1312
post-template-default,single,single-post,postid-1312,single-format-standard,stockholm-core-1.1,select-theme-ver-5.1.7,ajax_fade,page_not_loaded

Bloger czyta książki

źródło: unsplash.com

Prowadzenie bloga to nie jest po prostu pisanie o książkach w sieci, kiedy nam się akurat zachce. To jest zmiana totalna sposobu funkcjonowania. Pocieszam się myślą, że na pewno nie tylko ja tak mam. Prawda? Jedno jest pewne – nigdy czytanie książki już nie będzie tak proste jak kiedyś.

1. Cytaty na każdą okoliczność.

Kiedy czytam, to cały czas w kącie głowy mam myśl, żeby wyłapywać ciekawe cytaty, bo przecież nie wiadomo w jakim klimacie będę pisać o danej książce na blogu i jaki fragment będzie mi akurat potrzebny. Gromadzę więc rożne, takie z dialogami, z mądrościami życiowymi, z zagadkowymi metaforami. Często o przeczytanym tytule w końcu nie piszę w ogóle (bo nie mam ochoty, albo zwyczajnie nie wiem jak) ale cytaty mam zebrane. W razie co.


2. Karteczki w kolorach tęczy.

Z punktem pierwszym nierozerwalnie łączy się punkt drugi. Zakładki indeksujące to absolutna konieczność. Wpadam w swego rodzaju panikę kiedy ich zapomnę, w związku z tym nauczyłam się, że muszę mieć zestawy w różnych miejscach: za okładką czytnika ebooków, w czarnej torbie i w kalendarzu. Bo bez nich jak mam zaznaczać fragmenty?! Zaginać rogi – barbarzyństwo. Podkreślę ołówkiem, ok, ale jak potem odnajdę strony? Jedno jest pewne – bez klejonych karteczek ani rusz.

3.  Śniadanie tak, ale najpierw zdjęcie.

Jeśli robię rano ładne, kolorowe śniadanie, to więcej niż pewne jest , że omlet zdąży wystygnąć zanim zrobię mu zdjęcie z książką. Popołudniowa herbatka? Tak, ale najpierw musi zapozować z lekturą, najlepiej w towarzystwie ciasteczek.* W moim domu nikt już się nie dziwi kiedy pytam, kto będzie sobie robił kawę, bo potrzebuję do zdjęcia**. Cóż powiedzieć. Ładne ujęcia na Instagram same się nie zrobią.

4. Kwiaty kupię sobie sama!

Wszyscy wiedzą, że blogerki mają zawsze pod ręka świeże kwiaty, jak nie tulipany to goździki, które to kwiaty kładą przy książkach na białym blacie, zaraz obok świeżo zaparzonej kawy. W związku z tym, od kiedy piszę na Parapet dużo częściej kupuję sama sobie kwiaty. [edit: moj P. złożył zażalenie, że oskarżam go publicznie o niekupowanie mi kwiatów. Kupuje ?. Na zdjęciu dowód!). Nie dość, że w domu przyjemniej, to jeszcze wpisuję się w trendy ;). Dodatkowo, ulubionym roślinnym dodatkiem do fotografi są nasze kaktusy i sukulenty. Kto obserwuje mnie na Instagramie, ten wie ?.

5. Facebook zjada mi czas

Nieodłączną dla mnie sprawą związaną z pisaniem bloga jest… spędzanie masy czasy na blogach innych osób. Czytam kto jak pisze i o czym. Zbieram pomysły i inspiracje. Im dłużej też jestem w tej społeczności, tym więcej ciekawych blogów poznaję i coraz więcej mam do czytania. Staram się komentować chociaż raz na jakiś czas wpisy innych, bo wiem jaką radość mi sprawia, kiedy ktoś podzieli się swoimi wrażeniami pod moim tekstem. Należę do kilku grup, na których dzielimy się swoimi myślami o lekturach. Odkąd mam Parapet, na mojej facebookowej tablicy wyświetlają mi się wyłącznie posty związane z książkami i to oczywiście świetnie, bo w końcu mam coś ciekawego do oglądania (zamiast kto z moim znajomych był w jakiej knajpce, bo to mnie szczerze mówiąc mało obchodzi), ale czas znika mi jak kwaśne żelki z torebki!

 

Czytanie książek nigdy już nie będzie tak proste jak kiedyś z jednego kluczowego powodu: zupełnie inaczej się czyta, kiedy się to robi tylko dla siebie, a inaczej, kiedy potem ma się o lekturze komuś opowiedzieć. Czytam dużo uważniej, staram się jeszcze więcej zapamiętywać, staram się zrobić zdęcia recenzowanemu tytułowi, a najlepiej jeszcze podczas lektury wrzucić cytat na Facebooka. Żeby nie było wątpliwości, ja te wszystkie zabiegi bardzo lubię. Myślę jedynie, że dla osoby z boku, muszą one czasem przedstawiać się dość zabawnie ;).

A Wy? Jakie macie zwyczaje wynikające z pisania książkowych blogów? A Wy nieblogujący, macie podobnie?

*mój P. zawsze pyta, czy ciastka zrobiłam, żeby je zjeść, czy bo akurat chciałam mieć coś smacznego do zdjęcia. Też mi pytanie.

** Uwaga – zdradzam tajemnicę. Nie piję kawy, dlatego muszę pytać wszystkich dookoła, czy przypadkiem nie chcą się jej napić, bo przecież wiadomo, że nic tak nie przyciąga jak hasztag #coffee.

70
Dodaj komentarz

avatar
40 Comment threads
30 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
39 Comment authors
Dominika ŁawickaPokulturzonaZaczytana do samego ranaErato CzytaRykoszetka o życiu w mieście Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dominika Ławicka
Gość
Dominika Ławicka

Też piszę o książkach i z czystym sumieniem podpisuję się pod Twoimi spostrzeżeniami. Ciągłe rozmyślania o literaturze, nieprzespane noce, bo czytam, szukanie pomysłów na efektowne zaprezentowanie książki, itp. itd. Pozdrawiam! http://matkapolkaczytajaca.blox.pl/

Pokulturzona
Gość

Bardzo ciekawy tekst! 🙂 Mówiąc szczerze, ja też zauważyłam pewne różnice w moim czytaniu odkąd prowadzę bloga. Co prawda nie robię tego regularnie i teraz na przykład dopiero się reaktywuję, ale czytam uważniej i przede wszystkim – więcej. Zdjęć nie robię, bo nie mam do tego oka i smykałki, ale zazdroszczę wszystkim blogerom, którzy w ten sposób tworzą grafię do swoich postów. No, a kwiaty to podstawa! Choć nie używam ich do niczego więcej poza ciszeniem oczu, muszę przyznać, że nikt inny jak właśnie blogi książkowe i bookstagramy, najbardziej motywują mnie do tego, żeby samej je sobie zakupić. Tyle korzyści!… Czytaj więcej »

Zaczytana do samego rana
Gość

Od jakiegoś czasu mam patent na karteczki indeksujące. Mam etui na książkę z kieszonką. W niej zawsze mam zapas karteczek i nie muszę już kombinować, żeby zapamiętać numer strony.
Jak na razie jeszcze spokojnie spożywam posiłki i pozwalam na to innym ;-). Jakoś przy jedzeniu nie nachodzi mnie ochota na robienie zdjęć.
Ale wszystkie pozostałe bziki i nawyki związane z prowadzeniem bloga dotyczą również mnie :-).

Erato Czyta
Gość

Mam wrażenie, że opisałaś moje życie 😀 Słodkości, pączki, jajecznica, herbata, kawa- moje ulubione drugoplanowe modelki 😉 Przyznam, że nigdy nie przepadałam za ciętymi kwiatami w domu, aktualnie zawsze podczas zakupów w Biedronce zerkam czy są jakieś ładne kwiatuszki, a nawet kupiłam dla nich wazon 😀
Karteczki indeksujące, notatnik i długopis to moi nieodłączni towarzysze gdy tylko mam zamiar czytać. Oprócz zaznaczania cytatów mam nawyk pisania w notesie streszczenia książki oraz na bieżąco swoich przemyśleń 😛 Ułatwia mi to bardzo pisanie późniejszej opinii na jej temat.

trackback

[…] Bloger książkowy to taka szczególna, troszkę dziwna odmiana blogera ? Zobaczcie, jak wygląda pisanie o książkach „od kuchni”: KLIK. […]

Diana Chmiel
Gość

Ja zawsze podśmiewałam się z ludzi, którzy robią zdjęcia jedzeniu, ale sama skończyłam podobnie jak założyłam insta 😀 Podpisuję się pod wszystkim, choć karteczki zastępuje mi tablet, a cytaty i tak zawsze zapisywałam 😉

Luka Rhei |Przestrzenie tekstu
Gość

Tekst czytałam już dość dawno, ale teraz mam chwilę na dłuższą myśl 🙂 Gdyby traktować go z przymrużeniem oka (i pozwól, że ja sobie tak go potraktuję) jest bardzo trafny i bardzo zabawny. Gdyby na poważnie, to zaczyna niepokoić (a przynajmniej powinien). Może napiszę od swojej strony, bo to zawsze bezpieczniej;). 1. Nie zbieram cytatów na bloga. Zbieram cytaty dla siebie. Tych najlepszych nie wydrze mi nawet perspektywa urozmaicenia własnej recenzji. Nie oddaję dobrych cytatów 🙂 2. Rzadko używam karteczek indeksujących, wolę sobie robić notatki gdzieś na osobnych karteczkach, bo czasem zaznaczenie cytatu niewiele mi powie (bo może poza cytatem… Czytaj więcej »

Katarzyna Berska
Gość

Kawusia, kwiaty, biały obrus, koc – jasne, że dopełniają zdjęcie 🙂 Mi często pomaga córa i zawsze narzeka, że “to tak długo trwa”, ale ja lubię takie nasze minisesje. Z ilością karteczek staram się nie przesadzać, bo później sporo przepisywania czeka 😉 I zdecydowanie nie czekam z recenzją – czytam, rozmyślam i piszę 😀

trackback

[…] tym, jak pisanie bloga o książkach zmienia życie, czyli Aleksandra z Parapetu Literackiego opisuje z czym musimy się zmagać na co dzień. […]

KlaudiaNadolna|ZKsiążkąDoŁóżka
Gość
KlaudiaNadolna|ZKsiążkąDoŁóżka

Karteczki również mam, ale nigdy ich do czytania nie używam, bo…zwyczajnie o nich zapominam 🙂 No i dekoncentrują mnie, ha ha 🙂
Ale kwiatów nigdy nie kupuję do zdjęcia. Czasami używam je, kiedy akurat jakimś cudem pojawią się u mnie w domu, ewentualnie kiedy jestem u mamy, bo ona kocha kwiaty: sztuczne czy żywe, wszystkie! 🙂 A ja wtedy korzystam 🙂

Rykoszetka o życiu w mieście
Gość

Bez karteczek ani rusz! Niestety właśnie doszłam do wniosku, że moje mają zbyt neonowe kolory i muszę zainwestować w jakieś pastelowe, tak że no, dzięki! 😀

A kwiaty to wiadomo, że trzeba sobie kupować! Ostatnio rozwijam swoją sukulentową kolekcję i powiem Ci, że chyba #succulentlover i jego pochodne przyciągają na insta tak samo, jak kawa, koty czy polish girl! 😀

Rykoszetka o życiu w mieście
Gość

Właśnie przyszły do mnie pastelowe karteczki, są prześliczne 😀

Mama Zrozowatorebka
Gość

Ha ha ha mój mąż chyba właśnie z tego zdjęcia przed … śmieje się najbardziej 😛

parapetliteracki
Gość

Mój partner też. A niech się śmieją 😀

Martyna i Paulina|pojedztam.pl
Gość

Też sporo czasu poświęcamy na czytanie innych blogów, przeglądanie Facebooka 🙂 Specjalnie nie robimy jedzenia, czy picia, by zdjęcie wyszło ładne. Ten etap mamy już za sobą 🙂

| Z naciskiem na szczęście
Gość

Szczerze mówiąc też piszę bloga i pojawiają się na recenzję książek.
W pełni Cię rozumiem, jednak nigdy tak tego nie odbierałam.
Bardzo lubię czytać i sprawia mi to przyjemność. A jeżeli mogę jeszcze się z tym podzielić to czemu nie. Co do ważnych fragmentów to mam tak, że z reguły pamiętam gdzie się znajdują (Jestem ogromnym wzrokowcem ).
Jeżeli chodzi o zdjęcia to robienie ich sprawia mi ogromną radość. Uczę się fotografii. Każda nowe zdjęcie to mój dorobek i jestem z niego dumna.
Pozdrawiam

parapetliteracki
Gość

Ogromnie zazdroszczę umiejętności zapamiętywania miejsca ważnych fragmentów, przydatne 😉

Iza D
Gość
Iza D

Hahahaha podpisuję się pod wszystkim, tylko kawę akurat piję. Nawet moja 4,5 letnia córka czasem pyta czy najpierw robię zdjęcie 😉

Pięknem Oczarowana
Gość

Oj znam to uważniejsze czytanie 🙂 a że mój blog jest mieszany to każdy nowy kosmetyk czy książka ma swoje zdjęcie 🙂

Claudette
Gość

Tak się nad tym tematem zamyśliłam i doszłam do wniosku, że chociaż Twoich zachowań nie powielam to jednak mam inne, takie “swoje” blogerskie nawyki. Z uwagi na to, że bloga piszę już prawie 8 lat pewnie nie do końca jestem w stanie je zarejestrować, a na pewno weszły one głęboko w moją codzienność 🙂 I tak, gdy czytam książkę zastanawiam się czy i jak opiszę ją czytelnikom. W głowie tworzy mi się już taki mini tekst i jeżeli nie zapiszę go od razu zazwyczaj zapominam i w ogóle rezygnuję z recenzji na długie miesiące. Kiedyś wszystkie pomysły zapisywałam w notatniku,… Czytaj więcej »

Kasia
Gość
Kasia

O tak, gdybym nie robiła zdjęć, nie śledziła blogosfery i bookstagrama, nie pisała recenzji, nie zaznaczała cytatów, to przeczytałabym o 3 książki więcej w miesiącu (tak sobie wyliczyłam :)). Świetny wpis, chyba każdy bloger się pod tym podpisze 🙂

parapetliteracki
Gość

Co do tego i ja nie mam wątpliwości, na bank przeczytałabym miesięcznie więcej, gdybym tego wszystkiego nie robiła 🙂 Ale jak się chce dotrzeć do ludzi, to trochę trzeba się postarać, a poza tym, to zazwyczaj dobra zabawa 🙂

Paulina Kaleta readingmylove
Gość

Też do tej pory tak robiłam. I nie mogę się nadziwić własnej niedojrzałości. I straty czasu :/ na szczęście postanowiłam to zmienić. Aczkolwiek cieszę się, że Ciebie kręcą książki i podoba Ci się to co robisz 🙂 pozdrawiam 🙂

parapetliteracki
Gość

Oj…ale ja się przez to nie czuję niedojrzała ;). Lubię te blogowe zabiegi, lubię te instagramowe zdjęcia. Dla mnie blog to odskocznia od cholernie poważne życia i potrzebuję chyba w tej sferze trochę zabawy, być może czasem infantylnej 🙂

Paulina Kaleta readingmylove
Gość

Ale ja nie mówię o Tobie, tylko o sobie 😀 😉 hihihi po prostu siebie tak postrzegam 🙂 a że inni robią tak, a nie inaczej to wiesz… kazdy robi to, co lubi 😉

Katarzyna Grzebyk
Gość

U mnie też się zmieniło trochę:-) Bo robię zdjęcia książkom i staram się, jak mogę, aby wyszły ładnie. Wcześniej nigdy tego nie robiłam. W przypadku książek dla dzieci uważam, aby przed zrobieniem zdjęcia się nie pobrudziły, bo choć dzieci szanują książki, to zawsze jest ryzyko;-)

Anna Tabak
Gość

Świetny wpis! Bardzo prawdziwy… szczególnie punkt 1 i 4 😀 Ja mam jeszcze taki zwyczaj, że robię książce zdjęcie zanim ją przeczytam. Choć nigdy się to nie stało, mam jakieś dziwne obawy, że w trakcie czytania może zniszczyć się okładka, zabrudzić itp. i już nie wyjdzie tak dobrze na zdjęciu 😉

parapetliteracki
Gość

A tak, tak! Dokładnie, zdjęcia raczej przed czytaniem, mam tak samo, z tych samych pobudek 🙂

Qbuś pożera książki
Gość

Och, ależ ja tu strasznie nie pasuję… Dobra, dobra. Nie będę tu chwalił się brakiem Instagrama, bo lubię podziwiać piękne zdjęcia książkowe. Ale też nie wyobrażam sobie spędzania nad tym większych ilości czasu. Czasem numery stron z cytatami zapisuję sobie w smartfonowym notatniku. Kwiaty kupuję, ale żonie.

Najlepiej pasuje fragment o uważnym czytaniu i w ogóle zmianie podejścia do czytania.

parapetliteracki
Gość

Ja zapisuję sobie strony w google keep jak jestem zdesperowana i nie mam karteczek indeksujących :). Nie lubię potem tego odszukiwania.

Kwiaty żonie – chwali się 🙂

A uważne czytanie to, jak sądzę, jeden z większych plusów blogowania 🙂

Magda | Skrytka na kulturę
Gość

Cytaty, karteczki, Facebook – mam identycznie 😀 Tylko z jedzeniem mi nie wychodzi, bo nawet jak planuję zrobić zdjęcie, to kiedy widzę coś dobrego, natychmiast o zdjęciu zapominam 😉 Kawę na szczęście pijam hektolitrami w ilościach hurtowych, więc zawsze mam jakąś pod ręką do zdjęcia 🙂

Rozkminy Hadyny
Gość

Czuję się teraz jak bloger, który za mało się poświęca. Nie kupuję sobie kwiatków (no dobra, tylko raz jednego tulipana, do zdjęć promujących konkurs), ciągle zapominam robić zdjęć przed jedzeniem (dziś z powodu Twojego wpisu zrobiłam wyjątek, moje śniadanie już jest na instagramie!), cytaty rzadko zaznaczam (kolorowymi karteczkami… raz się zdarzyło). Częściej są to jakieś porwane paragony albo zdjęcia strony na komórce. Współczuję wysiłków dla zdjęć z kawą. Jakby co ja będę pić!

parapetliteracki
Gość

Ale to na prawdę lubię! 😀 Te wszystkie zabiegi, kompozycje, kwiatki – lubię to. Z blogowania, jakby się zastanowić, to najbardziej lubię odpisywać na komentarze i robić zdjęcia 😀 To jest po prostu przyjemne, a pisanie to czasami walenie głową w stół 🙂

agussiek
Gość

Przychodzi mi do głowy jeszcze jeden efekt uboczny prowadzenia bloga: kupowanie książek. Więcej i zdecydowanie częściej niż wcześniej. A jak już są, to fotka (u mnie też bardzo często okraszona roślinnością) i na bloga. Co robić, taka dola książkowej blogerki 🙂

Karteczek używam tylko przy niektórych książkach, ale często pracuję z ołówkiem (zawsze lubię mieć taki dobrze zaostrzony pod ręką :).

parapetliteracki
Gość

Ojej na bank kupuje się więcej książek, dużo więcej!
Ja ostatnio też wróciłam do ołówka, w sumie sama nie wiem czemu 🙂 Czytam teraz Sobolewskiej “Książkę o czytaniu” i mam tam masę do zaznaczania i podkreślania.

Agnieszka 📚 AlicjaMaKota
Gość

Ja zaznaczam cytaty, odkąd zaczęłam czytać na czytniku, bo jest to niesamowicie wygodne 😀 W papierowych robię najczęściej po prostu zdjęcie tekstu. Zdjęć książek ze śniadaniem nie robię, z kwiatami również nie, ale wszystko jeszcze przede mną 😉

Fatalne Skutki Lektur
Gość

Kolorowe karteczki 🙂 Kiedyś zaznaczałam ołówkiem i albo znalazłam, albo nie znalazłam (albo wymazywałam pośpiesznie, gdy przed pożyczeniem nagle wydawało mi się, że ach, osobiste te cytaty), a teraz, cóż za wygoda 🙂

parapetliteracki
Gość

Hmm…jak tak się zastanawiam to chyba też nie lubię, żeby ktoś z boku widział co sobie podkreśliłam w książce 🙂

Beata N.
Gość

Haha, mam bardzo podobnie;) A jakie rozczarowanie, kiedy podczas lektury nie udaje się wyłapać ciekawego cytatu, którym można się podzielić na blogu (albo się taki znajdzie, ale w pobliżu nie ma zakładek indeksujących) Zdjęcia z kawą i książką – oczywiście! Na pomysł kupowania sobie samej kwiatów nie wpadłam. Chyba musze zastosować;)
A często zdarza Ci się rezygnować z opisania jakiejś książki na blogu?

parapetliteracki
Gość

Dzień dobry 🙂 Oj zdarza mi się często, nie jestem w stanie pisać o każdej, raz że ze względu na czas (czytam często w “międzyczasie”, a pisanie wymaga skupienia i poświęcenia się tylko temu), a dwa, że nie o każdej książce mam coś do powiedzenia. I to nawet nie znaczy, że była zła, tylko że jakoś nic mi się w głowie nie pojawia, co mogłabym o niej powiedzieć. A czasem też czytam to, co wszyscy czytają/czytali. np. teraz kończę Shantaram, i nie będę o niej pisała, bo recenzji jest wystarczająco (a poza tym, nie pieję nad nią z zachwytu :))… Czytaj więcej »

AgataRóża
Gość

Jak ja nie mam karteczek przy sobie to wyciągam milion paragonów z kieszeni i zaznaczam stronę. Potem oczywiście jeszcze muszę pomyśleć, o którą część mi chodziło.

Cocteau & Co.
Gość

Bardzo fajny wpis i oczywiście też się w nim rozpoznaję, chociaż większość z tych rzeczy (uważne czytanie, zaznaczanie cytatów, kupowanie sobie samej kwiatów) robiłam jeszcze przed rozpoczęciem blogowania, ale niewątpliwie okołoblogowe działania na FB i Instagramie wymuszają niektóre nowe zachowania, np. myślenie o książkach poprzez zdjęcia. Ja dodatkowo czytam głównie na czytniku, więc konieczność innowacji jest ciut większa, bo inaczej każde zdjęcie będzie takie samo. 😀 Niemniej, ciągle nie potrafię się przełamać, żeby strzelać foty czytnikowi na ulicach Paryża, na tle kamienic, czy wieży Eiffela, bo o ile ludzie robiący głupie miny do selfie nikogo nie szokują o tyle dziewczyna… Czytaj więcej »

Fatalne Skutki Lektur
Gość

Ja u ciebie rzadko (translation: nigdy) nie komentuję, ale czytam i korzystam z okazji, żeby powiedzieć że zechcem bardzobardzo czytać o niszowych publikacjach. (Do tych bardziej znanych sama dotrę ;))

Cocteau & Co.
Gość

Dziękuję! To bardzo motywujące. Może niedługo pojawi się wpis tego rodzaju. 🙂

parapetliteracki
Gość

O dokładnie, jest dokładnie tak jak mówisz. Do tytułów, o których mówią wszyscy dotrzeć łatwo, gorzej z tymi niszowymi 🙂 I ja wychodzę z tego założenia.

parapetliteracki
Gość

Cześć Ewelino 🙂 myślę, że powinnaś mieć w nosie Paryżan i strzelać fotki gdzie popadnie, choć jest wtedy mała szansa, że przestanę Cię obserwować na Instagramie z zazdrości, że mieszkasz w tak pięknym miejscu 😀 Wiem o czym mówisz z tymi niszowymi książkami i tak, zdarzyło mi się to raz czy dwa. Częściej jednak rezygnuję z pisania tekstu w sytuacji zupełnie odwrotnej – w momencie kiedy o danym tytule pisało już wiele osób to ja już tego nie robię. Mam poczucie, że to bez sensu, komu się chce czytać 20 raz o Małym życiu, Shantaram itd. A gdzie znajdą niszę… Czytaj więcej »

Aneta Kicman | ZenBlog.pl
Gość

Haha, w wielu kwestiach mam dokładnie tak samo. 🙂 Cytaty, kolorowe karteczki… oczywiście czytanie bez zaznaczania jest bez sensu… też dlatego, że bardzo lubię opowiadać treść mojemu partnerowi i pokazywać najlepsze cytaty (raczej nie mamy problemu spoilerów, bo czytam głównie non fiction). Zastanawia mnie tylko… do czego mogą Ci być potrzebne kolorowe zakładki ukryte za okładką czytnika ebooków? Oświeć, proszę! 🙂 Inne punkty też są mi bliskie, poza pożyczaniem kawy/czegokolwiek do zdjęć. Jakoś mam wrażenie że takie podmianki to już nie byłabym ja. 🙂 Za to jedzenie też czeka na zdjęcie (niekoniecznie na insta, po prostu dla siebie) i kupuję… Czytaj więcej »

parapetliteracki
Gość

Aneto już oświecam! 😀 Karteczki indeksujące wiecznie mi się gubią, poniewierają się włożone w książki, albo gdzieś mi znikają. Zwykle mam w torbie i czytnik i książkę papierową, więc okładka od czytnika okazuje się dobrym miejscem na przechowywanie karteczek! Jak nie mogę znaleźć żadnych, to wiem, że jakieś są zwykle właśnie tam.

Aneta Kicman | ZenBlog.pl
Gość

Wszystko jasne! Fakt, czytnik zmienia się przeważnie rzadziej niż papierową książkę 🙂

Asia | Słowo na ławę
Gość

Rozbroiłaś mnie tekstem o pożyczaniu kawy do zdjęć na insta 😉 ! Ja z kolei na wycieczkę do Krakowa wzięłam ze sobą kilka książek, bo nie wiedziałam, która będzie bardziej fotogenicznie wychodzić na tle krakowskich uliczek.

parapetliteracki
Gość

Ha, ja tak miałam z zabieraniem książek na wakacje. Wiedziałam, że będę czytać wyłącznie na czytniku, ale wzięłam trzy papierowe, żeby im robić zdjęcia 😀
Ps. Dziś nikt nie chce sobie zrobić kawy… będzie herbata 😉

Asia | Słowo na ławę
Gość

Hah, ciężkie to nasze życie blogerskie 😉 Udanej niedzieli i smacznej herbaty!

PowerGeeks
Gość

Dla mnie pisanie bloga to kompletna nowość. Jednak zauważyłam, że zarówno czytanie książek jak i oglądanie filmów jest bardziej uważne i próbuje w głowie ułożyć opinię, którą chciałabym przekazać dalej. Do zaznaczania cytatów w książkach kupiłam nawet takie urocze znaczniki w kształcie sówek, ale kot mi je rozszarpał 🙁 A kwiaty wolę zdecydowanie w doniczkach niż cięte 😉 Pozdrawiam, Żaneta 🙂

parapetliteracki
Gość

To na pewno duży plus pisania na bloga, że czyta się dużo uważniej i już w trakcie lektury czy filmu stara się konstruować jakieś opinie. 🙂 A ja cięte! Tulipany! 🙂

Ps.Ja zamówiłam sobie na Aliexpress zakładki indeksujące ze zwierzakami, czekam na przesyłkę 😀

Marta | martamrowiec.pl
Gość

Kwiaty kupię sobie sama <3 w punkt!

Niekoniecznie papierowa
Gość

Uważne czytanie to ogromny plus. Dzięki temu mogę i czytam więcej niż przed założeniem bloga. Nie mam wrażenia, że lektura ucieka mi przez palce i nic z niej nie zostanie. Dotyczy to też książek, o których od początku wiem, że na bloga w żadnej formie nie trafią.
Presja to chyba największy minus. Zdarzyła mi się też ze strony nieblogujących znajomych: “Przeczytaj w końcu to “Małe życie” bo bardzo mi się podobało i nie mam z kim o tym porozmawiać”. 😉

parapetliteracki
Gość

Ja z kolei chyba czytam mniej odkąd mam Parapet, przez to że uważniej (bo wolniej), ale za to więcej zapamiętuje i ostatecznie uważam to za wartość dodaną.
Presja, okropna rzecz, dajmy jej pstryczka w nos :).
Uściski,
A.

Czy Lolanta
Gość

Przez chwilę myślałam, że podejrzałaś moje życie i piszesz właśnie o nim 😉 Z małą róznicą: kocham cięte kwiaty, a doniczkowych zwykle nie udaje mi się wyhodowac, więc zawsze SAMA kupowałam sobie kwiaty (mąż kupi mi raz w roku, albo jak wyproszę). I kocham kawę, więc nie muszę nikogo prosić o “podkład” 🙂

parapetliteracki
Gość

To piąteczka, jestem zabójcą kwiatów doniczkowych, naszymi kaktusami i sukulentami zajmuje się mój facet, ja się nie dotykam 😀

naia
Gość

Hm, że życie czytelnicze po założeniu bloga się zmienia, to na pewno, chociaż ja bym wymieniła rzeczy trochę inne :). Z karteczkami indeksującymi nie czytałam nigdy (chociaż, przyznaję, coraz częściej zastanawiam się, czy nie zacząć, bo chyba faktyczne są przydatne), jakąś fotkę z kawą czasem strzelę, ale to raczej na Facebooka niż na bloga, no i nigdy nie robię specjalnie kawy do zdjęcia, raczej odwrotnie :). Cytaty wypisywałam od zawsze, ale, to fakt, myślę teraz trochę bardziej o tym, czy będą się nadawały jako ozdobnik recenzji czy na wpis facebookowy. Są minusy, to znaczy ta presja czytania jak najwięcej, jak… Czytaj więcej »

parapetliteracki
Gość

Ja chyba już mam tylko małe zrywy presji 🙂 Na codzień już jej nie czuję, mam w nosie, że inni czytają szybciej – trudno się mówi :). Stosik książek jest i cóż, tytuły muszą cierpliwie na mnie zaczekać :).

Ps. Miałam kiedyś koleżankę, która wprost mówiła, kiedy ja już założyłam Parapet, że chce założyć bloga, ponieważ chce dostawać książki od wydawców. Można? Można :D.

Ja ściskam już sobotnio – niedzielnie :))

naia
Gość

Zazdroszczę zatem :). Mnie chyba zawsze będzie drażnić to, że nie mam supermocy pod tytułem „dziesięć książek na miesiąc, pięć nowości, pięć klasyków, i w dodatku wszystkie przeczytane wnikliwie, rozebrane na części pierwsze i przeanalizowane na blogu tak, że aż dech zapiera” :D. I co z tą koleżanką, założyła w końcu tego bloga? 😉

parapetliteracki
Gość

Hłe hłe… założyła i ma go nadal… 😀

Supermoce, eh tak. Wiesz co, dziś kiedy zobaczyłam na Facebooku co najmniej 5 blogowych tekstów pt. co będę czytać w marcu/premiery marca to dopadło mnie właśnie coś w tym stylu, jak napisałaś ;). Bo ja umysłowo jeszcze w luty, Idiota rozgrzebany, pracy w pracy masa, zaraz zjazd w Krk – muszę się uczyć, ojej… 🙂 Ale za to zaraz 7 marca i nasz Hrabalowy event 🙂

myslobook.pl
Gość
myslobook.pl

Ja mam za sobą dwie zabawne historie, dotyczące robienia zdjęć na bloga, nie tylko książkowych 🙂 Raz wymyśliłam sobie zdjęcie z kubkiem pełnym czarnej, gorącej kawy, więc musiałam zaparzyć “fusiastą”, a takiej w ogóle nie pijam. Mój Ł. po powrocie do domu po pierwsze zachwycił się, że pięknie pachnie, a po drugie podejrzliwie zapytam, kto u nas był 😀 A druga anegdotka jest taka, że chciałam zrobić zdjęcie z pięknym, ręcznie robionym kubkiem z cepeli. I tak się zachwyciłam, ze zrobiłam świetne zdjęcia książki i… pustego kubka 😀

parapetliteracki
Gość

😀 Ach te kubki!! Mi coraz trudniej namówić kogoś na “zrób sobie kawę, no zrób”, bo niby oddaję przestygniętą. No bez przesady!

myslobook.pl
Gość
myslobook.pl

😀 jest też inny sposób – ja z fusów po czarnej kawie robię peeling do ciała 🙂

Monika Stocka
Gość
Monika Stocka

no cos w tym jest:-) ja tez czytam z zakładkami ale to nie tylko jak recenzuje, od zawsze lubię zaznaczać ciekawe fragmenty. Natomiast rzecz, która mi przeszkadzała najbardziej, to fakt, że podczas czytania już wyrabiałam sobie opinie i już się ustosunkowywałam, to z czasem przeszło ale myśl z tyłu głowy, że musisz potem o tym napisać, nie dawała mi spokoju przez całą lekturę. Natomiast ja byłam leniwa i żadnych zdjęć kwiatów ani tym podobnych ale też myślę, że Ty masz inny cel niż ja miałam i temu musisz się mocniej starać:-)))) Z perspektywy czasu (chyba 5 lat) powiem Ci ze… Czytaj więcej »

parapetliteracki
Gość

Ja faktycznie zaczęłam zaznaczać zakładkami kiedy miałam pisać o pierwszej książce, ale teraz robię tak często również przy nierecenzowanych tytułach. Masz rację, ja często też zanim jeszcze skończę czytać już staram sobie wyrobić jakąś opinię i zastanawiać się, co i jak o danej książce napiszę i mówiąc wprost, czy mi się podoba :). Kiedy się na tym złapię po raz enty doprowadzam się do porządku i mówię sobie, że opinię to mogę sobie stworzyć jak skończę, a nie w trakcie. Wszystko chciałoby się szybciej 😉 Już nie czytam na wyścigi i te rzeczy, o których dzisiaj napisałam sprawiają mi przyjemność,… Czytaj więcej »

Gabriela
Gość

Doskonale znam to, o czym piszesz. Szczególnie te cytaty podczas czytania książki. Od długiego czasu, za każdym razem, gdy siadam z książką i chcę poczytać, w głowie tłucze mi się myśl o wyłapywaniu fajnych cytatów. 🙂 Już nie mówię o tym, że zapisywanie moich myśli i spostrzeżeń o książce musi się odbywać w czasie rzeczywistym, bo inaczej o wszystkim zapominam. 😀

parapetliteracki
Gość

To czasem jest uciążliwe prawda? Też muszę zapisywać, bo jak tego nie zrobię, to odszukiwanie potem fragmentu gdzie coś mnie zaciekawiło, albo który coś wyjaśniał, złości mnie – bo tracę czas. Zauważyłam, że nauczyłam się inaczej czytać książki, które z pewnością będę recenzowała, a inaczej takie które czytam tylko dla siebie (jak aktualnie “Idiotę” Dostojewskiego).