2018

podsumowanie 2018 na parapecie

Przed wami podsumowanie 2018 roku na Parapecie. Zebrałam wszystkie kluczowe aspekty mojego książkowo-blogerskiego życia i przyjrzałam się w im w poszczególnych kategoriach. Z niektórych elementów jestem zadowolona, z innych zupełnie nie. Wspominam także słówko o dalszych planach. Zapraszam na podsumowanie 2018 roku!

Przejrzeć się w lustrze pod koniec dnia

Posumowanie roku, jak i każde inne, nie jest dla mnie zadaniem łatwym. Zwyczajnie nie lubię tego robić. Podobnie jest z moim funkcjonowaniem w ciągu dnia – bardzo lubię poranki, bo jeszcze wszystko zależy ode mnie, tak wiele mogę sobie obiecać, natomiast nie lubię wieczorów. Najczęściej połowa z zaplanowanych zadań jest niezrealizowana, coś poszło lepiej, coś gorzej, ale nic już nie mogę zmienić. A ja chyba średnio radzę sobie z uczuciem, że nic już nie mogę zmienić, że jest jak jest.

Podsumowanie blogowo-książkowe roku 2017 przeczytasz TUTAJ

Nie mniej jednak, pisząc ten wstęp już po zakończeniu całości stwierdzam, że dobrze mieć to za sobą. Teraz jest nowy początek, poranek 2019 roku i mogę wszystko. Wciąż tak wiele zależy ode mnie.

Książki 2018

zaskoczenie roku to bez dwóch zdań Jedna księżycowa noc Caradoga Pricharda (wyd. Officyna, tłum. Marta Listewnik). Nie spodziewałam się, że można za pomocą tak trudnego języka, stworzyć równie zagarniającą, pochłaniającą do reszty opowieść. Czytelnik nawet się nie zdąży zorientować, a już tam jest – w małym, zapomnianym przez Boga walijskim miasteczku. Trudna i poruszająca autobiograficzna proza, której celem było katharsis pisarza, przepracowanie choroby psychicznej matki i wszystkich otaczających go śmierci z okresu dzieciństwa. Mimo tak ciężkiego kalibru, pisarzowi udała się rzecz niezwykła, mianowicie zostawić nas, czytelników, z poczuciem spokoju i akceptacji. Polecam gorąco.

audiobook roku to Król Szczepana Twardocha (wyd. Wydawnictwo Literackie). Świetnie przeczytana i zinterpretowana przez Macieja Sthura powieść o gangsterskiej Warszawie lat 30 XX wieku. Nawet jeśli Twardoch nie trzymał się faktów historycznych (a nie trzymał się) to szczerze mówiąc, kompletnie mnie to tutaj nie obchodzi. Dostałam dobrą powieść rozrywkową, napisaną barwnym językiem, która wciągnęła mnie w swój brutalny świat.

wzruszenie roku to 30 minutowe spotkanie z książką dla… dzieci? Nastolatków? Niedopasowanych dorosłych? Chyba najbardziej to ostatnie. O tym można rozmawiać tylko z królikami Anny Höglund (wyd. Zakamarki, tłum. Katarzyna Skalska) to były stróżki łez płynące po moich policzkach od chyba pierwszej strony. To książka o wyobcowaniu, o poczuciu bycia niewystarczającym, zbyt wrażliwym, zbyt czułym, nie dość… jakimś. Myślę, że dla jednych to będzie po prostu mądra (i wzbogacona w piękne ilustracje) pozycja, którą można podarować dorastającemu nastolatkowi, a dla drugich… no właśnie. Dla tych drugich to będzie lustro, w którym nagle zobaczą siebie. I będzie to jednocześnie piękne i cholernie straszne przeżycie.

podsumowanie 2018 wzruszenie roku

rozczarowanie roku to po namyśle cykl czterech powieści Eleny Ferrante (wyd. Sonia Draga, tłum. Alina Pawłowska-Zampino). Obiecywano mi pogłębiony obraz Neapolu, studium społeczne, nie-wiadomo-co. Dostałam natomiast… telenowelę argentyńską w wydaniu włoskim. Fabuła rodem z serialowego tasiemca, podobnie jak portrety bohaterów. Kilkukrotnie zamykałam oczy z poczuciem żenady i niedowierzania, że to poważnie funkcjonuje w obiegu jako wielka literatura. Powiesci Ferrante można spokojnie położyć na jakże przyjemnej, ale jednak omijanej przeze mnie z daleka, półce z romansami i tzw. powieściami obyczajowymi.

odkrycie roku to zdecydowanie Panna młoda Alessandro Baricco (wyd. Sonia Draga, tłum. Lucyna Rodziewicz-Doktór). Niesamowicie świeża proza, dająca mi dużo oddechu, przestrzeni. Ciekawie prowadzona narracja, autor wychodzący do czytelnika prosto z powieści, dużo dowcipu i ironii. Świetnie się czytało i już się cieszę na kolejne książki tego włoskiego pisarza.

najlepszą krótką historią zostaje Żar Sandora Maraiego (wyd. Czytelnik, tłum. Feliks Netz). Krótka, ale jakże gęsta opowieść o przyjaźni, o poszukiwaniu prawdy, o zdradzie. O masie innych rzeczy również! Marai ma niesamowitą zdolność kondensowania myśli i strzelania nimi w czytelnika. Zmusza do myślenia, jego książki to wyzwanie, praca wewnętrzna do wykonania.

podsumowanie 2018 odkrycie roku

powieść roku to Jutro, w czas bitwy, o mnie myśl Javiera Mariasa (wyd. Sonia Draga). Czytanie tej powieści było tak ogromną przyjemnością, ze chciałoby się, aby się nigdy nie kończyła. Marias umie wspaniale operować językiem, udowadniając, że nie ma on w zasadzie granic. Pokazuje znaczenie tych samych słów w różnych kontekstach, bawi się narracją. Uczy czytelnika używania wyobraźni podczas lektury, ponieważ pisze obrazami. Fabuła również zaskakująca i dobrze skonstruowana, ale najważniejszym aspektem Jutro, w czas bitwy… był dla mnie właśnie język. Brawa dla tłumacza Carlosa Marrodán Casasa.

wydmuszką roku zostają ex aequo Nasz chłopak Daniela Magariela (wyd. Pauza, tłum. Dobromiła Jankowska) i Patrick Melrose Edwarda St Aubyna (wyd. WAB, tłum. Łukasz Witczak). Magariel napisał niespełna 200 stronicową książeczkę, w której chciał zawrzeć wiele różnych motywów na raz, ale żadnego z nich nie pogłębił (przemoc rodzicielska, relacja ojciec syn, relacja braterska, uzależnienie od narkotyków i współuzależnienie rodziny), a i literacko Nasz chłopak nie nadrabia. Wielkie halo wokół książki, a niestety… wydmuszka.
Podobnie rzecz się miała z nieszczęsnym Melrosem. Nieszczęsnym, bo za krytykę tego tytułu dostałam niemal po głowie (na szczęście wirtualnie). Powieść traktująca o przemocy i traumie w tak dosłowny sposób, jakby czytelnik był imbecylem. Do tego nużący bohater, niekończące się opisy ćpania, płaskie portrety wszystkich pozostałych postaci, książka o niczym.

podsumowanie 2018 ksiażki

Próbowałam wybrać autora roku, ale nie potrafię! Bo i Sandor Marai i Georii Gospodinow i Javier Marias i Joseph Roth zasługują na ten tytuł. Zastanawiam się tylko, co z kobietami w tym roku. Pytanie to zawisło w pustce i pozostało bez odpowiedzi.

Moją książką roku jest niezmiennie Fizyka smutku Georgia Gospodinowa (wyd. Wydawnictwo Literackie, tłum. Magdalena Pytlak). Za nieprawdopodobny labirynt literacki, za formę, za przemyślenia, za wrażliwość autora, za absolutne piękno języka.

Parapet i nie tylko…

W 2018 roku na blogu działo się niewiele. Napisałam zaledwie 28 tekstów, a jesienią mnie tutaj właściwie nie było. Nie ma co tego tłumaczyć, nie pierwszy i nie ostatni raz tak się stało. Moja zdolność do wyrażania myśli na piśmie jest ściśle związana ze stanem psychicznym, który od 3 lat przypomina sinusoidę i odzwierciedla się to na blogu. W grudniu postanowiłam jednak być dużą dziewczynką i oddzielić sprawy prywatne od zawodowych (no, powiedzmy pół-zawodowych) i zadbać o mój zakątek internetu.

Przeczytaj mój ulubiony parapetowy tekst z 2018 roku.

Za to w sierpniu zadebiutowałam na YouTube i póki co, rozgościłam się na tej platformie na dobre. Razem z Rafałem Hetmanem, który zaprosił mnie do współpracy, tworzymy kanał pod nazwą Vlog o książkach. Rafał mówi o swojej ukochanych reportażach, a ja raczej o beletrystyce. Odkryłam, że bardzo dobrze czuję się nie tylko pisząc, ale także mówiąc o literaturze!

To doświadczenie daje mi pole do myślenia o nowych sposobach docierania do odbiorów. Relacjach live, a może także podcastach? Kto wie.

podsumowanie 2018 ludzie

Bez większych przerw przebiega natomiast moje budowanie społeczności i kontaktu z Wami na Facebooku i Instagramie, co, przyznam, sama bardzo lubię. Raz, że dostaję tam często od was głaski i słowa zachęty do prowadzenia dalszej działalności, a dwa, że jesteście niewyczerpanym źródłem inspiracji wszelakich, nie tylko książkowych.

Mój blogowy profil w tym roku nie uległ zmianie, a wręcz się umocnił. Promuję poprzez swoje działania niszowych wydawców i dobrą literaturę spoza list bestsellerów. Chciałabym bardziej, intensywniej, mam nadzieję, że uda się to w 2019. 🙂

Wydarzenia okołoliterackie

Podsumowanie 2018 roku nie mogłoby się obyć bez wydarzeń okołoliterackich. Było ich kilka.

  • W czerwcu wzięłam udział w Big Book Festivalu w Warszawie i nawet przy tej okazji zorganizowałam (wspólnie z Mają i Klaudią oraz oczywiście Pauliną Wilk) debatę blogerów, wydawców i czytelników na temat roli blogera książkowego w całym literackim światku. Z samego festiwalu relacji nie napisałam, bo jakoś mało miałam do powiedzenia. To była najsłabsza edycja do tej pory, ale wciąż miałam przyjemność z bycia jej częścią i czerpania z atmosfery.

Obejrzyj nagranie z debaty blogerów, wydawców i czytelników podczas BBF2018.

  • W sierpniu pojechałam na festiwal Miedzianka Fest, słuchać Ilony Wiśniewskiej siedząc na bluzie, na łące zalanej słońcem oraz chłonąć słowa Zaremby-Bielawskiego kucając pod ołtarzem starego kościoła. To było moje pierwsze spotkanie z Dolnym Śląskiem, z widokiem polskich gór na horyzoncie, z miedziankowym klimatem. Było świetnie, wracam za rok.

podsumowanie 2018 miedzianka

  • W październiku zrobiłam sobie tydzień urlopu i udałam się do Krakowa na Festiwal Conrada. Wiele ciekawych spotkań z pisarzami, interesujących (i irytujących również) debat o polskim rynku książki. Wzięłam nawet czynny udział w dyskusji na temat tego, kto w Polsce sprzedaje książki, która odbyła się w Księgarni pod Globusem i którą moderowała Ania Karczewska. Przy okazji napiłam się tzw. piwka (tzw. bo nie piję piwa; kiedy wszyscy pija piwo ja albo piję cydr, albo wydaję mnóstwo kasy na drinka, albo zostaję przy herbacie) z blogerami, wydawcami i księgarzami. Spędziłam przemiłe 7 dni w towarzystwie Ani z Literackich Skarbów i już czekam na kolejną edycję festiwalu.
  • W listopadzie zorganizowałam drugą edycja Literackiej Stolicy, warszawskiego spotkania dla blogerów. W tym roku pomagało mi dwóch fajnych chłopaków: Paweł i Rafał i wsparło miasto stołeczne Warszawa. To było duże wyzwanie. Myślę, że większe niż przy pierwszej edycji, ale pominąwszy kilka pomniejszych kwestii, całe spotkanie udało się bardzo dobrze.

Zobacz relację od kuchni z Literackiej Stolicy 2018.

W nowym roku chciałabym, poza udziałem w wydarzeniach wymienionych powyżej, wrócić na Literacki Sopot i pojechać na chociaż jedną konferencję dla blogerów. Mam nadzieję, że się uda!

podsumowanie 2018 big book festival
Big Book Festival
Porażki

Poza powyżej wymienionymi pozytywnymi działaniami i wydarzeniami, niestety były też porażki.

  • Pominęłam urodziny, zarówno swoje własne jak i bloga. Zrobiłam to po części celowo, po części w jakiejś atmosferze rezygnacji. Szkoda, bo ja przecież uwielbiam świętować urodziny. Urodzinki!
  • Solidnie zaniedbałam kategorię wpisów o niszowych wydawnictwach. Napisałam tylko jeden tekst, a spokojnie mogłabym pięć.
  • Przestałam pisać podsumowania miesięcy z cyklu Tu i teraz. Trochę celowo, bo musiałabym przez większość miesięcy narzekać i się użalać. Tak przynajmniej mi się zdawało. Ale może bez przesady. Przecież mogłam pisać o filmach, serialach, muzyce, wydarzeniach, które opisałam powyżej. Zdecydowanie chcę wrócić do tej formuły wpisów.
podsumowanie 2018 roku
Albo też pisać o: nowych paczkach na poczcie, nowym Piśnie, nowych butach.
  • Nie udało mi się zrealizować mojego wyzwania dotyczącego ilości przeczytanych książek. Planowałam 45, wyszło 40. Troszkę słabo, postaram się w kolejnym roku gospodarować lepiej czasem.
  • A przy tej kropce zaczęłam pisać o generalnych różnych porażkach typu: nie skończyłam swetra na drutach, olałam jogę, przestałam pływać… I zaczęło robić mi się słabo. Więc jednak daruje sobie to samobiczowanie i poprzestanę na tematach książkowych. 😉
2018 dał mi nowe…

półki! W końcu, po 8 (a może 9?) latach w Warszawie doczekałam się regału w dużym pokoju. Oczywiście okazał się za mały i w nowym roku pewnie dokupię dodatkowy segment, ale niezaprzeczalnie mam regał. Przy okazji zrobiłam solidne porządki w posiadanych książkach, poukładałam je narodowością autorów. W pokoju dziennym ułożyłam beletrystykę, a w sypialni na małym regale literaturę faktu. Jestem w trakcie robienia katalogu WSZYSTKICH posiadanych tytułów i szacuję, że skończę na liczbie ok. 700.

relacje. Poznałam kolejnych księgarzy, wydawców, krytyków, blogerów, nawet pisarzy. To najczęściej bardzo stymulujące intelektualnie znajomości. 🙂

podsumowanie 2018 do lasu

podsumowanie 2018 wyprawa do lasu
Elwira (Księgarka na regale) i Gina (Literacka Kavka)

przygody. Jedną z nich był spontaniczny wyjazd (kryptonim do lasu) z dwoma innymi blogerkami Elwirą i Georginą. To były niezapomniane 3 dni pełne zdjęć, książek i rozmów. No i ja oczywiście robiłam na drutach, ale to standard. xD

wyzwania. Zaczęłam na nowo jeździć autem. Rzadko bo rzadko, samochodu własnego jeszcze się nie dorobiłam, ale kiedy mam okazję to podciągam od znajomych (nawet wykorzystuję stan kacowego zamroczenia u kolegów z działu na wyjeździe służbowym, żeby wyłudzić pojazd) albo wypożyczam przy użyciu aplikacji. Pomimo nerwów, sprawia mi to także dużo satysfakcji.

podsumowanie 2018 i moja nowa biblioteczka
zadowolony człowiek przed nowym regałem.
Dziękuję!

Podsumowanie 2018 roku dobiega końca. Dziękuję za to, że jesteście! Dziękuję czytelnikom bloga, widzom kanału na YouTube, słuchaczom moich przydługich gadek na InstaStories. 😀 Nie chcę, żeby to zabrzmiało banalnie, ale ja naprawdę cieszę się z każdej wiadomości, każdego komentarza i dają mi one motywację do dalszego działania. Bez nich bardzo szybko opada mi zapał. To pewnie wada mojego charakteru, ale kiedy nie dostaję choćby małych słów zachęty, szybko się zniechęcam. Sztuka dla sztuki mnie nie kręci, zależy mi, aby na końcu był odbiorca, który wejdzie ze mną w dialog.

Dziękuję równie mocno wszystkim blogerom (wiem, że tu jesteście, przecież co złośliwsi mówią, że na blogi książkowe wchodzą tylko inni blogerzy książkowi), że wszyscy razem, mimo różnic, robimy fajną robotę na rynku książki. Przynajmniej ja tak uważam. Ogromnie się cieszę, że krąg osób czytających książki i chcących o nich mówić się poszerza. Skutkiem tego trudniej jest się wybić, ale również literatura staje się coraz bardziej obecna w przestrzeni medialnej. I bardzo dobrze!

 

Ściskam Was wszystkich mocno i życzę Wam (jak również sobie) przewidywalnego, dobrego, spokojnego 2019. Może jestem straszną nudziarą, ale z perspektywy ostatnich lat stwierdzam, że to najlepsze co może nas spotkać.

A.

podsumowanie 2018