Plany czytelnicze na Parapecie – lutowy TBR

IMG_20150816_140144

Więc skończył się styczeń, a z nim „Białe zęby” Zadie Smith. Podczytywałam je przez caaały miesiąc, a zrzucam to na konieczność przerabiania dużej ilości tekstów psychologicznych do szkoły. Tak to wygląda jak człowiekowi mało jednych studiów i wymyśli sobie kolejne…

Tak czy inaczej, mam plan na luty. Trzy lektury przede mną, wszystkie o małej objętości, ale ważnej treści. Są na mojej półce od kilku miesięcy i czekają, aż się nimi w końcu zainteresuję. Oto ten czas.

Problemski hotelDimitri Verhuls, wyd. Claroscuro

„Głęboki portret ludzi bez przyszłości”. Pozycja jakże bardzo na czasie – w formie powieści autor pokazał realia życia w ośrodku dla uchodźców w Arendonk w Belgii. Jakoś wciąż krążę wokół tego tematu, „Białe zęby” też przecież  mówiły o emigrantach, o obcości, oderwaniu od ojczyczyzny. Tutaj spodziewam się bardziej reporterskiego spojrzenia na konkretny ośrodek i trochę boję się, co zobaczę za jego murami. Ponadto w „…hotelu” mowa już nie o emigrantach z wyboru, szukających zarobku i ziemi obiecanej, ale o uchodźcach, których z własnego kraju wyrwaly horror wojen i widmo śmierci. Książka została wpisana na listę dziedzictwa literackiego UNESCO.

/moją recenzję „Problemskiego hotelu” możesz przeczytać TUTAJ/

Wiolonczelista z Sarajewa” Steven Galloway, wyd. Marginesy

Odkąd przeczytałam książkę „Powtórnie narodzony” M. Mazzantini, Bośnia i wojna na Bałkanach są dla mnie tematem wciąż żywym, budzącym silne emocje. Trudno mi nawet powiedzieć dlaczego, przecież na świecie cały czas dzieją sie straszne zbrodnie, choćby dziś. Może chodzi o kulturę balkańską, muzykę, literaturę, która jakoś bliska mi jest, magiczna, nasycona nostalgią i smutkiem. „Wiolonczelista…” to opowieść oparta na prawdziwej hisotorii Vedrana Smajlović’a, kompozytora i wiolonczelisty, który chcąc oddać hołd ofiarom wybuchu pocisków na jednym z sarajewskich bazarów, codziennie z narażeniem własnego życia grał w tym miejscu Adagio g-moll Albinoniego. Historia o niesamowitym człowieku w czasie historycznym, który nie sprzyjał człowieczeństwu. Już nie mogę się doczekać ale i znowu się trochę boję, ile bólu znajdę w ruinach stolicy Bośni.

Niebo i piekło” Jan Kalman Stefansson, wyd. W.A.B.

Książka w której panuje chłód, wieje porywisty wiatr, a deszcz siecze po twarzach. Autor z Islandii. Zasadniczo te argumenty mi wystarczą, żeby sięgnąć po tę pozycję 🙂 Historia o sile danego słowa, o przyjaźni, o samotności, o walce z żywiołem. Mała rybacka wioska i jego mieszkańcy ze swoimi tajemicami jednocześnie zapraszają nas i odpychają. Książka zbiera dobre recenzje, a ja uwielbiam te opowieści z północy, pełne filozoficznej zadumy nad ludzkim losem i bezsilnością człowieka wobec sił natury.

 

To będzie czytane w lutym i z pewnością o tych książkowych pozycjach Wam opowiem. Postanowiłam w tym roku skrupulatnie robić plany czytelnicze z miesiąca na miesiąc i się ich trzymać, jak mi to będzie szło zobaczycie sami 🙂

 

A skoro już powiedziałam o bałkańskiej muzyce, to ma ona różne oblicza. Ten utwór to adaptacja tradycyjnej pieśni cygańskiej i powinien wam kojarzyć się z pewnym polskim twórcą 😉 ja zawsze mam ciarki, kiedy tego słucham.

 

A.