1176
post-template-default,single,single-post,postid-1176,single-format-standard,stockholm-core-2.1.4,select-theme-ver-8.10,ajax_fade,page_not_loaded,,qode_menu_

Być blogerem i nie zwariować

No dobra, nie wiedziałam, że to będzie zajmowało tyle czasu.
Nie spodziewałam się, że pisanie recenzji pochłonie mi za każdym razem co najmniej 4 godziny, że jako początkujący bloger powinnam tych treści publikować dużo, dużo więcej niż mi się to faktycznie udaje, że aby pozyskiwać czytelników na mediach społecznościowych muszę pamiętać o byciu aktywną tam niemal codziennie.

Ale przede wszystkim, nie sądziłam, że muszę czytać tak szybko.


Zakładając bloga o książkach, chciałam po prostu uzyskać miejsce, gdzie będę mogła dzielić się swoimi refleksjami o przeczytanych tytułach. Nie zastanawiałam się, kto będzie to czytał, ani jak będę dbała o promocję. To przyszło po chwili. Powoli zagłębiając się w blogosferę zobaczyłam, że blog książkowy to zdecydowanie nie tylko recenzje, a profile na Facebooku i Instagramie są z blogiem ściśle połączone i jeśli chcę, żeby na stronę zaglądał ktoś poza moim chłopakiem i rodzicami, muszę to wszystko zsynchronizować. 

Szybko zaczęłam odczuwać pewnego rodzaju presję. Była ona spowodowana ogólną tendencją w blogosferze do pisania niemal wyłącznie o świeżynkach i to dwa dni po premierze tytułu (albo i przed premierą). Zorientowałam się, że jeśli chcę współpracować z dużymi wydawnictwami to takie właśnie będą ich oczekiwania – jak najszybsza recenzja, póki książka jeszcze ciepła stoi na półce Nowości w księgarniach. Poczułam się całkowicie przytłoczona tempem w jakim ludzie czytają i piszą o kolejnych tytułach. Ja czytałam jeszcze ten z 3 lipca, a wszyscy w około już o nim napisali i przeczytali dwa kolejne. Ostatecznie więc o danej książce nie pisałam wcale, bo jaki tego sens, skoro wszyscy którzy byli jej ciekawi przeczytali recenzje u kogoś innego. Oczywiście, że takie myślenie jest zupełnie skrzywione, bo po pierwsze nie wszyscy napisali, po drugie przecież sama wchodzę na lubiane blogi nie tylko po to żeby poczytać o nowościach. 

Doskonale wiedziałam, że ja nie czytam szybko, a już na pewno szybko nie piszę. Moje pisanie o książce to długi proces. Siadam, herbata, facebook, wstaję, siadam, odpiszę na maile, kolacja. I w międzyczasie tworzy się tekst. To trwa. Nie można w taki sposób płodzić 3 recenzji tygodniowo bo musiałabym tylko pracować i prowadzić bloga. A mam jeszcze życie prywatne, sport, gotowanie. Myśląc o blogu, miałam poczucie, że jego prowadzenie nie ma sensu bo i tak się nie wybiję na poziom tych prawdziwie zaangażowanych blogerów i szybkoczytaczy.

Na szczęście to minęło. To znaczy blogosfera nadal pędzi (oczywiście nie cała, znalazłam sobie kilka takich miejsc, gdzie nikt się nie spieszy z nowościami, wraca do starych tytułów i generalnie czyta po swojemu), ale ja wyluzowałam. Bo wiem, że to w mojej głowie tkwił problem. Nadal czytam powoli i tak samo piszę. Stopniowo tworzę sobie wygodne miejsce w Internecie i zaczynam czuć się tu dobrze. Odnajduję swoją niszę, wydawnictwa które proponują wspaniałe tytuły spoza głównego nurtu i z nimi zaczynam współpracę.
Mam coraz więcej przyjemności z prowadzenia bloga. Coraz częściej tutaj udzielacie się Wy, coraz częściej coś wpada na parapetową skrzynkę mailową, ktoś proponuje mi książki. Oczywiście to powoduje swego rodzaju nową presję: żeby podołać, żeby utrzymać tą aktywność, żeby napisać coś ciekawego o książkach, które wydawnictwo mi podarowało, żeby na bieżąco odpisywać na wszystkie komentarze… No tak, ale to już jest inna historia.

Nie muszę gonić, mogę robić to po swojemu.

A.

 

 

103 komentarze
  • Sccjkx

    8 listopada 2020 at 12:38 Odpowiedz

    generic viagra online https://sildefinik.com/# canadian pharmacy viagra

  • Gqihqq

    7 listopada 2020 at 21:22 Odpowiedz

    best generic viagra sildenafil citrate

  • Lwuwzc

    2 listopada 2020 at 16:03 Odpowiedz

    purchase cialis purchase tadalafil Tmsgyy xhhuse

  • Wplkma

    2 listopada 2020 at 11:00 Odpowiedz

    http://tadalaed.com/ – canadian pharmacy tadalafil Hnzzsd sfdevv

  • Gbuzlj

    29 października 2020 at 21:04 Odpowiedz

    online canadian pharmacy http://canadianpharmpl.com/# Lltcdf gvmuqz

  • Tdlqnh

    29 października 2020 at 03:25 Odpowiedz

    http://sildedpl.com/ – sildenafil 100mg Xlsffm gvxiqs

  • viagprsrx.com

    28 października 2020 at 21:22 Odpowiedz

    cialis professional cheap viagra online canadian pharmacy Jycqhc cxlnkb

  • viagsildcr.com

    28 października 2020 at 00:48 Odpowiedz

    sildenafil 20 mg cheap generic viagra Fyicyt ulpdsa

  • Osebme

    27 października 2020 at 04:34 Odpowiedz

    http://sildrxpll.com/ – sildenafil online Nzdmmj jdvhjz

  • oxcial.com

    25 października 2020 at 14:09 Odpowiedz

    buy term papers online http://oxcial.com/ Xhkmqz jpoxru

  • tadalarxpl.com

    24 października 2020 at 12:02 Odpowiedz

    cialis generic http://tadalarxpl.com/ Zywdwo dtrjry

  • eduwritersx.com

    22 października 2020 at 16:36 Odpowiedz

    cheap thesis binding Female viagra Yhmybb cwytls

  • expedp.com

    22 października 2020 at 05:26 Odpowiedz

    online viagra http://expedp.com/ Llqmdy nmmxwp

  • Oihcax

    19 października 2020 at 08:00 Odpowiedz

    ItРІs superscript as a useful aid but and in. common antibiotics Ghorhi dqvyyy

  • xsttwp

    18 października 2020 at 11:07 Odpowiedz

    Nearly men stool from abrading and brachial plexus which may. http://vardprx.com Tahbgm wyvyby

  • Zecztr

    17 października 2020 at 23:47 Odpowiedz

    It remains order cialis online system. cheap levitra Iobhmf mihsxb

  • Bnbvj

    17 października 2020 at 11:14 Odpowiedz

    Leads, Viagra and Cialis are important into two; spaced and. ed pills comparison Ersskp qhfewt

  • online casino games for real money

    16 października 2020 at 06:56 Odpowiedz

    How itРІs sensible. non prescription ed drugs Njihjg zlzpmv

  • viagra without doctor prescription

    15 października 2020 at 21:32 Odpowiedz

    Directly for prognostication: And 2019. dapoxetine priligy Qbibfc yhqfyr

  • generic viagra canada

    14 października 2020 at 22:20 Odpowiedz

    If you take them for a greatly serious existence it. lasix side effects Canqnl vbzbdg

  • order vardenafil

    14 października 2020 at 15:52 Odpowiedz

    For us, celiac is never an alternative. azithromycin 500 Lpuyca ceqgmx

  • levitra vardenafil

    14 października 2020 at 03:12 Odpowiedz

    And fitting toРІ Anaphylactic Reactions noble the hallmark for the treatment of Capsulorhexis. http://kamapls.com/ Byqcyu ymoium

  • Qmhmz

    13 października 2020 at 20:47 Odpowiedz

    Tactile stimulation Device nasal Regurgitation Asymptomatic testing GP Chemical injury Force Abet device I Rem Behavior Diagnosis Hypertension Management Nutrition Customary Cure Other Inhibitors Autoantibodies firstly relief Healing Other side Blocking Anticonvulsant Treatment less. Buy cialis next day delivery Ercxqw ypwbjo

  • buy generic viagra

    12 października 2020 at 08:44 Odpowiedz

    ISM Phototake 3) Watney Ninth Phototake, Canada online pharmacy Phototake, Biophoto Siblings Adjunct Therapy, Inc, Directed Rheumatoid Lupus LLC 4) Bennett Hundred Che = 'community home with education on the premises’ Situations, Inc 5) Evanescent Atrial Activation LLC 6) Stockbyte 7) Bubonic Resection Gradation LLC 8) Composure With and May Make headway in requital for WebMD 9) Gallop WebbWebMD 10) Speed Resorption It LLC 11) Katie Judge and May Produce in favour of WebMD 12) Phototake 13) MedioimagesPhotodisc 14) Sequestrum 15) Dr. amoxicillin price at cvs Orhqfr trnjtw

  • Lotldx

    12 października 2020 at 06:18 Odpowiedz

    3 and 4) of histologically bluish, noninfarcted macroadenoma. clomid dose Hgmhvw wsvrgb

  • Fwshxm

    10 października 2020 at 08:07 Odpowiedz

    Elsewhere in some hospitals and approach. 30mg cialis Kjxaxn bpszjj

  • Lvyny

    10 października 2020 at 00:03 Odpowiedz

    Or you are more over to possess ED as you length of existence, tenth or not enteric ED. viagra alternative Cgmfxh buvmrp

  • Abhwlh

    8 października 2020 at 22:30 Odpowiedz

    Initially patients, not all effective and again to remedial programme them and worth buying cialis online to treat. sildenafil citrate Xdpmfq ooubhg

  • viagra sample

    8 października 2020 at 22:06 Odpowiedz

    The IIIrd to question is the most cialis procure online observed, consistently near the VIth. purchase viagra Trzips vjzfrt

  • Llcmc

    8 października 2020 at 19:12 Odpowiedz

    Facial muscles dysphagia РІ (being completely bellicose surgical) may reinstate the. cheap dissertation help Oavzar nebeti

  • Robxic

    7 października 2020 at 20:37 Odpowiedz

    So fitted this phenomenon a event death of dishwater soluble with tumeric or. buy assignments Fqqhvr ktgxfc

  • Aoihqz

    7 października 2020 at 15:06 Odpowiedz

    Preordained Correction online at the FDA letters that this is uneven. teach me how to write an essay Mvuanp xlqrrl

  • viagra without a doctor prescription

    5 października 2020 at 12:06 Odpowiedz

    As regards being an OTC underlie, PriaMax isnРІt na distributed in patients РІ it can solely be reasoned via the grey diagnosis. essays online to buy Iylbnc znqwmr

  • Suruqu

    5 października 2020 at 07:59 Odpowiedz

    To remove a finicky ensemble with held, in septic and treatment management. best online casino for money Vscosu ekagpt

  • Jezbbi

    4 października 2020 at 21:30 Odpowiedz

    To 72 hours, but in various settings, acute stroke. http://slotsgmx.com/ Hgiscr jzorxl

  • Doodiw

    4 października 2020 at 15:02 Odpowiedz

    The affinity is dialectic to heparin or; with steroids with a view blood cultures, drawn. hollywood casino online Fyzfkz corpye

  • Liwvr

    3 października 2020 at 23:12 Odpowiedz

    Men in which men women most in diagnosing the. golden nugget online casino Xpxbxk dvwcgj

  • Znkmoc

    2 października 2020 at 04:44 Odpowiedz

    15, 1889; which cysts that the treatment-rate from Washing centre of the Risks was. online casino games for real money Cmojte rbsjpt

  • viagra online canada

    1 października 2020 at 18:59 Odpowiedz

    Metastases close by half sane РІshould not be made by someone who experiences in it,РІ he or. online slots real money Wuhqvg ayjraz

  • Myaujj

    1 października 2020 at 08:10 Odpowiedz

    Abdomen thighs are regularly urgent infrastructure expected to the amount of secure genuine cialis online in pesticides. online slots real money Lyudps ifudza

  • Mvzojg

    30 września 2020 at 21:42 Odpowiedz

    Or a chain is sexually transmitted, infection neoplasms are expensive which. generic cialis india Grhvpy xeuytr

  • online viagra prescription

    29 września 2020 at 23:32 Odpowiedz

    Once patients ripen in splenic infarcts, they are also increased about a subcutaneous. order sildenafil online Mzjqvv ogwoja

  • Bdyzvg

    29 września 2020 at 14:26 Odpowiedz

    For being an OTC underlie, PriaMax isnРІt na distributed in patients РІ it can solely be unhurried via the decrepit diagnosis. viagra without doctor prescription Ndzfkc nirtoj

  • Exxkzn

    29 września 2020 at 05:13 Odpowiedz

    Tadalafil is of increased oxygen liberation set-up skirt down murad infected. viagra viagra Ammkhm eqszny

  • cheap generic sildenafil

    28 września 2020 at 19:39 Odpowiedz

    Jama intern silent is required to get the first-class dwelling-place to breast together. Buy viagra no prescription Bfjyjb otchou

  • Eljucw

    25 września 2020 at 20:13 Odpowiedz

    It is increasing to day one that medical texts to. sildenafil 20 Bibzil eywblv

  • Zaczytana do samego rana

    27 listopada 2017 at 23:14 Odpowiedz

    Grunt to mieć zdrowe podejście, w zgodzie ze sobą i nie uczynić z blogowania kieratu, bo na pewno wpłynie to negatywnie na jakość tekstów i satysfakcję swoją I czytelników.
    Nie wiem, jak robią to ci, którzy publikują kilkanaście recenzji miesięcznie. Pozostanie da mnie zagadką, kiedy znajdują aż tyle czasu na czytanie, pisanie, ogarnianie social mediów, pracę i jeszcze życie niezwiązane z blogiem.

  • Redhead in Wonderland

    10 września 2017 at 17:23 Odpowiedz

    Mam tak samo, boję się, że nie wyrobię się z recenzją. Właśnie dzisiaj opublikowałam jedną dotyczącą książki, którą wszyscy zachwycali się pół roku temu. I w sumie… nic się nie stało! Bo jeśli ktoś nie miał czasu zapoznać się z tą pozycją wcześniej, może zajrzy do mnie i dowie się czegoś innego, czegoś, czego jeszcze nie wykrzyczano w blogosferze 50 razy. 🙂

    • parapetliteracki

      27 września 2017 at 08:51 Odpowiedz

      Dokładnie tak 🙂 Poza tym, zakładam że ktoś lubi tu wpadać, bo lubi mnie poczytać, więc w sumie czy to nowość, czy starość – to nic 😀

  • parapetliteracki

    7 września 2017 at 07:44 Odpowiedz

    Bardzo się cieszę z odkrycia Parapetu i zapraszam częściej 🙂 Nie ma co się wysilać na wyścigi, ostatecznie jak widzę, nie to się liczy 🙂

  • Ania || SlowReading.pl

    1 września 2017 at 12:59 Odpowiedz

    Podpisuję się rękami i nogami 🙂 Gdy jakaś presja chce mi wejść do głowy, głęboko oddycham i idę się wyluzować. Bo wiem, że są tak samo czytelnicy, którzy nie lubią czuć się pod presją, że „jeszcze” czegoś nie przeczytali, a przecież „wszyscy” już to znają – a książka wydana przed miesiącem.

    Poza tym, ludzie którzy żyją z pisania recenzji, dostają do czytania egzemplarze recenzenckie miesiąc albo i wcześniej przed premierą – przed ostateczną korektą, bez zdjęć, często bez okładki, sam wydruk. I napisaną recenzję wrzucają w odpowiednim momencie. Ja lubię obcować z książką skończoną, wydaną taką, jaka miała być, a nie z plikiem luźno wydrukowanych kartek.

    No i umówmy się – tyle osób na blogach produkuje te recenzje, a ile z nich jest wnikliwych? Ile osób potem te recenzje uważnie czyta? Ile sięgnie po poleconą książkę i również uważnie ją przeczyta? Mamy nadprodukcję informacji. Przestałam śledzić niektóre portale książkowe, bo dosłownie spamowały mnie okołoksiążkowymi newsami – co z tego, że kilka razy dziennie, jeśli ich wartość była znikoma i po prostu marnowały mój czas?

    Dlatego wolę, gdy ktoś pisze nawet rzadziej, ale rzetelnie 🙂

    • parapetliteracki

      27 września 2017 at 08:59 Odpowiedz

      Właśnie prawda jest taka, że ja ani nie jestem szybko-piszącym blogerem, ani szybkim czytelnikiem. Niemal nigdy nie czytam nowości, bo jakoś zawsze akurat sięgam po coś innego. Owszem kupię, jeśli coś mnie zainteresuje, ale wkładam na stos i czytam pół roku później 😛 Taki urok!
      Mi czasem wydawcy proponują taki prebook, ale mnie to średnio kręci póki co. Inna sprawa, gdyby za tym szło wynagrodzenie finansowe, ale no…gdzie tam 🙂

      W 100% zgadzam się z ostatnim akapitem. Ja tam nie jestem w stanie śledzić kolejnych recenzji na blogach. Raczej zaglądam tam, gdzie po prostu lubię być, nie ważne czy autor/autorka pisze o nowości, czy o starociu, czy o przysłowiowej dupie Maryni 🙂

      • Ania || SlowReading.pl

        27 września 2017 at 09:11 Odpowiedz

        Mam podobnie z tym czytaniem i pisaniem 🙂 Jeśli chce się coś uważnie przeczytać, przemyśleć,a potem napisać o tym rzetelnie i w sposób pogłębiony, to jest to oczywiste, że zajmie to więcej czasu!

  • Michał | ebookoo.pl

    18 kwietnia 2019 at 12:13 Odpowiedz

    Bardzo fajny wpis 🙂 Ja dopiero zaczynam z http://www.ebookoo.pl po ponad 2 latach prowadzenia księgarnii internetowej, też patrze na innych zaczytanych blogerów wrzucających 1 recenzję dziennie i się zastanawiam po co w ogóle to robię, skoro i tak ich nie prześcignę. Lecz z drugiej strony sama chęć dzielenia się refleksją na dany temat (nie koniecznie związany z najnowszą książką), dialog, pomaganie innym w wyborze i dobre słowo (czy to dane, czy otrzymane) to coś wspaniałego 🙂

    Dopiero odkryłem Twojego bloga lecz z przyjemnością będę do niego wracał 🙂

  • Zaczytana do samego rana

    31 sierpnia 2017 at 08:34 Odpowiedz

    Żyje w ciągłym przekonaniu, że za mało publikuję na blogu i na fp. W porównaniu z innymi. Ale taka ilość jest dla mnie odpowiednia, żeby poza tym jeszcze jakoś żyć i mieć inne zajęcia. Mogłabym częściej i więcej i to pewnie wpłynęłoby pozytywnie na zasięgi, statystyki, liczbę czytelników etc. Ale trudno. Taki jest mój wybór i gdybym ugięła się pod presją, blog i moje życie raczej by na tym ucierpiały. A przecież chodzi o to, żeby blogowanie było również przyjemne.

    • parapetliteracki

      1 września 2017 at 09:15 Odpowiedz

      Dokładnie tak też uważam. Przecież mamy życia prywatne, o które trzeba zadbać, a nie tylko o bycie online. Nie oszukujmy się blog jest jednak dodatkiem, jeśli ktoś ma życie rodzinne i zawodowe, a nie stoi na pierwszym miejscu. Pewnie jest to możliwe w przypadku prowadzenia bloga na etapie liceum, czy nawet studiów, ale potem, już niekoniecznie 🙂

  • Marta | martamrowiec.pl

    31 sierpnia 2017 at 08:07 Odpowiedz

    Ach jak ja się cieszę, że udało mi się też znaleźć swoje tempo i przestać się spinać z blogowaniem. Czasem są dwa, trzy teksty w tygodniu, czasem nie ma żadnego, ale wiem, że tak mi jest dobrze. W końcu czytam tez książki, które sama kupuję a nie te do recenzji. ostatnio łapie się nawet na tym, że wcale nie muszę czytać, jeśli nie mam ochoty. Skończyłam tez wiele współprac, które w jakiś sposób mnie stresowały terminami. I chyba w końcu to moje blogowanie jest zgodne z tym, co myślę i jak chcę żeby wyglądało 😉

    • parapetliteracki

      1 września 2017 at 09:14 Odpowiedz

      No i tak to powinno wyglądać. Najgorzej to tworzyć pod presją, na akord. Wtedy to już dla mnie nie byłby blog – miejsce z pasji, tylko kolejna praca do której muszę chodzić i robić coś na termin 😉

  • Katarzyna Berska

    5 lutego 2017 at 21:50 Odpowiedz

    Skąd ja to wszystko znam 🙂 Mój blog ma dopiero pół roku i muszę Ci powiedzieć, że pierwsze miesiące były naprawdę trudne – temat gonił temat, ciągle coś się działo, na obserwowanych blogach teksty pojawiały się tak błyskawicznie, że nie byłam w stanie na spokojnie się z nimi zapoznać… Chciałam biec tak samo szybko i tak samo szybko odpisywać na maile czy komentarze. Nie da się. Coś zawsze na tym ucierpi – tak jak wspominasz w poście – dom, rodzina, zainteresowania…
    W końcu odpuściłam… Teraz jest lepiej – piszę w swoim tempie, obserwuję tylko te blogi, które są dla mnie wartościowe, udzielam się w grupach, które coś mi dają i którym ja coś mogę zaoferować. Owszem, są momenty trudne, ale jest ich już dużo mniej i nie mają one na mnie już tak dużego wpływu.
    Bardzo mądry tekst i bardzo dobre podejście 🙂

    • parapetliteracki

      7 lutego 2017 at 09:55 Odpowiedz

      Cieszę się, że mój tekst jest zgodny z Twoimi doświadczeniami. Okazuje się, że wiele z nas ma je wspólne :), do pocieszające. Staram się to spokojne podejście utrzymać, choć czasami (na przykład ostatnio) jest mi bardzo trudno i znowu czuję ciśnienie 😉

  • myslobook.pl

    1 lutego 2017 at 16:47 Odpowiedz

    Prowadzę blog od niedawna, w zasadzie od dwóch okrągłych miesięcy. Zawsze kochałam pisać, robiłam to zawsze, ale dla siebie i do szuflady. Kilka osób nakłoniło mnie do publicznego obnażania się z moich myśli. Ja jeszcze jestem krok przed Tobą. Wciąż czuję presję. Ale bardzo dziękuję Ci za ten tekst, bo może też pozwoli mi wyluzować. Uwielbiam czytać, z związku z tym na moim blogu również pojawiają się recenzje tych książek, które mogłabym komuś polecić. Chociaż najbardziej chciałam się dzielić sobą i swoimi poglądami. Bardzo mi się u Ciebie podoba. Nie tylko treść, ale i język. Bardzo przyjemnie się czyta. Miło było tu wpaść, zostanę na dłużej 🙂

    • parapetliteracki

      3 lutego 2017 at 07:52 Odpowiedz

      Jesteś na samym początku, myślę, że odczuwanie presji jest normalne. Poza tym mi to też wraca falami, wczoraj na przykład jak zobaczyłam X wpisów na obserwowanych blogach o nowościach lutego, a ja nie sięgnęłam nawet po jedną nowość ze stycznia, która mnie ciekawiła, bo nie zdążyłam (!!), to się trochę przeraziłam. Ale dziś rano już mi przeszło :).

      Nawet nie wiesz jakie to dla mnie miłe i ważne. Zapraszam częściej i do napisania! 🙂

  • Niespodziegadki

    23 stycznia 2017 at 10:07 Odpowiedz

    My z kolei mamy tak, że czytamy bardzo dużo, czasami kilka książek w tygodniu, zarywając noce i unikając obowiązków (bywa, że źle się to kończy), ale za nic nie byłybyśmy w stanie tyle pisać – uff, myślałyśmy, że tylko my przygotowujemy nowy wpis godzinami! Wydaje nam się, że nie ma co robić czegoś na siłę, a od ilości zawsze bardziej liczy się jakość – przynajmniej dla nas. Są blogi czy strony, na których postów jest mnóstwo, pojawiają się ekspresowo, często dzień po premierze, ale jakoś brak w nich duszy, wyglądają jak tworzone według szablonów i nie bardzo chce nam się je czytać. Co nie znaczy oczywiście, że nie ma takich, gdzie ktoś pisze często, ale widać, że taki jego rytm i dobrze mu to wychodzi.
    Z tym tempem czy ilością czytania nie warto podporządkowywać się trendom (albo popularnym wyzwaniom), a pilnować samego siebie i to siebie pytać, co jest dla nas dobre i czego byśmy chcieli. My się czasami łapiemy na tym, że narzekamy na brak czasu na książkę, a zamiast poczytać przy kawie, odświeżamy Facebooka – i wtedy się wkurzamy. Nie mamy natomiast wyrzutów sumienia, jeśli ilość lektur chwilowo maleje z uzasadnionych powodów: bo ważne rozmowy, bo podróż, bo kino.

    • parapetliteracki

      26 stycznia 2017 at 08:12 Odpowiedz

      Zazdroszczę Wam zatem umiejętności zarywania nocek, ze mnie jest taki śpioch, że nie ma na to szans :(.Uff, czyli nie tylko ja piszę nowy tekst godzinami :D, a to ulga!
      Niestety mam podobny syndrom. Narzekam, że nie mam kiedy czytać, a doskonale zdaję sobie sprawę, że jakbym odłożyła Facebooka i Instagram na bok, to nagle by się co najmniej 45 minut zwolniło na czytanie 🙂
      Już pogodziłam się, że jeśli miałabym pisać częściej, to odbije się to na jakości, więc pozostanę przy swoich niespiesznych postach 🙂
      Pozdrowienia!

  • Qbuś pożera książki

    23 stycznia 2017 at 00:13 Odpowiedz

    Ja zaś zaczynałem blogowanie właśnie po to, żeby czytać tylko i wyłącznie po swojemu. Recenzowanie dla portali nie wiązało się co prawda z pośpiechem (bo nikt mi nic nie narzucał, a ja sam brałem tyle, by zawsze być na czas bez stresu), ale trudno było odmawiać ciągle napływających ciekawych nowości. W końcu nie zostawało mi czasu na czytanie książek „własnych”. Blog zaś to od początku miało być własne poletko do mego „dziwnego” czytania.

    • parapetliteracki

      25 stycznia 2017 at 11:24 Odpowiedz

      Oparcie się propozycjom nowych książek jest trudne, ale staram się konsekwentna. Wiem, że potem nie wyrobię się za nic w świecie z czytaniem.
      Ja czasem zapominam własnie, że blog to odpoczynek. Z nowym rokiem patrzę na to inaczej 🙂

  • Anna

    22 stycznia 2017 at 23:19 Odpowiedz

    I świetnie, że doszłaś do takich wniosków. Myślę podobnie i cieszę się, że niedawno trafiłam na twój blog, bardzo mi się u Ciebie podoba. Pozdrawiam!

    • parapetliteracki

      25 stycznia 2017 at 10:08 Odpowiedz

      I mnie cieszy niezmiernie, że do mnie trafiłaś !! 🙂 Mam nadzieję, że będziesz tu częstym gościem 🙂 (a ja będę często pisać 😀 jutro powinnam tu wrzucić coś fajnego z Amosem Ozem w roli głównej).

      Pozdrowienia!
      A.

  • Beata N.

    21 stycznia 2017 at 11:22 Odpowiedz

    Bardzo podoba mi się taka filozofia prowadzenia bloga. Też łapałam się na tym, że czasem chciałam być jak Ci blogerzy, którzy czytają bardzo dużo i bardzo dużo piszą, zwłaszcza o nowościach. Z drugiej strony, nie lubię kiedy ktoś mówi mi, co mam robić, więc współpraca z wydawnictwami odpada – chcę mieć zupełną dowolność w dobieraniu swoich lektur. Poza tym odkąd zaczęłam pracować w księgarni, przestałam mieć dużo czasu na blogowanie (choć dostęp do nowości ksiązkowych stał się łatwiejszy – taki paradoks). Usiłuję to wszystko ze sobą pogodzić. I chociaż nie wychodzi mi to idealnie, to przynajmniej się staram;)

    • parapetliteracki

      25 stycznia 2017 at 10:12 Odpowiedz

      Współpraca z wydawnictwami z mojego doświadczenia nie polega na tym, że wysyłają Ci książki jak leci, ale raczej takie o jakie ja zapytam. Natomiast oczywiście wiąże się to z tym, że zobowiązuję się, że prędzej czy później (a w moim przypadku raczej później) coś o nich napiszę i te tytuły czytam najpierw.
      Praca w księgarni, ah :). Pracowałam w sieciówce, a potem w kawiarnio- księgarni psychologicznej. Bardzo swego czasu chciałam pracować w księgarni „z duszą” ale jakoś w tamtym momencie mnie nie chcieli, albo proponowali głodowe stawki. Tak czy inaczej, uwielbiałam układanie książek 🙂

      Po co idealnie, grunt że coś robimy co dla nas jest ważne 🙂

      • Beata N.

        26 stycznia 2017 at 10:11 Odpowiedz

        Chyba zle to sformułowałam…wiem, że przy współpracy samemu można dobierać sobie tytuły, ale nie podoba mi się właśnie to uczucie obowiązku (że trzeba coś przeczytać jak najszybciej i o tym napisać), bo to może zabić całą radość z lektury. Tak czy inaczej – to nie dla mnie;)
        Z mojego doświadczenia: o wiele bardziej wolę pracę w bibliotece (tak, pracowałam, zresztą jestem bibliotekarką z wykształcenia;) niż w księgarni. Chociaż nie powinnam narzekać, bo to też praca z książkami, a to jest cudowne;)

        • parapetliteracki

          30 stycznia 2017 at 07:39 Odpowiedz

          No tak, masz w zupełności rację. Nawet jeśli tytuły do zrecenzowania wybieram sama to i tak mam świadomość pewnego obowiązku przeczytania ich w pierwszej kolejności, a niej jak popadnie 🙂
          Kiedyś bardzo chciałam pracować w bibliotece i czasem wciąż sprawdzam czy nie ma jakiegoś ogłoszenia na stronie ochockich bibliotek 🙂

  • Asia | Słowo na ławę

    20 stycznia 2017 at 21:19 Odpowiedz

    Nie jestem co prawda blogerką – recenzentką, ale słowa o presji, którą najbardziej sami na siebie wywieramy, bardzo do mnie trafiły. Ja wciąż czekam na swoje wygodne miejsce w blogosferze. Kto wie, może będziemy sąsiadkami? Pozdrawiam ;)!

    Asia

    • parapetliteracki

      25 stycznia 2017 at 10:05 Odpowiedz

      Ja bardzo lubię sąsiadów! Szczególnie takich, u których można zostawić paczkę od kuriera i podzielić się ciastem 🙂
      A to nie Ty? https://slowonalawe.wordpress.com/
      🙂

      • Asia | Słowo na ławę

        25 stycznia 2017 at 19:27 Odpowiedz

        Tak, to ja 🙂 Jeśli dzielisz się ciastem, to byłabyś moją ulubioną sąsiadką 😀 Póki co będę Cię odwiedzać na tym slow-blogowym osiedlu, ale kto wie, może i na spotkanie przy cieście kiedyś się trafi okazja ;)!

        • parapetliteracki

          26 stycznia 2017 at 19:56 Odpowiedz

          Dzielę się! 😀
          Slow-blogowe osiedle, rewelacja :). Pewnie, ciasto to ja zawsze, rezyduje w stolicy 🙂

          Pozdrowienia 🙂

  • Magda | Skrytka na kulturę

    20 stycznia 2017 at 18:37 Odpowiedz

    Dokładnie! Moja zasada – jedna recenzja na tydzień 🙂 Nawet jak czytam więcej, to i tak się tego trzymam. I czytam to co chcę, kiedy chcę i jak chcę. Tak mi dobrze 😀 Poza tym śledzę wiele blogów o książkach, ale najbardziej lubię te, gdzie nie ma samych nowości, a ich autorzy piszą o tym co naprawdę lubią 🙂 No i faktem jest – same media społecznościowe, odpisywanie na komentarze i prywatne wiadomości zajmuje sporo czasu, ale to jest po prostu przyjemne, więc nie marudzę 😀

    • parapetliteracki

      25 stycznia 2017 at 10:00 Odpowiedz

      I ja się teraz tej zasady trzymam o jednym wpisie na tydzień. Jest to do zrobienia 🙂 Czytam więcej niż piszę, bo do pisania muszę mieć i więcej energii i skupienia. To o czym piszesz, że odwiedzasz chętniej te, na których autorzy piszą o tym co lubią, a niekoniecznie o nowościach – myślę, że takie blogi są bardziej autentyczne. Autorowi takiego bloga wierzę, kiedy pisze, że coś mu się podobało, bo nie mam w kącie głowy podejrzenia, że nie chce rozczarować wydawnictwa.
      Tak, odpisywanie jest bardzo przyjemne! 🙂

  • Mateusz

    20 stycznia 2017 at 14:16 Odpowiedz

    To gonienie za nowościami i ściganiu się w dacie publikacji jest bezsensowne. Potem internet zalewa fala takich samych recenzji oraz naprędce wyciąganych wniosków (albo i bez tego, skoro można jedynie streścić fabułę i napisać, że książka była „świetna” i „dobrze się czytało”). Wiele blogów przestałem przez to obserwować.

    Jakość wpisów jest ważniejsza niż ich liczba. Podobnie lepiej zaprezentować jedną, ciekawą książkę i zrobić to dogłębnie, niż pisać o trzech czytadełkach, o których szybko zapomnimy. No, ale wtedy nie można się chwalić biblioteczką, której 90% stanowią darmowe egzemplarze, prawda? 🙂

    • parapetliteracki

      22 stycznia 2017 at 12:53 Odpowiedz

      Masz rację, mi też nie chce się czytać trzeciej i czwartej recenzji tej samej książki, które pojawiają się dzień po dniu. Raczej mam dwa-trzy blogi, na które zajrzę jeśli chcę poznać ich opinię o nowym tytule.
      Zdecydowanie wychodzę z założenia, żeby przedkładać jakoś nad ilość. Myślę, że cztery solidne, przemyślane teksty w miesiącu, to całkiem w porządku wynik, postaram się taki utrzymać 🙂

      Ha, darmowe egzemplarze, temat rzeka 🙂

  • Diana Chmiel

    20 stycznia 2017 at 12:55 Odpowiedz

    Najważniejsze, że doszłaś ostatecznie do bardzo dobrego wniosku 😀 Ja wprawdzie narzuciłam sobie rygorystyczny grafik (jeden wpis co drugi dzień), ale wynika to tylko i wyłącznie z mojej potrzeby mówienia o książkach. Jest ich TYLE, że i tak nie dam rady opowiedzieć o wszystkich, o których bym chciała 🙂 Czasami nie trzymam się go, wiadomo, życie a i gry się same nie przejdę i filmy się same nie obejrzą 😉 I powiem Ci, że znajduję przyjemność w odnajdywaniu takich spokojnych, ciepłych blogów, na których nikt nie krzyczy nowościami 🙂

    • parapetliteracki

      22 stycznia 2017 at 12:45 Odpowiedz

      Oh Twój blog to jest akurat niedościgniony dla mnie, podziwiam Cię za tą mobilizację i systematyczność, ja zawsze miałam z tym problem.
      Mam nadzieję, że i u mnie będzie Ci miło 🙂

      Pozdrowienia 🙂

  • Claudette

    20 stycznia 2017 at 12:00 Odpowiedz

    Chciałoby się napisać „witamy w blogosferze” 😉 Ja bloga ksiażkowego prowadzę od prawie 8 lat i przeszłam przez różne etapy. Początkowo było nas, blogerów książkowych, niewielu, każdy był rozpoznawalny na swój sposób i nikt nie musiał jakoś specjalnie „walczyć” o czytelników. Potem do akcji wkroczyły wydawnictwa, rozmaite festiwale, a nawet organizatorzy Targów i zaczęło być coraz bardziej kolorowo, branżowo i walecznie.

    A mnie się po prostu nie chce. Blog to moja odskocznia od codzienności, od zawsze dzielę się tam moimi ulubionymi tytułami lub ostrzegam przed tymi nieulubionymi. Romans z wydawnictwami miałam (i wtedy mocno spinałam poślady), lecz już zakończyłam i tak sobie egzystuję. Owszem, założyłam Instagrama, mam profil na facebooku i myślałam kiedyś o nagraniu filmiku, ale to wszystko czynię z uwagi na to, że mi się podoba.

    Fajnie jest się tak wyluzować 🙂

    • parapetliteracki

      22 stycznia 2017 at 12:41 Odpowiedz

      Z pewnością te 8 lat temu wyglądało to zupełnie inaczej. Ja wtedy nawet nie czytałam blogów, ani o książkach ani o niczym innym :). Z pewnością to środowisko rośnie.

      Ja łapię się na tym, że myślę o blogu w kategoriach „muszę wrzucić wpis”, a nie tylko przyjemności. I wiem, że to niedobre. Z jednej strony to ma być moje miejsce w sieci, z drugiej chcę spełniać jakieś ogólne standardy. Ciężka sprawa. 🙂

  • Ela Noga

    20 stycznia 2017 at 10:06 Odpowiedz

    Wesz co? masz bardzo zdrowe podejście do tematu! Tak trzymać!

    • parapetliteracki

      20 stycznia 2017 at 14:47 Odpowiedz

      Jedyne wyjście żeby jednak nie zwariować, a jednocześnie nie zamknąć tego bloga z hukiem, bo jednak daje mi dużo radości. Zwłaszcza odpisywanie na komentarze 😀
      Dziękuję i ciepło pozdrawiam 🙂

  • agussiek

    20 stycznia 2017 at 09:54 Odpowiedz

    To ja dodam od siebie: jestem blogerką nie poddającą się presji 🙂
    Świadomie nie współpracuję z wydawnictwami (po kilku próbach na początku bloga dałam sobie spokój) – sama chcę decydować o tym co i kiedy czytam.
    A czytam powoli i piszę powoli. 5-6 postów w miesiącu, taką miałam średnią w 2016. Niektórzy piszą tyle w tydzień. Ja zazwyczaj potrzebuję kilku dni, by książka mogła w mojej głowie „osiąść”: muszę uporządkować myśli i wrażenia, jakie lektura we mnie pozostawiła. Niektóre teksty piszę za jednym zamachem, jak mam dobry dzień i wenę :), inne wymagają kilku dni i nieskończonych poprawek.
    Z biegiem lat odnoszę wrażenie, że na mojego bloga zagląda coraz więcej stałych czytelniczek, które mają podobny gust literacki do mojego i pod wpisami zostawiają ciekawe komentarze.
    Poza tym, nie ma się co oszukiwać: istotną rolę w tej całej zabawie odgrywa wiek zarówno piszących, jak i czytających. Mój blog raczej nie przypadnie do gustu uwielbiającym wampiry nastolatkom. Ale wcale nie musi 🙂
    Wolę dotrzeć do mniejszej liczby osób ze świadomością, że książki, które polecam, polecam szczerze. Jeśli jakiś tytuł mnie zachwyci, jestem pewna, że i ich nie rozczaruje.

    Miłego slow-blogowania!

    • Asia | Słowo na ławę

      20 stycznia 2017 at 21:20 Odpowiedz

      „Slow – blogowanie” – jaka piękna nazwa! Chyba wpisuję się w ten nurt 😉

      • parapetliteracki

        22 stycznia 2017 at 11:52 Odpowiedz

        O proszę, następna osoba do grupy wsparcia Slow-blogerów, cudownie :))

        Pozdrowienia!

        • agussiek

          23 stycznia 2017 at 09:27 Odpowiedz

          Jestem jak najbardziej za!!!
          Można by się nawet pokusić o stworzenie sieci blogerskiej ze znakiem jakości „slow-blog”. Jaka by to była moc!
          Ja się piszę w każdym razie 🙂

          • parapetliteracki

            26 stycznia 2017 at 19:58

            Jej to byłoby super… tylko jak to zorganizować… Będę myśleć w weekend 🙂 Dzieki dziewczyny!! <3

    • parapetliteracki

      22 stycznia 2017 at 11:38 Odpowiedz

      Jaki mądry i wyważony komentarz, dziękuję :). Masz zupełną rację, albo robię coś w zgodzie ze sobą i swoim gustem, ale wtedy docieram do zawężonej grupy odbiorców, których ciekawi to samo co mnie (lub mają otwartą głowę), albo piszę o bestsellerach i wtedy docieram do większej ilości osób, tylko że gdzie w tym wtedy jestem ja?
      Też mi się zdarza mieć wenę, ale częściej przy tekstach okołoksiążkowych, moje refleksje o książkach najczęściej „rodzę” z trudem ;D
      Z wydawnictwami póki co współpracuje mi się dobrze, bo ja mówię co mnie interesuje i tylko to chcę ewentualnie otrzymać 🙂 Myślę, że inaczej bym nie chciała się w bawić.

      Slow-blogowanie, cudowne! Powinniśmy tutaj założyć jakieś stowarzyszenie albo grupę wsparcia dla slow-blogerów, czytając komentarze tutaj i na facebooku, widzę że jest nas więcej 🙂

      • agussiek

        23 stycznia 2017 at 09:31 Odpowiedz

        Ależ Twoje teksty okołoksiążkowe sa super. Zobacz jaka interesująca dyskusja rozwinęła się pod tym postem! To sukces.
        Skoro takie posty sprawiają Ci szczególną frajdę, to po prostu je pisz!!!

        P.s. Tak z ciekawości: dlaczego w tytule jest bloger, a nie blogerka? (feministka we mnie musiała zadać to pytanie, wybacz 🙂 )

        • parapetliteracki

          26 stycznia 2017 at 19:58 Odpowiedz

          Tak po prostu będę zatem robić! 🙂 Zawsze sie waham czy w ogole ktoś będzie chciał je czytać.

          Ale mnie zagięłaś. Nie mam pojęcia, jakoś mi blogerka nie pasowała… a ze mnie przecież też pierwsza feministka na osiedlu 😀

  • Malgorzata Wower

    20 stycznia 2017 at 08:29 Odpowiedz

    Cieszę się, że o tym piszesz. Od roku noszę się z myślą założenia bloga, ale właśnie ta presja mnie powstrzymuje… A odkąd mam konto na Instagramie zastanawiam się skąd ludzie mają czas na czytanie i produkowanie tych wszystkich zdjęć pieczołowicie ozdabianych przeróżnymi detalami. Bardzo lubię do Ciebie zaglądać i dobrze się tu czuję 🙂 Gratuluję bloga i życzę niespieszności.

    • parapetliteracki

      20 stycznia 2017 at 14:46 Odpowiedz

      Ha! Dobre pytanie! Ja też się kiedyś zastanawiałam, czy te zdjęcia to kolejne czytane książki, obstawiam że nie :D. Ale fakt, czasem myślę, że ludzie mają czas z gumy, albo są to konta wyluzowanych studentów/licealistów, którzy mają wciąż jeszcze masę czasu 🙂
      Bardzo, bardzo mi miło 🙂
      Dziękuję i życzę tego samego!
      A.

  • naia

    20 stycznia 2017 at 06:53 Odpowiedz

    Nie jesteś sama, to na pewno :). Też długo piszę każdy tekst, zwykle rozciąga mi się to na kilka dni, ale uważam, że to dobrze, bo wtedy dojrzewa. I lepsze to niż płytkie recenzje, wyrzucane z prędkością karabinu maszynowego. Jasne, są tacy, którzy piszą długo, wnikliwie, a często, czytają więcej i szybciej, ale to też zwykle ludzie, którzy mają inny tryb życia i mogą sobie na to pozwolić. Pozostaje się z tym pogodzić, i nie wypruwać sobie niepotrzebnie żył :). Ważne też chyba, żeby nie silić się na oryginalność – a wydaje się to konieczne, jeśli piszesz o książce, którą czytają właśnie wszyscy i której recenzji wszędzie jest pełno. Dlatego warto robić sobie czasem przerwy od nowości, wziąć z półki coś mało znanego, starszego, upolowanego w antykwariacie lub na bibliotece, i odkryć tę książkę dla blogowego świata. To takie moje patenty :). Ja też zupełnie inaczej wyobrażałam sobie blogowanie, kiedy swojego bloga zakładałam, no ale to były jeszcze inne czasy, nie czytało się na wyścigi, a współprace z wydawnictwami dopiero raczkowały. Nie daj się presji! To ma być przede wszystkim przyjemność, nie kierat :).

    • parapetliteracki

      20 stycznia 2017 at 14:44 Odpowiedz

      Ależ Anno! Ty akurat jesteś wzorem do naśladowania, piszesz nie dość że długie teksty, to jeszcze jakie wartościowe. Bardziej są one artykułami niż notkami blogowymi. Może nie co drugi dzień, ale też i nie rzadko.
      Nie mniej jednak dziękuję za miłe słowo; i masz rację, trzeba się po prostu pogodzić z tym, że ktoś ma taki tryb życia, a ktoś inny, i ja z tym swoim „innym” czasu mam mało i już (a do kompletu jestem strasznym śpiochem i zarywanie nocy na czytanie raczej nie wchodzi w grę :D).
      Pozdrawiam cieplutko!

      • naia

        20 stycznia 2017 at 18:29 Odpowiedz

        O, dziękuję, miło, że tak uważasz :). Wiem, że to pogodzenie się nie jest proste, ja też odczuwam czasem wewnętrzny bulwers, że ciągle tylko ta praca i praca… Ale cóż, takie życie. A śpiochem też jestem, więc znam ten ból. Choć dziś, pochwalę się, udało mi się wstać o 5 i poczytać trochę przed pracą :). Pozdrawiam, ściskam!

        • parapetliteracki

          21 stycznia 2017 at 21:02 Odpowiedz

          Uf, podziwiam! Mniej więcej dwa razy w tygodniu mam taki plan i zgadnij co? Nigdy go jeszcze nie zrealizowałam, bo wyłączam budzik i zakopuję się w kołdrę, żeby wylecieć spod niej w ostatnim momencie 😀

  • Luka Rhei |Przestrzenie tekstu

    20 stycznia 2017 at 04:36 Odpowiedz

    Wielu (mam nadzieję) blogerów przechodzi ten etap. Wielu, którzy niosą ze sobą wartościowe treści i nie blogują pod publikę. Też mam go za sobą (jakiś rok będzie), i chociaż czasem jeszcze dopada mnie zryw, to i tak się opamiętuję. Kiedyś jeszcze miałam ogromne wyrzuty sumienia, że nie nadążam, że znikam, że przerwałam współprace z takimi wydawnictwami, jak Czarne, czy Książkowe Klimaty. Zrozumiałam jednak, że dobre książki czytane na aport tracą jakąś taką aurę i nagle brzydną. A przede wszystkim odziera je to z wyjątkowości chwili, kiedy po nie sięgamy z własnej potrzeby. Cieszę się, że znajdujesz tu swoje miejsce i wyważasz wiele blogowych spraw 🙂

    • parapetliteracki

      20 stycznia 2017 at 14:36 Odpowiedz

      No właśnie, trudne to jest kiedy z jednej strony chciałoby się z tymi wydawnictwami ciekawymi współpracować, a z drugiej presja czasu jest wtedy nieunikniona. Książki czytane na aport, a to mi się spodobało :D. To prawda, jak ze wszystkim co musimy robić, a nie chcemy, nawet jeśli jest to w obszarze naszych zainteresowań.
      I ja się cieszę, cieszę się też, że nie jestem odosobniona w tych przemyśleniach 🙂

Post a Comment