3 wydawnictwa niszowe, które warto poznać.

Rynek wydawniczy jest bezlitosny. W ofercie masowej proponuje czytelnikowi papkę takich samych książek, w księgarniach sieciowych klient napotyka na pewien konkretny zestaw „top 10” tytułów, które się łatwo sprzedają. Często nie zdajemy sobie sprawy, że poza tego typu ofertą jest ogromny świat literatury niepromowanej, cała gama wydawnictw o których nigdy nie słyszeliśmy. W małych i bardzo małych oficynach co roku ukazują się dziesiątki tysięcy książek, o których nikt nie wie i do których trudno dotrzeć. Ich właściciele mówią o pasji, poczuciu misji, pragnienie wydawania takich tytułów, które sami chcieliby czytać. W związku z niepowrównywalnie mniejszymi możliwościami finansowymi niż duże domy wydawnicze, zdani są na sprzedaż książek w internecie i w niezależnych księgarniach. Niestety prawda jest taka, że zarówno te niezależne księgarnie, jak i małe wydawnictwa z misją, balansują na cienkiej granicy bycia i niebycia

Z zasady ciekawi mnie to, co niepopularne. Dlatego pewniejszą ręką sięgnę po literaturę słowacką, niż amerykańską, prędzej obejrzę film izraelski, niż angielski, a w księgarni moją uwagę przykuje nieznane mi do tej pory logo wydawnictwa, niż tytuł, o którym pisze pół blogosfery. Dziś zatem chciałabym polecić waszej uwadze trzy ciekawe wydawnictwa, których książki rzadko bądz wcale nie pojawiają się na półkach sieciowych księgarń, a proponują literaturą godną zauważenia

Wydawnictwo w Podwórku

W podlogowórku, czyli w skali mikro. Oficyna wydawnicza, która powstała na początku 2013 roku. Samodzielnie podejmują wszystkie działania związane z tworzeniem książki. W ofercie mają póki co dosłownie kilka książek, lecz w tym dwie perełki : Julio Cortazara  „Wykłady o literaturze” i Charlesa Bukowskiego „Śmieję się z bogami”. Sami o sobie mówią, że interesują ich nowe ujęcia interpretacyjne we współczesnej humanistyce. Trzymam kciuki za kolejne publikacje w Wydawnictwie w Podwórku, bo wyczuwam potencjał. 

*Mam nadzieję, że wydawnictwo utrzyma w podobnej stylistyce kolejne tytuły, ponieważ ich minimalizm głaszcze oko 🙂

 

 

 

 

 

Wydawnictwo Afera

logoTo wrocławskie wydawnictwo proponuje nam prozę czeską spoza utartego kanonu. Założyła je młoda tłumaczka – Julia Różewicz, która wcześniej bezskutecznie próbowała przekonać duże domy wydawnicze do inwestowania w proponowane przez nią tytuły. Na hasło literatura czeska automatycznie pojawia nam się w głowach Hrabal, Kundera, Hasek. Celem Wydawnicwa Afera jest pokazanie polskiemu czytelnikowi wielowymiarowości czeskiej prozy, nie tylko rubasznego humoru i gawędziarstwa znanego nam z dzieł wyżej wymienionych autorów. W ofercie znajdziemy zatem czeski kryminał, jak choćby „Mężczyzna na dnie” Ivy Prochazkowej, niesamowitą powieść na motywach historycznych o czarownicach z Białych Karpat, czy też surowy i prosty styl Jana Balabana, który spotyka nas raczej z rozczarowaniem życiem, niż humorystycznymi anegdotami. Oficyna powoli wprowadza do swojej oferty także naszych rodzimych debiutantów. Serię Nowe Polskie rozpoczęła zbiorem opowiadań Rafała Niemczyka. Czekam na więcej, a wam serdecznie polecam weekend z czeską książką w nieco innym wydaniu.

*Dla zaintersowanych – jest też ciekawa oferta bajek czeskich 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wydawnictwo Biuro Literackie

Wydawnictwo Biuro Literackie ma największą ofertę i odniosło największy sukces z dzisiaj omawianych. Zaskakujące, jeśli się weźmie pod uwagę, że zasadniczym polem zaintersowań Biura jest poezja współczesna (a jak wiadomo nikt nie czyta już poetów). Sukces jest niezaprzeczalny, ponieważ z 300 wydanych tytułów, aż 80 otrzymało różnego rodzaju nagody: Gdynia, Silesius, a ostatnia Nike (lecz nie jedyna na koncie wydawnictwa)  powędrowała do Bronki Nowickiej za jej prozę poetycką „Nakarmić kamień”.
Założyciel Biura, Artur Burszta, założył wydawnictwo w 1996 roku i zaprosił do współpracy najbardziej obiecujących wówczas młodych poetów, między innymi Jacka Podsiadłę, Marcina Świetlickiego, Adama Wiedemanna. Myślę, że tym, co znacznie przyczyniło się do rozwoju oficyny, była zmiana sposobu myślenia o prezentacji poezji i poety – poważne spotkania autorskie zastąpiono spontanicznymi wystąpieniami, takimi jak na przykład czytanie wierszy w zakładzie fryzjerskim.
Aktualnie w wydawnictwie ukazuje się także proza i poetyckie książki dla dzieci. To, co szczególnie przykłuwa moją uwagę, to proza bałkańska, do której mam ogromną słabość. Jest więc i Milijenko Jergovic, którego możecie znać z „Wilimowskiego”, jest absurdalny Lajos Grendel, ale jest i James Joyce ze swoimi zapiskami.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A jakie jest wasze zdanie? Czytacie książki niszowych wydawnictw? Szukacie nowych obszarów w literaturze czy raczej wolicie trzymać się bezpiecznej bazy? Polecacie szczególnie jakieś wydawnctwa? Mówcie 🙂

 

Kolejne trzy polecane przeze mnie wydawnictwa w części drugiej, w czwartek za tydzień, o tej samej porze 🙂 

A.