21698
post-template-default,single,single-post,postid-21698,single-format-standard,stockholm-core-1.1,select-theme-ver-5.1.7,ajax_fade,page_not_loaded

Pan B. zdziwił się nieco, ale nie widział powodu, by negować fakty – Zbigniew Naszkowski

Wszedł do mieszkania, wąż czekał na niego w przedpokoju. B. zamarł w pół kroku. Pyton lub boa dusiciel, a może to to samo – skonstatował. Wąż uniósł głowę i spojrzał mu prosto w oczy. Hipnotyzuje mnie – pomyślał pan B., zaczynając wpadać w lekką panikę. Ale wąż patrzył przyjaźnie. Uniósł ogon i zamachał nim w międzygwiezdnym znaku zaprzeczenia.

Zbigniew Naszkowski w nocie do czytelnika pisze, że czytać zaczął późno i to dzięki dziewczynie, która mu jakiś tytuł podarowała. Potem pochłaniał książki seriami, aż sam postanowił zostać pisarzem. Podbudowany faktem wydania kilku opowiadań w “Nowej Fantastyce” i “Gazecie Wyborczej” stworzył tomik utworów Pan B. zdziwił się nieco, ale nie widział powodu, by negować fakty.

Cóż za szczęście, że się kochał w tamtej dziewczynie.

Książka składa się z 16 króciutkich historii, w większości których głównym bohaterem jest tytułowy Pan B. – everyman bez żadnych wyjątkowych cech. No może poza tym, że podchodzi do rzeczywistości ze stoickim niemal spokojem i przyjmuje wszystko co go w życiu spotyka z otwartą głową i sercem. Przy czytaniu przypomniał mi się Hłasko, który pisał, że każde szczęście przychodzi złą drogą, więc nie można sobie pozwolić na przegapianie szans. Pan B. nie przegapia.

We śnie i na jawie przydarza mu się przedziwne życie, spotyka ludzi i zwierzęta, które posiadają różne człowiecze cechy. W jego domu zamieszkuje słoń, zaprzyjaźnia się z wężem, idzie na randkę z małpą, pływa w wielkim akwarium z rybami. Naszkowski trafnie i w odpowiednich proporcjach operuje metaforami, zostawiając duże pole do interpretacji dla czytelnika, który sam zadecyduje, czy chce zostać na powierzchni tekstu, czy wejść wgłąb i poszukać dodatkowych znaczeń. 

Niekiedy wpatrywał się przez lupę w namalowane przez sąsiada miasteczko. Zdawało mu się, że zagląda jak przez okno do zupełnie innego świata. Częściej jednak dochodził do wniosku, że wielkość przecież nie zmienia istoty rzeczy.

Opowieści, bajki, obrazy, mini prozy – diabli wiedzą, jak je nazwać. Dość, że towarzyszy im oniryczny klimat snu i surrealizmu. Pomimo ciągłej obecności elementów magicznych, historie nakreślone przez Naszkowskiego są jednocześnie bardzo blisko naszej codzienności, a fantastyczna forma jest tylko sposobem (jakże trafionym) na podanie nam prawd o człowieku. Ich bohaterowie uosabiają ludzkie tęsknoty, lęki i radości. Szczególnie te, o których mamroczemy sobie tylko pod nosem, kiedy nikt nie słyszy.

Ten zbiór krótkich historii jest jak plaster na serce (nie, wcale nie przesadzam). Tyle jest w nich czułości, że ciepło rozlewa się po koniuszki palców. Naszkowski nie tyle konfrontuje nas ze wspomnianymi lękami i tęsknotami, co mówi: to w porządku, że tak się czujesz, inni ludzie też tak mają, tylko często o tym nie mówią.

Książka skierowana jest na równi do młodego jak i dojrzałego czytelnika. Każdy z nich odbierze ją inaczej i co innego wyczyta z przygód Pana B. Bardzo się cieszę, że wydawnictwo Nisza wydało taką perełkę, ale smucę, że to jedyna, póki co, książka tego autora na rynku. Chciałoby się więcej. 

W końcu się doczekał. Zbudził go ciężar na piersi. Wąż okręcał go wraz z łóżkiem kolejnymi splotami. W pokoju było zupełnie ciemno. Żaden dźwięk nie mącił nocnej ciszy. Czuł tylko coraz ciaśniej opasujące go ciało węża. Mimo że coraz trudniej mu było oddychać, leżał spokojnie. Nie bronił się przed uściskiem węża. Głęboko wierzył, że jeżeli Benben wrócił do niego, to tylko jako przyjaciel.

 

 

Pan B. zdziwił się nieco, ale nie widział powodu, by negować fakty, Zbigniew Naszkowski, ilustracje Maria Ekier, red. Krystyna Bartkowska, wyd. Nisza, Warszawa 2016


A.

3
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
1 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Ziuta BimbalskaparapetliterackiPaweł Hohmann Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ziuta Bimbalska
Gość

Cudnie to się zapowiada. Kojarzy mi się trochę z surrealistyczną prozą japońską. Na przyklad z tytułem brzmiącym, nomen omen, Nadepnełam na węża.

Paweł Hohmann
Gość
Paweł Hohmann

Odświeżenie strony musiało być czasochłonne, ale myślę, że się udało. Tekst o książce czyta się wygodnie. Teraz należy życzyć Autorce bloga pasjonujących lektur i równie trafnych komentarzy.