3119
post-template-default,single,single-post,postid-3119,single-format-standard,stockholm-core-1.1,select-theme-ver-5.1.7,ajax_fade,page_not_loaded

Mid Year Book Freak Out Tag, czyli podsumowanie czytelniczego półrocza 2018

 mid year bookf reak out tag

Mid Year Book Freak Out Tag – brzmi dość zabawnie. Ale dobra, zróbmy to.

Pół roku 2018 już za nami. Szczerze mówiąc, nie wiem gdzie się podziało.  Gdybym miała zrobić życiowe podsumowanie tego półrocza, to byłby to bardzo smutny i gorzki wpis. Nie zrobię tego jednak, a na pewno nie dzisiaj.
Dzisiaj mam dla Was szybkie, czytelnicze podsumowanie pierwszych sześciu miesięcy, w formie ciekawego tagu, który podpatrzyłam u dziewczyn z kanału książkowego na Youtube – Krótka Przerwa.


Najlepsza książka przeczytana w pierwszym półroczu

Jutro, w czas bitwy, o mnie myśl, Javier Marias, tłum. Carlos Marrodán Casas, wyd. Sonia Draga

Nie będzie przesadą powiedzieć, że Marias pisze mistrzowsko. Wspaniale obchodzi się z językiem, bawi się słowami, kontekstem ich użycia. Czaruje czytelnika, uwodzi, żeby zaraz dać mu lekko w twarz. Uprzytamnia, że nic w jego prozie nie jest lekkie i niewinne. Autor pisze obrazami, wyobraźnia podczas lektury działa na najwyższych obrotach. Warstwa fabularna dość prosta, ale to nie ma znaczenia. Mam wrażenie, że Marias byłby w stanie napisać 200 stron o gotowaniu fasolki szparagowej i zrobiłby to tak, że nie można by się od tego oderwać. Fascynująca lektura, choć wymagająca skupienia na tekście i pewnie nie dla wszystkich.


Najlepsza Najgorsza kontynuacja serii

Historia nowego nazwiska, Elena Ferrante, tłum. Lucyna Rodziewicz-Doktór, wyd. Sonia Draga

Jedyną kontynuacją serii czytaną przeze mnie w tym roku była druga część trylogii neapolitańskiej Eleny Ferrante, czyli Historia nowego nazwiska. Niestety, nie należę do grona fanów tej włoskiej pisarki (czy też może jednak pisarza, tożsamość Ferrante wciąż pozostaje w kręgu spekulacji). Telenowela brazylijska przełożona na formę pisaną, tym dla mnie są jej powieści.
Myślę sobie, że ja  bym się może nawet chętnie zanurzyła w telenoweli raz na rok, ale żeby ona chociaż miała ręce i nogi. Tutaj mamy do czynienia z mało wiarygodnymi bohaterami, sztucznymi dialogami i mniej lub bardziej absurdalną fabułą. A może taka jest specyfika telenowel? 😉

W moim odbiorze seria jest dość infantylna, ALE w pewien pokrętny sposób, mimo tego wszystkiego co napisałam powyżej, wciągająca. Kiedy kończyłam Historię… mówiłam, że absolutnie Ferrante nigdy więcej nie przeczytam. Po 3 miesiącach kiełkuje mi w głowie myśl, żeby jednak sprawdzić, jak skończy się ta opera mydlana. Doprawdy, zaskakuję sama siebie ;),


Nowość, której jeszcze nie zdążyłam przeczytać, a bardzo bym chciała

Świństwo (Truizmy), Marie Darrieussecq, tłum. Barbara Walicka, wyd. Karakter

Klasyka literatury feministycznej napisana w 1996. Dzięki wydawnictwu Karaker, od końca stycznia możemy czytać książkę po polsku. Darrieussecq pyta o kondycję kobiety we współczesnym świecie ogarniętym manią poszukiwania przyjemności i sztywno pojmowanego piękna. Pisze o ciele, o metamorfozie, o przekraczaniu granic. Pyta, czy ciało jest jedynie źródłem opresji, czy też może być dla nas wyzwoleniem. Jestem ogromnie ciekawa, pozycja z pewnością do nadrobienia w najbliższym czasie.


Książka, na którą czekam w drugiej połowie roku

Ucho igielne, Wiesław Myśliwski, wyd. Znak

Czekam na nową powieść Wiesława Myśliwskiego, która ma się ukazać 17 września. Myśliwski z pewnością ma potoczysty styl, umiejętność opowiadania historii i nienachalnego wplatania w nie różnych prawd życiowych. Czytając opis wydawcy dowiadujemy się, że Ucho igielne to powieść o spotkaniu młodości ze starością i piętnie, jakie upływający czas na nas odciska. Mnie, pomimo relatywnie młodego wieku, takie wątki zawsze poruszają. Dokładając do tego umiejętność autora do wnikliwej obserwacji i pewnej powolnej medytacji nad życiem, czuję, że to będzie książka dla mnie.


Największe rozczarowanie

Patrick Melrose, Edward St Aubyn, tłum. Łukasz Witczak, wyd. W.A.B.

Jeśli chodzi o rozczarowania, to pewnie mogłabym wymienić te książki, które zaczęłam, nie zmogłam i nie skończyłam. Tak się rzecz miała z Mirandą July i jej Pierwszym bandziorem (bo chaos i poczucie przytłoczenia, które niczemu nie służy, a poziom literacki w moim odbiorze marny), podobnie było z Moją najdroższą  Gabriela Tallenta (bo erotyzowanie przemocy i kazirodczej relacji, nierealistyczni i drewniani bohaterowie, a poziom literacki znów wątpliwy). Natomiast powieścią, którą przeczytałam do końca i która była rozczarowaniem, jest Patrick Melrose, o którym pisałam już w osobnym tekście. Znam wiele osób, którym ta książka się podobała. Wciąż nie rozumiem, z jakiego powodu ;). Mnie nie porwał ani styl, ani konstrukcja, ani historia.


Największe zaskoczenie

Pojutrze. O miastach przyszłości, Paulina Wilk, wyd. Wydawnictwo Literackie

Zaskakujące było dla mnie to, jakim plastycznym językiem książka Pauliny Wilk jest napisana. Z łatwością przeniosłam się w wyobraźni do Seulu, Kopenhagi, Dubaju, Limy czy Bombaju. Razem z autorką podnosiłam wzrok na monstrualne wieżowce, pędziłam pustym metrem, chodziłam po mieście niedokończonym, wdychałam intensywne zapachy Indii. Po lekturze czułam się zarówno intelektualnie, jak i literacko dopieszczona, choć to przecież reportaż/relacja z podróży z elementami eseju. Poza tym, zapragnęłam przygody. Paulinie udało się zasiać we mnie chęć dowiedzenia się o tych miejscach więcej, jednocześnie nie zostawiając z poczuciem powierzchownego liźnięcia tematu. To moje pierwsze spotkanie z pisarką i przyznam, że byłam zaskoczona, iż ta książka jest tak… dobra. 🙂


 mid year bookf reak out tag
Ulubiony nowy dla mnie autor

Marias/Barnes

Trudno mi tutaj mówić o “ulubionym”, bo pisarz/pisarka staję się ulubionym raczej po przeczytaniu więcej, niż jednej jego/jej książki. Zatem mogę napisać o potencjalnych ulubionych i wymienić Javiera Mariasa (patrz punkt 1) oraz Juliana Barnesa. Najnowszą powieść tego drugiego, Jedyną historię, właśnie skończyłam czytać i pozostaję pod wrażeniem lekkości pióra i umiejętności pięknego opowiadania historii. Chociaż mam uczucie (dzielone z innymi czytelnikami), że tłumaczenie momentami zawiodło, to lektura była dla mnie dużą przyjemnością i z pewnością sięgnę teraz po wcześniejsze książki autora. 


Mój książkowy crush

Król, Szczepan Twardoch, wyd. Wydawnictwo Literackie

Dobra. Powiem to. Moim książkowym crushem (których generalnie nie miewam zazwyczaj), jest Jakub Szapiro z Twardochowego Króla.
Bandzior z zasadami, postać niejednoznaczna, budząca różne emocje, ale jednak z przewagą sympatii. To bohater, któremu naprawdę kibicowałam i chyba się też w nim lekko podkochiwałam, jak wszystkie kobiety, które go spotykały. 😉
Sama książka, tak na marginesie, jest moim zdaniem bardzo dobra w swoim gatunku. Podeszłam do Króla jak do powieści rozrywkowej i to właśnie otrzymałam. Być może głosy osób rozczarowanych (a nawet mówiących o grafomanii – uważam, że gruba przesada to jest), wynikają z nieadekwatnego oczekiwania, że oto mają w rękach literaturę piękną, z kategorii powieści Myśliwskiego, powiedzmy.
Ja się natomiast nie zawiodłam. Dostałam żywą, pełnowymiarową powieść, przy której się dobrze bawiłam, która mnie wciągnęła w swój świat, a potem z ostatnią stroną, wypuściła.


Ulubiony bohater

Urodzić dziecko, Kristina Sandberg, tłum. Elżbieta Frątczak-Nowotny, wyd. Prószyński i S-ka

Przez długi czas towarzyszyły mi mieszane uczucia co do Maj, głównej bohaterki książki Urodzić dziecko. Początkowo złościła mnie jej nieporadność, bierność, brak zdecydowania. W pewnym momencie zdałam sobie jednak sprawę, jak prawdziwa to jest postać i jak prawdziwy jest jej los, nie bójmy się tego powiedzieć, los kobiety. Bohaterka z krwi i kości, szczególnie biorąc pod uwagę czasy, w których powieść się rozgrywa (lata ’30 XX wieku) i społeczne oczekiwania nałożone na młodą dziewczynę na prowincji. Kończąc czytać byłam już przyjaciółką Maj i strasznie chciałam jej pomóc, jednocześnie mając świadomość, jaką drogę obierze i że tej mojej pomocy nie przyjmie. Chociaż może się mylę. Czas, a w zasadzie drugi tom, pokaże.
Wydawnictwo Prószyński puściło już w świat kolejną część cyklu o Maj, Być rodziną, i nie mogę się doczekać, żeby wziąć ją do ręki.


Książka, przy której płakałam

Jedna księżycowa noc, Caradog Prichard, tłum. Marta Listewnik, wyd. Officyna

Płakałam sobie pod koniec tej książki po cichu, w milczeniu. Piękna, smutna, ale nie przygniatająca, historia. Trudno napisać mi coś więcej o tym płaczu bez zdradzania fabuły. Dość powiedzieć, że Prichard, jako poeta, operuje językiem w sposób wyjątkowy. Żadne słowo nie jest przypadkowe, a ich dobór w tym, a nie innym kontekście ma zawsze znaczenie. Plastycznie, miękko prowadzi nas przez noc. Więcej napisałam w osobnym tekście, o tutaj. Bardzo chciałabym zwrócić na tę książkę Waszą uwagę, ponieważ wydana przez niszową oficynę, zaginęła pod stosami nowości wielkich wydawnictw.


Książka, która mnie uszczęśliwiła

Nie ma żadnego konkretnego tytułu, który by mnie faktycznie uszczęśliwił, w takim znaczeniu, że poprawił mi humor. Zapewne wynika to w zasadniczej mierze z doboru czytanych książek, jakiego dokonuję. Owszem, można powiedzieć, że podniosła mnie na duchu lektura Antaktycznej podróży sir Ernesa Shackletona Alfreda Lansinga, bo ona tak pięknie i prawdziwie pokazuje siłę i niezłomność człowieka. Śmiałam się kilkukrotnie przy Królu Twardocha.
Generalnie jednak, mnie czytanie samo z siebie uszczęśliwia, ponieważ każda książka czegoś mnie uczy, coś mi pokazuje.


A wy? Podzielcie się ze mną swoim podsumowaniem roku w formie Mid Year Book Freak Out Tag, co wy na to? Kategorie już znacie i będzie mi bardzo miło przeczytać o waszych lekturach i się nieco zainspirować. 🙂

 

A.

16
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
7 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
parapetliterackiPiotr KomanderKsiążkowaMelancholia Codziennościskursywieni Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Melancholia Codzienności
Gość

Uwielbiam Mariasa!

parapetliteracki
Gość

Ja się ogromnie cieszę z tego literackiego odkrycia :))

skursywieni
Gość

Miałabym problem z uzupełnieniem wszystkich kategorii, jako że czytałam głównie lektury na studia. Ale wiem, co mnie uszczęśliwiło – biografia Lema, “Lem. Życie nie z tej ziemi”. Była jakaś taka urocza, jak sympatyczna książka przygodowa, zapewne duża w tym zasługa biografa, który jak i ja bardzo Lema uwielbia, a może i sam Lem miał życie “ładnie książkowe”, trudno określić. Ale czytałam ją z niezwykłym uśmiechem na twarzy.

parapetliteracki
Gość

Super 🙂 Dzięki za podzielenie się tą inspiracją 🙂

Dominika Ławicka
Gość
Dominika Ławicka

Chyba ukradnę pomysł na wpis 🙂

parapetliteracki
Gość

Zachęcam 🙂 Jak opublikujesz to podrzuć tutaj link, chętnie zajrzę 🙂

Qbuś pożera książki
Gość

Muszę w końcu tego Mariasa osławionego posmakować. Jeśli zaś chodzi o to półrocze, to trudno mi wybrać coś naj naj. Było kilka powieści bardzo dobrych (zaliczam do nich też “Pierwszego bandziora”, ha), ale takiej naj naj brak. Najwięcej radości dał mi zaś “Ilustrowany słownik terminów literackich” 😀

parapetliteracki
Gość

Przeglądałam sobie ten Ilustrowany słownik w księgarni, wydał mi się zbyt specjalistyczny i pomyslałam, że kupię go, bo pięknie wydany, i dwa razy otworzę.
Eh ten Bandzior… ;))

Dominika Ławicka
Gość
Dominika Ławicka

Pisałam, że pomysł na wpis ukradnę. Słowa dotrzymałam, oto moje podsumowanie, zapraszam! http://matkapolkaczytajaca.blox.pl/2018/07/MID-YEAR-BOOK-FREAK-OUT-TAG-czyli-podsumowanie.html

parapetliteracki
Gość

A ja trochę zakręcona byłam ostatnimi czasy i dopiero teraz sobie przeczytałam 🙂
Dużo dobrych tytułów u Ciebie. “Macocha”, wstyd sie przyznać, ciagle czeka na stosie na komodzie, chociaż spodziewam się, że dobra. Jesteś kolejną osobą, która mówi, że tylko “Białe zęby” się Zadie udały. I chyba tak faktycznie jest. “Pod śniegiem” – czekaaa!!!

Książkowa
Gość
Książkowa

Ja w kategorii “Najlepsza kontynuacja serii” dałabym “Podejrzanego” P. Świst. Świetnie mi się czytało i już teraz czekam na więcej 🙂

Natalia Szcześniak
Gość

Dla mnie to pierwsze półrocze było trudne i mało satysfakcjonujące jeśli chodzi o liczbę powieści, które przeczytałam. Ale z drugiej strony wielkim wysiłkiem zrobiłam coś, z czego za chwię będę megadumna. Odnośnie Ferrante – wiadomo, że nie wszystko jest dla każdego, ale dla mnie każda kolejna część była coraz lepsza! Przez pierwszą przebiłam się z trudem, a kolejne pochłonęłam! Wydaje mi się, że infantylizm, o którym piszesz, może być tylko pozorny – bohaterowie w większości nie są orłami, wychowują się w biednej dzielnicy Neapolu, praktycznie nie opuszczają dzielnicy – rzecz się dzieje w Neapolu a chyba w drugiej części jedna… Czytaj więcej »

parapetliteracki
Gość

A pochwalisz się tym czymś, z czego za chwilę będziesz megadumna? 🙂

Co do Ferrante, cieszę się, że miałaś przyjemność z lektury 🙂 Ja niestety nie potrafię dostrzec w jej powieściach tego o czym piszesz. Istnieje też taka możliwość, że jestem po prostu emocjonalnie za stara na tę historię. Oczekiwałam więcej twardej rzeczywistości, a tam jest to wychodzenie z biedy takie trochę jednak cukierkowe. Niby jest przemoc, cieżka praca, przestępczość, ale jakoś tak pokazana, że mnie nie porusza, autorka ślizga się po powierzchni. Może to zwyczajnie nie dla mnie. 😉

nonienotak
Gość

Marías to jedna z literackich miłości mojego życia, a pierwszy raz zetknęłam się z nim też w trakcie lektury “Jutro w czas bitwy…”. Z każdą kolejną książką tego autora (właśnie czytam trzecią z kolei) coraz bardziej zakochuję się w jego słowach i w literackim świecie, który stwarza.

parapetliteracki
Gość

Aż dziwne, że odkryłyśmy go dopiero teraz, prawda? 🙂
No nic, lepiej późno niż wcale, ja niedługo chcę przeczytać “Serce tak białe”

Piotr Komander
Gość

Czekam niecierpliwie, podobnie jak Ty, na powieść Myśliwskiego. Niewielu mamy we współczesnej polskiej prozie pisarzy tak panujących nad słowem, toteż każdą jego nową rzecz otwieram niemal z nabożeństwem.

Mam w swojej bibliotece chyba wszystko, co napisał. Kiedy zmęczą mnie różnej maści awangardy literackie, wracam do którejś z wcześniejszych powieści z “Traktatem o łuskaniu fasoli” na czele i od razu oddycham pięknem.