Książki pod choinkę w rytmie slow polecają blogerzy

W najnowszym magazynie Książki znajdziecie wiele rekomendacji książkowych prezentów pod choinkę. Ba, na wielu blogach znajdziecie również listy tytułów na prezent. Całą masę. Po co więc tworzyć kolejny byt w sieci?

Ta lista jest inna niż wszystkie pozostałe. To książki w rytmie slow. Nie nowości wydawnicze, nie głośne tytuły, które widzicie na co trzecim koncie na Instagramie, nie autorzy promowani przez media. Razem z 8 dziewczynami mamy dla Was propozycje spod lady. Książki zapomniane, wydane przed wielu laty, albo niedawno, lecz przez małe wydawnictwo, przez co ominął je zaszczyt promocji i wielkie słowa w recenzjach.

Mam wrażenie, że my tutaj wszystkie tworzymy raczej slow miejsca w sieci. Nieszczególnie pędzimy za nowościami, za to bardzo lubimy poszukiwać książek w niszy, odkrywać nowych autorów. Przedstawiamy Wam zatem 10 książek pod choinkę, których nie znajdziecie na listach przebojów 2017 r. Starałyśmy się, żeby każdy tytuł był dostępny do kupienia, może nie każdy w księgarniach, ale w tzw. drugim obiegu, z drugiej ręki –  za to z duszą. Kto powiedział, że książka pod choinę musi być nowa. Musi być jedynie dobra. 🙂


Dla fanów subtelnej, ciepłej prozy.

Puchar od Pana Boga, Ota Pavel, przeł. Mirosław Śmigielski, wyd. Stara Szkoła

Nie trzeba wcale interesować się sportem, żeby zachwycić się opowieściami Oty Pavla. Pavel miał wybitny dar pisania o ludziach oraz ich emocjach w czuły (ale nie czułostkowy) i empatyczny sposób. W jego sportowych historiach, bardziej niż zwycięstwa, liczą się pokonywanie samego siebie i sięganie po swoje marzenia, na przekór innym oraz ich wątpliwościom. Puchar od Pana Boga może być wspaniałym prezentem dla tych, którym podobały się inne książki Pavla – Bajka o Rašce, czy Śmierć pięknych saren – ale też dla tych, którzy jeszcze twórczości Czecha nie znają, a cenią sobie subtelną, pełną ciepła, niewymuszoną prozę.

Poleca Ania, która uczy nas Slow Reading


Dla koneserów światowej literatury.

Widziałem ją tej nocy, Drago Jančar, tłum. Joanna Pomorska, wyd. Czarne

Czy na zaledwie dwustu stronach można opowiedzieć o miłości, pożądaniu, śmierci i wojnie w taki sposób, by czytelnik poczuł się całkowicie pochłonięty światem przedstawionym? Okazuje się, że można. Rozpisana na pięć głosów książka Jančara skupia się na losach niepokornej, fascynująco nieprzystającej do konwenansów swoich czasów Veroniki Zarnik. Widziałem ją tej nocy to melancholijna, częstokroć spowita mgłą tajemnicy i niedopowiedzeń proza, klarowna a zarazem napisana z rozmachem godnym klasycznych powieści historycznych, żywym, barwnym językiem. Autor rozważa niejednoznaczność moralnych wyborów oraz próbuje zmierzyć się z trudną historią XX wieku, czyniąc to bez zadęcia i efekciarstwa.

Poleca Marika, która opowie Wam książkę w Mniej niż 100 słów


Dla tych, którzy chcą się zanurzyć w kalejdoskop zagadek pamięci i wyobraźni.

Umiałem czytać niebo, Timothy O’Grady, Steve Pyke, tłum. wyd. Czuły Barbarzyńca

Pełen poruszeń, niedomówień i czarno-białych fotografii nostalgiczny dwugłos pisarza (O’Grady) i fotografika (Pyke). Autorzy, opierając się na historiach irlandzkich emigrantów w Anglii, tworzą nieco senny zlepek ulotnych obrazów, przeskakujących jak szkiełka w kalejdoskopie. Dzieciństwo w Irlandii, ciężka praca, muzyka, twarze ludzi. Kto wie — być może tylko o tym, albo o tym jest ta piękna książka.

Poleca Luka, która tka Przestrzenie tekstu


Dla tych, którzy chcą poczytać o krwawym Meksyku i poczuć ciarki na plecach.

Zabite, Jorge Ibargüengoitia, tłum. Tomasz Pindel, wyd. Universitas

Mroczna opowieść z lat 50. i 60. XX wieku, oparta na autentycznych wydarzeniach. Rzecz dzieje się m.in. w pozornie spokojnym, prowincjonalnym meksykańskim miasteczku, gdzie dochodzi do napadu na małą piekarnię. Strzelanina, karabiny i podpalenie to efekt niezagojonych miłosnych ran, które swoją genezę miały wiele, wiele lat wcześniej. Dość powiedzieć, że główne bohaterki, sprawczynie całego zamieszania, to dwie siostry, burdelmamy, które zęby zjadły na tym niewdzięcznym biznesie i niejedno mają na sumieniu. W powieści, napisanej minimalistycznym, reporterskim stylem, trup ściele się gęsto, a lejąca się strumieniami krew czy bójki – to codzienność. Piekło prowincji, korupcja, znieczulica i układy, narastająca przemoc… z odrobiną gorzkiej ironii. Puls rewelacyjne tłumaczenie Tomasza Pindla. Czy można chcieć więcej? Polecam uwadze tę krótką książkę, wprawdzie nie wprowadzi czytelnika w radosny, świąteczny nastrój, ale na pewno zmusi do refleksji.

Poleca Ania, czyli Buk nocą


Dla znudzonych słodkościami.

Zaczarowany dzban. Baśnie szwedzkie w wyborze Roberta Stillera, tłum. Agnieszka Cienkowska, wyd. Poznańskie

Kolejna porcja cukierkowych bajek o królewnach, na które nikt nie ma ochoty, a zwłaszcza po świątecznych słodkościach? Nic bardziej mylnego! Zaczarowany dzban to zbiór szwedzkich baśni, wśród których znajdą się zarówno te o podobnych motywach co u Andersena czy braci Grimm, jak i historie zupełnie oryginalne i nieoczywiste. W opowieściach o trollach, zmorach, olbrzymach czy prostych babach i dziadach czasem trudno doszukać się morału, a dobro nie zawsze zwycięża. Rubaszne, przewrotne, a niekiedy i okrutne baśnie zapewniają wgląd w skandynawską kulturę, która jest dużo bogatsza i ciekawsza niż ta prezentowana w kolorowych książkach o „hygge”, „lagom” czy „lykke”. Przygotujcie się na to, że domek z piernika okaże się chatą o kiełbasianym dachu, a tytułowy dzban będzie towarzyszył królowi tam, gdzie chodzi piechotą. To nie magia świąt. To świat starych szwedzkich zwyczajów i wierzeń, który wciąga bardziej niż niejeden skandynawski kryminał.

Poleca Marta, która zaprasza nas na Szwedzką Półkę


Dla tych, którzy szukają namysłu.

Koala, Lukas Bärfuss,  tłum. Arkadiusz Żychliński, wyd. Ossolineum

W miejsce książek miękkich jak śnieżny puch, pod choinkę wręczyłabym komuś Koalę, by zakończyć rok głębokim namysłem nad kondycją naszego świata, co niewątpliwie Bärfuss czyni, przeistaczając powieść o śmierci samobójczej brata, w narzędzie trwałej refleksji, które wymaga zaangażowania i reakcji czytelnika. Marcin Wicha pisał w tym roku również, że biblioteki to zbiegowisko naszych porażek, a tam najwięcej leży odłogiem tomików poezji, zatem jako pozycja „z gwiazdką” i niebanalny splot słów, dorzuciłabym jeszcze wiersze Agnieszki Wolny-Hamkało w zbiorze Panama smile.

Poleca – Elwira, czyli Księgarka na regale


Dla tych, którzy chcą się zagłębić w misternie narysowany portret kobiety.

Nora Webster, Colm Tóibín, tłum. Jerzy Kozłowski, wyd. WAB

Trudno zarekomendować czytelnikom jedną książkę, szczególnie kiedy z jednakową przyjemnością odwiedzam swoich ulubionych przyjaciół: Zweiga, Jamesa, Toibina, Myśliwskiego czy Strout (a jest ich więcej). Jak wśród tych wspaniałych osób wybrać jedną? A jest jeszcze taka Jelinek na przykład, której Pianistka starczyła mi na 10 lat a i teraz wciąż we mnie żyje. Albo Makine, którego czytałam po polsku i w oryginale naiwnie wierząc, że za drugim razem, kiedy wiem, co się stało, uda mi się ocalić Charlotte.
Rzucam monetą i jednak pada na Toibina i jego Norę Webster (ale Mistrza też polecam!). Może dlatego, że podobnie jak James, Zweig czy Strout, niewiarygodnie prawdziwie piszą o kobietach (no w sumie u Strout to nic dziwnego). To, co w Norze zachwyca, to wnikliwy portret kobiety, młodej wdowy, zbudowany, paradoksalnie, z pozornie nieistotnych, zwyczajnych chwil, jakie zdarzają się nam wszystkim. Te chwile to życie. To portret naszkicowany ołówkiem 2H, bo tylko twardy, cienki rysik umie zwykłą, prostą, szarą kreską tak misternie oddać wszystkie drgania duszy. Koronkowa robota.

Poleca Monika z bloga Litery jak kwiaty


Dla tych, którzy chcą się książką świątecznie otulić.

Księga apokryfów, Karel Čapek, tłum. Helena Gruszczyńska-Dębska, wyd. vis-a-vis/Etiuda

Idealna świąteczna książka to według mnie mieszanka ciepła, refleksji i humoru (żeby nie zrobiło się zbyt trudno i smutno, to w końcu Święta). Dlatego świetnym pomysłem na prezent wydaje mi się Księga apokryfów Karla Čapka – zbiór uroczych fantazji i dopowiedzeń na marginesie historii, które dobrze znamy z Biblii, mitów, podań, legend i przekazów historycznych. Čapek krytykuje, ironizuje, wytyka nam nasze ludzkie przywary, zmusza do zastanowienia nad sobą, ale robi to wszystko z czułością i lekkim uśmiechem. Naprawdę warto – choćby po to, by dowiedzieć się, jak według niego wyglądała noc Bożego Narodzenia z perspektywy… właścicieli szopki, w której schronili się Maria i Józef. 🙂

Poleca – Ania, właścicielka Literackich Skarbów

 


Dla tych, którzy szukają piękna w brzydkim świecie.

Minotaur, Benjamin Tammuz, tłum. Sobelman, wyd. Clarosuro

Intryga szpiegowska, wielka miłość, symbolika i liczne nawiązania do historii Izraela. Tammuz operuje pięknie piórem, wszystko się tutaj dzieje w języku. Wielka powieść hebrajska na zaledwie 200 stronach. Literatura, którą chce się czytać po kilka razy, po to tylko, żeby poobracać słowa na języku.

 

Dla tych, którzy lubią rozmyślać o życiu, uśmiechając się przy tym pod nosem od czasu do czasu.

Pieśń koguta, Viktor Fischl, tłum. Krzysztof Rejmer, wyd. Czytelnik

Liryczna książka napisana przez czeskiego autora żydowskiego pochodzenia. Stary wiejski lekarz stojący u kresu życia stawia przed sobą na stole pytania o życie. Prowadzi przy tym ciągły spór ze swoim alter-ego, wygadanym i tryskającym energią kogutem Pedro, który jak na złość nieco zgorzkniałemu starcowi co rano wznosi pieśń na chwałę nowego dnia.
Ciepła, mądra książka, z jednej strony dowcipna, z drugiej melancholijna i smutna. O życiu i o odchodzeniu. Bogactwo emocji podczas lektury gwarantowane.

Polecam ja, Ola, która bardzo lubi swój Parapet