1231
post-template-default,single,single-post,postid-1231,single-format-standard,stockholm-core-1.1,select-theme-ver-5.1.7,ajax_fade,page_not_loaded

Boginie z Žítkovej – Kateřina Tučková

Kobiety w ludowych tradycjach słowiańskich potrafią mieć szczególną moc. Znachorki, uzdrowicielki, zaklinaczki, babki zamawiające, podlaskie szeptuchy i morawskie boginie. Widzą, czują i wiedzą więcej. Leczą ziołami choroby i złamane serce, przeganiają burzę, w odlewie z wosku widzą przyszłość i przeszłość. Potrafią też rzucić urok, zaszkodzić, a nawet zabić siłą swoich czarów. Czy na prawdę potrafią? Wiarę w ich nadprzyrodzone należy zostawić każdemu do rozważenia, pewne natomiast jest to, że ich historia jest fascynująca i pociągająca, a jednocześnie potwornie smutna.


Boginie z Žítkovej Kateřiny Tučkovej wprowadziły mnie w świat niezupełnie mi obcy, ale chyba zapomniany. Białe Karpaty, rejon na pograniczu czeskich Moraw i Słowacji. Odcięte od wielkiego świata wsie położone w Kopanicach Morawskich. Miejsce, gdzie ludzie od wieków żyją blisko przyrody i blisko Boga. Powierzchownie wykluczające się wiara katolicka i zwyczaje pogańskie, tam przeplatają się tworząc spójną całość. Właśnie na tych terenach żyły kobiety, które czerpiąc moc ze swojej ogromnej wiary w chrześcijańskiego Boga i w siły natury, pomagały ludziom. Ich zabiegi nazywano bogowaniem, a je same – boginiami. 
Zwracali się do nich ludzie z bardzo odległych stron, szukając u nich uzdrowienia, przepowiedni, pomocy. Byli również tacy, którzy u bogiń szukali zemsty (i ją znajdowali), lecz większość z morawskich znachorek, jeśli wierzyć historii Tučkovej, działała w dobrej wierze. 

Boginie posiadały bardzo specyficzną wiedzę, wykraczającą zupełnie choćby poza typową wiedzę medyczną, czy psychologiczną. Znały się doskonale na ziołach, w zastygłym wosku potrafiły wyczytać przeszłość i przyszłość człowieka, miały niepowtarzalną intuicję, lecz bardzo często nie umiały pisać, ani czytać. Swoje umiejętności przekazywały ustnie, z pokolenia na pokolenia. Czytając powieść wielokrotnie myślałam o tym, że to jeden z nielicznych kręgów kulturowych, w których większą radością zdaje się być urodzenie córki, niż syna. Córka oznaczała możliwość przekazania daru, bogowanie przekazuje się w genach, z pewnymi szczególnymi zdolnościami trzeba się urodzić. 

Kateřina Tučková wzięła na warsztat temat bardzo nośny i ciekawy, sprzyjający snuciu opowieści rodzinnych owianych tajemnicą. Osiową postacią w powieści jest Dora, jedna z ostatnich kobiet z rodu bogiń Białych Karpat. Jej matka zostaje zamordowana przez ojca, Dora zatem razem z młodszym, niepełnosprawnym bratem zostaje pod opieką ciotki Surmeny. Ciotka zajmuje się bogowaniem, lecz nie przekazuje swoich umiejętności Dorze. Dziewczyna nie chce, ani też Surmena, jak się wydaje nie uważa za potrzebne, przekazywać siostrzenicy swojej wiedzy. Los rozdziela je bardzo wcześnie. Gdy Dora jest nastolatką Surmena znika z jej życia w dramatycznych okolicznościach, aby już nigdy się w nim nie pojawić.
W dorosłym życiu bohaterka poświęca cała swoją pracę zawodową badaniu fenomenu bogiń ze swojego regionu pochodzenia. Nieoczekiwanie dowiaduje się, że na liście osób inwigilowanych przez czechosłowacką Służbę Bezpieczeństwa z czasów władzy komunistycznej jest jej ciotka – Terézie Surmenová. Rozpoczyna zatem prywatne śledztwo, wczytuje się w udostępniane jej przez archiwa dokumenty, listy i meldunki służb StB (Sztatni Bezpecznost). Jest to możliwe tylko dzięki lustracji na początku lat 90-tych ubiegłego wieku, a co za tym szło – udostępnieniu akt dla wszystkich zainteresowanych. Dokumenty, jak wyjaśniła autorka w posłowiu, są co prawda fikcyjne, ale silnie inspirowane rzeczywistymi aktami, co widać w języku i konstrukcji materiałów. Zagłębiając się w nie razem z Dorą, poznajemy przeszłość jej rodziny, nie tylko najbliższej, ale też dalszych członków, a także rys historyczny związany z prześladowaniami czarownic w tej części Europy. Nie myślcie jednak, że powieść jest skonstruowana jedynie na bazie dokumentów. Proporcja między nimi, a swobodną narracją głównej bohaterki jest odpowiednio wyważona. 

Boginie z Žítkovej mają wiele płaszczyzn. Autorce udało się pokazać nam bardzo trudne losy tych niesamowitych kobiet wraz z różnymi odcieniami ich działalności, nie epatując przy tym krwawymi opisami tortur, którym przecież poddawane były czarownice w procesach o czary. To ciekawa pod względem historycznym opowieść, z której można się wiele dowiedzieć o tym regionie i ludowej tradycji, a także o zamiłowaniu Hitlera i jego najbliższych popleczników do okultyzmu i ezoteryki, ponieważ i oni mają swoją ważną rolę do odegrania w tej opowieści (jako że tereny te były w czasie wojny pod okupacją niemiecką).
To jednocześnie zgrabnie napisana historia rodzinna, z ciekawie zarysowanymi postaciami i powoli odkrywanymi tajemnicami. Myślę, że główną osią przeżyć Dory jest fakt, że utknęła między współczesnością, a tradycją, między naukowymi badanami, a magią i zabobonami jej rodzinnych Karpat. Jej docieranie do własnej tożsamości i mierzenie się przy tym z różnymi słabościami jest pokazane bardzo autentycznie.

Elementem, do którego się rozpoczynając lekturę przyczepiłam był język, moim zdaniem bardzo prosty, pozbawiony poetyki i metafor, do których przyzwyczaił mnie czytany wcześniej Amos Oz i Yasmina Khadra. Jednak kiedy dałam się wciągnąć w świat Tučkovej, jezyk zszedł na dalszy plan, a pierwszy zajęła opowiadana historia. 

Boginie z Žítkovej zamknęłam z poczuciem smutku i tęsknoty za tym, czego nigdy osobiście nie poznałam i już nie poznam. Obawiam sie, ze ostatnie boginie znikają z naszego świata, który bezpowrotnie się zmienia. Trudno mi to opisać, ale dla mnie książka  Tučkovej to trochę nostalgiczne spojrzenie wstecz i hołd dla tych pięknych elementów naszej rzeczywistości, które należą już do przeszłości. 

A.

Kateřina Tučková, Boginie z Žítkovej, przekład z jęz. czeskiego Julia Różewicz, wyd. Afera, 2014

Za możliwość przeczytania książki bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Afera. To była przyjemność.

14
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
7 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
parapetliterackiKlaudiaNadolna|ZKsiążkąDoŁóżkaIza DBeata P.agussiek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
KlaudiaNadolna|ZKsiążkąDoŁóżka
Gość
KlaudiaNadolna|ZKsiążkąDoŁóżka

Lubię takie pozycje! Koniecznie zapisuję.
Ten rys historyczny z prześladowaniami mnie najbardziej zainteresował 🙂

parapetliteracki
Gość

Zapisz i przeczytaj, a potem koniecznie daj znać jak Ci się podobało 🙂

Iza D
Gość
Iza D

Pierwszy raz słyszę o tej ksiażce, ale chcę to przeczytać! Uwielbiam słowiańskie klimaty.

parapetliteracki
Gość

Myślę, że Ci się spodoba! Słowiański klimat jest, a i tajemnica i trochę zatrzymania. No, warto sięgnąć bez dwóch zdań 🙂

Beata P.
Gość

Jestem bardzo zaintrygowana. Przyznaję, do tej pory nie widziałam, o czym (o kim) właściwie jest ta powieść. A tu okazało się, że kryje w sobie taką niezwykłą historię… coś pięknego;)

parapetliteracki
Gość

Tak, to piękna historia o świecie, którego już nie ma, a przecież jeszcze tak niedawno był. Po tej lekturze chce się natychmiast pojechać na Morawy i w góry 🙂

agussiek
Gość

Mocno czuję, że to powieść dla mnie. I od razu do głowy przychodzą mi przyjaciółki, które tę powieść ode mnie dostaną.
Mam ją na półce i muszę przeczytać… Dzięki za przypomnienie!

parapetliteracki
Gość

Wspaniale <3 to znaczy, że swoje zadanie wykonałam 🙂 Koniecznie czytaj, nie czekaj, zacznij dziś 🙂

Qbuś pożera książki
Gość

Poczucie obcowania z odchodzącym światem to ciekawe doznanie. Dotknięcie nieuchronności.

Podzielę się też nieco pobocznym skojarzeniem – na Morawach jest pewna znana przepaść, która zwie się Macocha. Od razu przyszła mi na myśl, gdy czytałem o boginiach.

parapetliteracki
Gość

Dla mnie to przede wszystkim jednak bardzo smutne doznanie. Mam poczucie, że tyle bezpowrotnie na świecie zjawisk zaginęło, a w zamian nie pojawia się nic wartościowego. To bardzo pesymistyczne postrzeganie rzeczywistości, przyznaję, ale w moim pojęciu kierunek, w którym zmierzamy jako gatunek to równia pochyła, a całe piękno tego świata jest sukcesywnie niszczone. Od natury, po tradycje. Wszystkich chcemy włożyć w ten sam chiński ciuch i wtłoczyć w jedyną słuszną wiarę – wiarę w smartfony i nowoczesność. Ohyda. Fakt, chyba zawsze tak było, ale dwieście lat temu można jeszcze było żyć inaczej, dzisiaj już nie.

Ta przepaść na Morawach…intrygujące.

Niespodziegadki
Gość
Niespodziegadki

“Czytając powieść wielokrotnie
myślałam o tym, że to jeden z nielicznych kręgów kulturowych, w których
większą radością zdaje się być urodzenie córki, niż syna.” – i już mamy ochotę sięgnąć po tę książkę!

parapetliteracki
Gość

Prawda? 😀 W końcu jesteśmy gdzieś ważne 😀
A tak poważnie, bardzo ciekawa książka. Do tego wszystkiego co napisałam, jeszcze o docieraniu do własnej tożsamości. No, nietypowa lektura, przeczytajcie 🙂

Katarzyna Grzebyk
Gość

To jedna z tych książek, które chcę przeczytać;-)

parapetliteracki
Gość

Na pewno nie będziesz rozczarowana 🙂