2722
post-template-default,single,single-post,postid-2722,single-format-standard,stockholm-core-1.1,select-theme-ver-5.1.7,ajax_fade,page_not_loaded

Jak zaprzyjaźnić się z audiobookami? Cześć 2

Jak zaprzyjaźnić się z audiobookami? Zaczęłam opowiadać Wam o tym tydzień temu w części 1, a dziś wracam do tematu. Z poniższego tekstu dowiecie się jakie są wady audiobooków, jakich książek nigdy nie słucham, a także podrzucę Wam garść propozycji skąd w ogóle te audiobooki brać, także bezpłatnie.


Audiobooki – gdzie je znaleźć

Książki do słuchania są dostępne zarówno na płytach, jak i w wersji cyfrowej. Można je kupować, ale można także wypożyczać lub pobierać bezpłatnie.

Bezpłatne cyfrowe

Bezpłatne audiobooki znaleźć można na portalu Wolne Lektury. Znajdziecie tam raczej klasykę literatury, a wybór nie jest jakiś oszałamiający. Jednakże jeśli dopiero zaczynacie przygodę z audiobookami i chcecie sobie poćwiczyć czytanie uchem, jest to jakiś pomysł na start.

Innym miejscem, które jest legalną bazą darmowych audiobooków, jest aplikacja na Androida Darmowe Audiobooki. Znów bez nowości, sporo klasyki literatury, książki dla dzieci. Co jest jej zaletą, to że znajdują się tam książki zarówno obcojęzyczne, jak i w języku polskim. Co jest wadą, to reklamy, które trzeba czasem przesłuchać (jak w darmowej wersji Spotify).

Ponadto jeśli chodzi o audiobooki w języku angielskim, to duża ich baza znajduje się w katalogu LibriVox. Jest to domena publiczna, zatem można je swobodnie pobierać i udostępniać. Minusem jest to, że najczęściej lektorem nie jest profesjonalista  czy aktor.

Od czego zacząć przygodę z audiobookami? Dowiesz się z pierwszej części tekstu – KLIK.

Płatne cyfrowe

Audiobooki w wersji cyfrowej można kupić oczywiście w wielu sklepach internetowych, na przykład Ebookpoint, Publio czy Virtualo. Są również portale, które posiadają swoje dedykowane aplikacje na smartfony – Storytel oraz Audioteka.

Osobiście zdecydowanie polecam Audiotekę. Mają bardzo szeroki wybór książek do słuchania oraz intuicyjną, wygodną aplikację na smartfona. Bez bawienia się w pobieranie książki w pilku MP3 i wgrywanie jej na kartę pamięci w telefonie, odtwarzam audiobooki bezpośrednio z aplikacji. Działa to jak typowy system chmurowy, czyli z poziomu dowolnego urządzenia po zalogowaniu mam dostęp do wszystkich kupionych audiobooków. Dodatkową zaletą Audioteki jest możliwość przesłuchania fragmentu książki przed jej zakupem (dość długiego, czasem nawet kilkugodzinnego).

Amerykańskim odpowiednikiem polskiej Audioteki jest portal i aplikacja Audible. Jeśli ktoś z Was chciałby nie tylko po angielsku czytać ale i słuchać, to jest to miejsce. Bardzo duża baza (Audible jest biznesem Amazona), a także możliwość używania aplikacji przez pierwszy miesiąc za darmo.

Na płytach

Być może dawno nie odwiedzaliście Waszej biblioteki i nie wiecie, że można w nich korzystać nie tylko z zasobów książek papierowych, ale także audiobooków. Oczywiście na pewno nie w każdej, ale staje się to coraz bardziej powszechne. Na warszawskiej Ochocie biblioteki dysponują całkiem sporymi zbiorkami książek do słuchania. Jeśli zatem tylko posiadacie takie urządzenie jak odtwarzacz CD w komputerze możecie z tej formy skorzystać.

Naturalnie w księgarniach znajdziecie audiobooki na płytach. Osobiście nie korzystam, ponieważ słucham z telefonu i zgrywanie z płyt jest niepotrzebnym zachodem. Ale można, jak kto lubi :).

Wady audiobooków

Przy wszystkich zaletach, które wymieniłam w pierwszej części tekstu, audiobooki, jak wszystko inne na świecie, ma swoje wady. Jakie?

  • Jeśli w rozdziale 3 próbujemy sobie przypomnieć czyją żoną jest Luiza – Marcella czy Arturo, a także czy Eusebio powiedział Elenie w 1 rozdziale, że wychodzi po papierosy przed, czy po śniadaniu… No cóż, to odnalezienie odpowiedniego fragmentu sprawi Wam niejaki kłopot. Ja najczęściej rezygnuję z cofania i szukania, ponieważ prędzej trafi mnie szlag, niż uda mnie się odnaleźć właściwy moment w nagraniu. Słucham dalej i zakładam, że się samo wyjaśni.
  • Jeśli chcemy coś przyswoić szybko, np. aby zdążyć z lekturą do czasu spotkania z autorem za dwa dni, to audiobook jest słabym pomysłem. Zawsze dłużej zajmie przeczytanie tekstu na głos z odpowiednią intonacją, niż czytanie po cichu.
  • Czasem audiobook nadmiernie nas relaksuje i w trakcie słuchania odpływamy w sen. Poszukiwanie później miejsca w nagraniu kiedy jeszcze byliśmy dość przytomni jest znów dość karkołomne.
  • Lektor potrafi obrzydzić najlepszą książkę. Tak niestety jest i dlatego jeszcze raz podkreślam wartość odsłuchiwania przed kupnem darmowego fragmentu książki. Jeśli czujecie, że głos lektora, jego intonacja, tempo czytania już na starcie Was irytują, lepiej wybierzcie inny tytuł.

Jakich książek nie słucham?

Nie uważam, że każda książka nadaje się do słuchania w audiobooku. Z powodu trudności w śledzeniu narracji i wątku nie słucham esejów, książek filozoficznych i wszelkich rozważań egzystencjalnych, a także publikacji popularnonaukowych. Ze względów oczywistych, brak w takich książkach akcji, która mnie osadzi w pewnych punktach, nie pobudzają także w takim stopniu wyobraźni. Również tytuły zzałożenia trudne i wymagające wolę czytać. Na przykład nie wyobrażam sobie abym miała słuchać książek Thomasa Bernharda czy Hermanna Hesse. Wymagają one 100% skupienia, a nie zmywania naczyń w tle.

To może zabrzmieć dziwnie, jednak niektóre książki są dla mnie zbyt dobre, aby je słuchać zamiast czytać. Co to znaczy? To znaczy, że jeśli mam do czynienia z prozą poetycką, czy w ogóle z książką w której bardzo istotny jest język, metafory, zabiegi stylistyczne (lub na odwrót – ich oszczędność) – wtedy muszę mieć kartkę przed sobą. Czytam zdania po kilka razy, obracam słowa na języku, szukam wieloznaczności. Nie jestem w stanie zrobić tego słuchając.

Czego teraz słucham?

Postanowiłam przez pierwsze miesiące 2018 nadrobić książki z minionego roku, na które nie miałam i nie będę mieć czasu. Słucham więc Genialnej przyjaciółki Eleny Ferrante, a w kolejce czeka Patrick Melrose Edwarda Aubyna (świetny Filip Kosior czyta!).

Tyle na dzisiaj o czytaniu uchem. Planuję jeszcze dwa teksty związane z tym tematem, ale może jest coś co szczególnie Was interesuje? Może jakiegoś rodzaju ranking? Dajcie znać w komentarzach no i oczywiście piszcie, czy przekonujecie się (a może już jesteście dawno przekonani) do audiobooków!

A.

 

Tags:

18
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
11 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
parapetliterackiMalgo F | Migawki M.KatrinaEla NogaKatarzyna Grzebyk Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Malgo F | Migawki M.
Gość

Koja ulubiona książka do słuchania było Pod Słońcem Toskanii w drodze ba studia do Glasgow. Słuchałam jej kilka razy tak przyjemnie się słuchało głosu Danuty Stenki.

parapetliteracki
Gość

A ja tej książki nie czytałam, a to chyba będzie takie akurat miłe i rozrywkowe do słuchania przy garach 🙂

Malgo F | Migawki M.
Gość

baaardzo przyjemna. troche nostalgiczna i sprawila ze natychmiast chcialam pojechac do Wloch. polecam. sluchalam jej juz kilka razy. a inna fajna to Harry Potter w wykonaniu Stephena Fry – tez sluchalam na dlugich dystansach. to jest wlasnie fajne – sluchanie ksiazki na dlugim dystansie samochodowym, czas bardzo szybko leci

parapetliteracki
Gość

Czuję się zachęcona 🙂 Skończę słuchać Elenę Ferrante (Neapol) to się przeniosę do Toskanii :):)

Malgo F | Migawki M.
Gość

a polecasz Elenę? to jest seria prawda?

parapetliteracki
Gość

Seria. Na razie jestem w połowie pierwszego tomu, czyli Genialnej przyjaciółki. Fajnie się słucha, taka lekka powieść do zmywania naczyń, ale nic więcej moim zdaniem :). Do auta nada się jak znalazł 🙂

Katrina
Gość

Fajny wpis 🙂 Gdybym miała słuchać audiobooków pewnie opłacałabym sobie Storytel, chociaż zupełnie szczerze przyznam – po prostu za audiobookami nie przepadam. Słuchania mam wystarczająco na praktykach, które jeszcze trochę potrwają, poza tym po prostu nie skupiam się na tekście w sposób wystarczający wtedy.

parapetliteracki
Gość

No tak, rozumiem 🙂 Ja w czasie studiów chyba nawet nie próbowałam audiobooków.
Co do skupiania się, pisałam o tym w pierwszej części wpisu, to akurat można wyćwiczyć doskonale. Jednak prawda jest taka, że przede wszystkim trzeba widzieć potrzebę i chęć do spróbowania, ale przecież nie trzeba 🙂 Można zostać przy papierze 🙂

Ela Noga
Gość

Do audiobooków nie byłam przekonana. Do czasu, aż z konieczności musiałam pokonać samochodem (jako kierowca) trasę znad morza na Śląsk. Doceniałm audiobook, bo ileż można słuchać radiowej sieczki i emitowanych co godzinę informacji, że własnie jest korek, w którym… stoisz i się wkurzasz! 😉 I tak “przeczytałam” “Lolitę”. Podobno z audiobookami fajnie się biega. U mnie na razie po kontuzji w grę wchodzi chodzenie z kijami, do tej pory była muzyka, ale może jednak… Może się przełamię i zacznę sobie puszczać książki?

parapetliteracki
Gość

Ja akurat do sportu potrzebuję muzyki i do z energią 🙂 Jednak moje koleżanki słuchają audiobooków do biegania bardzo chętnie, więc to kwestia osobistych preferencji.

Katarzyna Grzebyk
Gość

Nie mam dużych doświadczeń z audiobookami, ale Audiotekę akurat znam. Nie słucham też zbyt często audiobooków, ale najlepiej słuchało mi się za kierownicą samochodu:-)

parapetliteracki
Gość

No własnie auto, szczególnie przy okazji dłuższych tras, jest świetnym miejscem do słuchania książki :). Ja osobiście polecam też do gotowania i sprzątania.

Jagna
Gość
Jagna

Wypróbowałam kilka aplikacji i również najlepiej sprawdziła mi się Audioteka. Pozostałe potrafiły się zacinać, co jest bardzo irytujące (być może to kwestia modelu telefonu, nie wiem). Dla mnie z audiobookami jest taki problem, że muszę “trafić”, żeby mi się go dobrze słuchało (to dla mnie zgranie kilku czynników – lektora, tempa książki, języka jakim jest napisana) i rzadko trafiam, ale jak już znajdę takie perełki to słuchanie to dla mnie rozkosz! Jestem wściekła jak kończę. Bardzo chętnie zobaczę spis takich perełek. Mnie ostatnio zachwyciła książka o Wandzie Rutkiewicz czytana przez Stenkę i Shantaram (niestety nie pamiętam nazwiska lektora). Od siebie… Czytaj więcej »

parapetliteracki
Gość

Mi również się bardzo dobre słuchało “Shantaram”, chociaż sama książka mnie nie zachwyciła, to lektor był genialny, wspaniale wchodziło się w akcję.
Zdecydowanie zgadzam się z tym, że ten sam lektor przy jednej książce sprawdzi sie b.dobrze, ale już przy innej niekoniecznie. Dużo jest też lektorów ktorzy mnie drażnią, jednak chętniej wybieram męskie głosy.

Pomysł z discmanem bardzo w moim stylu 😀 Ja chcę sobie kupić w końcu magnetofon, bo mam tylko starych kaset, których nie mam na czym słuchać, aż szkoda.

Izabela Witorzeńć
Gość

A ja najbardziej lubię słuchać na Legimi. Są dwa powody: po.pierwsze można łatwo przeskakiwac z książki na audiobook i odwrotnie (dzięki czemu przypomnisz sobie kim jest Maria Luiza z pierwszego rozdziału albo po prostu, tak jak ja – bedziesz na zmiane sluchal i czytal kiedy czas na to pozwoli). Pp drugie- na Legimi można przyspieszyć audiobook, nie wiem czy w audiotece jest taka opcja. Ja zazwyczaj słucham na prędkości 1,2 zyskując 12 minut na godzine a nie tracąc nic na jakości.
Teraz odsluchuje świetną powieść pt:
“Tysiąc wspaniałych słońc” o kobietach z Afganistanu. Gorąco polecam. Czyta Maria Peszek.

parapetliteracki
Gość

A to Izabelo bardzo ciekawa informacja, bo ja nie miałam pojęcia, że Legimi poza tymi abonamentami na ebooki oferuje także audiobooki. I w sumie to brzmi jak coś dla mnie – przeskakiwanie pomiędzy słuchaniem, a czytaniem. Zainteresuję się 🙂

PS Tak, tak, w aplikacji Audioteki również jest możliwość przyspieszenia, lub spowolnienia czytania.
PPS A ja klimaty bliskowschodnie lubię i Marię Peszek także. Sprawdzę!

Karolina Piechna
Gość
Karolina Piechna

Muszę przyznać, że nigdy nie sięgnęłam po książkę do słuchania. Zawsze miałam i właściwie nadal mam wrażenie, że potrzebuję fizycznego kontaktu z lekturą, ale nie wykluczam, że może kiedyś … 🙂 Chciałabym poznać Twoich ulubionych lektorów, choć wiem, że to kwestia indywidualna, ale bardzo mnie to ciekawi 🙂

parapetliteracki
Gość

Myślałam o dokładnie takim wpisie, o najlepszych polskich głosach 🙂 Fakt, że to kwestia indywidualna, ale wydaje mi się, że można wskazać faktycznie bardzo dobrych lektorów, którzy są lubiani i chętnie słuchani.
Dlatego ja inne książki czytam, a inne słucham. Te do słuchania to zawsze bardziej dla rozrywki niż dla refleksji :). Spróbuj, porządki domowe od razu będą przyjemniejsze 😉