Książka o czytaniu – Justyna Sobolewska

(…) czytanie wiąże się często z poczuciem bezradności, ilu rzeczy się jeszcze nie przeczytało.

Justyna Sobolewska, dziennikarka tygodnika Polityka i felietonistka, napisała książkę o czytaniu, czyli o czytelniku, czyli o sobie, czyli o nas, czyli o tym, jak książki wypełniają nasze bycia.

Książka o czytaniu, to zbiór tekstów, dotyczących anatomii czytania, naszych nawyków i nawyczków, upodobań i małych tajemnic związanych z lekturami na przestrzeni lat. To zebrane w jednym miejscu najważniejsze aspekty życia czytelnika, a także życia pisarza. Każdy rozdział to osobne zagadnienie. Autorka prowadzi nas zatem do ulubionych miejsc, w których oddajemy się lekturze, rozważa zalety domowego, rytualnego czytania na głos, pisze o czytelnikach dworskich i namiętnych (to ci od niezaginania i zaginania rogów stron), o książkach których nigdy nie przeczytaliśmy, chociaż powinniśmy, a także o tych, do których wciąż wracamy.
Są również rozdziały może mniej wnoszące, ale momentami dowcipne: o najgorszych tytułach, o pierwszych zdaniach powieści i o zjawisku książek elektronicznych. To tak żeby wymienić choć kilka.

Jedne z zagadnień omówione są z większą starannością i ciekawiej, tak jak na przykład rozdział Bezkarne czytanie na wakacjach i Uroki spotkań autorskich, inne są bardziej pobieżne i czyta się je z poczuciem, że autorce zabrakło materiałów, jak w przypadku I Ty zostań klubowiczem czy Ciarki wzdłuż krzyża.

Sobolewska w swojej pracy posługiwała się cytatami z innych książek o książkach (jak choćby Jeśli zimową nocą podróżny Calvino czy Moja historia czytania Manguela), przytaczała wypowiedzi znanych polskich pisarzy i ludzi związanych z literaturą, a także dzieliła się własnymi doświadczeniami, które to fragmenty zaliczam do najciekawszych.

Dwie najważniejsze wartości dodane po zamknięciu Książki…

Pierwsza to potężna porcja autorefleksji, często zaskakujących dla samego czytelnika, zabawnych,a czasem wzruszających (książki kojarzące się z miejscami, miejsca kojarzące się z książkami – na dłuższy czas zapatrzyłam się w okno). Sobolewska w każdym rozdziale prowokuje do zastanowienia się jak to jest w naszym przypadku, czy dany temat nas dotyczy, a jeśli tak, to w jaki sposób, czy jesteśmy w grupie tych, a może tamtych, i tak dalej, i tak dalej…

Druga, to dłuższa lub krótsza, w zależności od doświadczeń literackich, lista tytułów do przeczytania. Moja, muszę przyznać, jest całkiem pokaźnych rozmiarów. To mi przypomniało, o ważnej kwestii – Książka… aż prosi się o notatki na marginesach i pustych fragmentach stron, którą to prośbę skwapliwie spełniłam ;). Lista książkowych inspiracji była zatem sukcesywnie spisywana na wyklejce, a poszczególne rozdziały aż roją się od moich podkreśleń, dopisków, znaków zapytania i wykrzyknienia. Ot, choćby przy tym fragmencie:

Alberto Manguel zobaczył kiedyś w metrze kobietę z „Labiryntami” Borgesa w ręku. Nagle wydała mu się bliższa niż wielu innych ludzi, których widywał codziennie, przez sam fakt, że czytała tę książkę. Miał ochotę zamachać do niej i zakrzyknąć, że też jest wyznawcą tej wiary.*

Dopisałam na marginesie: też tak mam!

Książka o czytaniu należała z pewnością do lektur przyjemnych i wartościowych. Jednak cały czas towarzyszyło mi uczucie pewnej wtórności w stosunku do Anne Fadiman i jej Ex libris, która moim zdaniem jest nie do przebicia. Nie mniej jednak, nie znam żadnej innej publikacji o tej tematyce wydanej w Polsce o nas, polskich czytelnikach i pisarzach. Z pewnością zatem jest to pozycja obowiązkowa dla każdego maniaka tzw. książek o książkach.


Na deser, dla jeszcze nieznudzonych długością tekstu, kilka z moich wynotowanych przy lekturze Książki… refleksji.

  1. Pierwszą książką, którą czytałam faktycznie pod kołdrą, za jedyne źródło światła mając zegarek z podświetlaną tarczą (!) były Wyznania chińskiej kurtyzany. Ciężko się dziwić, że mam teraz taki marny wzrok. Potem dość szybko przestawiłam się na audiobooki (od dziadka) nagrywane na płyty CD i odtwarzane w discmanie, pod wspomnianą kołdrą właśnie, kiedy powinnam była już dawno spać.
  2. Nie jestem w stanie czytać w łóżku. Zasypiam po kilku stronach choćbym jeszcze 5 minut temu nawet nie była senna. Najlepiej czyta mi się na świeżym powietrzu i w podróży. Tak, to wiele utrudnia.
  3. Uwielbiam czytanie na głos. Wiele lat pielęgnowałyśmy z mamą rytuał głośnego czytania, a teraz lubię ja czytać komuś. Póki co, tym jedynym kimś jest mój chłopak, a naszą lekturą Księga Tysiąca i jednej nocy.
  4. Książką, przy której miałam mdłości, i której nie skończyłam, jest Pod mocnym aniołem Pilcha. Nie, nie jestem fanką tego autora.
  5. Hasło reklamowe, że książka jest hitem i podoba się czytelnikom na całym świecie, jest niemal gwarancją, że po ten tytuł nigdy nie sięgnę.
  6. Moim największym felerem czytelniczym jest to, że zapominam zakończeń opowieści. Poważnie. Pamiętam zarys historii, poszczególne sceny z początku i środka książki, ale niemal nigdy nie pamiętam samego zakończenia! Jest to nieprawdopodobnie frustrujące. Obawiam się, że to jaki defekt neurologiczny.

Justyna Sobolewska, Książka o czytaniu, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2016

*wszystkie cytaty pochodzą z omawianej książki