3263
post-template-default,single,single-post,postid-3263,single-format-standard,stockholm-core-1.1,select-theme-ver-5.1.7,ajax_fade,page_not_loaded

Książki na zimowe wieczory

Zima za pasem, a przynajmniej bardzo bym chciała, żeby tak było. Grudzień to najkrótsze dni w roku, ledwo na dobre się zaczną, a już chylą się ku końcowi. Gdyby spojrzeć na to jednak z drugiej strony, dla wielu z nas jest to pretekstem do pozostania wieczorem w domu, wyciszenia się, spędzenia czasu z samym sobą. Dla mnie zima to nostalgia z nutką magii. Oderwanie się od rzeczywistości. Robię to oglądając filmy, dziergając na drutach i czytając książki. Dzisiaj skupiam się na tym ostatnim elemencie.

Przygotowałam zestawienie – książki na długie zimowe wieczory.  Jest ich siedem, każda ma odmienny charakter, jednak wszystkie spełniają moje osobiste kryteria doboru książek na zimę. Jakie? Dowiecie się, czytając dalej.

Tekst powstał we współpracy z księgarnią internetową Merlin.pl i poza poleceniami tytułów, zawiera informacje o przedświątecznej promocji na stronie księgarni. Sama z niej już skorzystałam i przyznaję, że jest korzystna.

Ale najpierw o książkach!

książki na zimowe wieczory


Książka, która wzruszy

Nie wiem, czy komuś jeszcze trzeba przedstawiać Marcina Wichę. Za książkę poświęconą zmarłej matce otrzymał Nagrodę Nike, a także Paszport Polityki.


Ale te nagrody nie są dla mnie aż tak ważne. Ważne jest natomiast to, że autor stworzył wzruszającą historię o żegnaniu się z bliską osobą po jej śmierci, o trudnym procesie porządkowania przedmiotów, który staje się pretekstem do wspominania tych złych i tych dobrych momentów. Temat, nad którym Wicha się pochylił, jest wymagający, ponieważ łatwo przy nim o tani sentymentalizm, o ckliwość, o krępowanie czytelnika nadmiernym obnażeniem się autora. W Rzeczach, których nie wyrzuciłem udało się tego uniknąć (może poza samą końcówką). To książka cienka, ale ciężka. Precyzyjna i esencjonalna. Czyta się ją szybko, ale zostaje w człowieku na długo.

Marcin Wicha, Rzeczy, których nie wyrzuciłem, wyd. Karakter, 2017 


Książka, która będzie podróżą w odległe, niekoniecznie rzeczywiste, miejsca

Są takie książki, o których nie chce się pisać, tylko najchętniej by się przepisało, powiedział o Atlasie wysp odległych Michał Rusinek. Autorka we wstępie przyznaje, że do stworzenia książki skłonił ją rysunek wyspy, znaleziony na wyklejce pewnego XIX-wiecznego tomu. Wyspy bez nazwy i bez współrzędnych, idealnie samotnej.

Atlas wysp odległych to opis pięćdziesięciu wysp istniejących w rzeczywistości, którym autorka poświęciła także ilustracje. Ten opis przybiera różne formy, czasem jest opowiadaniem, czasem poetycką prozą, esejem. Autorka opowiada historie, które przydarzyły się na wyspie, przytacza relacje jej zdobywców lub mieszkańców. Każdy z rozdziałów to małe literackie arcydziełko.

Nie będzie to książka, którą pochłania się w dwa wieczory, czytając od deski do deski.  Atlas… trzeba smakować powoli, celebrować, czytać na wyrywki. Nie tylko treść ma tu znaczenie, ale i staranność wydania oraz piękne, minimalistyczne ilustracje.

Judith Schalansky, Atlas wysp odległych, tłum. z niemieckiego Tomasz Ososiński, wyd. Dwie siostry, 2014

książki na zimowe wieczory

Książka, która odpowiada na najważniejsze pytania

A tych [pytań] zimą nie brakuje. Mam wrażenie, że lepkie, gorące powietrze lata nie pozwala mi na głębszą refleksję, zajrzenie w głąb siebie. Latem jestem bardziej na zewnątrz, a zimą do wewnątrz.

Marai był człowiekiem niesłychanie mądrym. Węgierski autor powieści, wierszy, opowiadań i opracowań w swojej prozie zachwyca psychologiczną głębią bohaterów, przenikliwością, ale też czułością w ich opisie.
W jego Dziennikach znajdziemy esencję myśli, spostrzeżeń na temat otaczającego go świata, sytuacji społeczno-politycznej, przeczytanych książek, kondycji człowieka, moralności. Marai jest dowcipny, konkretny, błyskotliwy. Zajrzeć do głowy takiego człowieka to ogromny przywilej. 

Sandor Marai Żar – moją opinię na temat tej powieści możesz przeczytać TUTAJ

Wydawnictwo Czytelnik do tej pory wydało trzy z planowanych pięciu tomów Dziennika Sandora Maraiego. Prowadził go od 1943 r. aż do samobójczej śmierci w ’89.

Sandor Marai, Dziennik 1943-1948, tłum. z węgierskiego Teresa Worowska, wyd. Czytelnik, 2016 


Książka, która będzie po trochu baśnią, po trochu życiem

Szwajcarskie Berno, deszczowy poranek. Nauczyciel idzie swoją rutynową trasą do szkoły, w której uczy języków klasycznych. Po drodze jednak z rutyny wybija go niedoszła samobójczyni.
Tak zaczynamy.
A zaraz potem książka, książka w książce, która zmieni wszystko. W ręce naszego bohatera wpada portugalska powieść, która wstrząsa nim tak mocno, że porzuca on dotychczasowe uporządkowane życie i rusza do Lizbony. Oczywiście, że nocnym pociągiem, aby przemierzać to miasto śladami autora książki. Zaczyna żyć jego życiem, szukać jego bliskich, poznawać jego tajemnice.

Książka, której narracja toczy się niespiesznie, fascynuje, wciąga w swój świat. Autor daje czytelnikowi dużo przestrzeni na własne przemyślenia i refleksje nad kwestiami fundamentalnymi: poznaniem samego siebie, poznaniem drugiego człowieka.

Nocny pociąg to rozrywka dla cierpliwych czytelników, którzy doceniają piękno języka, odnajdujących schronienie w niespiesznej narracji. Uczta dla umysłu, jak to ktoś o niej napisał. 🙂

Pascal Mercier, Nocny pociąg do Lizbony, tłum. Magdalena Jatowska, wyd. Noir sur Blanc

książki na zimowe wieczory


Książka, która będzie prawdziwą powieścią

Moja mama zawsze tak mówi – przywieź mi prawdziwą powieść. Co to właściwie znaczy? A są jakieś „nieprawdziwe”? Teraz już wiem. Otóż powinny to być losy rodzinne na tle jakiejś większej historii kraju czy społeczności. Powinni w niej być wyraziści bohaterowie, coś do śmiechu, coś do płaczu i coś co wzruszania się. No i objętość – nie może być za cienka, bo szybko się skończy, a to przecież powieść na długie wieczory! 😉

Nie mogłam się zdecydować, którą z nich mam wybrać: Muzeum niewinności czy Półbrata. Orientalną magię Turcji przełomu lat 70. i 80. czy chłód Norwegii lat 60. Siedemset stron o miłości czy dziewięćset stron o samotności i rodzinnych sekretach. Obydwaj autorzy są mistrzami pióra, choć piszą w zupełnie inny sposób. Pamuk jest barwny, potoczysty, ale też meandruje, bardziej snuje opowieść, niż faktycznie opowiada. Christensen pisze na chłodno, a emocje gotują się pod pokrywką z liter, precyzyjnie, konkretnie, rzeczowo (co może wydawać się absurdem, zważywszy na objętość powieści, a jednak). Jeden i drugi cechuje się melancholią, ale wyrażaną na różne sposoby. Czytajcie obie, ale może nie jednej zimy. 🙂

Orhan Pamuk, Muzeum niewinności, tłum z tureckiego Anna Akbike-Sulimowicz, wyd. Wydawnictwo Literackie, ostatnie wznowienie w 2018

Lars Saabye Christensen, Półbrat, tłum z norweskiego Iwona Zimnicka, wyd. Wydawnictwo Literackie, 2014


Książka, dzięki której zrobi się naprawdę mroźno

Zestawienie zimowych lektur nie mogłoby się obyć bez książki osadzonej w mroźnym klimacie. A jeśli mróz to polarnicy, a jeśli polarnicy to Amundsen, który z bieguna powstał i w biegun się obrócił, jak pisze o nim Natalia Szumska z Kroniki Kota Nakręcacza.

Ostatni wiking to rewelacyjnie napisana biografia norweskiego polarnika, którą czyta się jak powieść. Jej bohater jest tak barwny, a jego życie tak pełne przygód, że momentami ciężko uwierzyć, że wszystko to zdarzyło się naprawdę.

Znajdziecie w tej książce zarówno śnieg i mróz Antarktydy, jak i relacje z wypraw rodem z przygodówki, a wszystko to poznacie z poziomu otulającego ciepłem fotela. A w dodatku to po prostu świetnie napisana (i przetłumaczona) książka!

Stephen R. Bown, Amundsen. Ostatni wiking, tłum. Krzysztof Cieślik, wyd. Poznańskie, 2018

książki na zimowe wieczory


Promocja przedświąteczna na Merlin.pl

Wybrane przeze mnie książki na zimowe wieczory, możecie teraz kupić na stronie księgarni w promocyjnej cenie. Dodatkowo, jeśli wartość waszego koszyka przekroczy 49 zł, będziecie mogli skorzystać z rabatu 15 zł przy płatności masterpass oraz z bezpłatnej dostawy do kiosków Ruchu (do 19 grudnia).

Masterpass – czym jest i jak z tego korzystać?

Jest to elektroniczny portfel, do którego można podpiąć każdą kartę debetową, kredytową oraz zwykłą kartę płatniczą z możliwością płatności internetowych. Pozwala na szybkie dokonywanie płatności, a jednocześnie przechowywanie danych karty oraz danych adresowych w bezpiecznym miejscu. Więcej o zasadach używania portfela przeczytacie TUTAJ.

Mnie rejestracja i podpięcie karty do masterpass zajęło jakieś 6 minut i zapłaciłam już w ten sposób w trzech różnych sklepach internetowych, korzystając przy okazji z promocji. Z czystym sumienie polecam! 🙂

A jakie są wasze kryteria wyboru książki na zimowe wieczory? Podobne do moich, czy może zupełnie inne? Chętnie przyjmę też od Was jakieś polecenia konkretnych tytułów. 🙂

Wpis powstał we współpracy z księgarnią internetową Merlin.pl

A.

10
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
parapetliterackiMagdalena Stachańczyk-FolgaIzabellQbuś pożera książkiAnna Witarzewska Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Izabell
Gość

Same świetne pozycje wybrałaś, ale trzy książki zaintrygowały mnie najbardziej, tj. “Nocny pociąg …”, “Amundsen…” i “Półbrat”.

parapetliteracki
Gość

To nie ma co się zastanawiać, tylko brać i czytać. Samo dobro 🙂

Magdalena Stachańczyk-Folga
Gość
Magdalena Stachańczyk-Folga

Nudziara ze mnie – wybieram książki o Kresach (mam fizia, przyznaję) oraz dużo klasyki powieści 🙂

parapetliteracki
Gość

A poleć coś naprawdę dobrego o tych Kresach. 🙂

Qbuś pożera książki
Gość

W przyszłym roku na pewno sięgnę po coś Maraiego. Mam jeszcze mały zapas dzięki BookRage 🙂

parapetliteracki
Gość

Jakub – koniecznie! 🙂

Anna Witarzewska
Gość
Anna Witarzewska

Bardzo miałabym ochotę na dzienniki Maraia, ale trudne są do zdobycia…
Podobnie jak Ty uwielbiam prawdziwe powieści, a “Nocny pociąg do Lizbony”, “Muzeum niewinności” i “Półbrat” to moje ukochane. Pozdrawiam serdecznie i świątecznie.

parapetliteracki
Gość

Cześć Aniu,

“Dziennik” Maraia są cały czas dostępne do kupienia w księgarni internetowej wydawnictwa Czytelnik. 🙂 Podrzucam link: http://www.czytelnik.pl/?ID=ksiazka&ID2=521

Bez “prawdziwych powieści” literatura byłaby potwornie uboga. Nie mogłabym żyć o samych reportażach. Jak to mówił Pamuk na spotkaniu z czytelnikami w Polsce – powieści to lekcje życia dla dorosłych. Pozdrawiam już noworocznie. 🙂

Ilonaq
Gość
Ilonaq

Właśnie przypadkiem trafiłam na twoją stronę i moje zmysły doznały niewysłowionej przyjemności. Piszesz bardzo lekko i czytając wpisy mam wrażenie, jakbyś snuła opowieść. Książki przez ciebie wymienione w tym wpisie i w innych nie mieszczą się w granicach mojego gustu czytelniczego. Chociaż właściwie mogłabym powiedzieć to w czasie przeszłym, bo chyba właśnie poszerzyłaś granice mojego gustu. 🙂 Zachęciłaś mnie do przeczytania tylu książek, że nie wiem od czego zacząć. Przy najbliższej okazji, gdy będę w bibliotece, minę moje stałe miejsce przy nowościach i bestsellerach i udam się w najgłębsze czeluści biblioteki. 🙂

Fantazje Literackie
Gość

Zaintrygował mnie Sandor Marai, dzięki tobie mam ochotę lecieć (dosłownie) do biblioteki po ,,Żar” i ,,Dzienniki”, obok których normalnie bym przeszła. Dzięki ci za takie właśnie polecenia książek, o jakich głośno się nie mówi na rynku wydawniczym, a są takimi perełkami 🙂