5 książek o kobietach, na Dzień Kobiet.

Miałam już przygotowany od weekendu tekst o książce Problemski hotel, ale wraz z upływem wczorajszego dnia postanowiłam, że na tak zwanym spontanie (a co, raz się żyje, zaszalejmy!), wrzucę moją subiektywną listę 5 książek o kobietach, nie tylko dla kobiet (a może zwłaszcza dla mężczyzn?).

Miałam również wrzucić ten wpis wczoraj, ale tak się zabawiłam na spotkaniu Ewy Winnickiej i Magdaleny Grzebałkowskiej z Marcinem Mellerem, że nie dało się wrócić do domu bez kieliszka wina, w końcu święty dzień trzeba uświęcić :). Zatem książki o kobietach na dzień PO. Też dobrze.

Jako że dziewczyny ze Strony17 umieściły dziś rano listę 10 bardzo ciekawych propozycji z literatury faktu, (o tutaj) oddających głos kobietom i o kobietach niezwykłych, i że wszyscy polecają reportaż o Chłopczycach z Kabulu Jenny Nordberg, to ja otworzę przegródkę z beletrystyką. Wszystkie te powieści są inspirowane prawdziwym życiem kobiet, o których opowiadają. Od ikony pop-kultury lat ’60 i ’70, po mieszkanki smaganej wiatrem północnej Norwegii. Myślę, że każda z nich jest inna, ale odznacza je siła ducha i to, że nas w jakiś sposób inspirują. Ja osobiście jestem z nich dumna.

1. Blondynka – Joyce Carol Oates

Opowieść o nieśmiertelnej Normie Jeane, czyli Marilyn Monroe. Ale żebyście nie myśleli, że to biografia, nie nie. Jeśli oczekujecie twardych faktów i całościowej historii życia artystki, sięgnijcie po inną pozycję (polecę coś, ale nie dziś). Tutaj mamy powieść opartą na życiu MM, ale wiele wydarzeń jest fikcyjnych, a niektóre prawdziwe wątki zaznaczone zostały w sposób symboliczny. I dobrze. Powstała z tego naprawdę dobra, wciągająca historia dziewczynki, kobiety, gwiazdy kina, a przy tym bardzo nieszczęśliwej postaci. Ukryta za maską seksapilu i pewności siebie, staje przed nami istotka delikatna, przepełniona bólem, spragniona miłości.Poza tym, Blondynka, to ciekawy obraz kultury pierwszej połowy XX wieku, pewnej kruchości, niestałości tamtego świata.

 

2. Godziny – Michael Cunningham

To powieść inspirowana życiem i twórczością Virginii Woolf opowiadająca o losach trzech kobiet. Żyją w różnych okresach XX wieku, nigdy się nie poznały, a jednak coś je łączy. Virginia, Laura i Clarissa – uwięzione w duchocie własnego istnienia, szukające wyjścia z potrzasku, walczą o siebie. Każda z nich ściera się z dniem powszednim, stara się znaleźć balans między swoimi pragnieniami, a twardą rzeczywistością i musi pogodzić się z tym, że nie zawsze jest to możliwe. To my, kobiety. My, które wciąż i mimo wszystko. Choć za zakrętem myśli czai się pytanie, jak długo jeszcze jestem w stanie to znosić. Czy oprę się poczuciu klęski? Czy wytrzymam.

Ale i tak pozostają godziny, prawda? Jedna, po niej druga, przechodzisz przez tę pierwszą, a zaraz, o Boże, jest następna.
-M. Cunningham, „Godziny”

3. Ruta Tannenbaum – Miljenko Jergovic


Pod ironią i humorem Jergovica czai się gniew. Gniew na społeczeństwo i jego łatwość w zachowaniach stadnych, poszukiwaniu mięsa. Ludzkiego najlepiej. Postać tytułowej Ruty Tannenbaum została stworzona w oparciu o losy prawdziwej chorwackiej artystki teatralnej żydowskiego pochodzenia – Lei Deutsch. Jej życie zakończyło się w wieku 16 lat, w drodze do Oświęcimia. Ruta przed 1941 rokiem była wschodzącą gwiazdką sceny teatralnej, lecz po utworzeniu Niezależnego Państwa Chorwackiego była już tylko żydówką. Nowe władze, pod hitlerowskim protektoratem czyściły państwo z wszelkich „obcych”.
Dziewczyna jest tutaj centralnym punktem książki, będąc jednocześnie pretekstem do rozliczenia się Chorwatów z tym niechlubnym okresem w ich dziejach. Jergovic rozdrapuje stare strupy, przekazuje odpowiedzialność za odwracanie wzroku od ludzkiej krzywdy każdemu z osobna, pokazuje palcem wskazującym hipokryzję, okrucieństwo i kompleksy narodowe.

4. Stulecie – Herbjorg Wassmo

65105202251KSAch no to jest powieść totalna! Autorka snuje opowieść na poły biograficzną o kobietach ze swojej rodziny: prababce, babce i matce. Każda z nich jest prawdziwą kobietą północy: twardą, wytrzymałą na trudy. Biorą swój los takim jaki jest i trwają. A przy tym wszystkim są jeszcze ich marzenia, ciche albo bardzo głośno wypowiedziane. To jedna z tych książek, po których siadamy na brzeżku fotela i pytamy i to już koniec? ale co było potem?
Ogromnie ciekawe jest obserwowanie pewnego zapętlenia losów postaci, jak matka wpływa na córkę, a ona na swoją córką tak, że nic nie ginie, a wszystko wraca, czasem tylko zmienia formę. No i Norwegia. Ona zachwyca mnie nieodmiennie, czy to są chłostane wiatrem fiordy północy, czy ukochane Oslo.  Stulecie po prostu trzeba przeczytać.

Ps. Księgę Diny tej samej autorki też chciałam polecić. Brakło mi numerków, ale powiem wam pod stołem, że to również niesamowita powieść o kobiecie, która łamie wszelkie konwenanse swoich czasów. pychota. (Norwegia!)

5. Lala – Jacek Dehnel
No i na koniec coś z naszego domowego ogródka. Piękna to jest książka, jakże wzruszająca i ciepła. Wszystko w niej jest: biografia, saga rodzinna, humor i tragedia, śmiech i płacz. Tytułowa Lala to babcia Dehnela, kobieta która „zawsze miała więcej rozumu niż szczęścia”. Pisarz poprzez jej historię zagłębił się w losy całej rodziny, skupiając się często na cudownych drobiazgach, małych rzeczach. Z czułością powstała powieść straszliwie niedzisiejszą i dlatego chyba tak piękną. Bo to jest na raz historia Europy XX wieku i historia rodziny, sentymentalna, dość leniwa, dygresyjna, nawet niechronologiczna.
A kobieta? Kobieta tej powieści to kolejna niezłomna postać, śledząca losy świata czasem z obrzeża, a czasem z samego jego epicentrum. Obserwujemy jej przemianę z dziewczynki, w piękną kobietę, a ostatecznie w schorowaną staruszkę, nazywaną również wtedy pieszczotliwie Lalą. 

 

„A co tam piszesz?- pyta babcia znad jakiegoś pisma.
-Powieść o tobie, babciu.
[…}
-I jak ci idzie?
-Fatalnie. Nic się nie klei. Bo albo muszę iść chronologicznie, a to bez sensu, bo ty nigdy nie opowiadasz chronologicznie, albo dygresjami, a wtedy nikt się nie zorientuje, o co chodzi.
-To sobie przeczyta dwa razy.
-No, pewnie jest to jakiś sposób.”
„Lala” 
Jacek Dehnel

 

I to już, koniec. Mam nadzieję, że ktoś to przeczyta do końca, strasznie się napociłam przy tym wpisie! 😉

A.