387
post-template-default,single,single-post,postid-387,single-format-standard,stockholm-core-2.1.4,select-theme-ver-8.10,ajax_fade,page_not_loaded,,qode_menu_

5 książek o kobietach, na Dzień Kobiet.

Miałam już przygotowany od weekendu tekst o książce Problemski hotel, ale wraz z upływem wczorajszego dnia postanowiłam, że na tak zwanym spontanie (a co, raz się żyje, zaszalejmy!), wrzucę moją subiektywną listę 5 książek o kobietach, nie tylko dla kobiet (a może zwłaszcza dla mężczyzn?).

Miałam również wrzucić ten wpis wczoraj, ale tak się zabawiłam na spotkaniu Ewy Winnickiej i Magdaleny Grzebałkowskiej z Marcinem Mellerem, że nie dało się wrócić do domu bez kieliszka wina, w końcu święty dzień trzeba uświęcić :). Zatem książki o kobietach na dzień PO. Też dobrze.

Jako że dziewczyny ze Strony17 umieściły dziś rano listę 10 bardzo ciekawych propozycji z literatury faktu, (o tutaj) oddających głos kobietom i o kobietach niezwykłych, i że wszyscy polecają reportaż o Chłopczycach z Kabulu Jenny Nordberg, to ja otworzę przegródkę z beletrystyką. Wszystkie te powieści są inspirowane prawdziwym życiem kobiet, o których opowiadają. Od ikony pop-kultury lat ’60 i ’70, po mieszkanki smaganej wiatrem północnej Norwegii. Myślę, że każda z nich jest inna, ale odznacza je siła ducha i to, że nas w jakiś sposób inspirują. Ja osobiście jestem z nich dumna.

1. Blondynka – Joyce Carol Oates

Opowieść o nieśmiertelnej Normie Jeane, czyli Marilyn Monroe. Ale żebyście nie myśleli, że to biografia, nie nie. Jeśli oczekujecie twardych faktów i całościowej historii życia artystki, sięgnijcie po inną pozycję (polecę coś, ale nie dziś). Tutaj mamy powieść opartą na życiu MM, ale wiele wydarzeń jest fikcyjnych, a niektóre prawdziwe wątki zaznaczone zostały w sposób symboliczny. I dobrze. Powstała z tego naprawdę dobra, wciągająca historia dziewczynki, kobiety, gwiazdy kina, a przy tym bardzo nieszczęśliwej postaci. Ukryta za maską seksapilu i pewności siebie, staje przed nami istotka delikatna, przepełniona bólem, spragniona miłości.Poza tym, Blondynka, to ciekawy obraz kultury pierwszej połowy XX wieku, pewnej kruchości, niestałości tamtego świata.

 

2. Godziny – Michael Cunningham

To powieść inspirowana życiem i twórczością Virginii Woolf opowiadająca o losach trzech kobiet. Żyją w różnych okresach XX wieku, nigdy się nie poznały, a jednak coś je łączy. Virginia, Laura i Clarissa – uwięzione w duchocie własnego istnienia, szukające wyjścia z potrzasku, walczą o siebie. Każda z nich ściera się z dniem powszednim, stara się znaleźć balans między swoimi pragnieniami, a twardą rzeczywistością i musi pogodzić się z tym, że nie zawsze jest to możliwe. To my, kobiety. My, które wciąż i mimo wszystko. Choć za zakrętem myśli czai się pytanie, jak długo jeszcze jestem w stanie to znosić. Czy oprę się poczuciu klęski? Czy wytrzymam.

Ale i tak pozostają godziny, prawda? Jedna, po niej druga, przechodzisz przez tę pierwszą, a zaraz, o Boże, jest następna.
-M. Cunningham, „Godziny”

3. Ruta Tannenbaum – Miljenko Jergovic


Pod ironią i humorem Jergovica czai się gniew. Gniew na społeczeństwo i jego łatwość w zachowaniach stadnych, poszukiwaniu mięsa. Ludzkiego najlepiej. Postać tytułowej Ruty Tannenbaum została stworzona w oparciu o losy prawdziwej chorwackiej artystki teatralnej żydowskiego pochodzenia – Lei Deutsch. Jej życie zakończyło się w wieku 16 lat, w drodze do Oświęcimia. Ruta przed 1941 rokiem była wschodzącą gwiazdką sceny teatralnej, lecz po utworzeniu Niezależnego Państwa Chorwackiego była już tylko żydówką. Nowe władze, pod hitlerowskim protektoratem czyściły państwo z wszelkich „obcych”.
Dziewczyna jest tutaj centralnym punktem książki, będąc jednocześnie pretekstem do rozliczenia się Chorwatów z tym niechlubnym okresem w ich dziejach. Jergovic rozdrapuje stare strupy, przekazuje odpowiedzialność za odwracanie wzroku od ludzkiej krzywdy każdemu z osobna, pokazuje palcem wskazującym hipokryzję, okrucieństwo i kompleksy narodowe.

4. Stulecie – Herbjorg Wassmo

65105202251KSAch no to jest powieść totalna! Autorka snuje opowieść na poły biograficzną o kobietach ze swojej rodziny: prababce, babce i matce. Każda z nich jest prawdziwą kobietą północy: twardą, wytrzymałą na trudy. Biorą swój los takim jaki jest i trwają. A przy tym wszystkim są jeszcze ich marzenia, ciche albo bardzo głośno wypowiedziane. To jedna z tych książek, po których siadamy na brzeżku fotela i pytamy i to już koniec? ale co było potem?
Ogromnie ciekawe jest obserwowanie pewnego zapętlenia losów postaci, jak matka wpływa na córkę, a ona na swoją córką tak, że nic nie ginie, a wszystko wraca, czasem tylko zmienia formę. No i Norwegia. Ona zachwyca mnie nieodmiennie, czy to są chłostane wiatrem fiordy północy, czy ukochane Oslo.  Stulecie po prostu trzeba przeczytać.

Ps. Księgę Diny tej samej autorki też chciałam polecić. Brakło mi numerków, ale powiem wam pod stołem, że to również niesamowita powieść o kobiecie, która łamie wszelkie konwenanse swoich czasów. pychota. (Norwegia!)

5. Lala – Jacek Dehnel
No i na koniec coś z naszego domowego ogródka. Piękna to jest książka, jakże wzruszająca i ciepła. Wszystko w niej jest: biografia, saga rodzinna, humor i tragedia, śmiech i płacz. Tytułowa Lala to babcia Dehnela, kobieta która „zawsze miała więcej rozumu niż szczęścia”. Pisarz poprzez jej historię zagłębił się w losy całej rodziny, skupiając się często na cudownych drobiazgach, małych rzeczach. Z czułością powstała powieść straszliwie niedzisiejszą i dlatego chyba tak piękną. Bo to jest na raz historia Europy XX wieku i historia rodziny, sentymentalna, dość leniwa, dygresyjna, nawet niechronologiczna.
A kobieta? Kobieta tej powieści to kolejna niezłomna postać, śledząca losy świata czasem z obrzeża, a czasem z samego jego epicentrum. Obserwujemy jej przemianę z dziewczynki, w piękną kobietę, a ostatecznie w schorowaną staruszkę, nazywaną również wtedy pieszczotliwie Lalą. 

 

„A co tam piszesz?- pyta babcia znad jakiegoś pisma.
-Powieść o tobie, babciu.
[…}
-I jak ci idzie?
-Fatalnie. Nic się nie klei. Bo albo muszę iść chronologicznie, a to bez sensu, bo ty nigdy nie opowiadasz chronologicznie, albo dygresjami, a wtedy nikt się nie zorientuje, o co chodzi.
-To sobie przeczyta dwa razy.
-No, pewnie jest to jakiś sposób.”
„Lala” 
Jacek Dehnel

 

I to już, koniec. Mam nadzieję, że ktoś to przeczyta do końca, strasznie się napociłam przy tym wpisie! 😉

A.

20 komentarzy
  • Online casino

    17 października 2021 at 13:15 Odpowiedz

    … [Trackback]

    […] There you will find 64985 more Information on that Topic: parapetliteracki.pl/ksiazki-na-dzien-kobiet/ […]

  • penis envy mushrooms

    8 października 2021 at 10:52 Odpowiedz

    … [Trackback]

    […] Find More to that Topic: parapetliteracki.pl/ksiazki-na-dzien-kobiet/ […]

  • beretta firearms

    5 sierpnia 2021 at 11:55 Odpowiedz

    … [Trackback]

    […] Read More Information here on that Topic: parapetliteracki.pl/ksiazki-na-dzien-kobiet/ […]

  • internet teknik servis

    28 czerwca 2021 at 10:50 Odpowiedz

    … [Trackback]

    […] Info to that Topic: parapetliteracki.pl/ksiazki-na-dzien-kobiet/ […]

  • microsoft exchange

    27 czerwca 2021 at 07:03 Odpowiedz

    … [Trackback]

    […] Find More Information here to that Topic: parapetliteracki.pl/ksiazki-na-dzien-kobiet/ […]

  • KlaudiaNadolna|ZKsiążkąDoŁóżka

    16 marca 2017 at 12:09 Odpowiedz

    Hm, nie czytałam żadnej z Twoich propozycji.
    Ze wszystkich skupiłabym się najbardziej na „Lali” – może mi się kiedyś uda 🙂

    • parapetliteracki

      19 marca 2017 at 11:29 Odpowiedz

      I „Stulecie”! Herbjorg Wassmo to jedna z moich ukochanych pisarek. Tworzy głębokie, prawdziwe postaci kobiece, bez sztucznego upiększania. No i ta magia Norwegii 🙂

  • Asia | Słowo na ławę

    8 marca 2017 at 17:31 Odpowiedz

    Przeczytałam do końca, a teraz pozostaje mi tylko przeczytać Twoje propozycje. Cóż, właśnie zwiększyłaś moją listę książek do przeczytania i w tym przypadku stwierdzenie „raz się żyje” ma trochę mniej pozytywne znaczenie. Tak wiele książek, tak mało czasu 😉

    Pozdrawiam!

    • parapetliteracki

      11 marca 2017 at 10:02 Odpowiedz

      Ha, dokładnie. Wczoraj widziałam się z koleżankami z Klubu Książki i padło zdanie od jednej z nich, że czuje się już na tyle „staro”, że boi się, że nie przeczyta wszystkich ważnych książek, bo zabranie jej czasu. Czyta zatem sześć na raz 😀 (co de facto niczego nie przyspiesza).
      I tak, też tak mam 😉
      Pozdrowienia :):)

  • Claudette

    8 marca 2017 at 15:53 Odpowiedz

    „Blondynkę” mam na półce i jestem bardzo ciekawa tej książki (zresztą w ogóle J. C. Oates, bo wiele dobrego słyszałam o niej).

    Natomiast, czy nie miałaś wrażenia, że narrator „Lali” (chociaż to ma być hołd złożony tej niesamowitej kobiecie!) za bardzo próbuje się lansować, dodając, co rusz jakieś swoje spostrzeżenia i komentarze?
    Mnie to bardzo przeszkadzało w odbiorze książki, gdyż bardziej od tego, co narrator chciał nam przekazać interesowała mnie sama postać Lali.

    • parapetliteracki

      11 marca 2017 at 10:00 Odpowiedz

      Z samą panią Oates mam problem, zaczynałam jej dwie inne książki „Przeklęci” i „Tatulo” i przerywałam w trakcie, nie podobały mi się. „Blondynkę” natomiast lubię bardzo 🙂

      Powiem Ci tak. „Lalę” czytałam dobrych 6 lat temu. Nie pamiętam, żebym miała takie myśli, że jest zbyt wiele Dehnela, a za mało Lali. Wydaje mi się, że też Dehnel ma taki styl, ale… może powinnam przeczytać ją jeszcze raz.

  • myslobook.pl

    8 marca 2017 at 13:14 Odpowiedz

    Dotarłam do końca! 😉 Dzięki za kolejną porcję inspiracji… Jeszcze nie wiem, jak i kiedy (o zgrozo!) to wszystko przeczytam, ale przeczytam 🙂 Tym bardziej, że wszystkie 5 tytyułów kojarzę, ale żadnego nie miałam jeszcze w rękach 🙂

  • Tomasz Czajkowski

    10 marca 2016 at 19:25 Odpowiedz

    Nie czuć potu wcale a wcale. Pióro bardzo leciutkie. Dziękuję za to zestawienie. Jakoś jest mi bliskie.

  • joe valachi

    10 marca 2016 at 12:15 Odpowiedz

    Przeczytałem, przeczytałem (dwa razy). Bardzo ciekawe zestawienie pozycji.
    Zapewne nigdy nie zdecydowałbym się sięgnąć po książkę „Stulecie” – tytuł kompletnie niezachęcający. A tak na marginesie, co znaczy „powieść totalna” 😉 .
    Kawałek dobrej roboty, gratuluję i pozdrawiam

    • parapetliteracki

      10 marca 2016 at 12:24 Odpowiedz

      Ach jak się cieszę! (że do końca i to dwa razy ;-))
      Powieść totalna to w moim słowniku powieść, której niczego absolutnie nie brakuje – jest wciągająca, postaci są spójne i dokładnie zarysowane, fabuła się nie rozjeżdża, wątki płynnie przeplatają. I takie jest właśnie „Stulecie”. A i ciekawe męskie figury się w niej pojawiają 🙂
      Jeśli przeczytasz, koniecznie podziel się wrażeniami!!
      Pozdrawiam 🙂

  • Justyna W. (Owca z Książką)

    10 marca 2016 at 09:41 Odpowiedz

    Przeczytałam do końca i z przyjemnością. Tylko jednej z nich nie czytałam, Ruty Choineczki. Ale myślę, że nadrobię ten brak (:

    • parapetliteracki

      10 marca 2016 at 11:53 Odpowiedz

      Ja może jestem nieobiektywna bo mam małego hopla na punkcie literatury bałkańskiej, ale zdecydowanie Rutę polecam 🙂 tak sobie myślę, że Tobie się spodoba 🙂

  • Paweł Buczkowski

    9 marca 2016 at 12:56 Odpowiedz

    Słusznie wylane poty, przeczytałem do końca i nie żałuję 🙂 o ile Blondynka – Joyce Carol Oates, raczej nie uderza w moje gusta to myślę, że Stulecie – Herbjorg Wassmo, przeczytam, słyszałem kilka pochlebnych opinii, dodatkowo opis „tutejszy”, mimo że zwięzły, mnie przekonał.
    Dzięki! 🙂

    • parapetliteracki

      9 marca 2016 at 17:08 Odpowiedz

      Zachęcam do lektury wszystkich książek Wassmo, ciekawe charakterki męskie również tam występują 🙂

Post a Comment