Wakacyjny TBR, czyli co zabieram do walizki

IMG_20150822_111542

 

Jakoś zawsze jest tak, że wyjazd na wakacje budzi we mnie cały arsenał sprzecznych emocji. Radość z perspektywy spędzenia trochę czasu z bliskimi w innych niż zwykle okolicznościach, ekscytacja tygodniem w systemie: no stress-no make up – wet hair – baggy dress :), ale też nieznośna melancholia. Trudno powiedzieć gdzie jest jej źródło, chyba mam jakiś problem z opuszczaniem miejsca, które uważam za swoje, nawet jeśli będzie się to wiązało z czymś przyjemnym. Przygotowania do podróży nieznośnie kojarzą mi się z jakimś rozliczeniem, podsumowaniem. Kiedy byłam mała to zawsze zastanawiałam się, kto żyje moim codziennym życiem kiedy ja wyjeżdżam na wakacje… no właśnie, kto?

 

Ale do rzeczy 😉

Jeśli (a tak jest tym razem) celem podróży jest ciepły kraj, to nie mam najmniejszego problemu ze spakowaniem ubrań, nie mam złudzeń, że będę chodziła w 10 sukienkach, bo nie będę 🙂 Za to wybór lektur na wakacje? O matko i córko! To prawdziwa makabra, wybór w potach i mękach zrodzony!

W tym roku mogę się schytrzyć, ponieważ kilka miesięcy temu kupiłam czytnik ebooków, więc mam milion książek w jednym pudełeczku 😀 <radość>. Ale. Przecież nie pojadę bez książki papierowej… bo jak to tak. Zatem przygotowałam sobie taki zestawik w tym roku, jak widać na zdjęciu i powiem Wam, że pierwszy raz jestem z niego tak zadowolona.

1. Pchli Pałac Elif Safak – pierwszy raz (na prawdę nie wiem czemu dopiero teraz na to wpadłam) biorę ze sobą powieść, która napisana jest przez pisarkę z kraju, do którego się udaję i akcja też jest tam umiejscowiona. Mam od dawna na półce tytuł Leyla, Feriduna Zaimoglu, ale o ile na co dzień pławię się w smutnych książkach, to na wakacje potrzebuję czegoś po prostu przyjemnego (żeby do tej wakacyjnej melancholii nie dokładać jeszcze smutku płynącego z lektury). Mam nadzieję, że Pchli pałac właśnie taki będzie: ciepły, zabawny, otuli mnie słodką mgiełką.

2. Myszy i ludzie John Steinbeck – cienka książeczka od mamy, która czeka na mnie już chyba ponad rok. Wstyd mi jak nie wiem, i dlatego biorę ją na jeden z siedmiu wieczorów w tureckim hotelu.

3. Szczygieł Donna Tartt – no i jeśli skończę Pchli pałac, to mam w zanadrzu drugą konkretną powieść, którą ze względu na pokaźne rozmiary postanowiłam kupić w wersji elektronicznej. Nie spodziewam się po tej powieści fajerwerków, ale sądzę, że będzie odpowiednia na leżak, tak aby umilić czas, ale nie angażować w 100% serca i umysłu 🙂

4. Byłabym zapomniała!! Biorę ze sobą także trzy zaległe numery Dużego Formatuczyli mojej ulubionej pozycji z prasy. Zawsze w czwartek kupuję Wyborczą ale nie zawsze zdążę przeczytać DF przed kolejnym czwartkiem, zatem w gazetniku mam co najmniej kilkanaście numerów nieprzeczytanych! Znowu wstyd! 😉

Taki to mój plan wyjazdowy jest, a wy? co na ostatni tydzień sierpnia?

A.

*obrazek tytułowy z walizką, pochodzi z pinterest.com