Mężczyźni objaśniają mi świat – Rebecca Solnit

Feminizm, to radykalny pogląd, że kobiety są ludźmi.

Zdanie to pojawia się w ostatnim eseju ze zbioru Mężczyźni objaśniają mi świat, lecz w zasadzie mogłoby być zdaniem otwierającym. Rebecca Solnit w swojej książce mówi o feminizmie od podstaw, o bazowych prawach kobiety-człowieka, prawie do zabierania głosu, kontroli swojego ciała, podejmowania decyzji, bycia wiarygodną. To książka bardzo ważna, można powiedzieć  fundamentalna, na pewno. Zbiera i podsumowuje, ja jednak mam z nią pewien problem, prawdopodobnie wynikający z wygórowanych oczekiwań.

Mężczyźni objaśniają mi świat

Zbiór składa się z esejów, które Solnit publikowała na łamach magazynów Financial Times, Zyzzyva Magazine i na TomDispatch. Jest ich 9 i każdy opowiada o kontroli nad kobietami w różnych aspektach. Jednym ze szczególnie ciekawych jest pierwszy z nich, tytułowy. O tym, że mężczyźni uwielbiają objaśniać kobietom rzeczy i zjawiska, nawet jeśli się na nich nie znają.

Tresuje się nas w wątpieniu we własne siły o samoograniczaniu się, pozwalając zarazem mężczyznom ćwiczyć się w niczym nieuzasadnionej nadmiernej pewności siebie. (…) Istnieje zloty środek między tymi skrajnościami, ku którym popychana jest każda z płci., równikowy pas ciszy, miejsce dawania i brania, gdzie możemy się spotkać.

praca Any teresy Fernandez www.anateresafernandez.com

A ja bym jeszcze dodała, że uczy się nas ciągłego przepraszania. Za wszystko. Podczas kiedy facet wchodzi, bierze, wychodzi.

Esej o przemocy, gwałtach, molestowaniu w pracy, całym tym pakiecie, który Solnit słusznie bierze w całość i przypina pinezką kultura gwałtu czyta się strasznie. Nawet jeśli się wie, i tak czyta się strasznie. Tak, to złości, że wciąż uczy się kobiety jak przeżyć w świecie drapieżników, zamiast uczyć mężczyzn jak nie być drapieżnikami. Paranoja.

Jest świetny rozdział o Virginii Woolf. Jest bardzo trafny o Syndromie Kasandry, czyli o tym, że słowa kobiety wciąż nie są wiarygodne, chociażby w sądzie. Że manipulujemy, mamy urojenia, jesteśmy z natury kłamliwe i podstępne.

#YesAllWoman

To, że Mężczyźni objaśniają mi świat nie było od początku pomyślane jako całość niestety widać. Treści w niektórych esejach się powtarzają, zwłaszcza ostatni uważam za podsumowanie co najmniej trzech innych. Sprawia to, że konkretnego materiału jest nieco mniej, ale może dla odbiorcy docelowego i tak jest go wystarczająco.
A jaki moim zdaniem jest odbiorca docelowy zbioru Solnit? Chyba jednak osoba nieświadoma skali problemu, zwłaszcza jeśli chodzi o wciąż utrzymujące się na zatrważającym poziomie statystyki przemocy fizycznej wobec kobiet. Również dla tych niewyłapujących sygnałów kontroli, którą mężczyźni generalnie sprawują nad naszym życiem codziennym.
Może paradoksalnie myślę,  że jest ona bardziej dla kobiet niż dla mężczyzn. Bo chyba jednak to nam trzeba otwierać oczy, to po naszej stronie stoi (niestety) stawianie granic i walka o kolejne przylądki wolności.

(…) gdy tylko kobiety zaczynają mówić o doświadczanym ucisku, [mężczyźni] zastrzegają: „Nie wszyscy mężczyźni…”. W ten sposób niektórzy mężczyźni próbują powiedzieć: „to nie ja jestem problemem” albo zmienić temat rozmowy – wolą nie poruszać kwestii zwłok, ofiar i sprawców, w imię ochrony dobrego samopoczucia tych mężczyzn, którzy wobec zjawiska przemocy przyjmują postawę niezaangażowanych obserwatorów.

praca Any teresy Fernandez www.anateresafernandez.com
Zmiana się dokonuje

Cieszę się, że Solnit widzi progres, że nie żyjemy już w czasach naszych babek, że do użycia powszechnego weszły takie pojęcia jak kultura gwałtu, prawo do seksu, molestowanie w miejscu pracy, gwałt na randce czy przemoc domowa. One funkcjonują i chociaż ze ściganiem sprawców i dochodzeniem sprawiedliwości wciąż jest dość mizernie, to jednak progres trwa. Jest coraz lepiej, pisze Solnit, i ma rację.
Cieszę się również, że autorka nie popada w totalną skrajność, nazywając każdego mężczyznę mizoginem i agresorem. Co jakiś czas robi wdech na wtrącenie, że owszem kobiety również są sprawczyniami przemocy, również mają tendencję do mędrkowania (ale statystyki policyjne mówią same za siebie, a jednak konfrontacyjna pewność siebie połączona z niewiedzą jest upłciowiona, z czym trudno mi się nie zgodzić). Wspomina chociaż w dwóch miejscach o  mężczyznach, którzy walczyli i walczą w sprawie kobiet. Było to dla mnie istotne aby zachować w jej wypowiedziach odpowiednią proporcję.

Tkać sieci i nie dać się im pochwycić, tworzyć świat, tworzyć własne życie, rządzić własnym losem, móc nazywać własne babki tak samo jak ojców, rysować sieci, a nie tylko proste linie, być twórczynią, tak samo jak sprzątającą, móc śpiewać i nie być uciszaną, odsunąć welon i pojawić się: oto chorągiewki na sznurze, który rozwieszam.

I can’t believe I still have to protest this shit.

Nie wiem czy jestem aż tak zachwycona tą książką, jak się spodziewałam. W zasadzie wiele tam oczywistości, mam poczucie że ten zbór jest bardzo amerykański, jeśli wiecie co mam na myśli. Dużo dużych słów. Oczywiście, zjawiska o których pisze Solnit są fundamentalne, a ja bardzo się cieszę, że Karakter wydał ten tytuł. Podobnie cieszę się, że Zysk i S-ka wydało właśnie Wszyscy powinniśmy być feministami Ngozi A. Chimamanda (autorka świetnej powieści Amerykaana.
Ciekawa jestem, czy publikacje w Polsce tego typu książek nie przyszły na fali Czarnego Protestu? Czy nie jest to jakaś kolejna wydawnicza moda? I jeśli nawet jest, czy to dobrze czy źle? W przypadku manii na tytuły roślinno-zwierzęce nie widzę, żeby wiązało się to u nas z jakąś poważną myślą ekologiczną. Czy w takim razie wydawanie książek feministycznych przyczyni się do umocnienia myśli feministycznej? W naszym, bądź co bądź, silnie patriarchalnym społeczeństwie? Nie wiem.

praca Any teresy Fernandez www.anateresafernandez.com

Czy ta książka poważnie jest dla Polaków sensacją? Czy zbiorowe gwałty,  mansplaining i kontrolowanie kobiet za wszelką cenę to jakieś novum?

Mężczyźni wciąż objaśniają mi świat. I jak dotąd żadnej z nich nie przeprosił mnie za błędne objaśnianie mi rzeczy, na których ja się znam, a on nie. Przynajmniej na razie. Ale jako, że zgodnie z aktualnymi statystykami mogę mieć przed sobą jeszcze nawet ponad czterdzieści lat życia, kto wie, co może się zdarzyć. Powiedzmy, że nie wstrzymuję oddechu w oczekiwaniu.

A.


Mężczyźni objaśniają mi świat, Rebecca Solnit, przekład Anna Dzierzgowska, wyd. Karakter, Kraków 2017


Książka znalazła się u mnie dzięki