632
post-template-default,single,single-post,postid-632,single-format-standard,stockholm-core-1.0.8,select-theme-ver-5.1.4,ajax_fade,page_not_loaded

Co robię, kiedy nie piszę tekstów na bloga.

 

maj.

czerwiec.

wycięło mnie na dwa miesiące. chcąc tyle rzeczy zrobić na raz, ostatecznie nie zrobiłam niemal niczego. zaczęło się od remontu, który trwał jakoś dłużej niż zamierzaliśmy, malowanie, przenoszenie, ikea, leroy merlin, układanie, składanie, ikea, malowanie znów. krzesła jeszcze są u tapicera, bo nam się wymyśliło, że będziemy mieli retro siedzenia pod sobą.

jak pewnie niektórzy wiedzą, jestem psychologiem i otaczam opieką pacjentów na oddziale psychiatrycznym, ale po drodze tych dwóch miesięcy znalazłam drugą pracę i sprzedaję książki. romantyzm jednak zwiał przez otwór wentylacyjny już drugiego dnia, ponieważ wyszło na to, że obrót literaturą zdominowany jest przez wskaźniki, konwersję, średnie, i takietam. do tego okazałam się księgarzem polecającym książki smutne i melancholijne, pisarzy o nieznanych nazwiskach i depresyjne reportaże o tym, że świat jednak nie kołysze. do kompletu zupełnie nie znam się na literaturze młodzieżowej, w zasadzie nie czytuję fantastyki i często nie rozumiem o co chodzi w książkach o miłości.
świetna za to jestem w układaniu i porządkowaniu, więc chociaż tyle ze mnie.

co do tego jeszcze, czym zajmowałam się kiedy mnie tu nie było, to intensywnie uczyłam się jak być lepszym lustrem i pudełkiem na smutki dla tych, którzy mnie potrzebują. tekst ten zaczęłam pisać w pociągu relacji Kielce – Warszawa, wracając z dwutygodniowego kursu psychoterapii, którym oficjalnie zakończyłam pierwszy z czterech lat (roków?!) edukacji w tym temacie. napisałam egzamin i zadeklarowałam chęć dalszej nauki w krakowskiej szkole terapeutycznej. dwanaście dni analizowania, rozmyślania, reflektowania, przeżywania, rozumienia, i to wszystko na totalnym odludziu pod Kielcami.
naprawdę wyczerpujące. 

przez ten czas kiedy mnie tu nie było więcej książek kupiłam niż przeczytałam, co chyba jest generalnie normą niż odstępstwem od niej, obejrzałam nowy sezon gry o tron, zdobyłam trzy upatrzone wcześniej książki kucharskie, z których jeszcze nic nie ugotowałam, zaczęłam robić lody domowej roboty, kupiłam dwie płyty z muzyką żydowską, winyla Johnnego Casha i wzbogaciłam się w nowe roślinki na parapecie. 

IMG_20160530_110130 (1)

patrząc na to co napisałam, zorientowałam się, że zignorowałam obowiązek rozpoczynania zdań od wielkiej litery. chyba się za dużo naczytałam na noc starych tekstów z kagańca oświaty. mazdanewicz, nie dość że wywołuje stan hipnotycznej fascynacji słowami, zazdrość o brak takich zdolności, to jeszcze zaszczepia coś z siebie w czytelniku, w tym przypadku niechęć do wielkich słów i liter. to chyba dobrze, tak zostawić coś z siebie w kimś. mi przynajmniej dobrze jest z tym kawałkiem mazdanewicz w swojej głowie. poczucie mnie męczy, że ta moja i jej głowa jakoś do siebie w pewnym sensie podobne 🙂

wystarczy o mnie, wracamy do pisania o książkach. na dniach napiszę zbiorczo o tym, co czytałam kiedy mnie tu nie było, a potem w końcu wrzucę już mocno przeterminowaną fotorelację z Big Book Festiwalu. poza tym, od dwóch miesięcy noszę w sobie fan-ta-sty-czny pomysł na nowy cykl na blogu i teraz w lipcu muszę go już zrealizować, bo mi się, jak mówi moja babcia, kołtun wywinie.

no chyba, że kiedyś będziecie chcieli jeszcze o mnie posłuchać, ja tak naprawdę to uwielbiam mówić o sobie, choć na codzień muszę być lustrem i pudełkiem na smutki w jednym

przy okazji, polecam wam parapetowego facebooka, tam od dziś poranki z Bohaterem. nikt tak jak on nie konteneruje moich własnych lęków i nie mówi że

najgorzej jak się komuś myli to co czuje
z tym co myśli że czuje

A. 

17
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
9 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
Karolina UrbaniakparapetliterackinaiaLena WaderaDaria Górecka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Karolina Urbaniak
Gość

Też mam problem z tym, że chce zrobić tak dużo rzeczy na raz i nie robię nic. Wciąż nie potrafię się jakoś tego oduczyć.

naia
Gość

O! Też jestem teraz w trakcie urządzania mieszkania, więc wiem, jakie to czasochłonne. Choć poza tym też dosyć przyjemne, a niektóre momenty są arcyprzyjemne – zamawianie regałów, układanie książek… :). Witaj z powrotem, czekam na kolejne teksty, a szczególnie niecierpliwie – na relację z Big Booka. Pozdrawiam!

parapetliteracki
Gość

Oj tak, czasochłonne ogromnie. Tak naprawdę największa przyjemność, czyli układanie książek, jeszcze przede mną! Póki co książki leżą na półkach i komodzie (i parapecie oczywiście) bez ładu i składu :/ Relacja z BigBooka powinna być w tym tygodniu 🙂
Pozdrawiam i ja 🙂

Lena Wadera
Gość

Aaaaale najfajniej, że na Ciebie trafiłam! Dzisiejsza blogosfera momentami mnie przeraża, więc każdy przejaw “normalności” i fajnego pisarstwa przez duże pe pisanego małą literą ( 🙂 ) jest jak powiew świeżego powietrza! (Kurde, w życiu nie napisałam zdania aż tak nacechowanego literką “p”… Przybijam pionę Twojemu Parapetowi! I Tobie też! 🙂 )

parapetliteracki
Gość

I mi najfajniej, że do mnie trafiłaś 🙂 dziękuję za takie miłe słowa, są bardzo potrzebne kiedy motywacja słabnie i ciężko z czasem. Ale teraz mobilizuję się podwójnie, bo mam nowe pomysły na teksty 🙂
Pozdrawiam cieplutko.

Daria Górecka
Gość

Świetnie piszesz.

parapetliteracki
Gość

/wstydzik/
dziękuję 🙂 właśnie rodzę w bólach nowy tekst!

Daria Górecka
Gość

Pisz, bo chcę czytać więcej i więcej 🙂 Mało jest osób w blogosferze, które naprawdę potrafią pisać, a Ty jesteś jedną z nich i z Twoim blogiem nie mam zamiaru się już rozstawać 😉

parapetliteracki
Gość

<3 to się nazywa dodać komuś motywacji 🙂 🙂
jak to Andrzej Tucholski i jego Niedziela Dzielenia łączy ludzi 😀 ja właśnie urządzam sobie wygodne miejsce na Twoich Spódnicach 🙂

Justyna Szewczyk
Gość
Justyna Szewczyk

A mi się wydaje ciekawym spotkać takiego księgarza 🙂 jak Ty.

parapetliteracki
Gość

W zasadzie to ja też tak myślę! I są klienci, którzy jak widzę nadają na podobnej fali, ale moje kierownictwo chyba niekoniecznie czuje coś poza cyferkami /wskaźniki, statystyki, bestsellery/.
😉

Justyna W. (Owca z Książką)
Gość

/uścisk przywitalny/

parapetliteracki
Gość

/najmilej/ :*

Gabriela
Gość

Fajnie, że na blogu o książkach można od czasu do czasu znaleźć wpis odbiegający od tej tematyki. Szczególnie taki o nowych roślinkach na parapecie (doprawdy, urocze są!). Praca przy książkach to musi być coś, sama chętnie zaczęłabym pracę w takim miejscu i pewnie – tak jak Ty – nie umiałabym polecić żadnych pozycji z pewnych gatunków, to i tak strzelam, że bawiłabym się bardzo dobrze. 🙂

parapetliteracki
Gość

A roślinek mam jeszcze więcej, coś czuję, że wykluje się jeszcze jeden wpis “odbiegający” 😀
Nie mówię, że nie bawię się dobrze, ale nieco mnie ta praca rozczarowała, bo okazało się, że praca przy książkach w miejscach tego typu, to handel jak każdy inny 😉
Pozdrawiam cieplutko 🙂

Cocteau & Co.
Gość

Ja tam lubię wpisy około-książkowe a nawet poza-książkowe, czyli takie o autorach blogów. 🙂 Jestem ciekawa co to będzie za cykl i czekam na zbiorczą recenzję. PS. Gdybym sprzedawała książki, byłabym dokładnie takim samym typem księgarza jak Ty. 😀

parapetliteracki
Gość

W takim razie może to nie jest ostatni raz kiedy piszę coś o sobie!! 😀 W zasadzie to ja jako czytelniczka blogów również bardzo lubię takie wpisy. Zbiorczą recenzję napiszę na pewno w ten weekend, jak mi dobrze pójdzie, to już jutro :), a nowy cykl w nadchodzącym tygodniu <3
Będzie mi ogromnie miło jeśli ktoś go będzie czytał 😀

PS. Uf, jak dobrze że jest nas więcej !