Dizajn tamtych czasów – Wojciech Grabowski

Pozwolić sobie na „luki pamięci”, o których pisze Schulz. Moje luki są takie: Pan z Kiosku długo jeździ dookoła placu, wykonuje bardzo wiele okrążeń, podnosi się z siodełka w trakcie jazdy, puszcza jedną ręką kierownicę, wreszcie wykonuje figury akrobatyczne – jak żylasta woltyżerka. Czy mi się śniło, czy widziałem taką scenę naprawdę? [s. 65]

Dizajn tamtych czasów to tytuł trudny do jakiegokolwiek sklasyfikowania. Bo to takie mini-prozy, z jednej strony traktujące o wzornictwie w czasach PRLu, a z drugiej, migawki z dzieciństwa.

Prześlij mi to na telefoto

Wiecie jaki jest mój ulubiony serial wszech czasów, pomimo, że ma tylko kilkanaście odcinków? Wojna domowa. Mogłabym oglądać go w nieskończoność, a hasło zapomnieliśmy nóg jest moim ulubionym (To nic, że nikt go nie rozumie. A może jest tu ktoś kto pamięta odcinek z przemeblowaniem mieszkania na przyjazd Anuli? Proszę niech się ujawni! :D). Poza tym byłam od dziecka karmiona Czterdziestolatkiem i 07 zgłoś się. Wszystkie efekty specjalne wysiadają przy pościgach policyjnym polonezem komisarza Borewicza za przestępcą. Żaden współczesny serial nie przebije tej złotej trójki.
Po co o tym piszę? Bo przez te seriale pałam głęboko utajoną miłością do czasów PRLu i lubię czytać o tamtych czasach, oglądać zdjęcia i słuchać opowieści. 🙂

Babcia stała przed skrzynką z małym kluczykiem w dłoni. Długo nie otwierała. Zastanawiała się, od kogo.
Świat pod kątem był ciekawszy niż świat prostopadły. A może tylko tak mi się wydaje, bo to było w dzieciństwie. [s.84]

Być może z tego powodu ta niewielka książeczka Grabowskiego wywołała na mojej twarzy kilka razy uśmiech. Faktycznie jest w niej kilka namalowanych słowem obrazów, które tworzą ciepły, nostalgiczny klimat PRLu, świata który przeminął bezpowrotnie ze wszystkimi swoimi wadami, ale i urokami.

Autor – Wojciech Grabowski – to filmowiec, rysownik i autor czterech książek. Sam o sobie mówi, że jego sposób patrzenia na świat ukształtowali Schulz, Kantor, Fellini i… Pan z Kiosku (patrz cytat na początku tekstu). Grabowski pisze w swojej cieniutkiej książeczce, którą przeczytacie w skupione półtorej godziny, o przedmiotach, które składały się na jego dziecięcy świat. Przedmiotach-symbolach czasów Polski Ludowej. Każdy rozdział poświęcony jest innej rzeczy od tramwaju z błędem konstrukcyjnym, przez motorowej komarek 232, aż po telewizor Belweder i wiecznie zacinające się automaty telefoniczne (w ogóle najlepszy rozdział to jeden z ostatnich, o tym jak to w PRLu ciągle coś nie działo jak należy).

Dzieciństwo składane z rzeczy

Szczerze mówiąc, o ile fragmenty dotyczące wzornictwa pojazdów może niekoniecznie były dla mnie bardzo ciekawe, o tyle to wszystko co się dzieje pomiędzy przedmiotami – już bardzo tak. Autor pięknie wplótł wiele wspomnień z czasów dorastania w niby to lekkie opowiastki o designie PRLu. O skrzynce na listy,  o motorowerze Komar który stał się pretekstem do opowieści o Panu z Kiosku, o przerwach w dostawie prądu na Osiedlu Tysiąclecia – autor przemycił w tych króciutkich formach dużo autobiografii i te urywki czyta się świetnie.

Dizajn tamtych czasów to może nie jest jakaś ogromnie ważna lektura, bez której nie można się obejść. Nie wiem ile z niej będę pamiętała za rok. Może tylko uczucie tęsknoty przebijające się spomiędzy zdań?  Nie mniej jednak książkę czyta się przyjemnie i myślę, że jeśli autor napisze coś bardziej skoncentrowanego na samych wspomnieniach z dzieciństwa, to bardzo chętnie do niego wrócę.

Wracałem sam, mały maminsynek w przykrótkich spodenkach, z niemodną grzywką. Wracałem w cieniu. Ale po chwili byłem u góry i nagle wszystko nabrało znów kolorów i głębi. Znów byłem po jasnej stronie miasta. Uświadomiłem sobie wtedy, że cała energia świata to światło i cień, plus – minus, tak – nie, jeden – zero. Zdałem sobie sprawę, że kręcący się dysk na dachu syreny jakoś czerpał z tego wiecznego kontrastu. Wytwarzała się moc napędowa z tych przeciwieństw. W świetle zachodzącego słońca wydawało mi się, że rozumiem wszystko, cały mechanizm rządzący światem. Chciałem im to powiedzieć, wytłumaczyć, ale już ich nie było. [s.93]

A.

Andrzej Grabowski, Dizajn tamtych czasów, wydawnictwo Nisza, Warszawa 2017

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Nisza