Kochaj wystarczająco dobrze – Agnieszka Jucewicz i Grzegorz Sroczyński

IMG_20160127_221739

Nie musisz być ze mną ani ja nie muszę być z tobą. To jest twój wybór i to jest mój wybór.Udane związki to jest dana wolność, z której nikt nie korzysta. [s.146]

Nie znoszę poradników. Jestem psychologiem, prawie terapeutą, i zawszę wzdrygam się na myśl o książkach pod hasłem – jeśli jesteś typem osobowości X, to szukaj partnera z Y/ jak szczęśliwie żyć i sprawić, że nie odczuwasz żadnych frustrujących i trudnych emocji/ jak znaleźć miłość swojego życia / cała prawda o kobietach/ cała prawda o mężczyznach? / poradnik pozytywnego myślenia/ BLA BLA BLA. Uniwersalna recepta na udane życie czy udany związek?? Coś takiego nie istnieje.  Te poradniki to jedna wielka ściema, strywializowanie tematu, bazowanie na oczywistych oczywistościach, na stereotypach, żrący po oczach optymizm, tęczowe kolorki i w ogóle cud malina. 

Fuj.

No to co w takim razie robiłam z Kochaj wystarczająco dobrze przez kilka dni z rzędu w autobusie z i do pracy? Otóż coś mnie podkusiło, znalazłam tą książkę u moich rodziców (którzy nie czytają tego typu literatury) i pomyślałam, że ciekawa jestem co też ich tutaj akurat przyciągneło. Myślę sobie, co mi tam, najwyżej zmarnuję kilka razy 2 x 40 min w autobusie. Ok.

No i owszem, nie udało się w niej całkowicie uciec od frazesów, ale nie jest to wcale zła książka, a czas spędzony na jej lekturze nie okazał się czasem straconym, uf. Skonstruowana jest w formie wywiadów z psychologami i psychoterapeutami, które prowadzi dwójka autorów – Agnieszka Jucewicz i Grzegorz Sroczyński. Nazwiska, na które z pewnością warto zwrócić uwagę to prof. Bogdan De Barbaro, Andrzej Depko, Wojciech Eichelberger czy Stanley Ruszczynski.

W rozmowach poruszane są bardzo różne tematy, począwszy od zagadnienia, czy można znaleźć jakiś wzór, według którego ludzie dobierają się w pary (nie.), godzenie się na przemiany w związku związane z upływem czasu (i że to jest dobre!), zdrowe tajemnice w relacji i jakże ważna przestrzeń dla własnych myśli, bliskość w kłótniach, rywalizacja z partnerem na przeróżnych polach (w tym nieoczywista walka o prawo do opieki- kto w parze wymaga więcej wsparcia i troski?), seks, pieniądze, zdrada i jeszcze kilka innych. Niektóre wątki są ciekawiej poprowadzone, inne naturalnie mniej, ale myślę, że każdy znajdzie taki rozdział, przy którym się zatrzyma.

„Dobrze być razem w dojrzałym związku, ale ta baza, która pozwala przejść w życiu kolejne straty, polega również na siedzeniu w kącie i mierzeniu się z tym w samotności. (…) W każdym z nas jest dość istotny obszar tajemnicy i odrębności. Nawet jakby się bardzo chciało, to się nie wpuści tam drugiej osoby. W hiszpańskim jest na to słowo „incommunicado” – obszar nieprzekazywalny.” [s.89]

To co jest istotne w tych wywiadach, to pewne rozstanie się ze złudzeniami, że istnieje złoty przepis na dobry związek, że można podać skrypt rozwiązania wszystkich damsko – męskich problemów w 10 przykazaniach dobrej partnerki/partnera. A prawda jest taka, że rozwiązań jest tyle, ile par. Owszem, czytając miałam momenty kiedy myślałam sobie o, to o nas, pewnie że tak. W przytaczanych przykładach można odnaleźć czasem siebie, tyle że nie należy nadmiernie przywiązywać się do stawianych w tego typu publikacjach diagnoz problemu, i fajnie, że wypowiadający się specjaliści w większości to właśnie podkreślają – to co w jednej parze będzie patologią, będzie stanowiło pole konfliktów i napięć, w innej parze będzie naturalne. Ważne jest to, z czym te osoby czują się dobrze, jaka rola życiowa im odpowiada, bo może na przykład jakaś ONA dobrze się czuje w tradycyjnym, patriarchalnym związku z jakimś NIM, i nie należy z góry stawiać diagnozy, że na pewno jest zaszczuta, nieszczęśliwa, bo spędza życie w garach i pieluchach, i należy ją wyemancypować, i uświadomić jaka jest pozycja współczesnej kobiety.

Ostatecznie uważam, że w zalewie śmieciowej para-literatury o związkach, Kochaj wystarczając dobrze, jest wystarczająco dobre. Zaznacza kilka ważnych rzeczy, jak na przykład regulowanie bliskości w związku, lojalność wobec poprzednich pokoleń, konieczność podlegania zmianom i przyjmowania różnych ról w relacji jako dowód dojrzałości, czy też NIE szukanie tzw. drugiej połówki. A co dla mnie osobiście było ogromnie ważne?

„Wykreśliłabym z naszych rozważań słowa „dobrze”, „miło” i „przyjemnie”. W związku dojrzałych ludzi wcale nie musi być miło. Chodzi raczej o rosnącą satysfakcję z życia, większą głębię i bogactwo wewnętrzne. Ale to nie musi oznaczać, że jest przyjemnie.” [s. 76]

Dojrzałość boli, bo wymaga zrezygnowania z wielu iluzji, uporczywie podtrzymywanych w nas przez masowe media i te wszystkie tęczowe poradniki. Kontakt z rzeczywistością i z najbliższym nam człowiekiem będzie miły, jak i niemiły. Będzie ambiwalentny. To jest dobre, to jest rozwojowe.

I na tym zakończmy.

A.

*wszystkie cytaty pochodzą z omawianej ksiażki


 

tytuł: Kochaj wystarczająco dobrze

autor: Agnieszka Jucewicz, Grzegorz Sroczyński

wydawnictwo: Agora

rok wydania: 2015

Ilość stron: 243