3261
post-template-default,single,single-post,postid-3261,single-format-standard,stockholm-core-1.0.8,select-theme-ver-5.1.4,ajax_fade,page_not_loaded

Książki pod choinkę w rytmie slow polecają blogerki, vol. 2

Po co tworzyć kolejną listę książek pod choinkę, skoro od początku grudnia ukazało się ich już tak wiele? Na blogach, portalach, kanałach YouTube, w magazynach. Otóż po to, żeby zaserwować Wam, drodzy czytelnicy Parapetu, porcję dziesięciu tytułów, których nie znajdziecie nigdzie indziej.

Rok temu, na chwilę przed Świętami, wpadłam na spontaniczny pomysł stworzenia listy książek pod choinkę spod lady. Zaangażowałam do tego osiem blogerek i w dwa dni powstała lista książek wyjątkowych, na najwyższym poziomie, a jednocześnie spoza głównego nurtu.

W rym roku postanowiłam to powtórzyć. W niemal tym samym gronie polecamy Wam książki pod choinkę w rytmie slow. Są to tytuły nieoczywiste, niepopularne, wydane w zasadniczej większości przez małe oficyny. Niektóre ukazały się dawno temu, inne w bieżącym roku, jednakże wszystkie ominął zaszczyt silnej promocji i wystawki w Empiku.

Zwróciłyśmy uwagę na to, aby polecane przez nas książki były dostępne w regularnej sprzedaży, jeśli nie w księgarniach, to w obiegu wtórnym. W końcu, że pozwolę sobie zacytować samą siebie, kto powiedział, że książka na prezent musi być nowa, musi być jedynie dobra. 🙂

Przed Wami 10 książek pod choinkę w rytmie slow polecanych przez blogerki. Mam nadzieję, że ta lista będzie inspiracją nie tylko przy okazji Świąt.


Dla miłośników poezji zamkniętej w szkatułce prozy.

Zima w Sztokholmie, Agneta Pleijel, tłum. Grażyna Wąsowicz-Ludvigsson, Świat Literacki, 2002

Mniej znana, ale nie mniej udana, książka autorki Wróżby i Zapachu mężczyzny. To zmysłowa, intensywna, ale i refleksyjna powieść. Do głównej bohaterki, dojrzałej kobiety, po jedenastu latach od wspólnie spędzonej nocy, niespodziewanie odzywa się mężczyzna. Wydarzenie to stanowi impuls do rozmyślań i wspomnień, które snuje ona na kartach tej niedługiej, ale nasyconej emocjami powieści.
Zima w Sztokholmie to rzecz o kobietach, ale nie tylko dla kobiet. Zachwyci wszystkich miłośników prozy ocierającej się niemal o poezję dzięki pięknym, gęstym od znaczeń zdaniom i niebywałej wrażliwości autorki na to, co dzieje się pomiędzy ludźmi.

Poleca Marta, która zaprasza nas na Szwedzką Półkę


Dla odważnych.

Granica zapomnienia, Siergiej Lebiediew, tłum. Grzegorz Szymczak, Wydawnictwo Claroscuro, 2018

Muszę przyznać, że uwielbiam wybierać książki na prezenty. Zastanawiać się nad czymś absolutnie wyjątkowym, co powinno stanąć na regale każdego czytelnika. W tym roku tą książką jest dla mnie Granica zapomnienia Siergieja Lebiediewa. Dawno nie spotkałam się z taką wirtuozerią językową, każde zdanie to małe dzieło sztuki.
W tej, po części autobiograficznej, powieści geolog wyrusza na daleką północ Rosji. Za cel stawia sobie odkrycie prawdy o tajemniczym przyjacielu rodziny, który przed laty uratował mu życie. Czytelnik razem z nim podąża na kraniec tego wielkiego kraju, kraniec języka, kraniec człowieka.
Autor odznacza się wyjątkową wyobraźnią, czuje i widzi więcej niż inni. Smakując tę książkę my również możemy dostrzec więcej, zauważyć elementy codzienności, które wcześniej nam umykały. Granica zapomnienia nie będzie łatwą lekturą, ale warto przełamać swoje czytelnicze przyzwyczajenia i sięgnąć po pozycję, która wyryje się w pamięci na zawsze.

Poleca Elwira, czyli Księgarka na regale


Dla znudzonych hygge i spragnionych mocniejszych literackich doznań.

Mroki, Jarosław Borszewicz, wyd. Iskry, 2015

Trzy lata temu Iskry sprezentowały nam cudowne wznowienie Mroków. To książka starej daty. Proza, z której sączy się jakaś dawna szczerość. Przypomina mi dzieła Białoszewskiego, albo Grę w klasy Cortázara, tylko nieco sparodiowaną.
O czym są Mroki? Blurb Osieckiej, który możemy przeczytać na okładce, mówi, że o miłości. Ja powiem, że o pokusie śmierci i o pokusie życia. O potrzebie światła i o potrzebie mroku. Wariacka geometria dziwnych zwrotów wydarzeń, dialogów i absurdu. Borszewicz dopuszcza swojego czytelnika do świata, w którym śmiertelna powaga miesza się z niepokojącą komedią. Trochę inaczej zagina kartkę. Szturcha w chwili, gdy siedzi się w oknie, sądząc, że ta pozycja nadaje się do życia (albo do skoku). Nagina proste reguły, aż racjonalny umysł chciałby mu za to przyłożyć (ale ostatecznie tego nie robi). Mroki to szalona proza dla tych, którzy szukają w literaturze mocnej autentyczności wymieszanej z liryką. Dobra odskocznia od świątecznego hygge i porządny kop w literacki Nowy Rok.

Poleca Luka, która tka Przestrzenie tekstu


Dla fanów dobrej powieści.

Zulejka otwiera oczy, Guzel Jachina, tłum. Henryk Chłystowski, wyd. Noir sur Blanc, 2017

Debiut Jachiny do dziś pozostaje jedną z nielicznych pozycji, które z czystym sumieniem polecam każdemu czytelnikowi. To skonstruowane ze swadą i rozmachem dzieło, które bez kompleksów może mierzyć się z największymi utworami literackimi ostatnich dziesięcioleci. Autorka zaskakuje dbałością o detale i wiarygodne portrety postaci.
Akcja książki rozgrywa się na początku XX wieku na Syberii. Zesłano tam grupę osób niewygodnych dla rządzących ze względów politycznych. Jest wśród nich tytułowa Zulejka, której metamorfozę śledzimy na kartach powieści. Kazańska pisarka nie ma litości dla czytelnika – topi go w surowym, czasem bardzo brutalnym świecie, nie zapominając jednak o opisach jego jaśniejszych odcieni i krótkich, choć intensywnych, chwil szczęścia. Jeśli w te Święta możecie sprezentować lub przeczytać tylko jedną książkę, niech będzie to właśnie Zulejka.

Poleca Marika, która opowie Wam książkę w Mniej niż 100 słów


Dla melancholików spragnionych ukojenia.

Co pozwala powiedzieć noc, Pierre J. Mejlak, tłum. Krzysztof Szczurek, wyd. Książkowe Klimaty, 2018

Nie musiałam zastanawiać się zbyt długo. W tym roku polecam świątecznie książkę, która kilka miesięcy temu absolutnie zawładnęła moim sercem i moją wyobraźnią. To tytuł wydany po polsku niedawno, wyróżniony Nagrodą Literacką Unii Europejskiej, ale niespecjalnie u nas popularny. A niesłusznie. Mowa o Co pozwala powiedzieć noc pisarza z Malty, Pierre’a J. Mejlaka. Dlaczego właśnie ta, a nie inna? Bo ma w sobie dużo międzyludzkiego ciepła, bo opowiadania Mejlaka są krótkie i lekkie, ale skłaniają do refleksji i wprawiają w rodzaj spokojnej zadumy. Lektura, od której zrobi się dobrze na sercu w Święta, jestem o tym przekonana.

Poleca Ania, właścicielka Literackich Skarbów


Dla wielbicieli spokojnej, prostej, ale wciągającej prozy.

Zbiornik 13, Jon McGregor, tłum. Jolanta Kozak, wyd. Czytelnik, 2018

Jon McGregor zaskakuje. Na początku spodziewacie się książki o zaginionej nastolatce, wydaje wam się, że znacie reguły tej gry, wypatrujecie rozwiązania tajemnicy. Czyżbyście wpadli w pułapkę własnych oczekiwań? Mimochodem rozdział za rozdziałem wsiąkacie w pięknie napisaną opowieść o życiu, które płynie dalej, nawet jeśli komuś właśnie zawalił się świat.

Podarujcie Zbiornik 13 wielbicielom prostej i spokojnej prozy. Tym, którzy w literaturze cenią łamanie schematów. Dajcie komuś, dla kogo forma jest równie ważna jak treść. Albo zostawcie sobie, bo każdy czasem powinien dać się ponieść opowieści.

Poleca Małgosia z bloga Ekruda


Dla fanów angielskiego humoru.

Rum Doodle. Zdobycie najwyższego szczytu świata, William E. Bowman, tłum. Grażyna Tłaczała, wyd. Sklepu Podróżnika, 2017

Niech Was nie zwiedzie tytuł i wydawnictwo. Niepozorna książka napisana w 1956 roku przez angielskiego inżyniera to nie jest typowa literatura górska.
Rum Doodle jest fantastycznie skomponowaną parodią, która trzyma wysoki poziom od pierwszej do ostatniej strony. Przyprawi Was ona o salwy histerycznego śmiechu, ale też skłoni do głębszych refleksji – z pewnymi problemami musi się bowiem zmagać każdy, nie tylko wspinacz wysokogórski. Nie trzeba być fanem brytyjskiego humoru, by docenić tę powieść, chociaż, jeżeli go nie cierpicie, bądźcie ostrożni.

Książka dostępna jest również w formie ebooka i audiobooka (po angielsku).

Poleca Karolina, która czyta książki Niekoniecznie papierowe


Dla wymagających i szukających połączeń nieoczywistych.

Ortodroma, Mateusz Janiszewski, wyd. Znak Literanova, 2018

Ortodroma Mateusza Janiszewskiego to książka, która dopomina się u czytelnika o zwolnienie i uważność. W próbie opowiedzenia o niełatwym osobistym doświadczeniu, jakim był rejs śladami wyprawy Shackletona z 1914 roku na Antarktydę, autor z urokiem nawiguje pomiędzy liryczną prozą, esejem, reportażem, a dziennikiem podróży. Na horyzoncie majaczy pytanie o to, jakie nomadyczne tęsknoty tkwią w człowieku, które każą mu tak gnać na koniec świata. Rzecz dla lubiących się zadumać i zachwycić. Po bardzo zapracowanym półroczu mam też taką refleksję, że wspaniałym prezentem do książki jest podarowanie komuś również czasu, by mógł ją sobie w spokoju poczytać.

Poleca Ania, która uczy nas Slow Reading


Dla tych, którzy nie boją się wzruszeń. 

Kiedy dojrzeją porzeczki, Joanna Concejo, wyd. Wolno, 2018

Prezenty pod choinką kojarzą mi się z czymś pięknie zapakowanym i podarowanym z miłością. Polecam Wam zatem zapakowanie dla kogoś bliskiego książki Kiedy dojrzeją porzeczki Joanny Concejo. Ta niezwykła powieść graficzna to opowieść o osamotnieniu, lecz jednocześnie o cierpliwości i celebracji codzienności. To hołd dla natury, dla wspomnień i dla pamięci, która blednie z czasem. Życzę, aby obdarowany nią człowiek znalazł swoją własną drogę, która będzie prowadzić go przez kolejne strony. Swoją własną opowieść. Książka dla ludzi, którzy nie boją się wzruszeń.

Poleca Gina znad porannej Literackiej Kavki


Dla wielbicieli krótkiej, esencjonalnej formy.

Niejaki Piórko, Henri Michaux, tłum. J. Lisowski, wyd. Czuły Barbarzyńca, 2009

A ja na koniec mam dla Was dawkę czarnego humoru, surrealizmu i eksperymentów literackich. W tej maleńkiej książeczce, mieszczącej się w kieszeni kurtki, czytelnik znajdzie esencję szaleństwa! Została napisana przez francuskiego malarza i poetę urodzonego w Belgii, uważanego za jednego z najbardziej nowatorskich i inspirujących dwudziestowiecznych artystów. Niejaki Piórko to proza poetycka, w której autor przedstawił losy Piórka, postaci zagadkowej, a jednocześnie bardzo zwyczajnej, której przytrafia się cała litania wszelakich nieszczęść. Okrucieństwo miesza się tutaj z komizmem. Będziecie się śmiać, a chwilę później szeroko otwierać oczy z niedowierzania. Wyjątkowa rzecz, a przy tym przepięknie wydana. Brawa dla grafika i wydawnictwa za formę i oprawę.

Polecam ja, Ola, która bardzo lubi swój Parapet

7
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
parapetliterackiPatrycja jagarkarEkrudaSetna Strona Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ekruda
Gość

Mogłabym ten tekst podsunąć mojemu Mikołajowi, bo poza Zbiornikiem 13 i Zulejką (którą przeczytałam już dwa razy!) wszystko z zachwytem znalazłabym pod własną choinką. Zaczęłabym od Pleijel, uwielbiam Wróżbę i Zapach mężczyzny, chciałabym wiedzieć, jak pisała wcześniej <3

jagarkar
Gość
jagarkar

Kocham książkę “Niejaki Piórko”, dziękuję, że o niej wspomniałaś! Tym, którzy jeszcze nie czytali, szczególnie polecam opowiadanie “Noc z Bułgarami”, które jest prześmieszne 🙂

Ania || SlowReading.pl
Gość

Ależ smakowite to zestawienie! 🙂

Qbuś pożera książki
Gość

Ze mnie zaś będzie wredny anglofil i napiszę, że najbardziej mnie “Rum Doodle” kusi. I na przekór powiem, że porywów, smutków i rozdarcia w literaturze wiele jest, ale humoru na wyższym poziomie czasem mi brak.

parapetliteracki
Gość

O Jakubie, a jak mi brak poczucia humoru! Chyba dlatego mi się w tym roku tak J. Barnes spodobał, bo tam dużo jednak jest angielskiego poczucia humoru. I w sumie u Alessandro Baricco też, tylko zupełnie inaczej. 🙂

Patrycja
Gość
Patrycja

Najlepsza lista książek po choinkę w całym Internecie !

Setna Strona
Gość

Porzeczki są piękne. Jestem zakochana w kresce Concejo. Lubie takie niebanalne opowieści o dużym ładunku emocjonalnym.