Soboty Lubię Bardziej #2

Wiem, że już dawno po porannej kawie. Ba, dawno po śniadaniu i obiedzie. To nic. Przed nami sobotni wieczór, który wciąż lubię zdecydowanie bardziej niż niedzielny. Jeśli dziś zatem macie spokojny wieczór i chcecie poczytać przez chwilę coś innego niż książka, zapraszam do lektury kilku ciekawych artykułów.
Jutro rano też nie stracą na ważności. 😉


1. Ta książka znalazła się na pierwszym miejscu w rankingu najlepszych tytułów 2017 wg magazynu „Książki”. Tutaj przeczytacie jej bardzie ciekawą krytyczną recenzję.

2. Można mieć różne uwagi i emocje związane z osobą tego pana, jednego mu jednak odmówić nie można – jest politykiem, który opowiada o książkach i muzyce, a to, szczególnie z polskiej perspektywy, jest dość egzotyczny zjawiskiem.

3. Jeden z moich ulubionych teatrów w Warszawie, który od jakiegoś czasu, co kilka miesięcy walczy o pozostanie tam, gdzie jest. I jego dyrektor, który jest jednocześnie wybitnym aktorem. Teatr niezależny to taki, na którym nikomu nie zależy – mówi. Przeczytajcie proszę tę rozmowę i chodźcie na spektakle. Warto, warto zdecydowanie. Autentyczność i emocje na najwyższym szczeblu.

4. A jeśli już przy trendach 2017 jesteśmy, to pisząc recenzję książki Mężczyźni objaśniają mi świat Rebecki Solnit zastanawiałam się, czy przypadkiem nie mamy w Polsce (a może i na świecie) ze swego rodzaju nowym boomem feminizmu, bardziej świadomego i zataczającego coraz szersze kręgi w społeczeństwach (a może to tylko taka moja iluzja). Kiedy już nie musimy aż tak bardzo się tłuc o wyjście z garów do pracy, o prawa wyborcze i o rzeczy ewidentnie podstawowe, możemy zająć się bardziej subtelnymi kwestiami jak mansplaining czy też podkreślaniem naszej wartości, uczeniem małych dziewczynek o kobiecej sile.
W każdym razie pewne dwie blogerki-buntowniczki spisały w jednym miejscu ciekawsze tytuły 2017, które można by podpisać jakże znamiennym hasłem #girlspower.

5. Dosyć już czytania – coś do obejrzenia. Jeśli nie macie jeszcze dość podsumowań, to tutaj zestaw, myślę, że faktycznie dobrych książek, choć nie wszystkie ja bym przeczytała (na przykład obchodzę szerokim kołem biografie).

6. Od dawna chcecie zacząć czytać po angielsku ale jakoś nie możecie się za to zabrać? Bo ja tak, a teraz mam dodatkową motywację. Dwie fajne dziewczyny zorganizowały wydarzenie przez duże W, bo i nagrody i miesięczne wyzwania i dyskusje. 12 książek po angielsku w 2018 roku. Ja zaczynam od… Harrego Pottera (bo łatwy i przyjemny), ale już potem czekają na mnie Frankenstein Mary Shelley i Z zimną krwią Trumana Capote. Chodźcie, czytajmy razem!

7. A teraz możecie posłuchać. Muzyki oczywiście. A jeśli tak jak ja też macie sentymentalne uczucia związane z tą piosenką/tą płytą/tym zespołem to spędźcie z nimi wieczór, tak jako i ja uczynię.

A wy mi coś polecicie? Może coś do poczytania, a może jakąś głupotkę z czeluści Internetu?? Czekam :D!

A.


  • Na pewno będę czytać po angielsku, chociaż w samym wydarzeniu nie wezmę udziału…będę to robić w swoim tempie. Ale cieszę się, że powstają takie inicjatywy;)
    Chyba nic nie polecę… mało mnie ostatnio w internetach, a jeśli już, to albo przeglądam jakieś absolutne głupoty (w celu zrelaksowania się) albo wszystko o tematyce weselno-ślubnej;)

    • Ja również w swoim tempie, zapewne jak zawsze wolniejszym od wszystkich innych osób :).
      Nie sądzę, że przeczytam aż 12 pozycji, ale jeśli będzie ich nawet 5 to będę zadowolona – od lat nie przeczytałam po angielsku nic dłuższego niż artykuł.

      Oho, czyli wesele na horyzoncie 🙂 Gratuluję!

      • Dziękuję!;) Nie mogę się już doczekać;)

  • Dzięki piękne za tę sobotę z wyszczególnieniem wpisu około-tłumaczeniowego. Przeczytałem byłem z dużym zainteresowaniem. Smutne to i zapewne dużo częściej się zdarza, ale rzadko zauważane/nagłaśniane jest.

    Od siebie zaś zostawię… https://www.youtube.com/watch?v=IVNCmQFjCZQ

    • Ależ bardzo proszę, cieszę się, że tekst Cię zaciekawił, bo i mnie :).
      To prawda, mało jest takich wnikliwych recenzji, niestety.

      Oj od ostatniego weekendu katuję wszystkie płyty po kolei The Cranberries 😀