Minimal Planner od Madama

Minimal Planner od Madama
Minimal Planner od Madama jest już ze mną drugi rok, postanowiłam zatem napisać o nim kilka słów. Na rynku jest zalew plannerów, bardziej lub mniej spersonalizowanych i kiedy ja szukałam czegoś dla siebie, chętnie przeczytałabym opinię zwykłego użytkownika, nie producenta.
Stąd ten tekst.

Wierzę w to, że uporządkowany kalendarz to bardziej uporządkowane życie. Dlatego od kilku lat poszukuję odpowiedniego dla siebie plannera. Po drodze udało mi się wyodrębnić kilka cech, które w organizerach/plannerach mi przeszkadzają: forma kołonotatnika, zbyt mały format (a wiele kartek), nieczytelny układ tygodnia, mało miejsca na notatki, przesadna kolorystyka.

Przeszłam zatem od zwykłych kalendarzy książkowych, przez dość popularny Happy Planner, plannery z wymienialnymi wkładami, kalendarz Moleskine aż do Minimal Plannera, którego używam już drugi rok. Wniosek z tego, że ostatecznie się sprawdził.

Jakie kryteria musi spełniać mój planner/kalendarz?
  • przejrzystość i czytelność układu
  • walory estetyczne, ponieważ cały dzień leży obok mnie na biurku w pracy i zabieram go ze sobą na wszelkie spotkania
  • dobrej jakości papier
  • w twardej, niebrudzącej się oprawie, ponieważ noszę go w torebce wśród wielu innych rzeczy
  • w miarę lekki i cienki, z tych samych powodów co powyżej
  • o minimalistycznej kolorystyce
  • pozbawiony stron z treściami „zapełniaczami” bez wartości

Minimal Planner od Madama, w swojego tegorocznej edycji, spełnia PRAWIE te wszystkie kryteria. 🙂

W porównaniu do zeszłego roku Minimal Planner 2018 z zewnątrz prezentuje się dużo lepiej. Jest w twardej oprawie z ekoskóry, która nie brudzi się, jak zeszłoroczna materiałowa okładka. Planner ma zamykającą gumkę (banalne, ale praktyczne – nie otwiera się przypadkowo w dużej torebce) i dwie tasiemki do zakładania.

Występuje po pierwsze w dwóch wariantach kolorystycznych (pudrowym ze zdjęć oraz miętowym), a także w układzie tygodniowym i dziennym. Ja postawiłam na układ tygodniowy, głównie ze względu na ograniczenie objętości i wagi plannera. Poza tym są dni kiedy może faktycznie zapisałabym całą stronę, ale nie jest ich zbyt wiele.

Estetycznie nie mam się do czego przyczepić. Jest minimalistycznie i elegancko. Ładny szary druk, proste układy graficzne. Tak jak lubię.

Jeśli chodzi o rozplanowanie tygodnia, również jestem zadowolona. W układzie tygodniowym mam co prawda niewiele miejsca na zapisanie zajęć na dany dzień, ale wykorzystuję cotygodniową check-listę do spisywania bieżących zadań.

Poza oczywistymi rzutami na cały miesiąc i stronami na dany tydzień, planner tym różni się od kalendarza, że zawiera arkusze ekstra. W przypadku Minimal Plannera są to plannery celu (z których korzystam), motywacyjne strony typu „taka będę w 2018”, dot. nawyków, działań itp. (i z tego nie korzystam).
Na końcu możemy znaleźć arkusze finansowe (i z tego zupełnie nie korzystam, jednym sensownym rozwiązaniem do prowadzenia Twoich finansów jest Excel) oraz listę kontaktów, która o dziwo zaczęła być dla mnie ostatnio przydatna (kontakty związane z pracą nie zawsze potrzebuję zapisywać w telefonie, ale dobrze jest mieć je pod ręką, bez szukania w mailach).

zdjęcie ze strony producenta, madama.co
Podsumowując Minimal Planner od Madama

Zalety : format A5; minimalistyczna i schludna szata graficzna; ładna i niebrudząca się okładka (dwa kolory do wyboru); dobrej jakości papier; dwie tasiemki do zakładania; waga – jest dość lekki; plannery celu (widoczny na zdjęciu powyżej); check-listy do każdego tygodnia; układ dzienny/tygodniowy do wyboru;  dużo miejsca na własne notatki; kilka stron na końcu w kropki (ja sobie na nich rozpisuję habit tracker)

Wady: planner rozpoczyna się od stycznia, nie ma możliwości spersonalizowania go i rozpoczęcia od np. 1 marca; generalnie brak możliwości personalizacji; zbyt dużo stron z cytatami motywującymi; cena (wada – nie wada; wszystkie planery kosztują ok. 100 zł i Minimal nie jest tutaj wyjątkiem; teraz można już go kupić o 40 zł taniej)


Wiem, że mogłabym kupić planner spersonalizowany w podobnej cenie co Minimal Planner, ale jakoś nie chciało mi się w tę personalizację bawić i drugi rok z rzędu postawiłam na prostotę i elegancję. Pomimo, że część stron chętnie bym zlikwidowała i tym samym zmniejszyła objętość plannera, jestem z niego zadowolona. Jest ładnym przedmiotem, który przyjemnie wyjąć na spotkaniu, a przy tym przejrzystość układu umożliwia sprawne ogarnianie rzeczywistości i zadań do zrobienia.

A czy Wy używacie jakiś plannerów/organizerów/książkowych kalendarzy? Polecacie coś? A może wyżywacie się artystycznie i tworzycie swoje Bullet Journal’e? A może zwyczajnie organizujecie swój dzień w telefonie i Google kalendarz + Google Keep wam spokojnie wystarczają, aby ogarnąć codzienność?

A.