3055
post-template-default,single,single-post,postid-3055,single-format-standard,stockholm-core-1.0.9,select-theme-ver-5.1.6,ajax_fade,page_not_loaded

Jak czytać pewniaki?

jak czytać pewniaki
Moi znajomi często pytają mnie, na jakiej zasadzie wybieram swoje lektury, jednocześnie skarżąc się na wysyp tytułów w księgarniach i trudność w znalezieniu Książki wśród produktów książkopodobnych. Bo chociaż na pytanie Co czytasz? popadam w skraje skonfundowanie, biegam oczami na prawo i lewo w nadziei, że mój rozmówca nagle zajmie się czymś innym, a ja będę mogła uniknąć tej żenującej odpowiedzi jaką jest Trudno powiedzieć, to jednak jakby się nad tym pochylić, czynników wpływających na mój wybór książek jest cały arsenał.

Zaczęłam się nad tym zastanawiać podczas ostatniej majówki. Na wyjazdy zawsze zabieram ze sobą pewniaki. Potrzebuję zagwarantować sobie naprawdę maksimum przyjemności z lektury. Tzw. książki-znaki zapytania dobre są na podczytywanie w domu, kiedy mogę je wałkować przez kilka tygodni, marudzić, czytać w międzyczasie coś innego, a nawet porzucić.

No dobra, nigdy nie porzucam książek, choćby były bardzo złe, ale MOGŁABYM (wiecie jak jest, świadomość możliwości zrezygnowania z czegoś od razu zdejmuje z człowieka ciężar wykonywania tej czynności, bo przecież zawsze MOŻE jej zaprzestać).

A więc książki-pewniaki. Skąd wiem, że pewniak to pewniak? Ha, ano wiem. Przez ostatnie 3 lata pomyliłam się jakieś 5 razy.

Oczywiście wynikiem tego nie jest fakt, że czytam same dobre książki. Oj, co to, to nie. Czasem, pomimo ostrzegawczej lampki w głowie, sięgam po jakąś nowość, bo wydawca proponuje, albo koleżanka mnie namawia, bo wszyscy chwalą. Ale tu miało być o pewniakach, a nie o pomyłkach. 😉


1. Pochodzenie autora

Zwracam uwagę najpierw na pochodzenie autora, a potem na jego wiek. Doświadczenia ostatnich lat nauczyły mnie, że zupełnie nie rozumiem pisarzy azjatyckich, a współcześni twórcy amerykańscy nie mają mi nic, literalnie nic, do powiedzenia (chyba, że jest to Paul Auster).

Sięgaj po pisarzy z różnych zakątków świata i ucz się odróżniać ich pochodzenie po sposobie pisania. Może dobrze odnajdziesz się w chłodzie skandynawskich powieści, ciężarze bliskowschodnich i północnoafrykańskich historii lub w bolesnej wrażliwości pisarzy bałkańskich. A może po drodze ci będzie z surową narracją austriackich twórców lub odwrotnie, z długimi, pięknymi zdaniami pisanymi przez Hiszpanów i Portugalczyków.

2. Wiek autora

Wiek autora jest dla mnie równie istotny. Ja mam starą duszę i dobrze mi się czyta dojrzałych pisarzy, a nie przepadam za debiutantami.

Chodzi głównie o to, że to ich pisanie jest jeszcze takie nieopierzone, bardziej jest próbą siebie niż silnym głosem świadomego twórcy. Poza tym, debiutanci z reguły to młodzi ludzie, tak jak i ja. Mało wiedzą jeszcze o życiu, tak jak i ja. 😉

3. Podłoże

Poza tym, że patrzę na to, ile pisarz książek ma na koncie, czy dostał jakieś nagrody literackie (i uwaga, bardziej dla mnie liczą się te lokalne niż Booker czy Pulitzer; mam wrażenie jakiejś większej wiarygodności, nie pytajcie, skąd mi się to wzięło, bo nie wiem), zwracam uwagę na jedną jeszcze rzecz. Na jej widok serduszko mówi mi, że być może się polubimy. Poeci.

Generalnie poezja jako taka to kompletnie nie mój świat, nie dogadujemy się zupełnie (co może wydawać się niejakim absurdem), jednak poeta piszący prozę, o to jest coś wspaniałego. Wyczuwa się to po konstrukcji zdań, po pięknych, lecz niewymuszonych metaforach, po doborze słów, po nie dosłowności historii. Tak, poeta piszący prozę to moje ulubione połączenie.

4. Wydawca

Tego chyba tłumaczyć nie trzeba, ani pisać po raz dziesiąty, że mali wydawcy wydają z głową. Zazwyczaj to, co sami chcieliby przeczytać. Publikując 10 książek rocznie, do każdej z nich podchodzą z uwagą i troską, dbają o detale. A przede wszystkim, nie wydają masowego chłamu, tzw. bestsellerów.

Serdecznie polecam poznawanie nowych wydawnictw, wychodzenie poza kanon wielkich oficyn. Oni naprawdę mają dużo do zaoferowania, tylko trzeba włożyć nieco więcej wysiłku, żeby na ich książki trafić.

5. Tłumacz

Oczywiście, że ma znaczenie. Mam swoich ulubionych tłumaczy, wiem też, że zmiana tłumacza może kompletnie zmienić odbiór pisarstwa danego autora. Znam ludzi, którzy kupują książkę niezależnie od tematyki, wyłącznie dlatego, że została przetłumaczona przez ich ulubionego tłumacza czy tłumaczkę. Wiele osób zajmujących się przekładem deklaruje, że nie bierze się za tytuły, które im się nie podobają. W ten sposób niejako firmują swoim nazwiskiem dany tytuł. Siłą rzeczy zatem, może to być kolejny czynnik, który powie ci, że ta czy inna książka jest dla ciebie.

6. Tematyka

Zarys fabuły książki to ostatnia rzecz na jaką patrzę. Oczywiście wiem, w jakich tematach czuję się dobrze, a w jakich nie. Natomiast doświadczenie pokazuje, że nawet najbarwniejszą historię z potencjałem na powieść roku można schrzanić, jeśli zwyczajnie nie umie się pisać. Co mi po dobrej historii, jeśli książka jest źle napisana. Zupełnie nic.

A teraz konkluzja na koniec. Tak naprawdę, to ja najczęściej czuję intuicyjnie, co będzie dobre. Nauczyłam się tego z czasem i doświadczeniem czytelniczym. Przede wszystkim nie sięgam po książki, którymi zachwyca się zbyt wiele osób. Od pani z kiosku począwszy, poprzez redaktora naczelnego Książek. Magazynu do czytania, na 50 blogerach książkowych skończywszy. Nie istnieje coś takiego jak książka dla każdego. To tylko ogromna machina marketingowa bazująca na tym, że ludzie w większości nie wiedzą, co lubią czytać, więc sięgają po to, co się promuje w Empiku i co czytają tzw. wszyscy.
Jeśli intuicyjne poznawanie książki dla ciebie jest póki co trudnością, może spróbuj wyznaczyć sobie swoje prywatne kryteria na bazie moich i za ich pomocą poruszać się po księgarni. Myślę, że z czasem nauczycie się rozpoznawać w sekundę. Książka dla Ciebie i Ty. 🙂

A wy? Macie receptę na pewniaki?

A.

12
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
6 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
Judyta RudnickaparapetliterackiMagdalena Stachańczyk-FolgaDiana Chmielskursywieni Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Magdalena Stachańczyk-Folga
Gość
Magdalena Stachańczyk-Folga

Zgadzam się z większością postulatów, jedynie dodaję dyskretny rzut oka na zarys fabuły, szczególnie w przypadku prozy kobiecej, która bywa nieznośnie histeryczna.

Judyta Rudnicka
Gość
Judyta Rudnicka

Proza kobieca. Jak można w 2018 ciągle tak charakteryzować książki?

Diana Chmiel
Gość

Ja mam wygodnie, bo przepadam za literaturą popularnonaukową i reportażami, a więc kryterium pierwsze i najważniejsze to tematyka 😀 Jeśli czytam książki o tym, co mnie interesuje, cała reszta schodzi na dalszy plan i rzadko kiedy jestem rozczarowana 😀

parapetliteracki
Gość

Czyli mniej ważne jest jak to jest napisane, ale ważny temat. Hmm.. ja chyba mam inaczej – ważniejsze jest jak, niż co 🙂

Jarek Czechowicz
Gość
Jarek Czechowicz

Upadłem, potknąłem się i zęby zgubiłem już przy pierwszym punkcie, więc – przepraszam – nie doczytałem dalej. “Współcześni twórcy amerykańscy nie mają mi nic, literalnie nic do powiedzenia”?? Proszę przeczytać “Następne życie” Lisha czy “Błoto” Hillary Jordan – że wspomnę jedynie o dwóch doskonałych amerykańskich debiutach wydanych w pierwszym półroczu.

parapetliteracki
Gość

Dzień dobry 🙂 “Następne życie” niestety w połowie porzuciłam. Nie uważam, że to dobra książka. “Błoto” mam rozpoczęte i jeszcze się na jego temat nie wypowiem, bo za wcześnie. Panie Jarku 🙂 rozumiem, że mój pogląd może dziwić, ale że aż tak, żeby zęby gubić, no to może przesada 🙂 Robię podejścia co jakiś czas do głośnych amerykańskich współczesnych powieści (podkreślam, że współczesnych, bo klasyka amerykańska jak Steinbeck czy Faulkner jest bardzo mi bliska) i dostaję duże nic. Być może nie jest to poziom wrażliwości, na jakim ja operuję. Coś mi nie styka. To nawet nie chodzi o warsztat czy… Czytaj więcej »

Biblioteczka Suomi
Gość

Ostatni akapit jest dokładnie tym, co chciałabym powiedzieć. Podświadomię czuję, że coś na pewno mi się spodoba, bo tak po prostu jest 😉 Szczególnie, że ostatnio są to bardziej powieści, które przez całą społeczność czytelników są uznane z kanon klasyki moich ulubionych gatunków – Tolkien, Frankenstein, Sanderson, Rok 1983, Nowy wspaniały świat itp.

parapetliteracki
Gość

Zgadzam się, że klasyka ma nam masę do zaoferowania niezmiennie 🙂 A wiesz, że Frankensteina nie przeczytałam nigdy? 😉 Może nadrobię w końcu.

Qbuś pożera książki
Gość

Sprawa u mnie wygląda dwojako. Z jednej strony czytam tak różnorodnie i z tak małą liczbą zastrzeżeń, że kryteriów jest bardzo dużo i nie ma chyba żadnych absolutnie koniecznych. Ze strony drugiej mam tak długą listę tego co w końcu chciałbym przeczytać, że nie mam raczej problemów z wyborem. Co najwyżej z nadmiarem 😉

parapetliteracki
Gość

No tak, to i ja mam podobnie. Lista (a raczej stos bo kupuję na zapas) książek do przeczytania jest tak długa, że mam wrażenie, że nigdy nie będę się głowiła co czytać 😉

skursywieni
Gość

Mam dość podobne wyznaczniki, aczkolwiek mało patrzę na pochodzenie autora – przeważnie czytam Polaków, nawet nie specjalnie, tylko tak się złożyło, i przez to nie mam doświadczenia. Poza tym staram się zawsze przeczytać jakiś urywek książki, najlepiej ze środka, ale może być też fragment, który wydawnictwo udostępnia na stronie, bo jestem nieco przewrażliwiona na punkcie stylu i sprawności posługiwania się słowem. Historia może mieć wspaniałą fabułę, ale drętwy język zepsuje wszystko. Nie sięgam też po książki niedopasowane do wieku. Jeżeli jest to obyczajówka (albo z elementami obyczajowymi) o ludziach po czterdziestce, to na pewno mi nie podejdzie (“Trafny wybór” Rowling… Czytaj więcej »

parapetliteracki
Gość

Ja z kolei bardzo rzadko czytam Polaków. Jakiś ze mnie słaby literacki patriota. Mam paru lubianych pisarzy, ale generalnie to nie jestem na bieżąco z pewnością.
A co ciekawe co napisałaś z tym dopasowaniem wiekowym bohaterów to Twojego własnego “przedziału wiekowego”. Chyba nigdy nie myślałam w takich kategoriach 😀

Co do okładek, wiadomo. Po nich poznaję z resztą ulubionych wydawców już z daleka. 🙂