Książka, która otwiera nowe drzwi – #Czytaj z nami

Czy książka może zmienić coś w nas? Otworzyć oczy na nieznane do tej pory sprawy, albo umożliwić spojrzenie na dobrze znaną z zupełnie nowej perspektywy? Oczywiście że tak. Takie lektury są dla mnie kwintesencją czytania per se. Przekopuję się wytrwale przez zalewającą nas miałkość i nijakość, żeby dotrzeć do nich właśnie – do książek otwierających nowe drzwi.

Razem ze mną, o takiej lekturze napisały dla Was trzy blogerki: Dagmara Sobczak z bloga Socjopatka, Paulina Gaworska z bloga Czytaj na walizkach i Katarzyna Grzebyk, która firmuje swój blog własnym nazwiskiem. Wpis powstał w ramach akcji #czytajznami, ponieważ wszystkie należymy do internetowego klubu książki założonego przez Magdalenę z Save the magic moments.

Moja książka otwierająca nowe drzwi to Zamach Yasminy Khadry. To opowieść o palestyńskim lekarzu, który pracuje w szpitalu w Tel Awiwie i jego żonie. W nocy zostaje wezwany do ratowania ofiar ataku bombowego, który wydarzył się w wypełnionym dziećmi fast-foodzie. Jeszcze tej samej doby identyfikuje swoją żonę i dowiaduje się, że to ona była zamachowcem.
Cisza. To świszczącą ciszę w głowie słyszałam podczas czytania Zamachu. Razem z bohaterem próbowałam zrozumieć. Zrozumieć motywację zamachowca-samobójcy, zasymilowanej Arabki, która przecież tak świetnie odnajdywała się w Żydowskim Tel-Awiwie. Przedzierałam się przez ból i sprzeciw męża, przez wszystkie etapy żałoby, przez złość i zaprzeczenie. Dotarłam do innych arabskich mieszkańców Izraela, który są o krok od zrobienia tego samego, co żona lekarza. I wiecie co? Chyba chociaż w jakiejś części zrozumiałam. Nie zaakceptowałam, oczywiście. Ale zbliżyłam się do tego. To było niezapomniane przeżycie. Pamiętam, że w pewnym momencie czytałam, a z oczu płynęły mi łzy.
Do dzisiaj o tym myślę. O Zamachu.

Yasmina Khadra, Zamach, wyd. Amber, 2006

Nie było łatwo wybrać jedną pozycję książkową, o której można powiedzieć „to książka, która otwiera nowe drzwi”. Z jednej strony można tak powiedzieć o większości z książek, a z drugiej, czy którakolwiek w ogóle zasługuje na takie miano? W końcu to, co na mnie wpłynie i ukaże przede mną nowe horyzonty, dla kogoś innego może być czymś oczywistym.
Po długim zastanowieniu, zdecydowałam się napisać o reportażach Justyny Kopińskiej Polska odwraca oczy.

Jest to zbiór spraw, które mrożą krew w żyłach. Polskich spraw, dzięki czemu łatwiej nam utożsamić się z nimi i poczuć je na własnej skórze. Bez grama lukru, w zupełnie innym świetle, Justyna Kopińska pokazuje historie, które znamy z pierwszych stron gazet.
Wszystkie są wstrząsające, ale mnie osobiście najbardziej poruszyła sprawa Agnieszki z Elbląga, która w 2013 roku została zgwałcona na szkoleniu, przez swoich współpracowników. Dwa tygodnie wcześniej poroniła dziecko. Nikt nie wyciągnął do niej ręki. Wszyscy sugerowali (łącznie z koleżankami w pracy), że sama się prosiła o gwałt – między innymi przez noszenie spódnic w pracy. Krew mnie zalewała podczas czytania, a ciśnienie rosło z każdym kolejnym zdaniem. Jak kobiety mogą w ten sposób gnębić inne kobiety? Choćby chodziła nago w pracy nikt nie miał prawa jej dotknąć. Sprawa została umorzona, MIMO, między innymi, śladów DNA oprawcy na majtkach Agnieszki.

fot. Dagmara Sobczak

Takich spraw jest więcej. Autorka przytacza jedna po drugiej takie, które zostały potraktowanie niezbyt serio przez nasz wymiar sprawiedliwości. Długo by o tym pisać, ale trzeba to po prostu przeczytać! Najgorsze w tym wszystkim jest to, że 42% wyroków za zgwałcenie zostaje umorzonych. 42% to prawie połowa. Co się dzieje z gwałcicielami? Dalej pracują w swoich miejscach pracy, w tym wypadku byli to ratownicy szpitala…

Jeżeli uważasz, że masz prawo do wolności, a w razie czegokolwiek służby, takie jak policja, wojsko, lekarze, sądownictwo pomogą ci, to przeczytaj tę książkę. Zdecydowanie otwiera ona oczy, innymi słowy otwiera nowe drzwi. Niestety, za nimi nie ma magicznego świata.

Justyna Kopińska, Polska odwraca oczy, Wydawnictwo Świat Książki, Warszawa 2016

 

Długo zastanawiałam się, która książka wywołała we mnie dużą zmianę, która wpłynęła na mnie w taki sposób, aż otworzyły się przed mną nowe drzwi. I po długim zastanawianiu i poszukiwaniach w głowie, jak i na moich półkach z książkami – znalazłam.

Książka nietuzinkowa, specyficzna i bardzo stara. Dale Carnegie wydał Jak przestać się martwić i zacząć żyć w 1944 roku, czyli 73 lata temu! Zapytacie, jak tak stara książka może coś dać współczesnemu człowiekowi? Powiem Wam, że wiele. Wiedza i porady, jakie przekazuje Carnegie mimo upływu czasu nie zestarzały się, są uniwersalne i ponad czasowe, a może we współczesnym świecie jeszcze bardziej aktualne?

fot. Paulina Gaworska

Co znajdziecie w książce? Przede wszystkim wspaniałe anegdotki, opowieści i cytaty sławnych ludzi, szczególnie amerykańskich biznesmenów, artystów oraz polityków. Autor pokazuje jak ważne jest w życiu zadbanie o swoje myśli, emocje i potrzeby. Pokazuje, jak żyć chwilą obecną, jak zostawić zmartwienia z pracy, domu, szkoły i skupić się na radosnych momentach. Carnegie daje też siedem sposobów na to, jak zachować spokój w różnych stresujących sytuacjach oraz co robić, kiedy ważne sprawy nie dają nam spokoju i musimy podjąć decyzję.

Dla mnie książka wyjątkowa, pozwoliła mi oswoić swoje zmartwienia, zastosować regułę pytania się siebie samej, czy mam wpływ na daną sytuację, jeśli tak, zadaje sobie pytanie co mogę zmienić? Jeśli nie mam na nią wpływu, to też nie mam co się martwić, ponieważ nie przyniesie to nic dobrego, jedynie moje gorsze samopoczucie. Książkę można podsumować cytatem dziekana Hawkes z Columbia University:

,,Na każdy kłopot, który nosi Ziemia,
Albo jest lekarstwo, albo też go nie ma.
Jeśli jest- spróbuj je odnaleźć,
Jeśli nie ma – nie myśl o tym wcale” [s. 109]

Dale Carnegie, Jak przestać się martwić i zacząć żyć, Wydawnictwo Studio Emka, 2003

Aleksandra, dziękuję ci, za zaproszenie do rozmowy o książkach. Pytasz, czy książka może otworzyć nowe drzwi? Czy zatem może zmienić postrzeganie świata albo napisać nowy rozdział w życiu czytelnika? Może! Doświadczyłam tego na własnej skórze i choć wiele czytam, to trafiłam na zaledwie kilka takich tytułów, które namieszały w moim życiu i nieco je przewartościowały. Moje spojrzenie na macierzyństwo drastycznie zmieniła książka napisana przez Jean Liedloff – W głębi kontinuum, którą polecam rodzicom i przyszłym rodzicom. Duży wpływ wywarł na mnie bestseller Potęga podświadomości, rady tam zawarte przetestowałam na sobie i… zadziałało!

Chcę wam jednak opowiedzieć o skromnej książce, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak bez zbytnich fanfar i promocji w połowie 2015 roku. To Dotknij Boga Patryka Świątka, blogera i podróżnika, którego blog – Paragon z podróży – kilka lat temu został uznany za blog roku w znanym konkursie. Wprawdzie do książek pisanych przez blogerów mam dość sceptyczny stosunek, ale że autor pochodzi z Rzeszowa, miasta, w którym jestem związana od lat, postanowiłam sprawdzić jego umiejętności pisarskie i tematykę, której trochę się obawiałam.

Dotknij Boga to relacja z podróży po Polsce, w jaką Patryk Świątek udał się pewnego dnia, zostawiając w domu portfel z pieniędzmi, karty płatnicze i jedzenie. Wziął tylko skromnie wyposażony plecak i ruszył do pierwszego z kilkunastu miejsc, jakie zaplanował odwiedzić. Były to świeckie i zakonne zgromadzenia, w których spotkał bezdomnych, uzależnionych, rodziny wielodzietne, zakonników, osoby świeckie i ludzi mocno „potłuczonych” przez los. Mieszkał z nimi pod jednym dachem, rozmawiał, obserwował, pytał. Autor mówi, że ta podróż bardzo zmieniła jego życie i postępowanie, a musicie wiedzieć, że Patryk zwiedził kawał świata podróżując na własną rękę.

Nie jest to książka o Bogu ani kościele katolickim, choć i tak można ją odczytywać. Nie myślcie, że tchnie moralizatorstwem. Jej głównym bohaterem jest zwykły człowiek, a ideą – afirmacja ubóstwa, dobroci i szacunku dla bliźniego obecna przecież w innych religiach. Oczywiście, autor nie unika tematu kościoła, w końcu gości pod jego dachem, ale prawdy zawarte w książce są uniwersalne, co Patryk – niezwykle sympatyczny i bezpośredni młody człowiek – podkreślał w wywiadzie, jaki z nim kiedyś przeprowadziłam.

fot. Katarzyna Grzebyk

Możliwe, że Was ta książka nie zachwyci – jako utwór literacki mnie też specjalnie nie porwała, bo zapewne można ją napisać z „większym polotem”, bardziej sensacyjnie i z wykorzystaniem różnego rodzaju technik pisarskich. W moim przypadku istotny był kontekst, moment, w którym sięgnęłam po Dotknij Boga. Był to czas, kiedy nie dostrzegałam tego, co już mam, lecz myślami błądziłam wokół tego, czego nie mam lub mieć nie będę. Tkwiłam w jakimś rozgoryczeniu i nie potrafiłam sobie poradzić z tymi myślami. Dotknij Boga trafiło na podatny grunt. Przeczytałam ją w tej chwili, kiedy była mi najbardziej potrzebna. Muszę przyznać, że dzięki niej zawróciłam z drogi, w którą pchał mnie tłum i poszłam w przeciwną stronę. Wierzcie lub nie, ale właśnie wtedy wszystko zaczęło się układać i po raz pierwszy od dłuższego czasu poczułam się szczęśliwa. Dziś zupełnie inaczej patrzę na ludzi bezdomnych i uzależnionych, a także na tych, którzy stawiają na konsumpcyjny, rozrywkowy i pełen blichtru tryb życia. Czuję się silna, bezpieczna, spokojniejsza, nie mam marzeń związanych z rzeczami materialnymi. Doceniam to co mam i nie pragnę nic więcej niż zdrowia dla mojej rodziny. Cała reszta przychodzi sama albo ciężko na nią pracuję, ale z uśmiechem na twarzy.

Nie wiem, czy polecałabym Wam tę książkę, gdybym przeczytała ją w innym momencie. Czy mówiłabym o niej jako jednej z najważniejszych w życiu? Nie potrafię odpowiedzieć. W każdym razie, jeśli jesteście na rozstaju dróg i miotacie się w którą pójść, sięgnijcie po Dotknij Boga.

Patryk Świątek, Dotknij Bogawyd. Znak, 2015

 

Dziękuję dziewczynom za ich teksty i inspiracje.

A.


  • myslobook.pl

    Świetny tekst, fantastyczne recenzje 🙂

  • Co za zbieg okoliczności! Ostatnio właśnie zainteresowałam się „Zamachem”, ale w wersji filmowej. Szczerze mówiąc jakoś mi umknęło, że najpierw była książka. A Ty widziałaś może film? Zastanawiam się, czy wstrzymać się z oglądaniem póki nie przeczytam książki Khadry.

    • Ewelino powiem Ci, że nie miałam pojęcia o filmie na podstawie tej książki. Chętnie obejrzę, zwłaszcza że produkcja chwała Bogu nie amerykańska, tylko francusko-belgijsko-libańsko-katarska 😀
      Zdecydowanie głosuję za czytaniem przed oglądaniem. Khadra zmierza w tej historii do dość hmm burzliwego zakończenia, myślę, że gdybym je znała wcześniej, lektura nie byłaby taka sama.

      • W takim razie wstrzymam się z oglądaniem filmu i najpierw sięgnę po książkę! A o samej produkcji słyszałam wiele dobrego, więc myślę, że też jest warta uwagi!

  • Ależ zestawienie! Czytałam tylko „Zamach” i muszę powiedzieć – to poruszająca historia. Inne wspomniane przez uczestniczki książki mi umknęły. Choć po ” Polska odwraca oczy” nie sięgnęłam z premedytacją. Bałam się tego co przeczytam. I jak teraz widzę, chyba słusznie…

    • Mam poczucie, że wszystkie książki autora „Zamachu” są jak małe trzęsienia ziemi. Trzeba po nich usiąść i wziąć kilka głębszych oddechów, aby dojść do siebie.
      Ja po przeczytaniu kilku reportaży Kopińskiej w DF też jakoś się wstrzymuję z tą książką. Boję się, że będę bardzo, bardzo zła.

  • Mea Culpa/ Z książką do łóżka

    Z powyższych książek tylko „Polska odwraca oczy” mam na półce i oczywiście w planach. O pozostałych nigdy wcześniej nie słyszałam, ale po Waszych recenzjach bardzo bym chciała przeczytać.

    Świetny wpis – no i super temat.

    • Cieszymy się bardzo i dziękuję w naszym wspólnym imieniu 🙂 Dziewczyny wybrały same ciekawe tytuły. I jakie różne od siebie!

  • Dziewczyny! W swoich recenzjach poruszyłyście bardzo ważne i trudne sprawy, obok których ciężko mi teraz będzie przejść obojętnie. Każda z Was poruszyła we mnie pewną strunę i sprawiła, że chciałabym sięgnąć po wszystkie zaproponowane lektury. Najmocniej zainteresował mnie „Zamach”. Zastanawiam się, jakie byłoby moje zachowanie w omawianej sytuacji – czy byłabym w stanie zrozumieć Kogoś, kto naraża na cierpienie tak wiele osób – wydaje mi się, że nie, bez względu na motywację. O lekturze „Polska odwraca oczy” słyszałam już wcześniej. Jako idealistce pewnie ciężko będzie mi przejść przez tę lekturę, ale spróbuję. Niesamowite jest też to, o czym pisze Kasia – czasem trafiamy na książki w odpowiednim momencie swojego życia i wtedy zmieniają one nasze spojrzenie, podejście do tego, co aktualnie się dzieje. Dla mnie ta siła literatury jest niewyobrażalna.
    Gdybym sama miała wskazać lekturę, która otworzyła mi nowe drzwi, byłoby mi bardzo trudno, bo wiele jest takich pozycji, po przeczytaniu których jedne drzwi się zamykają, a kolejne otwierają. Nie wiem… Może „Cień wiatru”, może „Nie mów nikomu”, a może „Oskar Schindler. Prawdziwa historia”…

    • Karola

      Jeżeli mogę wtrącić a propos Oskara Schindlera, warte przeczytania są również „Pamiętniki” Emilie Schindler, małżonki Oskara. Jeżeli temat Cię interesuje, polecam!

      • Bardzo ciekawe książki poleciłyście dotyczące Schindlera. Mam braki w wiedzy na ten temat i koniecznie chcę nadrobić. Dzięki dziewczyny 🙂

    • „Zamach” zrobił na mnie faktycznie ogromne wrażenie. Oczywiście, żeby nie było wątpliwości, nie przyjęłam argumentów zamachowców jako słusznych bo jakże bym mogła. Ale chyba przez chwilę zrozumiałam dlaczego to robią. Dlaczego z ich punktu widzenia jest to słuszne. Bardzo trudna lektura.
      Po reportażach Kopińskiej można się pożegnać z idealizowaniem naszego kraju raz na zawsze ;).

  • Aleksandra – dziękuję za zaproszenie do podzielenia się własnymi wrażeniami dotyczącymi ważnych dla nas tytułów. Książki, które poleca Dagmara i Kasia są już na mojej liście do przeczytania. Choć lektura ,,Polska odwraca oczy” to będzie trudna przeprawa.

  • Bardzo ciekawy wpis, więc nie mogło być inaczej – pojawiły się niezwykle intrygujące tytuły, o których właściwie wcześniej nie słyszałam. Na pewno będę mieć je na uwadze.

  • Piękny wpis powstał, zapisuję tytuły koleżanek;-) Nie słyszałam jedynie o książce, którą poleca Ola, pozostałe znam z recenzji;-) Na pewno warto przeczytać!

    • Kasiu polecam gorąco tego autora. Tylko trzeba mieć na uwadze, że będzie to trudna lektura. Podobnie jak „Jaskółki z Kabulu” czy inne książki Khadry. Ale myślę, że je docenisz 🙂

  • Bardzo ciekawy temat. I ciężki. Ja myślę, czy taką książkę czytałam i jakoś nie mogę odnaleźć. Z pewnością nasze życiad zmieniała J. Bator swoją Zamień chemię na jedzenie, ale to mąż ją przeczytał.

    • Mam nadzieję, że trochę z dziewczynami zainspirowałyśmy :).
      Pozdrawiam cieplutko!