Uszyj sobie książkę, czyli fotorelacja z warsztatów introligatorskich.

A dziś nietypowo – nie o literaturze jako takiej, ale wokół książek jako przedmiotów codziennego użytku.

Jak często trzymając w ręce powieść czy reportaż zastanawiamy się jak ten piękny przedmiot został wykonany? Czy kartki są klejone czy szyte, jak wykonano okładkę? Talentów plastycznych posiadam jak na lekarstwo, ale za to zapał i chęci do nauki wielkie, zatem jakiś czas temu wybrałam się na warsztaty introligatorskie organizowane na warszawskim Powiślu przez Oficynę Peryferia.

 

Zaczęliśmy od krótkiej części wykładowej, podczas której dowiedzieliśmy się z czego składa się książka, jakie istnieją rodzaje papieru, czym jest składka i jak je szyć, bo oczywiście zajęliśmy się książkami szytymi, nie klejonymi, które wykonuje się raczej za pomocą maszyn. Mieliśmy podczas 10-godzinnego warsztatu stworzyć trzy własne szkicowniki. Zatem – do dzieła!

Papier najpierw należy mozolnie i dokładnie pociąć na odpowiedniej wielkości arkusze za pomocą nożyka introligatorskiego.

Kiedy już to zrobimy, możemy zabrać się za szycie składek. Składki są tym, co tworzy cały środek książki. Każda składka składała się z czterech arkuszy papieru. 🙂

Składki należy później zszyć ze sobą. 

Przy wspólnym stole praca wre!

Składki zostały przeszyte, zatem środek książki – tzw. wkładka, gotowa. Dla wzmocnienia została posmarowana klejem w miejscu szycia i spięta klamrami. Do zrobienia zostały nam jeszcze dwie inne wkładki, już w dowolnym formacie i z dowolnego papieru. 

Kiedy wszystkie trzy wkładki były gotowe, godzinna przerwa i… pora na obiad? 🙂

…a także szperanie po zakamarkach pracowni 😉

Po przerwie znowu część wykładowa, już dokładniej o okładkach – miękkich i twardych.

2

Każdy z nas mógł wybrać sobie materiał, którym chciał obkleić tekturę do twardej okładki.

_MG_1365Kiedy materiał został wybrany, należało z dokładnością co do milimetra wymierzyć i odrysować na nim wymiary książki i pociąć tekturę na odpowiednie wielkości. 

Po sklejeniu okładki z wkładką, nasze prace należało przyłożyć czymś ciężkim i zabrać się za dwa pozostałe szkicowniki z mniej wymagającymi okładkami, czyli z tektury i materiałowego grzbietu.

Już prawie koniec, okładki poklejone, czas na ostateczne cięcie na gilotynie, która zniweluje wszystkie krzywizny i nierówności. <offtop> Cudowna rzecz, żeby tak można było w życiu obciąć to co wystaje i przeszkadza, a zostawić tylko gładką, równą krawędź. Bajka. </offtop>

18

No i ostatecznie mamy efekt. Przed i po.

I to już był koniec tego fantastycznego dnia. 10 godzin pracy – wydawało się, że to tak dużo, a minęło migiem. Myśleliśmy również, że to zbyt dużo czasu jak na wykonanie trzech książeczek/szkicowników. Każdy poszczególny element był bardzo pracochłonny, wymagał skupienia i dokładnego odmierzania, precyzji. Zatem nieźle wymęczeni, ale i zadowoleni wyszliśmy z warsztatów ze swoimi dziełami, zastanawiając się, do jakich szczególnych notatek je przeznaczymy, bo szkoda byłoby na „byleco” 🙂

Serdecznie polecam wam warsztaty organizowane przez Oficynę, świetna atmosfera, profesjonalnie przekazywana wiedza, wszystkie potrzebne materiały na miejscu. I luz przede wszystkim, każdy pracuje dla siebie i w swoim tempie.

A.