751
post-template-default,single,single-post,postid-751,single-format-standard,stockholm-core-1.0.9,select-theme-ver-5.1.6,ajax_fade,page_not_loaded

Burza, huragany, grom.

1. Jesień zawsze lubiłam najbardziej, nie znoszę za to niepewności. Jesienią wszystko jest tym czym jest, nic niczego nie udaje. Kontrasty są wyraźne, noc jest nocą, a dzień dniem. Poranek przychodzi nagle. Zimny i trzeźwiący, zdecydowanym ruchem przegania ciemność. Wieczór przychodzi równie szybko. Żadnego łagodnego przechodzenia jednego stanu w drugi, niczego, co mogłoby niedostrzegalnie zmienić się w coś innego. 

My też jesteśmy bardziej. Oddzieleni wyraźniejszą kreską od tła. Powietrze już nie oblepia, myśli z powrotem krążą w swoim normalnym rytmie. 

Jesienią dużo tęsknię. Zatapiam się w przeszłość i momentami ciężko mi się niej wydostać. Tęsknię za miejscem z dala od świata, miejscem bez znaczenia, miejscem bez przyszłości. Tęsknię za ciszą i niebyciem. Paradoksalnie im bardziej zatapiam się w niebyciu, tym bliżej jestem otaczającego mnie świata, jego zapachów, smaków, wszystkich bodźców. Więcej widzę, więcej czuję. Jakby to we mnie wschodziło i zachodziło słońce, we mnie zmieniały się kolory.

Jesień. Jak tylko wygrzebię się z mojego egzystencjonalnego dołka, to z powrotem będę ją kochać. Choć jak się zastanowić, i jak lepiej mi z nią, niż bez niej.

2.”I wtedy zrozumiałem: właśnie od ludzkości pragnąłem uciec. Nie od ludzi samych w sobie, tylko od całego buszu uczuć który rozrastał się we mnie, gdy przebywałem w ich towarzystwie. Uczucia sprawiały, że byłem taki miękki i niewyraźny, tak słaby i ulegający wpływom, tak rumieniąco się podlotkowaty. Były one winne wszystkim nieszczęściom mojego życia.”*

3. Przypomniałam sobie, że to blog o książkach. Skończyłam czytać o aniołach Knausgarda i wciąż pozostaję pod dziwnym wrażeniem. Ta książka, którą po drodze prawie dwa razy porzuciłam, zostawiła we mnie jakiś specyficzny osad. Jeszcze tego nie zrozumiałam. Teraz Papusza, żeby pozostać w klimacie nieradości. I Wassmo. Księga Diny będzie moją książką października. W końcu.

Dochodzę do wniosku, że tak naprawdę, to najlepiej mi wychodzi pisanie o niczym.

A.

*Karl Ove Knausgard “Wszystko ma swój czas”

**Już drugą jesień z rzędu śpiewa mi Skubas. Jest niezastąpiony. Kto chce wiedzieć skąd tytuł wpisu – musi posłuchać. 😉

17
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
10 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
parapetliterackiparapetliterackiUrszula Witkowskamyslobook.plTomasz Czajkowski Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Urszula Witkowska
Gość
Urszula Witkowska

I ja w jesień uciekam. Mniej mnie wszędzie, a jednocześnie więcej. To zawsze był mój czas. Piękny ten cytat z punktu drugiego i jaki prawdziwy.
Uwielbiam Cię czytać!

parapetliteracki
Gość

Ten cytat to jeden z prawdziwszych, jakie w życiu wynotowałam z książek 🙂
Mam nadzieję, że ta jesień też dla Ciebie jest taka, jak byś chciała, że możesz w nią uciec.
A ja uwielbiam Cię dziś za te przemiłe słowa! 😀
Ściskam mocno,
A.

myslobook.pl
Gość
myslobook.pl

jesień jest “jakaś”. Ma swój niepowtarzalny charakter. Nawet jeśli trochę depresyjny i przygnębiający, ale zdecydowanie mam poczucie, że jesień jest po coś i jest o czymś. Najbardziej nie lubię pory roku, którą mamy teraz. Zima jest dla mnie, a może bardziej powinna być, w grudniu. Pewnie wciąż tkwi we mnie dzieciństwo i zaspy śniegu, białe Święta. Styczeń/luty są dla mnie bardzo nijakie. Takie zupełnie bez duszy, pozbawione sensu. A jesień też lubię ze względu na jej refleksyjność. Na pierwsze wieczory pod kocem, z kubkiem gorącej herbaty z cytryną w dłoni. Wtedy też częściej czytam. 🙂

parapetliteracki
Gość

Ja bardzo lubię zimę. Polubiłam ją kilka lat temu. Czuję się dobrze w chłodzie, opatulona w kilka warstw ubrań. Ale jesień jest szczególna i ulubiona, w sumie dlatego że nieco przygnębiająca, to taka moja. Piszę to i nie umiem być dzisiaj obiektywna, bo od kilku dni zima to dla mnie najbardziej depresyjna pora roku, bo jestem w totalnym dołku. I wszystko mnie teraz smuci, a chyba najbardziej to, że zbliża się wiosna.

Tomasz Czajkowski
Gość
Tomasz Czajkowski

Wiem, że nie jestem obiektywny. Przeczytałem kilka książek, a teraz będę czekał na Twoją.

parapetliteracki
Gość

Ojej <3 To chyba nie w tym życiu, ale dziękuję!

Iskra
Gość
Iskra

Pięknie napisane, jakbyś (o ile mogę na “Ty”) weszła w moją głowę, a potem to wszystko zamieniła w słowa. Lepiej bym tego nie ujęła, Ty potrafiłaś. Chylę czoła i pozdrawiam jesiennie :).

parapetliteracki
Gość

Oczywiście że możesz! 🙂 Dziękuję, ciepło mi się w serduchu zrobiło, dobrze wiedzieć, że nie jest się samemu na świecie ze swoimi myślami.
I ja pozdrawiam :).

Patrycja Czubak
Gość
Patrycja Czubak

Pięknie piszesz o jesieni i masz w tym sporo racji 🙂

parapetliteracki
Gość

Dziękuję !! 🙂

Natalia Szumska
Gość
Natalia Szumska

No proszę,a ja lubię jesień za to, że nic nie jest takie, jakie się wydaje… 😉

parapetliteracki
Gość

Piękne zatem jest to, że dla każdego z nas jest czym innym, ale równie ważnym 🙂
Dzięki za odwiedziny, pozdrawiam cieplutko 🙂
A.

fibula
Gość

Doprawdy o niczym? Przecież tak wiele (Ciebie) tu jest.

A zdjęcie Czytelnikowe przypomniało mi o “Ofierze” Bellowa, i że od tamtej pory nic z tej serii nie czytałam.

parapetliteracki
Gość

To prawda. Wiele mnie, nie wiem czy nie aż za 😉

A co do Bellowa, to “Ofiary” nie czytałam, ale byłam na spektaklu na jego podstawie w Teatrze WARSawy – wspaniały. Tego autora mam w domu za to “Dar Humboldta”, chyba będę czytać zaraz po Wassmo 🙂

Pozdrawiam cieplutko 🙂
A.

fibula
Gość

Książkę można znaleźć w książce ;-), a Ciebie nie, więc – moim zdaniem – nie za wiele. O, nawet nie wiedziałam, że spektakl taki powstał. A Wassmo czytałam “Stulecie” i podobało mi się, a ostatnio sięgnęłam po “Te chwile” i odłożyłam. Zniechęciły mnie krótkie, oschłe zdania, które nijak nie pozwalają mi się w książkę zanurzyć, jakby wszystko od niechcenia opowiadał patrzący z góry obojętny obserwator. Czasem lubię taką formę narracji, ale nie wtedy, gdy cała powieść jest tak skonstruowana. Tytuł jednak wydaje się być adekwatny do zawartości, są to właśnie wypisane z życia chwile, wyimki, co ja niezbyt lubię w… Czytaj więcej »

parapetliteracki
Gość

Cieszę się zatem, że dobrze się czytało i odbieram to jako zachętę do kontynuowania “myśloodsiewni” 🙂

Zaskoczyłaś mnie, nie wiedziałam że “Te chwile” są tak napisane, to brzmi zupełnie jak nie Wassmo. Koniecznie będę musiała sięgnąć na półkę, bo oczywiście stoi tam już od pół roku 😉 “księga Diny” z pewnością Cię nie rozczaruje – to powieść jak się patrzy, zanurzenie gwarantowane!

pozdrawiam ciepło,
A.