Historie bez granic: Olszewski i Reszka – spotkanie autorskie

W Domu Spotkań z Historią w związku z 85 rocznicą urodzin Ryszard Kapuścińskiego ostatniego dnia lutego tego roku wystartował cykl spotkań z finalistami, laureatami i nominowanymi do nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za Reportaż Literacki. Na pierwszym spotkaniu mogliśmy spotkać się z Pawłem Reszką i Michałem Olszewskim. Rozmowę prowadziła Magdalena Kicińska. 

 

Michał Olszewski, autor m.in. Najlepszych butów na świecie, Zapisków na biletach i najnowszej książki #upał. Dziennikarz i prozaik. Paweł Reszka, reporter, autor Diabła i tabliczki czekolady. Ci dwaj panowie są laureatami nagrody im. Kapuścińskiego. Na spotkaniu mówili o zasadności pisania reportaży literackich, o motywacji do pisania, o Polsce.

O poszukiwaniu tematu

Olszewski. W swojej pracy, spotykając bohaterów swoich reportaży, zadaje sobie pytanie Czy to mógłbym być ja, szuka luster, w których może się przejrzeć. Przede wszystkim jednak szuka miejsc, gdzie dzieje się coś istotnego.

Reszka. Jeśli temat nie jest zlecony, jeździ za sprawami które go ciekawią. Jego teksty są próbą wyjaśnienia lęku wewnętrznego: Napisałem sporo tekstów o ludziach, którzy czują się nikomu niepotrzebni. Być może mam w sobie lęk, dotyczący bycia niepotrzebnym. Opisuję Polskę, która się wstydzi, na przykład tego, że nie ma się wanny, że wysyła się dziecko w śmierdzącym ubraniu do szkoły (…). To Polska zapomniana, Polska „słoików” szukających kariery i zapomnienia o wcześniejszym życiu, piszę o Polsce, która wstydzi się samotności.

źródło: Gazeta Wyborcza

O „tej robocie”

Olszewski. To zawód ciekawy, ale niełatwy, choć też bez przesady. To co najcenniejsze, to możliwość przebywania bliżej drugiego człowieka, przeżywania innych żyć, uczestnictwa w ważnych zdarzeniach – mówił. Wspomina uczestnictwo w nazistowskich marszach niepodległości (którym to fenomenem  zajmuje się od wielu lat), czy podróż na pogrzeb Jana Pawła II w pociągu pełnym wiernych w żałobie. Zawsze interesowały go kwestie społeczne , a reportaż to nie tylko narzędzie służące do opisu, ale też do zmiany świata, choć z pewnością nie w takim stopniu jak byśmy chcieli.
Moją misją jest prawdomówność.

Reszka. Lubi zbieranie materiału, pracę w terenie. Proces pisania jest dla niego bardzo żmudny i mozolny. Poza tym, przywiązuje się do tematu i nie lubi zbyt szybko go oddawać. Jako reportera, tłum go przeraża, woli bardziej intymne spotkania.  Najważniejsza dla niego jest szczerość wobec siebie i czytelnika, a tym co przyciągnęło go do tej pracy była… po prostu ciekawość.

Kicińska: Codziennie zastanawiam się nad bezsensem swojej pracy. Pisze wtedy, kiedy coś ją zasmuci, a smuci ją zazwyczaj coś, co się zdarzyło 70 lat temu. Cały czas nie wie, czy jest sens o tym pisać. Nie znalazła misji w swojej pracy, ale uważa, że jest to zawód zaufania publicznego, a zatem podstawowym jej zadaniem jest nie szkodzić i nie nudzić, a zatem opowiedzieć coś w taki sposób, w jaki to wcześniej nie zostało powiedziane.

Zmiana świata?

Reszka: Nie znam reportera, który został reporterem bo chciał zmienić świat.

*Opowiada jednak historię kobiety, która w swoim inwalidzkim wózku miała widelec zamiast łożyska, a czytelnicy Dużego Formatu następnego dnia po ukazaniu się numeru z jego reportażem kupili jej nowy wózek, jako wyjątek.

Olszewski. Z jednej strony nie wierzy, że jego pisanie może zmienić rzeczywistość , z drugiej jednak – został dziennikarzem, bo chciał posiąść narzędzia do zmiany świata. Są takie momenty, że człowiek nie zastanawia się czy reportaż coś zmieni, ale budzi się w nim imperator do wyjazdu. Opowiada potem o tym, jak pojechał na serbsko-węgierską granicę, gdzie na siatką koczują emigranci. Nie dlatego, ponieważ wierzył, że jego tekst odmieni ich los, ale dlatego, że jest to jakiś fragment świata, który domaga się opisu.

źrodło: Marcin Jończyk/ZNAK

O współczesnej pracy reportera

Kiedyś jeszcze w myśleniu społecznym dziennikarz oznaczał zmianę, współcześnie już nie.

Olszewski. Kiedyś dniem wolnym była sobota, bo nie pracowało się na niedzielne wydanie gazety. Teraz teoretycznie też nie ma niedzielnych wydań, ale jest Internet. Dziennikarz musi nieustannie dokarmiać to wiecznie głodne zwierzę, jakim jest Internet. Zmieniają się przyzwyczajenia czytelników reportaży: jest szybciej, krócej, bardziej powierzchownie i bardziej kolorowo. Nawiązuje też do swojej najnowszej książki #upał. Jest to proza o życiu sieciowym, o problemach z selekcją tego, co prawdziwe i nieprawdziwe. Współcześnie zastąpiliśmy ten podział, podziałem na to co ciekawe i nieciekawe. To nie redaktor decyduje o ważności tematów, ale ilość polubień czytelników.

Reszka. Reportaż bardzo się skurczył w wydaniu lokalnym. Teksty są coraz krótsze, lecz równocześnie jest ich coraz więcej – dziennikarz musi oddać trzy, nawet cztery dziennie. Rodzi się z tego poczucie chaosu, z którego trudno się pozbierać i oddać zaangażowanej, dłuższej pracy reporterskiej. Wciąż są jednak jeszcze dziennikarze, którzy chcą jeździć w teren i pisać reportaże społeczne.

Olszewski. Na reportaż jest znacznie mniej miejsca niż wcześniej, w prasie papierowej. Pierwszeństwo mają reportaże wydarzeniowe, interwencyjne, a mniej miejsca jest na reportaż poetycki, który niekoniecznie mówi o tragedii, a jeśli już, to nie wprost.  Jest mniej miejsca na reportaż, z którego dowiemy się, jaki widok z okna ma jego bohater. A o człowieku opowiada zapach, widok z okna, bibeloty na półkach. (…) Dodatkowo, w tej chwili ludzi są bardziej nieufni niż kiedyś, trudno jest się do nich zbliżyć.

Obaj autorzy jednak zgodnie twierdzą, że reportaż literacki wciąż znajduje swoich odbiorców, jest popyt na reportaże książkowe. Żyjemy w kraju, w którym reporter musi zajmować się tym, czym powinien zajmować się system prawny. Bezstronny, obiektywny dziennikarz musi coraz częściej wyjść z roli i stanąć przez ludźmi. To jest taki rodzaj misji, który realizuje Justyna Kopińska (autorka zbioru Polska odwraca oczy)Nie potrafili natomiast jednoznacznie określić dla kogo piszą, kto jest ich grupą docelową.

Pytanie z sali do Michała Olszewskiego, czy sądzi, że studenci dziennikarstwa będą chcieli zajmować się reportażem literackim, czy w ogóle jeszcze czytają reportaże.

Olszewski: Będzie mnie cieszyć, jeśli studenci będą czytali cokolwiek.

 

Przy okazji przypominam, że w tym roku Nagroda im. Ryszarda Kapuścińskiego za Reportaż Literacki nie dostała dofinansowania z Ministerstwa. Nie, literatura nigdy nie była i nie będzie apolityczna, ale aktualne czasy są wyjątkowo trudne.

 

Czytelniku! Jeśli doczytałeś do końca – gratuluję 🙂 Jest to w pewnym sensie wpis eksperymentalny. Koniecznie daj mi znać w komentarzu, czy chcesz więcej tego typu tekstów na Parapecie. Dość często chodzę na różnego rodzaju spotkania z autorami, lecz cały czas zastanawiam się nad sensownością pisania relacji. Czy komuś chce się to czytać?