, że zmiana nastąpi, jednakże mnie pewne części Mnie doprowadzają do takiego poziomu złości, że wciąż wierzę, że kiedyś dokonam reformy. Samej siebie.

Książki 2016

Książkowo ten rok był bogaty w zakupy i ubogi w zachwyty, jednak oczywiście pojawiły się perełki w morzu przeciętności.

zaskoczeniem roku okazał się być Karl Ove Knausgard i jego wczesna powieść Wszystko ma swój czas. Ta powieść jest czymś zupełnie innym od tego co znamy z Mojej walki. Rozmyślania Knausgarda nad losem aniołów, jego interpretacje opowieści biblijnych i piekący od bolesnych emocji wątek dziejący się we współczesnej Norwegii. Dziwne i ciekawe. Moja mama powiedziała jednak, że wcale jej to wszystko nie dziwi, że już wtedy było widać, że to niezły wariat. Cóż.

czasopożeraczem roku zostaje zdecydowanie Mag Johna Fowlesa. Czytałam tę książkę absolutnie wszędzie. Przed snem, po przebudzeniu, do obiadu, w przerwie od wszystkiego. Niesamowicie wciągająca, to pierwsze określenie, jakie przychodzi mi do głowy.

odkrycie roku to bezkonkurencyjnie algierski autor Yasmina Khadra. Nie będę pisała żadnych recenzji jego książek, przynajmniej na ten moment tak uważam. Są tak dobre, że nie wiem co mam o nich napisać. Może tylko tyle, że jeżeli potrzebujecie takiej dawki emocji, która zwali was z nóg, lekcji pokory i lekcji tolerancji w jednym – to proszę, porwijcie się na Zamach, Jaskółki z Kabulu czy też O czym marzą wilki.

wzruszenie roku to po namyśle Życie to jednak strata jest . Stasiuk dał mi dużo do myślenia, dużo go czytaliśmy sobie na głos. Pomimo, że czasem mnie złości swoją przesadną pewnością siebie w niektórych tematach i mam dziwne poczucie, że wchodzenie z nim w dyskusję byłoby równie bezcelowe, co z moim teściem, to i tak ten wywiad rzeka dał mi bardzo dużo do namysłu, zostawił w głowie wiele pięknych zdań.

reportażem roku miałam problem bo chciałabym wyróżnić i Zakonnice odchodzą po cichu Marty Abramowicz Polska odwraca oczy Justyny Kopińskiej ale jednak stawiam na Katarzynę Boni i jej Ganbare! Warsztaty umierania. Za zwrócenie mojej uwagi na kraj, który na ogół mojej uwagi nie ma. I jeszcze za wrażliwość i wyczucie.
“Czas wcale nie leczy ran. Sam w sobie nie ma właściwości uzdrawiających. Jedyne co potrafi to mijać. To od nas zależy, jak go wykorzystamy.”

najlepszą krótką historią był Problemski Hotel. Dimitri Verhulist za pomocą ironii, sarkazmu i czarnego humoru jak nikt pokazał bolesną rzeczywistość uchodźcy zamkniętego za siatką ośrodka dla takich uciekinierów jak on. I wstydziłam się za nas. Bardzo. (a recenzja była TU)

powieści roku  nie przeczytałam. Może mogłaby to być Opowieść o miłości i mroku Oza, którą czytam już od 2 tygodni, albo Beatlesi Christensena, która była tak dobra, że musiałam ją przerwać żeby zaczekała sobie na lepszy czas w głowie. Zbyt dużo ciągłych chybotliwych zmian było w moim życiu, żeby spokojnie czytać powieści.

 

                         Instagramowy #2016bestnine

Parapet

Cały czas szukam pomysłu na tego bloga (podobnie jak na siebie). Powoli, gdzieś mgliście łapię swój kierunek, dojrzewa we mnie zarys bardziej konkretny niż do tej pory. Krokiem w tym kierunku był cykl wpisów o niszowych wydawnictwach, który rozpoczęłam w połowie listopada (kto nie czytał, ten trąba, i może nadrobić TUTAJ). Żaden z wpisów do tej pory nie wzbudził takiego zainteresowania. Forma cyklu zmobilizowała mnie również do prawie że regularnych postów, co jest w moim przypadku nie lada sztuką. 

Poza tym współpracowałam z Książkowymi Klimatami (i mam nadzieję, że to nie jest nasze wspólne ostatnie słowo) i położyłam pierwszą cegiełkę pod współpracę z Claroscuro i Wydawnictwem Afera.

Udało mi się napisać coś na kształt pierwszej relacji z książkowego wydarzenia, a mianowicie Festiwalu Conrada (o tu) i pokazałam wam jak sobie uszyłam książkę (dokładnie tak). 

Co teraz

To co się szykuje, to zmiana wizualna Parapetu, której nie mogę się doczekać. Logo zostaje, bo je lubię 🙂 Kiedy już to nastąpi, napiszę więcej o tym w jakim kierunku chcę iść z blogiem (żebyście potem mogli mnie rozliczyć z niespełnionych obietnic i takie tam).

Czytam jednocześnie dwie gruubaśne książki – wspomnianą Opowieść o miłości i mroku i słucham jak Filip Kosior opowiada mi Shantaram. Kiedy je skończę, zabieram się za Wydawnictwo Afera!!.

Zrobiłam także plan lektur (ha ha ha). Nawet wam go pokażę w weekend. Kilka nowości, które szykują swoją premierę na nadchodzący rok i kilka wcale-nie-nowości :).

Na koniec

Cytatem roku zostało zasłyszane kilka dni temu w Shantaram zdanie, że “przyjaźń to coś, jakby klasówka z algebry, której nikt nie zdaje”. Jakoś trudno mi się nie zgodzić.

Może znowu zrobię jakieś postanowienie. Choć znam te wszystkie psychologiczne sztuczki, które powinny zbliżać do realizacji postawionych sobie celów, jakoś nigdy nie chce mi się ich zastosować do siebie. Wewnętrzne sumienie podpowiada mi, że to z lenistwa.

A.

 

19
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
11 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
parapetliterackiKatarzyna GrzebykPlany czytelnicze na 2017 rok | parapet literackiczym zachwycałam się w miononym roku?ewelina Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
trackback

[…] inaczej. Zatem bez przedłużania. Kilka dni temu wystawiałam rachunek dwa tysiące szestastemu (o TUTAJ), a dziś przedstawiam moje […]

trackback

[…] drugą połowę, z którymi jakbyśmy się znali od zawsze (zajrzyjcie na jej bloga, ona też wystawiła rachunek dwa tysiące […]

ewelina
Gość
ewelina

“Książkowo ten rok był bogaty w zakupy i ubogi w zachwyty” to zdanie idealnie podsumowuje także mój rok. Miałam problem z wyborem tych najlepszych, a wśród nich także znaleźli się Boni i Stasiuk. Bardzo ciekawe podsumowanie , nareszcie takie, w którym nie ma wszechobecnego “Małego życia”, za to kilka inspiracji 🙂

parapetliteracki
Gość

Dziekuję za miłe słowo 🙂 Należę do anty-fanów “Małego życia”, więc może to akurat powinnam umieścić w podsumowaniu 😛
Mam nadzieję, że zobaczymy się tu jeszcze nie raz i wymienimy inspiracjami 🙂

Pozdrawiam ciepło,
A.

Qbuś pożera książki
Gość

Ależ przemiły okoliczności zbieg – jedna z moich ulubionych powieści namaszczona zostaje tytułem z mym pseudonimem blogowym w środku. “Mag” Fowlesa swego czasu też mnie bardzo intensywnie pochłonął.

Ja na pewno będę zaglądał na Twego bloga w poszukiwania perełek spoza nurtu, która sam bym pewnie przegapił.

parapetliteracki
Gość

Ha, faktycznie! 😀
Cieszę się bardzo, postaram sie takich perełek podrzucać jak najwięcej 🙂

Chyba jeszcze nie było okazji, zatem wszystkiego dobrego w ’17. Oby byla szczęśliwa 🙂

Niespodziegadki
Gość
Niespodziegadki

Trzymamy kciuki za wszystkie plany i czekamy z niecierpliwością na nowe wpisy – ciekawe jesteśmy, w jakim kierunku pożeglujesz 🙂 Wymieniłaś sporo książek, których nie czytałyśmy, więc z pewnością im się przyjrzymy, a przy okazji przypomniałaś nam, że obowiązkowo mamy zabrać się za Yasminę Khadrę! Wszystkiego dobrego w nowym roku! Niespodziegadki

parapetliteracki
Gość

Dziękuję Wam dziewczęta! 😀 To dokładnie tak jak ja, też czekam niecierpliwie na Wasze nowe teksty i aktywności 🙂 Może w nowym roku uda się spotkać, miło by było. Czasem aż mi głupio, że ja nawet nie wiem jak macie na imię, a tak sobie piszemy w tych internetach 😀

Dobrego wszystkiego 🙂

Claudette
Gość

Bez względu na to, w jakim kierunku pójdziesz zawsze będę z chęcią Cię czytać. Po cichu liczę na nieco więcej recenzji z tego naszego wspólnego pierwiastka, czyli literatury arabskiej. Szczególnie zaintrygował mnie ten algierski autor, bo chociaż o nim już słyszałam to jednak nie znam jego twórczości.

Czekam na plan lektur, bo uwielbiam się inspirować. A ponieważ u mnie znowu w tym roku króluje spontaniczność to może się jakoś zainspiruję.

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku i tak trochę przewrotnie życzę wielu lektur, których recenzji nie będziesz chciała napisać, gdyż będą tak dobre, a przy tym dalszego rozwoju bloga 🙂

parapetliteracki
Gość

Tak będzie, obiecuję (literatura arabska) 🙂
Yasmina Khadra to autor, którego bardzo, bardzo Ci polecam. Chyba nic od wielu lat mnie tak nie poruszyło, jak jego twórczość.
Plan lektur będzie, jutro albo w sobotę 🙂

A to piekne życzenia 🙂 Dziękuję i wzajemnie naturalnie, dobrych ludzi wokół i dobrych książek przy łóżku 🙂

parapetliteracki
Gość

Klaudia! Czytam swoje podsumowanie poprzedniego roku i się zorientowałam, że dawno Cię nie widziałam na Parapecie. Czy masz się dobrze? Czy po prostu czasu brak? Czy po prostu tak przynudzam, że nie da się tego czytać? 😀

agussiek
Gość

Yasmina Khadrę poznałam z okazji Big Book Festival 2016, gdzie uczestniczyłam w spotkaniu z nim. To fascynujący mężczyzna! Mam podpisana przez niego, widniejącą na zdjęciu, książkę “Aniołowie umierają od naszych ran”, ale jeszcze jej nie przeczytałam.
“Polska odwraca oczy” Kopińskiej i “Ganbare! Warsztaty umierania.” Boni mam na liście do przeczytania, podobnie jak odkrytą niedawno powieść Oza “Opowieść o miłości i mroku”.

Moja najlepsza trójka za miniony rok wyszła kobieca 🙂
1. “Amerykaana Chimamanda Ngozi Adichie
2. “Prowadź swój pług przez kości umarłych” Olga Tokarczuk
3. “Pani furia” Grażyna Plebanek
Gorąco polecam i pozdrawiam!

parapetliteracki
Gość

To i ja tam byłam, na tym spotkaniu!! Prawda, że oczarował na 100%? Po tym spotkaniu popędziłam do biblioteki po jakikolwiek jego tytuł i się zakochałam :). Czytaj szybko i mów jak Ci się podoba, i ja “Aniołów…” jeszcze nie czytałam.
Oza wciąż czytam (hłe hłe), przygotuj się na długą lekturę. Ale warto :).
Strasznie chcę przeczytać w końcu tą powieść Olgi Tokarczuk, nie pytam czy warto, bo stanowisko w najlepszej trójce mówi samo za siebie 🙂

Katarzyna Grzebyk
Gość

Chętnie zobaczę Twój plan lektur, szukam inspiracji, czegoś nowego. Trzymam kciuki za Twoje plany blogowe, ja tu zawsze chętnie zaglądam i zawsze mam co poczytać:-) U mnie taki książkowy misz-masz. Na pierwszym miejscu stawiam prawdziwe historie i biografie, ale w tym roku postanowiłam pisać mniej recenzji. Zabierają za dużo czasu, będą chyba mini-recenzje zbiorcze czy na koniec miesiąca, bo chcę zająć się więcej pisaniem. W tym roku przeczytałam “Mądrzej, szybciej, lepiej” Ch. Duhigga. Myślałam, że to poradnik, a jednak to wcale nie jest poradnik:-) I bardzo dobrze, bo nie wiem, czy zniosłabym 400 stron w stylu “Jak żyć?”:-)

parapetliteracki
Gość

Kasiu dziękuję za takie miłe słowa 🙂 Plan lektur będzie jutro albo w sobotę, mam nadzieję, że faktycznie czymś zainspiruję!
Z tymi recencjami mam podobne przemyślenia, mam też czarno na białym w liczbach, że to najmniej chętnie czytane posty. Nieco paradoksalne na blogu ksiazkowym, ale jednak.
A jak nie poradnik to co to jest? Ja nie mogę znieść ani 5 stron “jak żyć” , wszelkie poradniki para-psychologiczne odrzucają mnie na drugą stronę ulicy!

Katarzyna Grzebyk
Gość

Podoba mi się dziennikarski styl tej książki. Poszczególne rozdziały przypominają raczej obszerne artykuły, dobrze udokumentowane, z wypowiedziami uczestników zdarzeń oraz z ekspertami. Myślałam, że to właśnie taki niby-poradnik, jak być efektywnym. A tu raczej zbiór kilku historii, opisanych po dziennikarsku, czytelnik może sam wysnuć różne wnioski. Na końcu książki jest parę stron o tym, jak autor (zdobywca Pulitzera) wykorzystał na własnej skórze zebrane informacje o efektywności:-)

parapetliteracki
Gość

A tak jak opisujesz tę książkę, to brzmi ciekawie. Pamiętam, że kiedyś widziałam ją w księgarni, w której pracowałam, ale ze wględu na mój poradniko-wstręt, nawet nie sięgnęłam żeby ją obejrzeć.
Może jednak zajrzę, mam poczucie, że zawodowo utknęłam w czarnej dziurze, może mnie olśni!

Katarzyna Grzebyk
Gość

Ja tu bynajmniej cudownych porad nie znalazłam:-) Kilka osób już polecało mi poprzednią książkę Duhhiga pt. “Siła nawyku” i teraz jestem jej ciekawa…

parapetliteracki
Gość

W takim razie dzięki za puszczenie polecenia dalej, być może i ja się skuszę 🙂