2789
post-template-default,single,single-post,postid-2789,single-format-standard,stockholm-core-1.1,select-theme-ver-5.1.7,ajax_fade,page_not_loaded

Minimal Planner od Madama

Minimal Planner od Madama
Minimal Planner od Madama jest już ze mną drugi rok, postanowiłam zatem napisać o nim kilka słów. Na rynku jest zalew plannerów, bardziej lub mniej spersonalizowanych i kiedy ja szukałam czegoś dla siebie, chętnie przeczytałabym opinię zwykłego użytkownika, nie producenta.
Stąd ten tekst.

Wierzę w to, że uporządkowany kalendarz to bardziej uporządkowane życie. Dlatego od kilku lat poszukuję odpowiedniego dla siebie plannera. Po drodze udało mi się wyodrębnić kilka cech, które w organizerach/plannerach mi przeszkadzają: forma kołonotatnika, zbyt mały format (a wiele kartek), nieczytelny układ tygodnia, mało miejsca na notatki, przesadna kolorystyka.

Przeszłam zatem od zwykłych kalendarzy książkowych, przez dość popularny Happy Planner, plannery z wymienialnymi wkładami, kalendarz Moleskine aż do Minimal Plannera, którego używam już drugi rok. Wniosek z tego, że ostatecznie się sprawdził.

Jakie kryteria musi spełniać mój planner/kalendarz?
  • przejrzystość i czytelność układu
  • walory estetyczne, ponieważ cały dzień leży obok mnie na biurku w pracy i zabieram go ze sobą na wszelkie spotkania
  • dobrej jakości papier
  • w twardej, niebrudzącej się oprawie, ponieważ noszę go w torebce wśród wielu innych rzeczy
  • w miarę lekki i cienki, z tych samych powodów co powyżej
  • o minimalistycznej kolorystyce
  • pozbawiony stron z treściami “zapełniaczami” bez wartości

Minimal Planner od Madama, w swojego tegorocznej edycji, spełnia PRAWIE te wszystkie kryteria. 🙂

W porównaniu do zeszłego roku Minimal Planner 2018 z zewnątrz prezentuje się dużo lepiej. Jest w twardej oprawie z ekoskóry, która nie brudzi się, jak zeszłoroczna materiałowa okładka. Planner ma zamykającą gumkę (banalne, ale praktyczne – nie otwiera się przypadkowo w dużej torebce) i dwie tasiemki do zakładania.

Występuje po pierwsze w dwóch wariantach kolorystycznych (pudrowym ze zdjęć oraz miętowym), a także w układzie tygodniowym i dziennym. Ja postawiłam na układ tygodniowy, głównie ze względu na ograniczenie objętości i wagi plannera. Poza tym są dni kiedy może faktycznie zapisałabym całą stronę, ale nie jest ich zbyt wiele.

Estetycznie nie mam się do czego przyczepić. Jest minimalistycznie i elegancko. Ładny szary druk, proste układy graficzne. Tak jak lubię.

Jeśli chodzi o rozplanowanie tygodnia, również jestem zadowolona. W układzie tygodniowym mam co prawda niewiele miejsca na zapisanie zajęć na dany dzień, ale wykorzystuję cotygodniową check-listę do spisywania bieżących zadań.

Poza oczywistymi rzutami na cały miesiąc i stronami na dany tydzień, planner tym różni się od kalendarza, że zawiera arkusze ekstra. W przypadku Minimal Plannera są to plannery celu (z których korzystam), motywacyjne strony typu “taka będę w 2018”, dot. nawyków, działań itp. (i z tego nie korzystam).
Na końcu możemy znaleźć arkusze finansowe (i z tego zupełnie nie korzystam, jednym sensownym rozwiązaniem do prowadzenia Twoich finansów jest Excel) oraz listę kontaktów, która o dziwo zaczęła być dla mnie ostatnio przydatna (kontakty związane z pracą nie zawsze potrzebuję zapisywać w telefonie, ale dobrze jest mieć je pod ręką, bez szukania w mailach).

zdjęcie ze strony producenta, madama.co

Podsumowując Minimal Planner od Madama

Zalety : format A5; minimalistyczna i schludna szata graficzna; ładna i niebrudząca się okładka (dwa kolory do wyboru); dobrej jakości papier; dwie tasiemki do zakładania; waga – jest dość lekki; plannery celu (widoczny na zdjęciu powyżej); check-listy do każdego tygodnia; układ dzienny/tygodniowy do wyboru;  dużo miejsca na własne notatki; kilka stron na końcu w kropki (ja sobie na nich rozpisuję habit tracker)

Wady: planner rozpoczyna się od stycznia, nie ma możliwości spersonalizowania go i rozpoczęcia od np. 1 marca; generalnie brak możliwości personalizacji; zbyt dużo stron z cytatami motywującymi; cena (wada – nie wada; wszystkie planery kosztują ok. 100 zł i Minimal nie jest tutaj wyjątkiem; teraz można już go kupić o 40 zł taniej)


Wiem, że mogłabym kupić planner spersonalizowany w podobnej cenie co Minimal Planner, ale jakoś nie chciało mi się w tę personalizację bawić i drugi rok z rzędu postawiłam na prostotę i elegancję. Pomimo, że część stron chętnie bym zlikwidowała i tym samym zmniejszyła objętość plannera, jestem z niego zadowolona. Jest ładnym przedmiotem, który przyjemnie wyjąć na spotkaniu, a przy tym przejrzystość układu umożliwia sprawne ogarnianie rzeczywistości i zadań do zrobienia.

A czy Wy używacie jakiś plannerów/organizerów/książkowych kalendarzy? Polecacie coś? A może wyżywacie się artystycznie i tworzycie swoje Bullet Journal’e? A może zwyczajnie organizujecie swój dzień w telefonie i Google kalendarz + Google Keep wam spokojnie wystarczają, aby ogarnąć codzienność?

A.

 

7
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
parapetliterackiskursywieniAnia || SlowReading.plLuka Rhei |Przestrzenie tekstu Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
skursywieni
Gość

Plannery jak dla mnie są za drogie i zbyt wybujałe, wbrew wszystkiemu za dużo opcji i kart powoduje że o nich zapominam i ich nie uzupełniam – mam tylko tani, w miarę ładny kalendarz zeszytowy na rok akademicki plus mnóstwo karteczek i zeszytów dookoła 😀

parapetliteracki
Gość

Mnie karteczki i zeszyty doprowadzają do szału, bo ostatecznie nie wiem co gdzie mam. Ale zgadzam się, że zawsze są takie strony w planerach, których nigdy w życiu nie wykorzystam 🙂

Ania || SlowReading.pl
Gość

Ja od dawna korzystam z niezadrukowanego notesu Leichtturm ze stronami w kropki, w którym prowadzę bardzo minimalistyczny bullet journal (bez ozdobników, rysunków i naklejek), spełniający funkcje kalendarza i notatnika. Ma numerowane strony, tabelę na spis treści, 2 zakładki, gumkę i kieszeń na wewnętrznej stronie tylnej okładki na luźne papiery. Żadna strona się nie marnuje, bo układ dostosowuję do tego, co mi potrzebne:) 1 notes starcza mi na długo, więcej niż rok i nie niszczy się w torbie.

parapetliteracki
Gość

Hm.. no jest to jakaś opcja. Może kiedyś się skusze na odrobinę kreatywności. 🙂

Luka Rhei |Przestrzenie tekstu
Gość

Ostatnio wszystko planuję w głowie (ćwiczenie pamięci ;)), ewentualnie w googlowskim kalendarzu. W notesie Osieckiej zapisuję wydarzenia z dni, więc nie ma tam miejsca na planowanie. Dlatego od dawna kusi mnie Minimal Planner i trochę z nieba spadła mi ta Twoja recenzja 🙂 Minimal pasuje mi najbardziej, choć do tej pory odstraszał ceną (w tym roku mam tyle wydatków przedślubnych, więc te 100 zł za planer bardzo boli). Ale myślę, że ten luty to jeszcze dobry moment. Super, że piszesz szczerze o jego wadach (zgadzam się z nimi; może Madama coś poradzi na nie za rok?). Ja też próbowałam wielu… Czytaj więcej »

parapetliteracki
Gość

No i jestem ciekawa czy jesteś zadowolona z zakupu Minimal Plannera, bo widziałam na FB, że kupiłaś 🙂 Wybrałaś wariant tygodniowy?

Kusi mnie czasem zabawa w BuJo, ale doskonale wiem, że nie mam na to czasu. Wybieram więc “gotowca” 🙂

Luka Rhei |Przestrzenie tekstu
Gość

Jestem zadowolona 🙂 Trochę na początku żałowałam, że nie wybrałam tego różu 😉 ale przywykłam do mięty. Poza tym wnętrze i lekkość planera wszystko wynagradza. Wybrałam wariant tygodniowy.