O miłości

Nazywałem cię swoją lilją,
Nie umiejąc zdobyć mieszkania…*

Tyle o tej miłości mówimy, a tak mało się nad nią zastanawiamy. Czym dla nas jest? Jaki ma kształt, zapach, czy jest do czegoś podobna?

Dla mnie miłość ma smak kinder kanapek i jest balonem wiszącym na białym plecionym sznureczku. Czasem jest też słonecznikiem w deszczu, sercem z drewna, prześwietloną kliszą ze starego aparatu. Pachnie śniegiem i kłuje jak kaktus.

Rzadko poświęcam jej więcej uwagi, składam na jej ustach pospieszny pocałunek w biegu od świtu do zmierzchu. Przecież wie, że jestem, a i ja wiem, że ona jest obecna. Czasem więc zapominam, że balon nienadmuchany, że kaktusy niepodlane, że sznurek się rozplata. Ani zdążę się obejrzeć, a potknie się, jak dziecko o rozwiązane sznurówki. 

Woła mnie w milczeniu, ociera się o kostki, zerka jednym okiem w poszukiwaniu czułości. Miłość jest kotem, którego nie sposób zagłaskać. 

 

Chcecie poczytać o miłości? Mam dwie propozycje dla wrażliwych.

Reżyser fenomenalnych filmów o niej własnie, Ferzan Özpetek, w Rosso Istanbul opowie Wam swoją piękną historię. Będzie o śmierci i o miłości, starym i nowym Stambule, o kobietach jego życia. Turcy potrafią tak prawdziwie mówić o uczuciach. 

Z kolei Izet Sarajlić, bośniacki poeta, zaprowadzi Was na granicę jawy i snu, poezji i prozy, na których styku rodzi się uczucie. Prozatorski utwór Kocham bardzo poświęcił swojej zmarłej żonie. Znam takich, którzy mówią, że to  najpiękniejsza książka o kochaniu, jaka czytali. Jeśli lubicie się wzruszyć i przypomnieć sobie, że nie ma nic na świecie oprócz miłości, po co warto się rodzić, to dla Was. 

Co do mnie byłem naturalnie zazdrosny o wszystko i wszystkich.
O kierowców „Putnika”, z którymi podczas swoich podróży służbowych piła pierwszą poranna kawę.
O morze, w którego objęcia rzucała się z taką radością.
O wiatr, który zamiast mnie burzył jej włosy.
O tureckich taksówkarzy, którzy nie chcieli od niej nawet zapłaty za kurs.
O Czechowa, którego w pewnym okresie uważała za członka rodziny.*

 i jeszcze

Moje oczy, wargi, zęby chcę tobie poświęcić.
Wiersze?
Co ci po wierszach pisanych dlatego, 
że nie umiałem milczeć?
Co ci po wierszach, które nie mogą cię całować?

Nie byłem już pewien, czy te wersy są prawdziwe. Wiersze pisane na stole kuchennym miały nawet tę właściwość – całowały!*

A.

*Cytaty pochodzą z książki „Kocham Bardzo” Izet Sarajlić, wyd. Pogranicze, 2000