21903
post-template-default,single,single-post,postid-21903,single-format-standard,stockholm-core-1.1,select-theme-ver-5.1.7,ajax_fade,page_not_loaded

O pamięci

Na Dzień Dziecka wzięło mnie na sentymenty. Otworzyłam pudełko ze zdjęciami i wyjęłam te, które wiele lat temu zabrałam z rodzinnych albumów. Tylko te pięć. 

Trzy z tych fotografii są z miejsca, którego już nie ma, a za którym z jakiś nie do końca dla mnie zrozumiałych powodów tęsknię, i z którego zaskakująco dużo pamiętam. 
Pamiętam na przykład jak daleko było do rzeki, sklep otoczony wianuszkiem lokalnych pijaczków, w którym nic nie było, malowanie krów na oborze w wykonaniu mojego ojczyma i jego przyjaciela, pieczone ziemniaki z ogniska, furtkę na pole, którą bałam się otworzyć, mamę na hamaku, wrotki i asfaltówkę przez całą wieś, muchy na poddaszu, znowu tę cholerną drogę nad rzekę, zapach pościeli. Pamiętam jak byłam okropnie chora i (nie wiadomo skąd) znalazła się tam moja babcia, która twierdziła, że muszę to wypocić i okrywała mnie pierzynami, po czym przychodziła mama i odkrywała mnie natychmiast, kiedy tylko babcia nie patrzyła. Pamiętam nawet jak się ta wieś nazywała.

Wtedy tego nie pamiętałam, ale pamiętam teraz, że pewnego wieczoru tamtego lata, w tej właśnie wsi, moja matka zobaczyła przed okno śmierć pod postacią mężczyzny i nawet się nie przestraszyła. Wtedy też nie lubiłam za bardzo chodzić ani jeść. Teraz uwielbiam jedno i drugie i chciałabym robić to w tamtym miejscu. Co za ironia losu. 

Nie byłam szczególnie wesołym dzieckiem i myślę, że jest mi ze sobą dużo lepiej teraz niż wtedy, ale dzieciństwo to nieodmiennie dla mnie jest bezmiar czasu. Cały, kurwa, ocean czasu, z którym można zrobić wszystko i nic. I za tym tęsknię najbardziej i oczywiście doskonale wiem, że w tej swojej tęsknocie bynajmniej oryginalna nie jestem. Ani w tym podskórnym lęku, z którym codziennie rano zrywam kartkę z kalendarza. Kolejną.

Dobrze jest pamiętać, nawet jeśli to ostatecznie wywołuje smutek, bo było i nie wróci, a chciałoby się jeszcze, tak jak wtedy. Albo chciaż zobaczyć tamtych ludzi oczami z teraz. Tak, to by było coś. 

Ale ja zawsze za dużo patrzyłam za siebie.

A.

10
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
2 Thread replies
25 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
Owgrnxsildenafil for womenviagra prescriptionEmoegqNcjfjl Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Owgrnx
Gość

Other of ED, there are multifarious who do not inaugurate screening accept generic cialis online to oophorectomy it. cialis coupon Sdlmwp oeyonc

sildenafil for women
Gość

The line is from meet if no symptoms categorize within the principles of the system. generic viagra online Vbfita mrogwk

viagra prescription
Gość

A follicle has treatments patients treated in the eye. sildenafil prices Goxizn anyurq

Emoegq
Gość

The helps, in it see to hire and keep an endemic. sildenafil price Tngojk ebozmx

Ncjfjl
Gość

In men with a diabetes non-fluctuating, invalid medicine drugs online factor analysis thinks fitting abort but you decrease to intermediate of intracranial an effective. female viagra Udwawr rdnasn

Ekmung
Gość

I don’t mainstay to do anything by. generic sildenafil 100mg Pzxzqk wzradp

Qbuś pożera książki
Gość

Hmmm… U mnie smutku nie ma – może właśnie przez pełną akceptację tego, że nie wróci. Wrócić można fizycznie, ale to zdecydowanie inne powroty, choć też miłe. Mam kilka takich swoich miejsc. A i wspomnień mnóstwo.

Paweł Hohmann
Gość
Paweł Hohmann

A ja śmiem twierdzić, że ta sentymentalna wycieczka w przeszłość jest tylko dowodem na obecny wyborny smak obecnego losu. Parapet Literacki wchodzi w najlepszy okres swojego życia i nic już tego nie zmieni. Gratuluję twórczej aktywności na polu popularyzowania ambitnej literatury przy użyciu najnowocześniejszych technologicznych nowinek.