Książki dla mojej mamy

Dzień mamy już za trzy dni, ale jest to aż nadto czasu aby zdążyć kupić jej prezent. Skoro tu jesteście, to z pewnością tak jak ja uważacie, że książka jest fantastycznym upominkiem zarówno z tej, jak i z każdej innej okazji.

Poniższy wpis to nie będzie uniwersalna lista „książek na Dzień matki”, tak samo jak nie uznaję „książek dla dziewczyny na rocznicę” albo „książek dla pani nauczycielki na koniec roku szkolnego”. Z prostej przyczyny, że wszyscy lubimy inną literaturę, że nie wierzę w książki uniwersalne i dlatego, że jak coś jest dla każdego, to jest do niczego.

Chciałabym zatem napisać o książkach, które ja dałam mojej mamie na przestrzeni około dwóch ostatnich lat. Uważam, że każdy tytuł jest wartościowy, ciekawy i tak naprawdę bardzo różny jeden od drugiego. Mam nadzieję, że Was zainspiruję do prezentów książkowych dla waszych mam!

  1. Peter Wohlleben, Sekretne życie drzew

Książka, jak sama nazwa wskazuje, o drzewach. O tym jak się między sobą porozumiewają, troszczą się nawzajem o swoje potomstwo, pielęgnują swoich starych sąsiadów. Leśniczy Peter Wohlleben uważa, że drzewa mają uczucia, a nawet coś na kształt temperamentu. Np. w każdym gatunku drzew można znaleźć typy ryzykantów, którzy jesienią jak najdłużej mają na drzewach liście (podczas gdy koledzy wokół już dawno je zrzucili), żeby się więcej najeść przed zimą (fotosynteza i te sprawy). Ryzykują przy tym, że gdy przyjdzie przymrozek i złapie je jeszcze z liśćmi na gałęziach, to nieźle im zaszkodzi.

No i tym podobne historie możecie znaleźć w tej książce 😉

Dla kogo? Dla osób, które ciekawi natura, procesy w niej zachodzące, które lubią przebywać w lesie i które wierzą (jak moja mama), że jak się obejmie drzewo i trochę do niego pogada to potem człowiekowi lepiej.

2. Agatha Christie, Opowiedzcie jak tam żyjecie

Niewiele osób wie, że ta słynna brytyjska autorka kryminałów spędziła sporo czasu w Iraku i Syrii podczas wykopalisk archeologicznych, a jeszcze mniej wie, że napisała o tym książkę. Opowiedzcie jak tam żyjecie to wspomnienia pisarki z wypraw, kiedy to towarzyszyła swojego mężowi Maxowi Mallowanowi, w pracach archeologicznych właśnie na terenach Syrii i Iraku.

Książka niesamowicie dowcipna i ciekawa.

Dla kogo? Dla wielbicieli Agathy Christie (do których moja mama z pewnością należy), którzy z pewnością byliby ciekawi tego jej mniej znanego okresu w życiu. Również dla osób które lubią poczytać ciekawe i dość lekko napisane reportaże z podróży.

3. Henning Mankell, Włoskie buty i Szwedzkie kalosze

Dwie części jednej historii. Pierwsza to Włoskie buty, wydana już kilka lat temu, a druga Szwedzkie kalosze. Mankell słynie z kryminałów i serii o Komisarzu Wallanderze, ale pisał również wspaniałe powieści. Powyższe książki to jedne z nich (ale nie jedyne).

Pięknie i ze skandynawskim chłodem o miłości, samotności i starzeniu się. Głównym bohaterem obydwu książek jest emerytowany chirurg mieszkający na jednej z wysp szwedzkiego archipelagu, który w najmniej spodziewanym momencie swojego życia, kiedy myśli że nic już się ważnego nie wydarzy, spotyka miłość sprzed lat. No i dzieje się.

Dla kogo? Dla wrażliwych i miłośników dobrej prozy w skandynawskim klimacie.

4. Andrzej Stasiuk, Kucając

To jedna z wielu książek Stasiuka, które moja mama ma w swoim posiadaniu. Ta wyróżnia się przepięknym wydaniem i oprawą graficzną, a treść, jak (prawie) zawsze, jest piękna i skłaniająca do przemyśleń różnorakich.

Kucając to zbiór fragmentów prozy Stasiuka, o charakterze nie fabularnym, raczej obserwacje człowieka i jego miejsca w świecie. Świecie, który jest „nieobjętym mikrokosmosem flory i fauny, dostępnym tylko dla tego, kto przystanie na chwilę, kucnie i rozejrzy się wokół”, że tak zacytuję opis z okładki.

Dla kogo? Dla wielbicieli pisarstwa Andrzeja Stasiuka, dla tych którzy lubią pomyśleć nad sensem istnienia, dla niespiesznych czytelników.

5. Maria Czubaszek, Nienachalna z urody

Moja mama jest wielką fanką pani Marii Czubaszek, jej poczucia humoru, zdolności do autoironii. Tę ostatnią książkę kupiłam jej już po śmierci autorki.

Co tu dużo mówić, Czubaszek znowu o sobie i znowu z dystansem. O ludziach, z którymi się przyjaźniła, pracowała, których mijała w życiu. O sytuacji politycznej w kraju, o nas Polakach. Jak zwykle celnie i na temat.

Dla kogo? Dla mam, którym nieobca jest autoironia i dystans, które bawią niby osobiste dywagacje, w których czytelnik jednak może się przejrzeć jak w lustrze.

6. Simona Kossak, Saga Puszczy Białowieskiej

Kupiłam mamie tę książkę, podobnie jak tę o drzewach, bo ona najlepiej czuje się w lesie ;). „Książka o zwierzątkach”, tak ją skomentowała, gdy rozwinęła papier. Ostatecznie jednak okazało się, że akurat ten tytuł pani Kossak jest dość szczegółowy i wypełniony po brzegi dość specyficzną naukową, biologiczną wiedzą, co nie wszystkim musi pasować.

Nie mniej jednak z pewnością jest to pozycja wartościowa, opowiadająca wnikliwie historię Puszczy Białowieskiej od zamierzchłych czasów. Przyroda wiedzie prym w tej narracji. Sama postać Simony jest również tutaj bardzo ciekawa: zaciekle broniła puszczy przez pazernym człowiekiem, była mamką dla wielu zwierząt, stała się integralną częścią Puszczy mieszkając tam 30 lat.

Dla kogo? Dla osób które lubią poczytać sobie do poduszki encyklopedię zwierząt (jak moja mama), a także zainteresowanych życiem Kossakówny na odludziu.

7. Kristina Sabaliauskaitė, Silva Rerum

Powieść litewskiej pisarki mieszkającej w Londynie. Akcja dzieje się w XVII-wiecznej Litwie opowiada o burzliwych losach rodziny szlacheckiej, a także wnikliwa historia Europy Środkowej.

„Silva rerum to opowieść o balansowaniu między śmiercią a życiem, brzydotą a pięknem, ciałem a duszą, odsłaniająca tajemnice wielokulturowego Wilna”, pisze wydawca.

Książka zebrała bardzo dobre opinie, jako świetnie skonstruowana powieść historyczna, bogata w szczegóły, zmysłowa.

Dla kogo? Dla tych, którzy lubią złożone z wielu wątków i postaci sagi rodzinne oraz nie boją się barokowego, puszystego stylu. I dla mam, które tęsknią za prawdziwą powieścią.

8. Anna Król, Rzeczy. Iwaszkiewicz intymnie

Anna Król miała rok kiedy umierał Jarosław Iwaszkiewicz, słynny polski prozaik, poeta i eseista. 35 lat później zagląda do jego szaf i komódek. Z czułością ogląda garnitury, tubki kremu do golenia, bilety kolejowe, poplamione notatki. Z drobiazgów, którymi nikt nie zajął się po jego śmierci, układa na nowo opowieść o jednym z najważniejszych polskich pisarzy XX w.

„Tytułowe rzeczy prowadzą do jego spraw codziennych, uczuć i literatury. Dlaczego tak obsesyjnie notował w tanich brulionach? O czym rozmawiał z psem? Czego wstydził się przed ukochanym? Niczym w filmowym scenariuszu, drobiazgowa dokumentacja pozwala stworzyć fabularyzowane sceny z życia Iwaszkiewicza i być z nim w najintymniejszych momentach.”

Piękna historia o przemijaniu o tym, co po nas pozostaje.

Dla kogo? Dla melancholików, nostalgicznych czytelników niebojących się smutku i powrotów do nie zawsze łatwej przeszłości, do konfrontacji z brzydotą śmierci. Przede wszystkim dla czytelników twórczości Iwaszkiewicza, a jestem przekonana, że pokolenie naszych rodziców czytało go namiętnie. Dla ciekawych człowieka.


Dopiero kiedy przygotowałam tę listę do wpisu zobaczyłam, że dominują tutaj tematy przyrodnicze i biograficzne. W sumie to ciekawe, bo moja mam przepada za dobrymi powieściami. 😉

Jak Wam się podoba moja lista? Czy któryś tytuł pasuje do gustu czytelniczego Waszych mam? A może podzielicie się ze mną tym, co czytają Wasze mamy? 

 

Ps. Podlinkowałam tytuły książek do księgarni internetowej Chodnik Literacki wyłącznie dlatego, że lubię ją za pomysł i oryginalność, a nie dlatego że ktoś mi za to płaci ;).